Post Top Ad

'Liczę sobie' - matematyka i dla starszaka i dla smyka.

Matematyka może być fascynująca i zabawna! Może też rozwijać twórcze, a nie tylko schematyczne myślenie! Taka idea przyświecała twórcom serii "Liczę sobie" wydanej nakładem Wydawnictwa Egmont. Premiera tej trzypoziomowej serii miała miejsce 23 września. Książeczki dopasowane do różnych przedziałów wiekowych (od 4 do 9 lat) łączą w sobie zabawne i ciekawe historyjki opatrzone pięknymi ilustracjami z zadaniami matematyczno - logicznymi. Sprawdziliśmy, czy rzeczywiście 


Seria "Liczę sobie" to trzy poziomy odpowiadające wiekowi małych czytelników - matematyków:


I  - dla dzieci w wieku 4-5 lat. Tutaj król Gromoryk panuje i matematyką brzdąców czaruje :).

Autorem książeczek jest Wojciech Widłak, a ilustratoremEwa Poklewska - Koziełło. Zadania przygotowała Anna Boboryk.



II - dla dzieci w wieku 5-7 lat. Robot Fredek po kartach tu bryka i matematyki uczy nieco starszego smyka :)!

Autorką jest Zofia Stanecka (twórczyni m.in. przesympatycznej Basi z serii książeczek), a ilustratorem Marta Szudyga. Zadania przygotowała Maria Środoń.


III dla dzieci w wieku 7-9 lat. Tutaj szczurków zgrana paczka, w matematyczny świat wciąga ... starszaczka :).


Autorem książek jest Rafał Witek, a ilustratorem Daniel de Latour. Zadania przygotowała Maria Środoń.







W każdej książeczce znajdują się pomysłowe, pobudzające wyobraźnię ilustracje, a fabuła również nie pozwala się nudzić. Matematyka i logika pojawiają się jakby "przy okazji" - a to trzeba odgadnąć kolory pająków zwisających z pajęczyn w królewskim zamku (i ot tak sobie utworzyć rytm), a to stwierdzić, które z apetycznych kanapek Jagody są symetryczne, a które nie, a to pomóc odszyfrować szczurkom tajemnicze hasło. 
Rozwiązując zadania przygotowane przez specjalistów dziecko czuje się niejako współautorem historii. Ono nie otrzymuje tu "sztywnych" poleceń, a raczej inspirujące zadania, które oprócz myślenia logicznego i stosowania podstawowych umiejętności matematycznych takich jak liczenie, przyporządkowywanie do zbiorów, łączenie w pary, przyswajania pojęcia czasu, pobudzają kreatywne myślenie. 
Dziecko pisze, rysuje, nakleja (na końcu każdej książeczki znajdują się naklejki), łączy, numeruje, mierzy. Ponadto w książeczkach zawarte są zadania dodatkowe, które potrafią zaskoczyć:), sylwetki "wielkich umysłów" oraz dyplomy w nagrodę za "ukończenie" wszystkich zadań!



Julka z dużym zainteresowaniem słuchała i czytała wspólnie ze mną książeczki. Szczególnie zauroczył ją robocik Fryderyk Epsilon Dwudziesty. Od książeczki z poziomu drugiego wręcz nie mogła się oderwać i wszystkie zadania rozwiązała jednego dnia, co świadczy o tym, iż rzeczywiście zostały one odpowiednio dopasowane do wieku (Julka ma 7 lat). 

Książeczki są niedużego formatu idealnego dla małych rączek, a papier pozwala bez kłopotu pisać i rysować po sobie kredkami. Gdybym miała wskazać jakąś wadę - mogłyby to być ewentualnie czarno -białe ilustracje w książeczkach z poziomu III. Wydaje mi się, że 9-latki nadal wolą kolorowe obrazki :). Poza tym jednak nie doszukałam się innych minusów książeczek z tej serii. 
Podoba mi się informacja dla rodziców na wewnętrznej stronie okładki - autorzy w prostych słowach wyjaśniają, czego dana książeczka ma za zadanie dzieci nauczyć, dlaczego te umiejętności są tak istotne dla ich rozwoju oraz wskazują sposoby na rozwijanie umiejętności matematycznych każdego dnia. To cenne informacje!


Serii "Liczę sobie" patronują m.in. TVP ABC, Miesięcznik GAGA i Świerszczyk, a ja z ręką na sercu mogę również ją wam polecić! 

Gdyby takie książki istniały, kiedy sama byłam dzieckiem, z pewnością o wiele bardziej lubiłabym matematykę! Za to teraz  cieszę się, że m.in. dzięki takim książeczkom mogę matematyczną fascynację rozbudzać w moich pociechach!

Seria "Liczę sobie" została wydana nakładem Wydawnictwa EGMONT. Więcej o książeczkach przeczytacie >>>TUTAJ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram