Post Top Ad

Ile znaczy 'przepraszam'?

Byłam ostatnio świadkiem pewnej sytuacji, która zrobiła na mnie duże wrażenie i skłoniła do rodzicielskiej refleksji. Sklepowa kolejka. Ojciec z na oko pięcioletnim synkiem. Kolejka długa, a oni przez cały czas dosyć głośno rozmawiają. Właściwie to ojciec mówi. Synek co chwilę tylko przeprasza i powtarza, że już będzie grzeczny. Tata na to ciągle "swoje": strofuje, roztrząsa sytuację, powtarza, że chłopiec brzydko się zachowywał. W pewnym momencie dziecko zaczyna płakać. "Przecież cię przeprosiłem tato." - mówi. Ale taty to "nie rusza" i dalej powtarza "Ale byłeś niegrzeczny!"... A ja tu czegoś nie rozumiem...


Nie wiem, co ten chłopiec zbroił i czym tak zdenerwował tatę. Możliwe, że był za głośno w kościele albo niegrzecznie zachowywał się w sklepie, bo o tym była mowa w czasie monologu taty. Jednak przez całą kolejkę stał spokojnie za sklepowym wózkiem i próbował przekonać tatę, że będzie już grzeczny. Nie wiem, możliwe, że próbował przekonać ojca o czegoś, na co ten się nie zgadzał. Możliwe, iż liczył na to, że po tym, jak przeprosi, ojciec się zgodzi. Jednak, jeśli przepraszał po coś, to od kogo się tego nauczył?...   A jeśli ojciec nie przyjmuje jego przeprosin, które są w szczere? To sygnał dla dziecka - nie ma sensu przepraszać...

Sytuacja nie była jednoznaczna, ale bardzo wymowna. Obserwując ją, zadałam sobie pytanie: ile znaczy słowo 'przepraszam'? Ile dla mnie jako mamy znaczy "przepraszam" usłyszane od dziecka? I czy uczę dzieci, jak ważne jest umieć przepraszać i umieć wybaczać? 

Przede wszystkim słowo "przepraszam" znaczy dla mnie bardzo dużo. To usłyszane od dziecka szczególnie dużo, bo przecież ono dopiero się uczy wyrażać emocje i żyć wśród ludzi. Uczy się też przepraszać. A najważniejszymi nauczycielami w życiu dziecka są przecież rodzice. Zatem moją i ich taty sprawą jest to, aby pokazać - nie tylko powiedzieć -  kiedy i jak powinno się mówić przepraszam. Ale to mało! Powinniśmy jeszcze zadbać o to, aby dziecko z czasem samo wiedziało i czuło, że należy kogoś przeprosić. To, że wielu dorosłych nie umie powiedzieć "przepraszam", jest najprawdopodobniej spowodowane tym, jak zostali wychowani. A im człowiek starszy, tym trudniej się przepraszania nauczyć... 

Powiedzieć "przepraszam" nigdy nie jest łatwo. Trzeba powściągnąć trudne emocje, często policzyć do 10 i zobaczyć swoje zachowanie z boku. Nie jest prosto ocenić się negatywnie i przyznać przed samym sobą, że zrobiło się komuś przykrość, nawet jeśli nie było to celowe. Trudno jest dorosłym, a cóż dopiero kilkuletniemu dziecku które świat emocji dopiero poznaje? Dając dziecku dobry przykład i słysząc później od niego to "przepraszam" możemy czuć się szczęśliwi, że udaje nam się przekazać dziecku tak ważną rzecz. I ja tak się czuję słysząc przeprosiny od mojego czterolatka i mojej ośmiolatki, a oboje z przepraszaniem nie mają problemów. Oczywiście jest i druga strona medalu - dziecko musi wiedzieć, że nie powinno przepraszać za wszystko (a są przypadki, że każe się przepraszać dzieciom już wręcz za to, że oddychają) i musi samo czuć, że te przeprosiny są słuszne. Złoty środek wskazany tak jak we wszystkim.

Staram się uczyć przepraszania. Oboje z Grześkiem się staramy. Nie tylko przepraszając siebie nawzajem, ale też przepraszając właśnie Julkę i Szymka. Zdarza się, że otoczenie się dziwi - przepraszasz dziecko?!  Pewnie, że przepraszam! Po pierwsze, robię to, bo mam taką potrzebę i uważam to za zupełnie normalne. Przepraszam tak, jak każdego - męża, siostrę czy mamę. Po drugie - jak inaczej mam dziecko nauczyć, że przepraszać trzeba i że TO JEST DOBRE? Tłumaczę, że na różne sposoby można kogoś urazić lub sprawić mu przykrość.Mówię, czym jest wrażliwość i empatia.Analizujemy sytuację, jeśli chodzi np. o kłótnię między Julką i Szymkiem czy u Julki w szkole.  Ale samo gadanie nic nie da, jeśli nie dam mu przykładu. Staram się więc go dawać.

Reasumując: nawet, kiedy jestem bardzo wściekła, "przepraszam" usłyszane od dziecka przyjmuję. Jasne, że powiedzenie "przepraszam" a poprawa zachowania to czasem dwie różne sprawy. Mówię więc, co mam do powiedzenia i kładę nacisk na to, że ważne, by nie tylko przeprosić, ale też zmienić swoje zachowanie. Jednak liczę się z tym, że dziecko nie nauczy się tego za pierwszym razem. Bo - myślę sobie - ile razy ja popełniam podobne błędy? Dlaczego więc mam skreślać tego małego człowieka za to, że drugi raz "poślizgnął się na tej samej skórce od banana"? I dlaczego mam nie wierzyć, że chce się zmienić i że jego przeprosiny są szczere? W myśl słów Janusza Korczaka: " Dziecko chce być dobre. Jeśli nie umie - naucz. Jeśli nie wie - wytłumacz. Jeśli nie może - pomóż". Nie od razu Kraków zbudowano. Dajemy dziecku czas podczas nauki mówienia czy chodzenia, więc dlaczego w tak delikatnej kwestii jak emocje chcemy, by nauczyło się na pstryknięcie palcami, co jest słuszne a co nie?

Wróćmy więc do sytuacji, o której opowiedziałam wam na początku wpisu. Wczujcie się w sytuację i pomyślcie albo przypomnijcie sobie, bo pewnie niektórzy znają to uczucie, jak to jest, kiedy ze łzami w oczach kogoś przepraszasz, a ten ktoś odrzuca twoją wyciągniętą rękę? To potrafi rozerwać serce. A  potrafi też sprawić, że w sens przeprosin przestanie się wierzyć...
Dlatego mam nadzieję, że później ten pan tata przemyślał sobie sytuację, ochłonął i jednak przybili sobie z synkiem sztamę nie zapominając o "przepraszam". 

Bo każdy zasługuje na drugą szansę, a dziecko nawet na dwieście dwudziestą drugą... I ono musi to czuć!

A ile dla was znaczy "przepraszam" usłyszane od dziecka? 

[Grafika: pixabay.com]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram