Post Top Ad

Wychowanie dzieci jest proste!

"O co im wszystkim chodzi z tym wychowaniem? Co trudnego w opanowaniu takiego małego szkraba?" - myślisz sobie obserwując matki szamoczące się z dziećmi na sklepowych podłogach i tatusiów ganiających za małymi uciekinierami po chodnikach. "Kiedy płacze wystarczy przecież przytulić, ewentualnie dać coś do jedzenia, bo może głodne! A takie rzucanie się na podłogę i ucieczki? Eeee no u mnie tego nie będzie, bo ja będę konsekwentna od samego początku! Tak - kon-sek-wen-cja - to podstawa w wychowaniu dzieci! Oczywiście połączona z opiekuńczością i okazywaniem miłości! Ja nie wiem, co ci rodzice robią, że mają z dziećmi takie problemy? Pewnie patologia jakaś..." - toczysz wewnętrzny monolog. Jednocześnie widzisz siebie pochylającą się nad łóżeczkiem słodko uśmiechniętego berbecia, spacerującą za rączkę z uśmiechniętym kilkulatkiem i podpisującą same piątki w zeszycie ucznia. Tak. Tak właśnie będzie. Jesteś pewna! Bo wychowanie dzieci jest proste... dopóki się ich nie ma!



"WYCHOWANIE DZIECI JEST PROSTE.... DOPÓKI SIĘ ICH NIE MA!" - mem z takim hasłem pojawił się niedawno na fanpejdżu pisma "Mamo, to ja!" ."Strzał w dychę!" - pomyślałam patrząc na moje skaczące po tapczanie i krzyczące jak dwa Apacze dzieci. Jeszcze osiem lat temu sama miałam w głowie pierwszą część tego zdania...

Właściwie od zawsze chciałam mieć dzieci. Zawsze liczyłam się też z tym, że bycie mamą niekoniecznie musi być tylko różowe. Jednak nie oszukujmy się - na matki dzieci rzucających się w sklepie na podłogę albo tych ściągających z półek co popadnie i na te z maluchami wydzierającymi się w wózkach wniebogłosy i na te, których dzieci trajkotały w poczekalni do lekarza o dość osobistych sprawach rodziców też, patrzyłam z politowaniem. Uśmiechałam się ironicznie pod nosem i nie mogłam pojąć, jak to możliwe, że one nie potrafią uspokoić własnych dzieci? Nieporadne jakieś! Pojęcia o wychowaniu nie mają! Poradników, gazet nie czytają! Może i będę miała jakieś tam problemy wychowawcze z moimi dziećmi, ale NA PEWNO NIE TAKIE i na pewno szybko sobie z nimi poradzę!

Dziś po prawie ośmiu latach bycia mamą i prawie czterech bycia podwójną czytam to zdanie na Facebooku: "WYCHOWANIE DZIECI JEST PROSTE ... DOPÓKI SIĘ ICH NIE MA!" i nie mogę powstrzymać uśmiechu. Śmieję się z samej siebie sprzed tych paru lat i mam ochotę cofnąć się w czasie, żeby każdą z tamtych matek poklepać po ramieniu i powiedzieć: "Hej wcale nie jesteś złą matką! To wszystko NORMALNE! Dasz radę, Stara!". I dziś tak właśnie mówię, kiedy czuję, że trzeba albo udaję, że nie widzę, bo wiem, że to też pomaga. Skąd? Stąd, że dziś sama bywam obiektem takich spojrzeń pełnych politowania i sugerujących posiadanie wiedzy tajemnej na temat wychowania dzieci. A to Szymek płacze na całe Tesco, bo chce traktor za pięć dych (enty do kolekcji), a to Julka opowiada pani w szkole jak razu pewnego w złości tata brzydko się wysłowił   używając słowa "dupa", a to któreś głośno komentuje "dziwny" wygląd pani z pieprzykiem na nosie... I zauważam ten wzrok dookoła i doskonale wiem, co niektórzy myślą: "Przecież to takie proste!", i już wcale nie mam im za złe. Niech sobie żyją w tej błogiej nieświadomości.
A oprócz tego, co sobie sądzą inni i tych "konkretnych wybryków" jest przecież jeszcze całe mnóstwo małych i dużych problemów, wyzwań i wątpliwości: co zrobić, jak pomóc, czy się wtrącać czy nie, karać, nagradzać, chwalić mniej czy więcej, dawać lizaki czy nie, kupić psa a może chomika, przytulić, zostawić w swoim pokoju, jak pocieszyć, jak wytłumaczyć, JAK WYCHOWAĆ NAJLEPIEJ? I to niby jest proste? Tak - dopóki nie zauważy się rzeczy oczywistej - że dziecko to mały, rozwijający się człowiek ze swoim charakterem, emocjami, potrzebami i zdaniem, a nie kukiełka, którą można ustawiać jak na sznurkach albo opisany w poradniku dla rodziców "przypadek". Nie ma jednego, uniwersalnego sposobu na dobre wychowanie, tak jak nie ma dwójki identycznych dzieci.

Cóż, wychowanie dziecka naprawdę jest proste... dopóki nie zostaniesz rodzicem i nie uświadomisz sobie, że jest cholernie trudne! Zderzenie teorii z praktyką rzadko wychodzi na korzyść tej pierwszej. Zostając rodzicem przekonujesz się o tym szczególnie mocno.  Bycie rodzicem to ciągła nauka, to poznawanie swoich dzieci i siebie, to ciągłe poszukiwania, kompromisy, to czasem nawet chęć zapadnięcia się pod ziemię, by wyjść i iść dalej ręka w rękę z tym małym ludkiem i mimo wszystkich problemów jednak się uśmiechać widząc jego beztroski uśmiech...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram