Post Top Ad

Krótki [anty]poradnik dla rodziców debiutujących uczniów.

Wrzesień to wyjątkowy czas dla wielu dzieci i ich rodziców. Szkolny debiut ma się wszak raz w życiu! Ja przeżywałam to z Julką dwa lata temu, kiedy szła do "zerówki" (znajduje się ona w budynku szkoły, więc traktowałam ten debiut już prawie jak ten szkolny), a drugi raz też w pewnym stopniu rok temu, gdy Julia szła do I klasy. Dziś, kiedy na każdym kroku czytam i słyszę, jak mocno rodzice przeżywają szkolne początki swoich pociech (co oczywiście wzmogło obniżenie wieku szkolnego), wracają tamte chwile... Z perspektywy czasu widzę, że sama popełniałam wiele błędów i zamiast pomagać, potęgowałam stres Julki i swój. Właśnie dlatego przygotowałam dla was krótki poradnik, a właściwie antyporadnik... Jeśli jesteś rodzicem debiutującego w tym roku ucznia, musisz to przeczytać!

Grafika: pixabay.com

Jak skutecznie uprzykrzyć szkolne początki dziecku i sobie? Krótki [anty]poradnik dla rodziców debiutujących uczniów.

1. Od samego początku zakładaj, że twoje dziecko nie da sobie rady! Przecież ono jest jeszcze takie malutkie, takie bezbronne i głupiutkie! Sześciolatka trzeba chronić przed zbyt wczesną nauką czytania (no chyba, że mama uczy go w domu odkąd skończył dwa latka - no to przecież coś zupełnie innego!) i przed innymi dziećmi - no przecież on ma zerowe umiejętności społeczne!

2. Powtarzaj głośno przy dziecku a najlepiej bezpośrednio dziecku to, co w punkcie 1. Nic tak fantastycznie nie odbiera zapału do podejmowania nowych wyzwań i poczucia własnej wartości, jak powtarzanie komuś, że nie da sobie rady...

3. Nie daj sobie powiedzieć, że szkoła może mieć jakieś dobre cechy! To zła instytucja, która odbiera dzieciństwo! Powtarzaj to sobie regularnie, a najlepiej też swojemu dziecku.

4. Nie zasięgaj informacji - polegaj na plotkach i swojej wyobraźni. Martw się, że twoje siedmioletnie dziecko nie umie płynnie czytać i psiocz na nowy program nauczania, o którym nie masz zielonego pojęcia.

5. Nie współpracuj z nauczycielami. Bo po co? Niech robią to, co do nich należy, a potem ich rozliczysz z tego, jak nieodpowiednio pochodzą do twojego dziecka. Bo przecież jak dziecko idzie do szkoły, to już odpowiedzialność za jego wychowanie w 100 % ponoszą nauczyciele no nie? I czego oni, kurde, wiecznie chcą na tych zebraniach?!

6. Wydzieraj się na dziecko podczas odrabiania pac domowych, ewentualnie powiedz mu, że masz w nosie, czy odrobi czy nie. Zasiewanie ignorancji w stosunku do nauki przyniesie  taki sam "cudowny" skutek jak wywieranie presji i stresowanie.

7. Kiedy dziecko jest w szkole, ty siedź w domu, patrz z tęsknotą w okno i płacz. Możesz też "warować" pod szkołą od ósmej do czternastej - czas koszmarnej tęsknoty szybciej ci zleci.

8. Panikuj, że twoje dziecko nie będzie umiało o siebie zadbać w szkole. Oczywiście mając świadomość, że w wieku sześciu lat pójdzie do szkoły, wcześniej broń Boże nie ucz go się samodzielnie ubierać, wiązać sznurówek ani podcierać!

9. Zanim twoje dziecko pójdzie do szkoły, nie wypuszczaj go spod skrzydeł ani na krok! Dzięki temu o wiele trudniej będzie się dziecku zaaklimatyzować w nowym środowisku, a tobie przeżyć rozstanie.

10.  Jeżeli pojawiają się trudności, nie próbuj szukać rozwiązania, tylko  kwituj je stwierdzeniem: "A nie mówiłam, że nie jest gotowy/gotowa!?" tudzież: "A nie mówiłam, że szkoła w dzisiejszych czasach to same kłopoty?!".

Wypełniaj powyższy plan skrupulatnie, a sukces masz gwarantowany: na 100% uprzykrzysz szkolne początki i sobie i debiutującemu uczniowi!

P.S. Tekst tylko dla osób rozumiejących pojęcie: ironia. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram