Post Top Ad

'Dla tych wszystkich mam, które po stracie tracą nadzieję' - historia Ani.


Ania napisała do mnie: " Do napisania tego tekstu popchnęły mnie ostatnie wydarzenia, rozmowa z Tobą i wspomnienia...". Moje wspomnienia są jeszcze zbyt świeże, ale wierzę, że o stracie dziecka warto rozmawiać, warto pisać, warto,by mamy po stracie czuły, że nie są z tym same... Tak naprawdę wcale nie jest o to wsparcie i zrozumienie tak łatwo...  Niech historia Ani takim wsparciem, choć wirtualnym dla tych wszystkich mam, które wiedzą, co znaczy strata będzie i niech daje nadzieję...


pixabay.com

"Kilka dni temu obchodziliśmy Święto Zmarłych, dzień który dla mnie jest dodatkowo bolesny... Ale może zacznę od początku...

Jestem mamą... Mam dwóch cudownych synków, obecnie czekam na córeczkę (taka mam nadzieje)... Nie cieszę się jeszcze z tego powodu tak bardzo jak powinnam, ale już pochwaliłam się światu, bo minął ten najgorszy okres, ten gdy drżałam ze strachu, nie dotykałam brzucha, nie mówiłam do niego. Nie robiłam tego, co wszystkie szczęśliwe mamusie oczekujące na potomstwo, a to dlatego, że wiem co oznacza strata... Nie chciałam się przywiązywać Nadal nie chcę. Nie póki moje maleństwo nie będzie po tej stronie...

Kiedy byłam nastolatką zdiagnozowano u mnie zespół policystycznych jajników. Miałam zabieg... Wtedy tez wniknęły pierwsze komplikacje i usłyszałam, że mogę nigdy nie zostać mamą... Ja!? dziewczyna, która wręcz uwielbiała dzieci a na każdej klasowej wycieczce zamiast z górami robiła sobie zdjęcie z dziećmi i zwierzętami?

Później poznałam mojego obecnego męża. Oświadczył mi się, wyjechaliśmy za granicę i tam postanowiliśmy postarać się o dzidziusia. Niestety los nam nie sprzyjał -  poroniłam... 
Pierwsza strata boli najbardziej zwłaszcza,gdy się bardzo chce... 
Później szło już jakoś z górki (fajnie to tak teraz pisać, ale wtedy łzy były za każdym razem gdy mijały nas dzieci bądź ciężarne)...  Nie będę opisywać tu dokładnie całej historii, ale przez 10 lat naszego wspólnego życia straciliśmy 7 ciąż (piszę ciąż, bo były przypadki, gdy w macicy pojawiał się pusty pęcherzyk, nie było w nim dzidziusia)... 
Najgorszym przeżyciem był strach, gdy przeleżałam 6 miesięcy w pierwszej donoszonej ciąży w szpitalu... Druga donoszona ciąża zwaliła mnie z nóg na 4 miesiące, gdzie bardzo tęskniłam za starszym synkiem... Codziennie był u mnie 2 razy w szpitalu a mi serce pękało kiedy pytał kiedy w końcu będę z dzidziusiem w domu... Nie wiedziałam, czy dzidziuś przeżyje, wykryto na mojej bliźnie po cesarce guz, jak się później okazało był to włóknomięśniak... Urodziłam wcześniaka, jednak poza małą wadą serduszka, synek był zdrowy!

Wielokrotnie powtarzano nam żebyśmy dali sobie spokój, że synek może być jedynakiem... ale nie... ja wychowywana byłam jak jedynaczka (mam niepełnosprawnego brata który pól życia spędził w szpitalach) i może także dlatego, zawsze chciałam mieć dużą rodzinę. Póki lekarz mówił, że mogę, żeby próbować - póty się staraliśmy...

Jedna ciąża utkwiła mi w pamięci dość mocno i nie lubię jej wspominać, ani pisać o niej, ale ktoś powie "strata dziecka we wczesnej ciąży boli mniej" a ja powiem że nie prawda... Jedno z naszych dzieci urodziło się martwe w 15 tygodniu ciąży, nie czułam jeszcze ruchów, nie znałam płci... Nie znam do dziś... Prosiłam żeby nikt mi nie mówił, nie chciałam widzieć dzidziusia... Mąż wie, być może kiedyś go spytam, ale póki co nie chce wiedzieć...Było zbyt wcześnie, żeby dali mi maleństwo do pochowania. Boli mnie najbardziej to, że kiedy nadchodzi taki dzień jak 1 listopada to nie mam miejsca, gdzie mogłabym zapalić choćby ten symboliczny znicz... Idę wtedy na jakiś inny grób, często nieznany, często malutki i tam zapalam światełko dla moich maluszków...

Piszę ten post dla tych wszystkich mam, które po stracie tracą nadzieję, które nie mają siły by walczyć. NIE PODDAWAJCIE SIĘ! My się nie poddaliśmy, mimo tak wielu trudnych chwil, które przeszliśmy! I choć rany w sercu zostaną na zawsze, WIEM, ŻE BYŁO WARTO!

Ania"

Aniu - dziękuję...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram