Post Top Ad

14:59

'Pokalane poczęcia' - o trudnej drodze do macierzyństwa.

Napisała , w
Ciąża kojarzy nam się z pięknym, wręcz wzniosłym momentem w życiu kobiety. Nie bez kozery mówi się stan błogosławiony. Jednak teoria i wyobrażenia sobie, a życie sobie i nie zawsze zarówno poczęcie dziecka jak i ciąża są proste i cudowne. Natalia Rogińska przedstawia w swojej książce "Pokalane poczęcia" historie kilku kobiet, z których każda odbiega od powszechnie akceptowanych schematów w sferze pojawienia się w życiu dziecka. Może odnajdziesz w którejś z nich cząstkę siebie? 


Na pierwszych kartach książki przenosimy się do różowego gabinetu, gdzie dr Ireneusz przyjmuje swoje pacjentki. Nakreśla nam portret każdej z nich z typową męską bezpośredniością  i ginekologiczną wnikliwością. W miarę czytania poznajemy Gretę, Honoratę, Adrianę, Michalinę, Agatę i Beatę coraz lepiej i przenosimy w ich światy, które są od siebie diametralnie różne. Autorka ukazuje nam bohaterki w TYM SAMYM momencie życia, jakim jest ciąża i starania o dziecko, ale nie jest to moment TAKI SAM. Dla każdej z kobiet poczęcie dziecka i ciąża oznaczają coś innego i żadna nie przypomina wizji ciąży z naszych wyobrażeń ani tej serwowanej nam przez kobiecą prasę czy telewizję. Tu nie ma uśmiechu na twarzy i głaskania okrągłego brzuszka z błogością. Tu są problemy.

Poznajemy ból niepłodności i straty dziecka, stajemy przed dylematem aborcji, próbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy tak jak jedna z bohaterek byłybyśmy w stanie realizować marzenie ukochanego o wyjątkowo licznej rodzinie. Okazuje się, że do tanga wcale nie potrzeba dwojga, a przynajmniej przyszły tata nie musi wiedzieć o planach przyszłej mamy, a czasami też wystarczy probówka...  Mimo burzliwych kolei losów bohaterek, łączy je wspólny mianownik - wydają na świat nowe życie, a ono zawsze jest początkiem czegoś dobrego...

Natalia Rogińska odważnie podejmuje w tej książce właściwie same tematy tabu i robi to w taki sposób, że nie tylko chce się czytać, ale i na te trudne tematy rozmawiać!
Książka wciąga i skłania do refleksji. Temat, a właściwie tematy są szalenie aktualne i budzą emocje. Najlepiej świadczy o tym burza, jaką wywołał projekt nowej ustawy antyaborcyjnej. Warto przeczytać tę książkę a potem brać przykład z autorki i rozmawiać nie bojąc się tych trudnych tematów.

POLECAM!

"Pokalane poczęcia" autorstwa Natalii Rogińskiej ukazały się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka w serii "Kobiety to czytają!".

Więcej informacji o książce tutaj ---->Pokalane poczęcia




09:00

Jak sobie radzić z małym niejadkiem?

Napisała , w
Twoje dziecko je tylko zupę pomidorową i kotleta? Może odmawia jedzenia kanapek, ale za to słodycze jadłoby non stop? A może potrafi całymi dniami żyć o chlebie z masłem i mleku? W takim razie witaj w klubie mam małych niejadków! 


Często dostaję od was pytania:jak sobie radzić z małym niejadkiem? Chciałabym bardzo być w posiadaniu magicznego zaklęcia albo recepty na tę dziecięcą "przypadłość", która dotyczy właściwie większości dzieci w pewnym wieku. (kiedy pytałam was o to na Facebooku, większość rodziców dzieci w wieku 3-4 lat pisało, że dziecko je wybiórczo i niewiele albo ma napady wilczego głodu a potem przez kilka dni prawie nic). Magicznego sposobu nie posiadam, za to podobnie jak wielu z was znam problemy z niejedzeniem u dzieci. Przerabiam go już drugi raz, bo podobnie jak Julka, tak i Szymon ma okresy totalnego braku apetytu i ogólnie jest wybrednym smakoszem. Poczyniłam zatem sporo obserwacji, zebrałam informacje i doszłam do paru wniosków...

DLACZEGO DZIECKO NIE CHCE JEŚĆ?

Przede wszystkim nie dajmy się zwariować! Często po prostu nam się wydaje, że dziecko za mało je, a tak naprawdę je  odpowiednio do swojego małego brzuszka i organizmu. Ważne, by kontrolować wagę i inne symptomy, które świadczą o prawidłowym rozwoju i wykluczają poważne problemy. Przejściowy brak apetytu zdarza się "najlepszym", a więc też u dzieci jest normalny. Czasem powodem jest przeziębienie, wychodzące zęby czy za mało ruchu, a czasem dziecko po prostu nie ma ochoty na konkretne potrawy, które mu proponujemy. Tak naprawdę w niewielu przypadkach problem jest rzeczywiście poważny, ale o tym za chwilę.


JAKIE BŁĘDY POPEŁNIAJĄ RODZICE?

Dziecko odmawia zjedzenia obiadu, kolacji, a my nakręcamy się, że coś z nim jest nie tak, zamiast zastanowić się najpierw, czy czasem to nie my sami popełniamy błąd.Najczęstszym błędem jest proponowanie dzieciom zbyt wielu przekąsek  - soczek typu Kubuś wypity przed obiadem czy słodycz to dla dziecka posiłek i często nie ma po nim już miejsca w brzuszku na nic innego! Niektórzy z nas oceniają apetyt dziecka tak jak u dorosłej osoby, a przecież porcje dla malca są zupełnie inne niż dla mamy i taty. Warto o tym pamiętać i przeanalizować swoje postępowanie, zanim zaczniemy się martwić, że nasze dziecko nie je! Ograniczmy przekąski i dopasujmy porcje do wieku dziecka. Można przez jakiś czas spisywać wszystkie posiłki dziecka i w ten sposób sprawdzić, czy rzeczywiście otrzymuje za mało kalorii i składników mineralnych, czy tylko nam się tak wydaje.

KIEDY NALEŻY NAPRAWDĘ ZACZĄĆ SIĘ MARTWIĆ?

Przede wszystkim wtedy, gdy dziecko nie przybiera lub traci na wadze. Niepokojące są też towarzyszące objawy takie jak osłabienie i apatia, senność, moczenie się, ból brzuszka, wysypki.
Powodem braku apetytu mogą być pasożyty (np. owsiki), anemia (niedobór żelaza), nietolerancje pokarmowe, zespół złego wchłaniania.
W razie niepokojących objawów i braku apetytu, który utrzymuje się długo, warto skonsultować się z pediatrą i wykonać podstawowe badania.

MOJE DOŚWIADCZENIA Z NIEJADKAMI

Zarówno Julka jak i Szymek mieli różne okresy jeśli chodzi o jedzenie.
Nie wiem, czy to reguła, ale tak jak oboje pięknie jedli do około 2 lat, tak potem w wieku 3-4 zaczęły się grymasy i okresy niejedzenia niemal niczego. Oczywiście jak każdy rodzic miałam i nadal mam chwile, kiedy zaczynam się tym martwić, aczkolwiek teraz na pewno jestem mniejszą panikarą niż, gdy mała była Julia. Przyznaję szczerze, że zdarzało mi się męczyć pociechy: "Nie odejdziesz od stołu dopóki nie zjesz!", ale dziś wiem, że to błąd. Nie tylko nie jest to żadna metoda na niejadka, a wręcz pogarsza to sprawę (bo dziecko zaczyna czuć, że jedzenie to niemiły obowiązek), ale też tak jak pisała niedawno Superniania, jest to w gruncie rzeczy jakaś odmiana przemocy wobec dziecka. Dlatego zmuszaniu mówię nie.

Doszłam do wniosku, że najczęściej po prostu trzeba przeczekać. Po kilku, kilkunastu dniach jedzenia niewiele i odmawiania niemal wszystkiego (np. Szymek miała czas, że na każdy posiłek chciał jeść tylko marchewki surowe i jabłka), zwykle wszystko wraca do normy. I okazuje się, że niepotrzebnie się martwiłam. W okresach, kiedy maluchy grymaszą z jedzeniem, proponuję im różne rzeczy i godzę się" z tym, że chcą jeść tylko naleśniki i sandwiche z serem. Zazwyczaj po pewnym czasie same zaczynają sięgać po jogurty, owoce i zabierać się do jedzenia obiadu.

Trzymam jednak rękę na pulsie, ponieważ zdarzyło nam się też, że brak apetytu był związany z niedoborem żelaza. Po zrobieniu badań i wprowadzeniu na jakiś czas suplementacji żelaza, sytuacja wróciła do normy. 

JAK ZACHĘCIĆ MALCA DO JEDZENIA?

Zachęcać - tak. Zmuszać - NIE! 

Świetnym sposobem na to, żeby mały niejadek chciał spróbować nowych smaków jest ich ciekawe podanie. Jajko podane w kształcie słoneczka, kanapki z oczami i buzią czy zwierzątka zrobione z białego sera - z jedzenia można wyczarować prawdziwe cuda!

Mam dla was kilka inspiracji przesłanych przez moją czytelniczkę Kamilę. Sama czasami przygotowuję dzieciom takie zabawne potrawy i zwykle przynosi to pozytywne efekty. Wy też spróbujcie :). To sposób nie tylko na niejadka, ale i fajne urozmaicenie jadłospisu każdego malucha.





Za zdjęcia dziękuję Kamili!

DZIECKO MA PRAWO!

Dziecko ma prawo do swoich gustów kulinarnych, ma prawo odmówić jedzenia, ma prawo mieć słabszy apetyt przez jakiś czas. Oczywista oczywistość, a jednak wielu z nas, rodziców, nie przyjmuje tego do wiadomości. Sama niejednokrotnie się na tym łapałam. W szale rodzicielskiego zamartwiania się łatwo o tym zapomnieć, a łatwo być nie powinno! Pohamujmy zatem nasze zapędy i spójrzmy na sytuację z dużą dozą zdrowego rozsądku, pamiętając, że znacznie większym i rzeczywistym problemem jest dzisiaj otyłość u dzieci, a nie brak apetytu, który najczęściej jest naturalny i przejściowy.

Podzielcie się waszymi doświadczeniami z małymi niejadkami, a jeśli artykuł wam się podoba, to udostępnijcie go znajomym :).

[Grafika: pixabay.com]
17:40

Samo Dzielny - książkowy przyjaciel każdego przedszkolaka.

Napisała , w
Są tu rodzice trzylatków? Albo czterolatków? W takim razie koniecznie musicie mieć serię książeczek o Samo Dzielnym, który jest właśnie taki, jak typowy przedszkolak! On też chce wszystko sam, strasznie dużo mówi, zadaje setki pytań i z właściwą tylko dziecku fascynacją odkrywa otaczający go świat. Twoje dziecko z pewnością się z nim zaprzyjaźni!


Seria książeczek "Samo Dzielny" to dzieło Zofii Staneckiej (tekst) i Tomasza Samojlika (ilustracje). 
Samo, czyli Samuel,  to trzyletni chłopiec, który zachowuje się jak typowy maluch w tym wieku: jest ciekawski, strasznie dużo mówi, naśladuje dorosłych, poznaje otaczający go świat i przede wszystkim chce wszystko robić sam! 

Seria książeczek wydana nakładem Wydawnictwa Egmont traktuje właśnie o nauce samodzielności tak charakterystycznej dla każdego kilkulatka.Każda książeczka z serii dotyczy innego dziecięcego "problemu", czyli innej czynności, której uczy się Samo. Dwie pierwsze części to"Samo Dzielny wstaje sam" oraz "Samo Dzielny lepiej wie".

Tekst Zofii Staneckiej jest niezwykle zabawny i błyskotliwy. Autorka świetnie wciela się w postać małego chłopca i opisuje świat z jego perspektywy. Szczerze mówiąc turlałam się ze śmiechu, kiedy Samo zadowolony z siebie sam zrobił siusiu do nocnika a potem postawił go z zawartością na łóżku śpiących rodziców albo kiedy próbował wykąpać kota :).  I niejednokrotnie myślałam: "Skąd ja to znam?".

Książeczki jednak mimo, że napisane humorystycznym językiem, niosą ze sobą wiele dobrego dla rodziców kilkulatków. Przede wszystkim uświadamiają, jak ważny jest to etap w życiu dziecka i jak istotne jest to, aby pozwolić dziecku uczyć się samodzielności. Często o tym zapominamy, próbując we wszystkim wyręczać dziecko - bo coś sobie zrobi, bo się wybrudzi, bo nie mamy czasu... Autorzy książki ukazując świat z perspektywy dziecka, pozwalają także lepiej zrozumieć jego postępowanie i fakt, iż nie zawsze potrafi przystosować się do zasad czy wyrazić swoje emocje, jednocześnie ukazując jak trudne i piękne zarazem jest to poznawanie świata i usamodzielnianie się. 

Maluch słuchając historyjek o Samo bez problemu się z nim identyfikuje. Mój czteroletni Szymon słuchał z dużym zainteresowaniem i w wielu momentach opowiadał, że on też tak potrafi albo on też tak zrobił jak Samo. Starsza - ośmioletnia Julka - również zainteresowała się książeczkami, ale już częściej na jej buzi gościł uśmiech, co doskonale ukazuje, że dla czterolatka opisane w książeczkach zachowania są czymś naturalnym, natomiast już starszym dzieciom to, jak zachowywały się same jeszcze kilka lat temu, teraz wydaje się zabawne. Świadczy to o tym, że autorzy świetnie uchwycili sposób myślenia trzy - czterolatka !


Ilustracje wykonał Tomasz Samojlik. Otwierając książeczkę byłam zaskoczona, szczególnie kolorystyką. Ilustracje utrzymane są w kilku kolorach. bieli, zieleni, czerwieni i pomarańczowym. Przyznam, że nie od razu mi się spodobały. Byłam też ciekawa, jak zareagują dzieci. Okazało się jednak, że nie przeszkadzał im fakt, że ilustracje nie są bardzo kolorowe. Oglądały je z zainteresowaniem.  Świetnie została stworzona postać Samo - wygląda na obrazkach szalenie sympatycznie! :)



Na końcu każdej książeczki znajdziecie przydatne rady dla rodziców i kolorowanki dla maluchów.

Więcej o serii "Samo Dzielny" przeczytacie na stronie wydawnictwa Egmont.

Książeczki właśnie trafiły do księgarń!

POLECAMY!



07:26

Świętuj z nami 10. urodziny Taniej Książki!

Napisała , w
Księgarnia internetowa Tania Książka - www.taniaksiazka.pl - obchodzi swoje 10 urodziny. Z tej okazji przygotowała moc atrakcji dla klientów: gratisy i super promocje na książki, zabawki, gry i nie tylko. Ja już skorzystałam - wy też nie możecie tego przegapić!



Na taniaksiazka.pl kupicie tysiące książek dla dorosłych i dzieci - począwszy od beletrystyki, przez poradniki, książki popularno - naukowe, aż po kolorowanki i książeczki kreatywne. Jednak Tania Książka to nie tylko literatura! Księgarnia internetowa zaskakuje wszechstronnością oferując artykuły papiernicze, zabawki, gry, kubki, koszulki i wiele innych.

23 kwietnia Tania Książka obchodziła 10 urodziny. Z tej okazji oraz z okazji przypadającego również na ten dzień Światowego Dnia Książki księgarnia przygotowała wyjątkowe atrakcje dla klientów!

Pod linkiem: Świętuj z nami 10 urodziny! znajdziecie szczegóły, a ja zdradzę wam tylko, że pomiędzy 23 a 28.04. będziecie mogli kupić 20 000 bestsellerów o 35 % taniej,  aż 10 000 produktów w cenie do 10 zł i rozdanych zostanie 15 000 gratisów (m.in. świetne kubki i torby dla książkomaniaków:)). Prawda, że te liczby brzmią bardzo zachęcająco?

Ja już czekam na moje zamówienie, do którego w prezencie wybrałam sobie taki oto genialny kubek:


Wy też możecie taki otrzymać :).

Pewnie jesteście ciekawi, co zamówiłam :). Zdradzę zatem kilka rzeczy:

1. Wymarzona przez dzieci i przeze mnie książka Mizielińskich "Pod ziemią, pod wodą" w super cenie 42,19 zł (cena rynkowa to ponad 60 zł).


2. Świetny worek na obuwie z postaciami z Littlest Pet Shop dla Julki za 13,30 zł (cena rynkowa ok. 18 zł).


3. 18 kolorów zmywalnych flamastrów dla dwójki moich małych, domowych artystów za 7,25 zł (cena rynkowa ponad 10 zł).

A to tylko 3 z 20 produktów, które umieściłam w swoim koszyku! 
Szybciutko udajcie się na zakupy i skorzystajcie z promocji tak jak ja!

www.taniaksiazka.pl







08:11

Wiosna z zabawkami WADER.

Napisała , w
Polskiej marki WADER chyba nikomu nie trzeba przedstawiać! Często pisze się o nich, iż są to najmocniejsze zabawki pod słońcem i ja się z tym w zupełności zgadzam! Mamy kilkanaście zabawek od Wadera, a przynajmniej kilka z nich zostało przez moje dzieci "odziedziczonych" po kuzynostwie i dalej są w doskonałym stanie! Ostatnio zagościły u nas dwie zabawki marki Wader idealne na wiosnę - zobaczcie sami!


GIGANT TRAKTOR - SPYCHACZ. FARMER.

To zabawka, którą pokocha każdy mały chłopiec, a ten, który uwielbia traktory od maleńkości tak jak Szymon, pokocha ją szczególnie!

Traktor jest naprawdę wielki, bo ma wymiary 60 cm x 36 cm x 32 cm i wytrzymuje do 100 kg nacisku! Pojazd jest masywny, wykonany z solidnego, grubego plastiku, także nie ma obawy, że coś połamie się przy intensywnej eksploatacji w piasku czy nawet w błocie!

Kolorystyka i dizajn traktora sprawiają, że przypomina on prawdziwy - zielona "buda" i "łycha", srebrne błotniki i elementy spychacza oraz duże czarno- czerwone koła. 

Dzięki specjalnym uchwytom maluch może przestawiać - podnosić i opuszczać spychacz, dzięki czemu można nabierać nim piasku czy przesuwać go niczym prawdziwym spychaczem!
Duża wytrzymałość pozwala spokojnie usiąść na dachu i z tej pozycji kierować "łychą", a nawet jechać na traktorze, odpychając się nogami!
Równie fajna jest zabawa w piaskownicy, gdzie Traktor Gigant pomaga budować zamki z piasku albo wyrównywać teren.

Szymek sprawdził już wszystkie te możliwości i każda mu się podoba! Traktor Gigant stał się naszym stałym towarzyszem podczas podwórkowych, wiosennych zabaw!







KUCHNIA Z AKCESORIAMI 31 ELEMENTÓW.

Kuchnia bardzo nas zaskoczyła! Tak, bo spodziewaliśmy się raczej takiego powszechnie spotykanego modelu nadającego się bardziej do zabawy w domu niż na zewnątrz. Tymczasem zamiast masy elementów do samodzielnego konstruowania, w kartonie znaleźliśmy ... wielkie wiadro do piasku ze specjalną nakładką i duży zestaw akcesoriów! Wystarczy nałożyć  element z "palnikami" i wieszaczkiem na łyżki na wiaderko i kuchnia gotowa! A jeśli chce się ją zabrać na podwórko, łapiemy za uchwyt i niesiemy jak zwykłe wiaderko, tyle że większe. Niesamowicie sprytne i praktyczne rozwiązanie!

Kuchnia ma piękne, żywe kolory i jest wykonana z typowego dla Wadera bardzo mocnego plastiku. Jednocześnie wszystkie akcesoria do niej dołączone (zestaw łyżek, noży, widelców, talerzyki, miseczki, patelnia i garnek z przykrywkami oraz 4 duże łyżki w różnych wariantach) są dopuszczone do kontaktu z żywnością, można je myć w zmywarce i używać w mikrofalówce. Można zatem równie dobrze gotować na niej zupy z piasku i trawy, jak i bawić się na pikniku prawdziwym jedzeniem (moje dzieci najpierw przyrządziły w domu potrawę z chrupek i paluszków słonych ;)).







TRAKTOR GIGANT do kupienia w sklepie Wadera w cenie 94 zł lub w wersji letniej w specjalnej promocji za 74,99 zł. Można dokupić do niego również przyczepę.
Cena KUCHNI to 56,90 zł.

Szukajcie zabawek na stronie:  www.wadertoys.eu oraz www.wader-zabawki.pl.





09:58

Zaczekaj!

Napisała , w
Cztery lata temu o tej porze właśnie gapiłam się wciąż lekko zszokowana porodowymi przeżyciami i jednocześnie zachwycona na mojego "Smerfusia" w niebieskiej czapeczce. Urodził się z poniedziałku na wtorek o 2:55., całe 3390 i 55 cm. Tymczasem wczoraj Szymek skończył cztery latka, a Julka ma osiem. Już nie są maluszkami, które potrzebują mojej ciągłej uwagi. Mają swoje zdanie, swoje zainteresowania, swój świat. Julka potrafi sama zrobić sobie kanapki, a Szymek nalać picia. Nie do wszystkiego już jestem im niezbędna. I czasami mam wrażenie, że za nimi nie nadążam, a może inaczej - że nie zdążę ...



Patrzę, jak się bawią, słucham ich kłótni albo niezwykle mądrych opowieści o tym, co pani mówiła w szkole, o tym, że żaba składa skrzek a chmura ma kształt pieska z oklapłymi uszami, obserwuję jak właściwie codziennie uczą się nowych rzeczy i ... czasami muszę przecierać oczy ze zdumienia!  Jak to? Kiedy? Kiedy tak urośli? Julka płynnie czyta, a dopiero co literowała, Szymek pięknie układa puzzle z 30 elementów, a dopiero co składał obrazki z czterech! Przecież jestem z nimi codziennie, a czuję czasami, że za nimi i za upływającym czasem nie nadążam...


Narzekamy na hałas, na porozrzucane po katach zabawki, na to, że nie mamy możliwości wyjść bez dzieci do znajomych i na fakt, że zakupy z maluchami bywają udręką. Czekamy na pierwszy krok, pierwsze słowo, na to, aż zaczną się same ubierać, aż pójdą do szkoły, żeby mieć więcej luzu, spokoju, czasu dla siebie... "Jak dorosną, to będziemy korzystać z życia"  - planujemy. Pewnie, że kochamy nasze dzieci, ale bywa, że czujemy się strasznie zmęczeni  ich wychowywaniem, wszak nie jest to łatwe zajęcie...


A kiedy ten czas rzeczywiście upływa, momentalnie tęsknimy za tym, co przeminęło... 
Ja dziś już tęsknię za malutkimi piąstkami zaciskającymi się wokół mojego palca, za tym tuleniem malutkiego, pachnącego oliwką ciałka podczas karmienia, za gaworzeniem, tymi zabawnymi, chwiejnymi, pierwszymi krokami... A przecież sama nie raz marzyłam o tym, żeby Julia i Szymon wyrośli z tamtego okresu! Teraz mam wrażenie, że nie zdążyłam się nim nacieszyć tak, jakbym chciała, że za mało piękna z niego wyciągnęłam, za mało zapamiętałam, niedostatecznie celebrowałam... A przecież już, nawet w chwili, kiedy to piszę, mija kolejna chwila ich dzieciństwa i mojego bycia mamą. Już trzeba ją dostrzec, złapać, choć ulotna jak dmuchawiec na wietrze, schować w sercu jak najcenniejszy skarb! Żeby potem nie żałować!


Więc łapcie Drogie Mamy, łapcie Tatusiowie! Znajdźcie czas! Spójrzcie na te swoje maluchy, uchwyćcie ich uśmiechy i pełne ufności spojrzenia, bo taki uśmiech i taka ufność tylko w dzieciństwie. Pozwólcie pokrzyczeć, odbić piłkę od ściany, powalczyć na poduszki, setny raz zobaczyć "Króla Lwa", malować palcami, wskoczyć w kałużę, bo tylko teraz mogą przeżywać właśnie takie chwile. Całujcie, tulcie, czytajcie bajki. Nie traćcie ani chwili. I zawsze, kiedy zmęczeni będziecie myśleć: "Niech wreszcie urosną!", pamiętajcie, że za kilka lat, które tak naprawdę przemkną jak kilka chwil, będziecie mieli ochotę krzyknąć: "Zaczekaj!". A czas czekał nie będzie i kiedyś zamiast dziecięcego śmiechu, odpowie nam echo pustych ścian...



11:40

'Dlaczego żyrafa ma długą szyję?' - ojciec Knabit opowiada o zwierzętach.

Napisała , w
Nie ma chyba dziecka, które nie interesowałoby się fascynującym, często zaskakującym światem zwierząt! Zaczyna się już u kilkumiesięcznych dzieci, które z zainteresowaniem łapią za oklapnięte uszka domowego psiaka, potem zaczynają naśladować odgłosy krówki czy kury, a  im dziecko starsze, tym zazwyczaj głód wiedzy o zwierzętach większy. Dlatego uważam, że nigdy dość książeczek na ten temat! "Dlaczego żyrafa ma długą szyję?" o. Knabita jest właśnie taką propozycją dla najmłodszych.



"Dlaczego żyrafa ma długą szyję?" to książeczka pełna pozytywnych rozważań o zwierzętach. Ojciec Leon Knabit - autor książki - w niezwykle ciepły sposób opowiada małym czytelnikom o swoich spotkaniach z pająkami, psami, a nawet egzotycznymi żyrafami i zebrami. 

Sposób, w jaki napisana jest ta książeczka przypomina mi wspaniałego ks. Jana Twardowskiego. Język prosty, ale jednocześnie melodyjny jak poezja. Szczerze,  od serca, nie na siłę. Nie określiłabym tej książeczki mianem "encyklopedia". Daleka jest od regułkowej wiedzy. To raczej opowieść kogoś, kto zachwyca się światem zwierząt i tym zachwytem "zaraża". Dużo w książeczce poczucia humoru, dystansu i swoistego uśmiechu do świata. Czytając ją dziecku na pewno spotkamy się z wieloma pytaniami i jest ona doskonałą okazją, by wiedzę o zwierzętach dalej w dziecku rozwijać.




Trzeba przyznać obiektywnie, że wadą książki może być fakt, iż jest ona skierowana przede wszystkim do wierzących. Może brzmi to dziwnie, kiedy ma się na myśli książeczkę dla dzieci, ale kilka razy w tekście pojawia się stwierdzenie, iż wszystkie te cuda świata zwierząt, stworzył Bóg. Wydaje mi się, że odbiór książeczki może być pod tym względem różny, ale my jesteśmy akurat w grupie, której to nie przeszkadza.

Ilustracje w dobie graficznych szaleństw nie są może zbyt oryginalne, ale ładne i oddające nastrój książki. Dzieciom szczególnie spodobały się te z psiakami i musiałam nawet podobne rysować ;).

Więcej o książce przeczytacie na stronie wydawnictwa Esprit.

Wydawnictwo Esprit zaprasza na konkurs związany z książką "Dlaczego żyrafa ma długą szyję?":


Konkurs z Żyrafą Klarą i Ojcem Leonem Knabitem dla najmłodszych!

Wydawnictwo Esprit zaprasza wszystkie dzieci do wzięcia udziału w konkursie pod hasłem „Jestem przyjacielem zwierząt!”. Do wygrania egzemplarze książki "Dlaczego żyrafa ma długą szyję?" autorstwa o. Leona Knabita z podpisami samego Ojca Leona i... Żyrafy Klary!
Mały Czytelniku! Czy rozczulasz się na widok małego żuczka albo górskiego niedźwiadka? Czy przez całą zimę usychasz z tęsknoty za pięknymi bocianami? Może najlepiej czujesz się 
w towarzystwie swojego kudłatego psa lub kota? Albo uwielbiasz prowadzić długie rozmowy z mądralińską papugą?

Jeśli jesteś przyjacielem zwierząt, a wierzymy, że tak jest, opowiedz nam o tym za pomocą rysunku, wyklejanki lub innej formy plastycznej (jesteśmy otwarci na propozycje!). Nie zapomnij także o przedstawieniu siebie. Zarówno my, jak i Żyrafa Klara, bardzo chcemy Cię poznać!
Konkurs trwa od 18 kwietnia do 6 maja br. Prace plastyczne prosimy przesyłać na adres: 
ul. Przewóz 34 lok. 100, 30-716 Kraków. Z nadesłanych prac wspólnie z Klarą wybierzemy dwie, które nagrodzimy książkami! Wyniki ogłosimy 20 maja na naszej stronie na Facebooku.

Powodzenia!




07:32

'Jak autyzm zmienił nasze życie' - historia Magdy i jej synka Tymka.

Napisała , w
Wiecie, że kwiecień jest światowym miesiącem autyzmu? A co wiecie o tej chorobie? Niestety świadomość w kwestii autyzmu wciąż jest bardzo mała, mimo że diagnozuje się go u coraz większej liczby dzieci. Jak rozpoznać autyzm u dziecka? Jak z nim żyć? Swoją historię opowiedziała mi Magda, mama 6-letniego, autystycznego Tymka.


"Autyzm to zaburzenie rozwojowe, w którym ważną rolę odgrywa funkcjonowanie mózgu. Choroba polega na odcięciu się człowieka od zewnętrznego świata, ograniczeniu wymiany informacji ze środowiskiem, subiektywnym poczuciu odizolowania. Prowadzone badania wskazują, że autyzm może oznaczać wewnętrzną pustkę lub olbrzymie bogactwo przeżyć wewnętrznych. Tak naprawdę słowo „autyzm” jest pojęciem zbiorczym obejmującym szerokie spektrum autystyczne – autyzm wczesnodziecięcy, autyzm atypowy, zespół Aspergera  itp." (za: https://portal.abczdrowie.pl/autyzm)

Madzię znam wirtualnie od pary dobrych lat. Wiadomość o tym, że jej Tymek ma autyzm była dla mnie dużym szokiem.  Jakim więc szokiem musiała być dla niej... Autyzm - brzmi dla mnie wrogo i jednocześnie tajemniczo. Właściwie wiem tyle, że dzieci chorujące na to zaburzenie, zamykają się we własnym świecie, ale jak się okazuje po rozmowie z Magdą, objawy mogą być naprawdę różne, a większość z nich potrafi mocno skomplikować życie dziecka i jego rodziny. 

Ja: Jak się zaczęła wasza historia z autyzmem? Skąd podejrzenia tego zaburzenia u Tymka? Na jakiej podstawie rodzice mogą podejrzewać autyzm?

Magda: Tymek urodził się jako zdrowy chłopiec. Rozwijał się prawidłowo. Zawsze był uśmiechnięty. Nie odbiegał jakoś szczególnie od rówieśników, może poza wiedzą, którą bardzo szybko zaczął chłonąć jak gąbka. Już jako 1,5 roczniak znał poprawne nazewnictwo liczb,jako dwulatek zaczął czytać proste wyrazy a jako 2,5 latek potrafił przeczytać wszystko,cokolwiek byś mu nie podsunęła. Niestety szybko przerodziło się to w swego typu obsesję... Ale my długo nie widzieliśmy drugiej strony jego zachowań...

Po 3 roku,patrząc teraz z perspektywy czasu, faktycznie zaczęły się pojawiać symptomy, że jednak coś jest nie tak. Nie zwracał na mnie uwagi kiedy wracałam do domu, zaczął jeść strasznie wybiórczo, zawsze potrafił sobie sam zorganizować zabawę - oczywiście z liczbami w roli głównej,na placach zabaw zaczął przebywać tylko w swoim towarzystwie,a nie był chłopcem nieśmiałym. Ale zawsze słyszeliśmy od innych, ze z tego wyrośnie... Żaden lekarz nie widział w jego zachowaniu  nic dziwnego... Mówili: "Pójdzie do przedszkola to się zmieni". No i poszedł. 

Z racji tego, że jako 4 latek nie dostał się do przedszkola, poszedł jako obowiązkowy 5 latek. I od początku zaczęły się problemy. Tymek nie potrafił podporządkować się żadnym normom, prawie niemożliwością było coś od niego wyegzekwować, nie bawił się z innymi dziećmi, non stop "siedział" w nowych książkach dopóki każdej nie przeczytał, uciekał na spacerach... To własnie w przedszkolu, panie już w pierwszym tygodniu zwróciły się do mnie, abyśmy udali się do poradni autystycznej. Tak też zrobiliśmy.

Do czasu diagnozy wypierałam to z siebie,chyba jak każda matka, wmawiałam sobie, że to jednak nie może być prawdą. Dlatego apeluje do wszystkich matek,które zaczynają widzieć,że z dzieckiem coś jest nie tak,coś się dzieje, ma swój malutki świat - działajcie,nie popełniajcie takiego błędu jak my,nie dajcie uśpić waszej czujności!

Ja: Jak doszło do zdiagnozowania autyzmu u Tymka?

Magda: Diagnozowanie autyzmu jest to szereg wywiadów z rodzicami, dzieckiem, zarówno u psychologa jak i psychiatry dziecięcego. Dla mnie to oznaczało jedno,że muszę zebrać się w sobie i zacząć pomagać synowi,pomóc mu zrozumieć świat,który on odczuwa inaczej niż my. 

Ja: Jak się żyje z tą chorobą? Jakiej opieki wymaga Tymek?

Magda: Życie z autyzmem nie jest łatwe, zarówno dla autysty jak i rodziny. Zarówno obcy ludzie jak i członkowie rodziny nie rozumie zachowań takiej osoby, jego natręctw, czemu tak robi, a czemu tak mówi. Ja tak naprawdę wszystko co wiem na temat autyzmu zawdzięczam internetowi. Do psychologa czy psychiatry idziesz z dzieckiem, wychodzisz z diagnozą i na tym koniec. Nam nikt nic o autyzmie nie opowiadał,co to tak naprawdę jest,co robić aby dziecku pomóc...



Kiedy usłyszeliśmy diagnozę, nie było czasu na płacz. Jednak zdarza mi się i po dzień dzisiejszy zamknąć się i wyć do ścian pytając dlaczego my,za co,po co to wszystko... Ale oczywiście zdarza się to tylko wtedy, gdy Tymka gorsze dni nie mają końca,wtedy człowiek po po prostu opada z sił, czuje się bezradny i musi odreagować, choćby płaczem...

Dla męża co oznacza autyzm syna? Nie pogodził się z tym po dzień dzisiejszy, choć od diagnozy minie za chwilę rok, dalej jestem z tym sama... Już nawet nie próbuję rozmawiać i tłumaczyć mężowi. To nie ma sensu. Zostaje mieć nadzieję,że kiedyś zrozumie. Męska duma jest ciężka do pokonania a matka niestety nie ma na to czasu.



Ja: Co mogą zrobić rodzice dzieci z autyzmem, by im pomóc normalnie funkcjonować? 


Magda: Autyzm wymaga cierpliwości,ogromu cierpliwości! Nie powiem,bo są takie dni kiedy Tymek po prostu nawet po zachowaniu nie daje po sobie poznać, że coś mu jest, że ma jakieś dysfunkcje. Z dwojga złego jesteśmy o tyle w dobrej sytuacji, jeśli można tak to nazwać, że Tymek jest wysoko funkcjonujący. Przede wszystkim mówi - co u autystów jest już dużym sukcesem - nie jest to szczyt moich jeszcze marzeń,ale ważne, że można się z nim porozumieć,powie co mu dolega itd.

Często ludzie mylą pojęcia autyzm a brak wychowania. Nie zamierzam takim ludziom wiecznie tłumaczyć co,dlaczego, ale owszem są też rzeczy, do których Tymek musi się dostosować i w tym będę zawsze mu pomagać, aby jak najwięcej rozumiał z otaczającego go świata. Taka jest właśnie między innymi rola rodziców autysty.


Ja: Jakim dzieckiem jest Tymek? Co lubi, a czego nie? Czy przez autyzm bardzo różni się od rówieśników?

Magda: Tymek jest uśmiechniętym dzieckiem. Jeśli tylko chce, nie ma problemu w nawiązywaniu kontaktów z innymi. .Jest bardzo życzliwy i pomocny, jeśli tylko ma naprawdę dobry dzień :) Gdyby nie pewne zachowania,charakterystyczne dla Tymka,mowy, nikt by nie powiedział,że jest chłopcem chorym, ale choroba daje o sobie znać najczęściej, kiedy trzeba się dostosować do jakichś reguł... Z tym Tymek ma największe trudności.

Tymek jest wysoko funkcjonujący więc ze swoją wiedzą matematyczną i nie tylko już dziś może zajść naprawdę daleko, jeśli tylko dalej będzie pracował i będziemy go wspierać, pomaga oraz  dawać mu poczucie własnej wartości.

Ja: Madzia, co byś powiedziała innym rodzicom dzieci z autyzmem?

Magda: Wszystkim rodzicom u których dzieci wykryto autyzm, powiedziałabym - nie załamujcie się diagnoza to najlepsze co mogło spotkać wasze dziecko! 
Od tego kroku powinno się zacząć "lżejsze" życie, jeśli mogę to tak nazwać, bo od tej pory już wiesz, jak możesz dziecku pomóc, masz szanse zrozumieć jego świat, zrozumieć własne dziecko. A to bardzo duży krok!

Dla rodziców dzieci autystycznych i samych autystyków, ważna jest też edukacja - edukacja społeczeństwa, które powinno lepiej rozumieć tę chorobę. Edukacja dzieci na temat dzieci chorych,niepełnosprawnych powinna się już zaczynać w przedszkolu,bo właśnie tam już od najmłodszych lat uczymy się szacunku do rówieśnika! Ale nie oszukujmy się, jeśli my jako rodzice będziemy dziwnym wzrokiem, z którym nie jednokrotnie mam styczność wychodząc z Tymkiem, czy choćby w przedszkolnej szatni, patrzeć na drugiego, na dziecko odbiegające od "wzorca",to jak mamy być wzorcem dla swoich dzieci? Uczmy dzieci od najmłodszych lat szacunku,pomocy i życzliwości! To mój apel do wszystkich rodziców!

***

 Wiecie, że autyzm zdiagnozowano u takich sław, jak Albert Einstein, Wolfgang Amadeusz Mozart czy współcześnie Leo Messi? To dowód na to, że autyzm nie musi być przeszkodą w życiu, a często wiąże się z wyjątkowymi uzdolnieniami! Przybywa również dowodów na to, że dzięki intensywnej terapii behawioralnej, autyzm da się zupełnie wyleczyć. Jednak codzienność rodzin dotkniętych autyzmem do łatwych nie należy i potrzeba wiele siły oraz cierpliwości, by  pomóc dziecku autystycznemu. Dlatego my jako społeczeństwo powinniśmy takie rodziny wspierać, a możemy to robić tylko zwiększając własną świadomość na temat autyzmu! Mam nadzieję, że historia Magdy i Tymka doda sił innym rodzinom żyjącym z tym zaburzeniem.


2 kwietnia obchodziliśmy Światowy Dzień Wiedzy na temat Autyzmu - symbolem solidarności z autystami jest kolor niebieski oraz powyższe logo akcji.

Magdzie dziękuję za rozmowę w ramach cyklu "Dzień z czytelniczką"! Madziu - ogromny podziw dla ciebie! 
Was, drodzy czytelnicy, proszę z kolei o to, byście następnym razem nie oceniali dziecka krzyczącego na widok samochodu czy wyrywającego się rodzicom w sklepie, jako źle wychowanego. Przestańmy wreszcie tak łatwo osadzać! Jednym w powodów takiego zachowania może być właśnie autyzm... Postaraj się zrozumieć, zamiast oceniać. I bądź czujny, jeżeli chodzi o twoje dziecko!



Przysyłajcie swoje historie do cyklu, piszcie, o czym chciałybyście przeczytać!
Plakat troszkę nieaktualny, bo zmienił się adres bloga i mail, ale na ten z plakatu również możecie pisać! Czekam na was!
08:21

Gra 'Tata Miś', czyli wykąp niedźwiadki!

Napisała , w
 Lubicie planszówki? My bardzo! Ale zdecydowanie bardziej niż te tradycyjne typu Chińczyk wolimy bardziej oryginalne i zaskakujące ciekawą formą oraz wyglądem. Taka właśnie jest gra "Tata Miś" od Wydawnictwa Egmont, a co najważniejsze nadaje się już dla dzieci w wieku 3 lat! Gramy więc w nią całą rodzinką! 


"Tata miś" to gra polegająca na doprowadzeniu niesfornych niedźwiadków do balii z wodą. Misiowe dzieciaczki pobrudziły się bowiem farbą i każde z nich jest w innym kolorze: żółtym, różowym, niebieskim, zielonym, brązowym i czerwonym. Bielutki jak śnieg tata zarządza wobec tego kąpiel, a jako że balia znajduje się na lodowej krze na samym końcu "lodowej dróżki", misie muszę przebiec wszystkie kry, aby do niej dotrzeć.

Plansza nie wygląda jak przy typowej planszówce - tym razem są to kry, która można układać według własnego widziMISIĘ tak, aby na końca znalazła się ta z wanną. Mamy także dwie kry, które są popękane i misiek, który na takiej stanie, musi troszkę poczekać na to, by znów ruszyć w drogę (czyli gracz traci kolejkę). O tym, o ile pól będziemy się przesuwać decydują specjalne kostki, na których namalowane są kry.Zabawa polega też na tym, że gracz sam decyduje, na ile zaryzykuje "spotkanie" z popękaną krą.

Gra przeznaczona jest już dla dzieci od 3 roku życia i nic dziwnego, bowiem jest to dość prosta i szybka rozgrywka, aczkolwiek nie pozbawiona emocji! Można w nią jednak grać całą rodziną, szczególnie, że miśków jest aż sześć. Jak zauważył mój mąż, dla starszych dzieci można dorobić kry z kartonu i przedłużyć zabawę! Moim zdaniem to świetny pomysł!

U nas od początku "Tata Miś" zrobił furorę. Gra spodobała się szczególnie Szymkowi, co przemawia za tym, iż rzeczywiście nadaje się już dla takich maluchów. Synek mógłby w nią grać kilka razy dziennie i często rzeczywiście tak gramy :). 


Warto zwrócić uwagę na piękne wykonanie elementów gry: misie są drewniane i dość duże dla małych rączek, kostki także wykonane z drewna, a kry z bardzo twardego kartonu. Wszystko zamknięte w niedużym, kartonowym pudełku wraz z instrukcją.

Gra była nominowana do prestiżowej nagrody Kinderspiel des Jahres.

"Tatę Misia" możecie zobaczyć i kupić w sklepie Wydawnictwa Egmont.

Koniecznie zobaczcie też inne, recenzowane przez nas gry od Egmontu:




11:04

Macierzyństwo inaczej, czyli 'Fajna mama' Alicii Silvestrone.

Napisała , w
Alicię Silvestronę do tej pory kojarzyłam głównie z teledyskami jednej z moich ulubionych grup Aerosmith i może jeszcze z filmem o batmanie. Dlatego bardzo zaintrygowała mnie jej książka o macierzyństwie. Myślałam sobie - cóż może napisać o byciu mamą gwiazda taka jak ona? Co według niej oznacza bycie tytułową "Fajną mamą"? Przyznam, że ta książka mnie zaskoczyła! Czy pozytywnie?...


"Fajna mama. Naturalne i szczęśliwe macierzyństwo od poczęcia, poprzez ciążę, poród i pierwsze wspólne dni" - tytuł książki z jednej strony mówi wiele, ale z drugiej jest dość tajemniczy... Szczęśliwe macierzyństwo bowiem dla każdej mamy może oznaczać coś zgoła innego. Co oznacza dla Alicii Silvestrone? Wstęp do książki po części odpowiada na to pytanie: "...tak naprawdę wszystkie odpowiedzi można znaleźć w naturze" - pisze autorka. Zabierając się za czytanie tej okazałych rozmiarów książki wiemy zatem, że będzie w niej nawiązanie do ekologii. I to mnie troszkę przeraziło - nie do końca bowiem zgadzam się z filozofią eko macierzyństwa. Owszem - staramy się zdrowo jeść (ale bardziej produkty "swojskie" niż ze sklepów z eko żywnością), nie śmiecimy i segregujemy odpady, znam też właściwości maczki ziemniaczanej na odparzoną pupę czy soku z malin na przeziębienie, ale uważam, że część mam popada w skrajności w tej kwestii. W związku z tym na samym początku czytania miałam wiele wątpliwości: czy ta książka jest dla mnie? Czy Alicia nie okaże się jakąś zwariowaną eko mamą? Czy nie okaże się przypadkiem, że nie mogę być fajną mamą, bo jem mięso?


Jak się okazało, rzeczywiście Alicia pisze tutaj o byciu "bardzo eko": jest weganką, urodziła w domu, używa pieluch wielorazowych i jest za karmieniem piersią aż dziecko samo się odzwyczai. Jednak ... czytając jej historię, nie ma się poczucia bycia gorszą matką tylko dlatego, że wychowuje się dziecko inaczej niż ona (o byciu gorszą matką przeczytacie tutaj ----> KLIK). Alicia  nie moralizuje, nie nakazuje, nie ocenia. Ona w pełen ciepła sposób opisuje swoje własne doświadczenia i sprawia, że ... się jej wierzy! Piękne, pełne spokoju i miłości zdjęcia, którymi opatrzona jest publikacja, wzmagają uczucie niemal chęci zaprzyjaźnienia się z aktorką i autorką książki. Mimo, że jej sposób wychowania bardzo różni się od mojego, czuję, że mogę s tej książki wyciągnąć wiele dla siebie...

Alicia nie ogranicza się wyłącznie do opisywania swoich macierzyńskich doświadczeń. Choć fakt, że wszystkie rzeczy, o których pisze - od odstawienia mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego, przez naturalny poród i karmienie, po rozszerzanie diety dziecka zgodne z zasadami weganizmu sprawdziła na sobie i swoim dziecku, popiera swoje opinie wypowiedziami ekspertów: lekarzy, psychologów, dietetyków. Wszystko to tworzy bardzo spójną całość, która naprawdę skutecznie może przekonać do macierzyństwa w duchu ekologii!

Poradnik oprócz tego, iż traktuje o tym, jaki wpływ ma na płodność, ciążę i później zdrowie całej rodziny odpowiednie żywienie, daje też wiele wskazówek dotyczących innych aspektów macierzyństwa. Muszę przyznać, że wiele informacji np. dotyczących szkodliwości niektórych produktów, a dobroczynnego działania innych, właściwości kobiecego mleka, naturalnych antidotów na dolegliwości w ciąży czy w połogu naprawdę mnie zainteresowało. To coś na kształt babcinych metod, które sama w różnych sferach z upodobaniem stosuję, tyle że w nowoczesnym wydaniu. Nie mogę się nazwać eko mamą, ale jestem zdecydowanie za czerpaniem z natury tego, co ma nam do zaoferowania!


Jak już pisałam od Alicii Silvestrone bije w tej książce niezwykłe ciepło, a ja uwielbiam ciepłych ludzi! Czuć to w każdym słowie, w którym zwraca się do mam. Nie pisze po to, by oceniać inny sposób przeżywania macierzyństwa, ale by rzeczywiście w dobrej wierze dzielić się swoim własnym. Widać, że naprawdę chce dla czytelniczek po prostu dobrze. Szalenie podobają mi się fragmenty poradnika skierowane do tatusiów, bo i o nich Alicia pomyślała. Doradza w nich m.in. jak angażować się w ciążę, jak wspierać żonę w trakcie porodu, jak wspólnie budować na nowo intymność, gdy już pojawi się dziecko. Swój udział w tej publikacji ma także jej partner - Christopher, który dzieli się swoimi emocjami i doświadczeniami. Z drugiej strony kobietom Alicia radzi - "Doceniajcie tatusiów!". Jesteśmy za eko wychowaniem czy nie, ta książka to dowód na to, jak ważne i piękne jest "trzymanie wspólnego frontu w rodzinie", wspieranie się i budowanie więzi!


Reasumując: nie musisz przechodzić na weganizm, by wyciągnąć z tej książki coś dobrego dla siebie! Tak naprawdę każda mama znajdzie tutaj coś dla siebie - cenne porady dotyczące żywienia, karmienia, pielęgnacji, związku, a wszystko to napisane przystępnym językiem, w ciepłym, przyjaznym klimacie. Alicia to zdecydowanie fajna mama, a każda z nas też może się nią poczuć podążając za głosem własnej intuicji!



Te niemal 400 stron porad dotyczących naturalnego macierzyństwa możecie kupić na stronie Wydawnictwa Kobiecego.

Zapomniałabym dodać, że książka zaraz po wyjęciu jej z koperty, zauroczyła mnie tym, jak pięknie została wydana! Okazałe rozmiary, przepiękne zdjęcia i dbałość o każdy szczegół w tekście - będzie ozdobą każdej kobiecej biblioteczki!

Książka zyskała już status międzynarodowego bestsellera, a teraz i polskie mamy mają szansę ją poznać! Nie można tego przegapić!



Post Top Ad

Instagram