Post Top Ad

Dlaczego przestałam przejmować się swoim wyglądem?

Kompleksy - słowo znane każdej kobiecie. Jestem mistrzynią w ich wymyślaniu. I mistrzynią w wychwytywaniu wszelkich negatywnych komentarzy na temat mojego wyglądu. Albo raczej byłam. Niedawno powiedziałam sobie, że koniec z marnowaniem życia na przejmowanie się za małym biustem i wklęsłymi policzkami. Wiele musiałam przeżyć, żeby to zrozumieć. Szkoda czasu i szkoda energii! Ty też to sobie uświadom!


Są kobiety które ubolewają nad kilkoma nadprogramowymi kilogramami albo za dużymi piersiami. Są takie, które nienawidzą swoich rozstępów. Nawet te niemal idealne wynajdą sobie za duży nos albo za rzadkie włosy. Kompleksy to chyba nasza kobieca przypadłość. Ja pół życia ubolewałam nad tym, że jestem chuda i płaska jak deska. Wyłączając okres ciąży i karmienia, kiedy dla odmiany czułam się w swoim ciele naprawdę kobieco. Poza tym - wieszak. Im bardziej chciałam przytyć, tym było gorzej. Totalny brak taktu, wścibstwo i bezczelność ludzi uwielbiających komentować czyjś wygląd i najczęściej w taki sposób podbudowywać własne poczucie wartości były idealnym dopełnieniem mojego dołowania się. Bo przecież to tylko chwila powiedzieć komuś: "Ale ty jesteś chuda!" (i nie mówcie mi, że to komplement...) albo "Weź zacznij jeść!". Bo szczupłemu to można dowalić z grubej rury. Tak jakby z cyckami zmniejszyła mi się wrażliwość...

Miałam chwile, że moje kompleksy przesłaniały mi wszystko inne. Uprzykrzały mi życie. Myślałam o nich na każdym kroku. Wstydziłam spytać o spodnie w rozmiarze XS w sklepie a co gorsza o stanik 75 A. Kuliłam się w stroju kąpielowym na plaży czując na sobie wzrok innych ludzi. Miałam łzy w oczach oglądając zdjęcia z okresu karmienia piersią. Nawet, kiedy mówiłam sobie, że się tym nie przejmuję, gdzieś z tyłu głowy ciągle to tkwiło. Łatwo powiedzieć: poczuj się dobrze ze swoim ciałem, kiedy z drugiej strony co chwilę słyszysz, że nie powinnaś się z tym ciałem  dobrze czuć. Przytyć czasem jest tak samo trudno jak schudnąć. Serio. Wiem, że są wśród moich czytelniczek dziewczyny, które to potwierdzają i rozumieją. A jeśli nawet by się dało, są rzeczy, których się nie przeskoczy - w moim przypadku koścista budowa, duży nochal, odstające uszy, cienkie włosy i drobny biust. Mało tego - odkryłam Amerykę - te rzeczy nie maja nic wspólnego z czuciem się szczęśliwą, piękną i łapaniem z życia ile się da. Musiałam doznać wstrząsu, żeby to wreszcie pojąć...

Wstrząs przyszedł na początku grudnia, kiedy ... wyczułam w piersi guzek. Ponad miesiąc niepewności. Ponad miesiąc najczarniejszych myśli. Miesiąc, w którym przewartościowałam sobie bardzo wiele. Prosiłam Boga, żeby zostawił mi te wklęsłe policzki, te kościste ramiona i mikroskopijne piersi, a dał tyko zdrowie. Nic więcej. Bo co by mi przyszło po figurze 90 - 60 -90, gdyby okazało się, że to, co się pojawiło w piersi oznacza coś bardzo złego? Nic. Kompletnie nic! Jeszcze niedawno nie wyobrażałam sobie pokazania się lekarzowi w negliżu od pasa w górę (i lekarz potrafi skomentować w stylu: "Za wiele to tu pani niema!"). Pewnie wiele z was pomyśli, że to głupie, ale wiem, że niektóre z was mnie zrozumieją. Jednak kiedy w czwartek wchodziłam do gabinetu onkologa miałam to już totalnie gdzieś. Bo to nie ma najmniejszego znaczenia w momencie, kiedy uświadomisz sobie, jak wiele możesz stracić. Czy masz mały biust czy duży, pięć kilo za mało czy dziesięć za dużo, czy jakieś inne pierdoły do poprawki - przede wszystkim chcesz być zdrowa i być ze swoimi dziećmi, ukochanym mężczyzną, rodziną. Tyle trzeba było, żebym zrozumiała...

Dziś, po diagnozie, która sprawiła, że odetchnęłam z ogromną ulgą, już wiem, że kult wyglądu jest jedną z tych rzeczy, która może zmarnować życie.  Dążymy często do czegoś, co tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia. Marnujemy cenny czas na zamartwianie się i nerwy na analizowanie każdej  kąśliwej uwagi Patrzymy krytycznie w lustro, zamiast uśmiechnąć się i żyć pełnią życia. Znasz to?...

Nie namawiam cię do tego, byś przestała o siebie dbać, odchudzać się, ładnie ubierać. Nie, totalnie nie o to mi chodzi! Po prostu rób to z głową i nie uzależniaj od tego swojego szczęścia!  Szczególnie jeśli jest coś, czego nie jesteś w stanie zmienić, przestań robić z tego problem! Nawet z wady można zrobić zaletę - kości policzkowe, których nie znoszę, modelki podkreślają, Anja Rubik ma mały biust i jest jedną z najlepszych modelek świata, a poza tym dzięki mojemu rozmiarowi XS mogę na szkolnych imprezach dzielić jedno krzesło z Julką zamiast stać ;).  I tego się będę trzymać! A na plażę wyjdę z podniesioną głową i będę cieszyć się wodą, słońcem i śmiechem dzieciaków!

A teraz Ty pomyśl, jakie zalety mają twoje kompleksy! 

I zamiast wyliczać przed lustrem, czego ci brakuje do idealnego wyglądu, idź się zbadać, żeby nie zabrakło ci tego, co naprawdę najważniejsze... 
(grafika: unsplash.com)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram