Post Top Ad

Ty też masz na pęczki czasu dla siebie?

Byłam wczoraj bez dzieci w mieście. Wyjazd w ważnej sprawie. A tylko ważne sprawy skłaniają mnie do pozostawienia dzieci pod czyjąś opieką i nie zabierania ich ze sobą. Odebrałam co miałam i weszłam jeszcze do zoologicznego po karmę dla chomika - też ważna sprawa. Tuż obok była księgarnia. Weszłam tam i ... przepadłam! Już dawno zapomniałam, jak to jest  zatracić się w czymś, co się uwielbia i sprawić sobie ot tak, małą przyjemność... A ty jeszcze pamiętasz?



"Wejdę tylko na chwilkę" - pomyślałam. Chodziłam pomiędzy półkami najpierw nieśmiało, trochę speszona wzrokiem pani zza lady, ale po chwili już przepadłam przeglądając książkę za książką... Zapomniałam, że tata czeka na mnie w samochodzie, przestałam myśleć o tym, co mi dolega i zastanawiać się, czy Szymek jest grzeczny u babci a Julka w szkole. Byłam w innym świecie... Już zapomniałam, jak bardzo ten świat kiedyś kochałam... Nie przypuszczałam, jak wiele radości może mi sprawić taka sobie zwyczajna księgarnia.

Bo przecież niby tyle czasu mam dla siebie. Bo w domu siedzę z dziećmi od lat kilku. To pewnie nic innego nie robię, tylko celebruję samą siebie, a dzieci wychowują się samopas. I nawet dałam sobie to wmówić: "Bo ty masz czas na bloga [jak śmiesz?!:P] i facebooka!". To nic, że zazwyczaj "masz czas" zerkając znad zlewu pełnego naczyń albo "masz czas" z dzieckiem uczepionym nogi, ewentualnie wrzeszczącym ci do ucha "Mama, kuuuupę!" albo "masz czas" o 23:00, kiedy musisz podpierać powieki zapałkami, żeby nie zasnąć. Bardzo to relaksujące,nie? Matce to wystarczy, jasne? Założę się, że też macie na pęczki takiego czasu "tylko dla siebie"! Nie mylę się prawda?

Dopiero w tej księgarni zrozumiałam, jak naprawdę powinien wyglądać ten "czas dla siebie" każdej mamy i że każda z nas powinna go mieć! Łatwo sobie zapewnić "zamiennik" w postaci siedzenia na Fejsie z dzieckiem na kolanach  i jeszcze mieć z tego powodu wyrzuty sumienia, że na taki "wolny czas" sobie pozwalasz. Otoczenie też z przyjemnością ci wmówi, że to ci powinno w zupełności wystarczyć, a wręcz powinnaś się czasem wstydzić, że sobie na taki "wybryk" jak siedzenie w Internecie pozwalasz. To nic, że pozostałe 23 godziny w ciągu dnia poświęcasz dzieciom. To nic przecież. I tak oszukujesz sama siebie, że ci to wystarczy. A wystarczy wreszcie wejść do księgarni, żeby się przekonać, że "czas dla siebie" znaczy dla ciebie coś zupełnie innego...

Potrzebuję wyjść z domu, oderwać myśli całkowicie od domowych problemów, usłyszeć przez chwilę totalną ciszę albo zgiełk miasta. Pobyć sama nie po to, żeby pójść do lekarza albo do urzędu, ale żeby o prostu ... pobyć sama! Mieć jakieś hobby coś tylko dla siebie i to nie w wirtualnym świecie - to też jest ważne, ale nie może być jedyne! Czy to będzie księgarnia czy wyjście do koleżanki, spacer z kijkami po lesie czy wizyta u fryzjera - to jest właśnie czas dla siebie, a nie niby suplement w postaci wirtualnej rzeczywistości. Żeby zregenerować siły, żeby zebrać myśli, żeby po powrocie do domu bardziej docenić to, co się ma, żeby po prostu zrobić coś, co sprawi mi przyjemność - nie mi jako mamie, ale po prostu mi - Oli. Niby takie oczywiste, a jednak - przyznajcie - jak wiele z was, Drogie Mamy, próbuje nie dopuszczać do siebie tej myśli albo po prostu o tym nie pamięta? ... 
Wejdźcie czasem przypadkiem do księgarni, żeby sobie przypomnieć... Może w czasie, gdy dzieci są  szkole - zamiast kolejnego odkurzania a może babcia zgodzi się zostać niekoniecznie w sprawie niecierpiącej zwłoki? Jeśli macie możliwość znajdźcie chociaż godzinkę w tygodniu czasu naprawdę TYLKO DLA SIEBIE - zamiast tego wirtualnego i tego "udawanego", a jeśli nie macie możiwości, to chociaż spróbujcie ją znaleźć...  To naprawdę jest nam mamom potrzebne! 
 [Ja mam taki zamiar - jutro fryzjer ;). ]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram