Post Top Ad

Jestem bogata!

Czasami siadam na trawie i po prostu na nie patrzę. Chłonę ich beztroski śmiech, błyszczący radością wzrok, ich ufność i niewinność.
Słońce ogrzewa mi twarz, a ich widok serce... Mogłabym tak siedzieć i siedzieć mając przed oczami ten obrazek, i nie robić nic innego. No, może jeszcze kolekcjonować te chwile w pamięci...
 A są cenniejsze niż złoto, bo każda z nich niepowtarzalna i niemożliwa do zatrzymania, choć tak często, tak bardzo chciałoby się to zrobić. 
Wiecie, co sobie myślę w takich chwilach? Jestem bogata. Jestem cholerną milionerką. I każda z was nią jest, bo jest mamą!


Macierzyństwo pełne jest trudnych chwil, które chciałoby się przegonić jak najszybciej i wymazać z pamięci - powiecie. I macie rację. Bycie mamą to nie bułka z masłem ani pączek z lukrem. 
Każda z nas ma takie momenty, ba, nawet dni w "karierze matki", które złoszczą, bolą i wyciskają z oczu łzy. Trzecia z rzędu noc bez zmrużenia oka, kolejna angina, rozcięty o kant ławy łuk brwiowy, poczucie osamotnienia, kiedy od miesięcy nie wychodziłaś sama z domu... Znam to. Znam to doskonale. I wiem, że w natłoku tych ciężkich chwil tak łatwo jest przegapić te piękne ...


Mówimy o odzieraniu macierzyństwa z lukru. Odzierajmy. Bądźmy uczciwe wobec siebie i innych. Ale nie bójmy się mówić o tym, co w byciu mamą jest cudowne, a jest tych chwil i rzeczy miliony. Miliony! Ja mam wrażenie, że pisanie o tym, co niesie nam, mamom, radość, dumę i szczęście stało się po prostu niemodne... Ale ja nie mam zwyczaju za modą podążać. Ja mam w zwyczaju podążać za sercem. Dlatego dzisiaj chcę wam powiedzieć: jesteście szczęściarami! Jesteście cholernymi milionerkami! Zupełnie tak samo jak ja!

Którą z tych chwil chciałybyście zatrzymać najbardziej? Moment, kiedy po raz pierwszy pokazano wam tego umazanego, czerwonego i zapłakanego małego człowieczka? A może tę chwilę, kiedy po raz pierwszy się do was uśmiechnął? Pierwszy wierszyk wyrecytowany w przedszkolu czy może tak zwyczajny, codzienny widok wspólnej zabawy brata i siostry? Próbowałyście policzyć te dobre, te cenne chwile? Czy ja naprawdę próbuję siebie i was okłamać twierdząc, że jest ich więcej niż tych złych?... To nie jest lukier. To jest rzeczywistość, którą zbyt często przesłaniają nam zmartwienia, brak czasu i stres. To jest do połowy pełna szklanka, którą może mieć każda z nas.


A więc czasami po prostu siedzę i patrzę, jak się razem bawią, jak się przytulają do siebie, jak się droczą, jak coś tworzą w wielkim skupieniu na dziecięcych buziach, jak wdrapują się na tatę, jak śpią... Umęczona, z nerwami na włosku, często zwyczajnie wkurzona, że znów nie słuchają, że dziesiąty raz zbieram klocki, że się przed chwilą pobiły, patrzę i odszukuję w sercu to uczucie: bycia szczęściarą. 

A kiedy tak się gapimy z Grześkiem we dwoje, łączy nas niemalże telepatia. Zagadani na jakiś ważny temat (bo praca, bo plany, bo dom...) nagle milkniemy równocześnie albo jedno woła drugie: "Ej, chodź zobacz! Zobacz, jak się bawią!" i zerkamy jedno drugiemu przez ramię, i chichramy się po cichu. A potem spojrzenie w oczy i to uczucie: jesteśmy milionerami!

Nie da się zatrzymać żadnej z tych chwil, ale da się ich nie przegapić. Da się pielęgnować w sobie to uczucie bycia bogatym, dzięki  dzieciom i dzięki tym na pozór zwyczajnym, ale niepowtarzalnym chwilom. A to już bardzo wiele.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram