Post Top Ad

Jak przygotować dziecko i siebie do wizyty u lekarza i pobytu w szpitalu?

Wizyta u lekarza specjalisty, pobyt z dzieckiem w szpitalu czy operacja to szalenie stresujące wydarzenia dla rodziców, a co dopiero dla dziecka. O ile niemowlaczka trudno przygotować na taką ewentualność, o tyle już 2-3 latka przygotować trzeba. Warto przygotować też siebie, ponieważ to nasze nastawienie w przeważającej mierze odpowiada za nastawienie naszych pociech. Za nami wiele wizyt u lekarzy, pobrań krwi, dwa pobyty w szpitalu, a wkrótce czeka nas kolejny i - o ile wszystko się uda - planowana od dawna operacja.


Idąc z Szymkiem na patologię noworodka kompletnie nie byłam przygotowana na to, co mnie czeka. Bo też nie na wszystko można się przygotować... Cierpienie dziecka zawsze boli i rodziców. Problemy maluszka ze zdrowiem niosą stres i obawy. Musimy jednak pamiętać, że to w ogromnej mierze od nas rodziców zależy, jak dziecko zniesie badania, wizyty u lekarzy czy konieczność pobytu w szpitalu. Nikomu chyba nie muszę mówić, że nasze lęki udzielają się maluchom. Zdenerwowana mama czy tata to zdenerwowane i zdezorientowane dziecko. Lęku o zdrowie maluszka całkowicie pokonać się nie da nawet, jeśli dolegliwości czy wady, z jakimi musimy udawać się do specjalistów nie są bardzo poważne.  To oczywiste. To, co możemy zrobić, to przy dziecku starać się ich nie okazywać, zaczerpnąć przed każdą wizytą czy pobytem w szpitalu informacji na temat praw dziecka i rodzica w takiej sytuacji oraz być rozsądnym i asertywnym w kontaktach z lekarzami. Musimy pamiętać, że zadaniem lekarzy i pielęgniarek jest pomóc dziecku, a naszym nie powinno być "przeszkadzanie" im w tym, ale na pewno dbanie o to, by dokładali wszelkich starań w trosce o zdrowie dziecka.
Wiem, co piszę, bo z Julią, a głównie z Szymonem odwiedzaliśmy już kardiologa, chirurga dziecięcego, alergologa, dermatologa, laryngologa, kilka jak nie łącznie kilkanaście razy byliśmy na pobraniu krwi, dwa razy w szpitalu, raz na SOR-ze, a teraz czekamy na operację... Nadal każda taka wizyta jest dla mnie bardzo stresująca, jednak wiem już, co w czasie takich wizyt jest ważne, a doświadczenia i zdobyta wiedza pozwalają mi czuć się nieco pewniej w takich sytuacjach i tym samym pomóc dzieciakom poczuć się bezpieczniej.

Każdy rodzic powinien znać Europejską Kartę Praw Dziecka w Szpitalu, a przynajmniej jej podstawowe założenia. Wynika z niej m.in., że szpital powinien umożliwiać rodzicom pozostawanie przy dziecku w dzień i w nocy nie narażając ich z tego tytułu na dodatkowe koszty.  Rodzice i dziecko (w sposób dopasowany do jego wieku) powinni być informowani o stanie zdrowia dziecka i prowadzonym leczeniu, a zabiegi, które nie są konieczne, powinny być w miarę możliwości pomijane. Najistotniejsze prawa zawarte w Europejskiej Karcie Praw Dziecka w Szpitalu zebrano przystępnie na stronie CZD: Europejska Karta Praw Dziecka w Szpitalu. Koniecznie tam zajrzyjcie!

A oto kilka rad wynikających z moich doświadczeń - jak przygotować siebie na wizytę z dzieckiem u lekarza, pobyt w szpitalu, operację?
1. Przede wszystkim uświadom sobie, że wizyta u lekarza, badania czy szpital są po to, by pomóc dziecku. Niby logiczne, ale przecież często myślimy tylko o tym, że dziecko będzie bolało, że będzie płacz... A niestety - czasem trzeba. I myśl, że to dla dobra malucha jest bardzo ważna.
2. W miarę możliwości wybierz sprawdzonego lekarza specjalistę (ja np. do alergologa pojechałam z polecenia rodziny a chirurga znalazłam dzięki forach internetowych na temat wady mojego synka). Kompetentny i życzliwy lekarz to poczucie bezpieczeństwa także dla rodzica. Lekarz powinien budzić zaufanie.
3. Nastaw się na to, że pewne badania czy zabiegi niestety mogą sprawić dziecku ból - choćby pobranie krwi. Skoncentruj się na tym, by odwrócić uwagę maluszka i pomóc mu jak najlepiej to znieść. Najgorszą rzeczą, jaką możesz zrobić są twoje łzy i panika.
4. Współpracuj z lekarzem / pielęgniarką. Czasem trzeba po prostu mocno przytrzymać dziecko tuląc je do siebie albo odchylić maluszkowi główkę, kiedy doktor zagląda w gardełko.
5. Bądź asertywna/ny i dbaj o dobro dziecka. Kluczem do tego jest poznanie praw dziecka w szpitalu, o których wspomniałam wyżej. Jeśli jesteśmy dobrze poinformowani wiemy, że np. lekarze nie mają prawa wypraszać nas z obchodu (co mi się zdarzyło na patologii noworodka) a obowiązkiem pielęgniarek jest podawać dziecku leki (mi na patologii powiedziano, że mam robić to sama!). Grunt to nie bać się pytać i mówić, co nam się nie podoba. To my jesteśmy w takiej sytuacji "adwokatami" dziecka!
6. Dowiedz się dokładnie, co czeka twoje dziecko: na czym polega badanie czy zabieg. Zaczerpnij informacji praktycznych: jakie dokumenty przygotować, co zabrać do szpitala, jak wygląda postępowanie pooperacyjne itd. Przydatne są strony internetowe szpitali czy lekarzy, którzy prowadzą leczenie dziecka. Ja z takowej korzystam. Niewiedza wzmaga lęk.

Jeżeli nasze dziecko nie jest noworodkiem, to naszym obowiązkiem jest przygotować je na nową sytuację, w której się znajdzie. Przynajmniej ja wyznaję zasadę, że zamiast mydlenia malcowi oczu i tekstów w stylu: "Nic nie będzie bolało" podczas, gdy zaboli albo: "Jedziemy do takiego nowego wujka", podczas gdy jedziemy do lekarza, należy mu się odpowiednio wyłożona prawda. 
Przed każdym pobraniem krwi rozmawiam z dziećmi o tym, gdzie i po co jedziemy i jak takie badanie będzie wyglądało. Tłumaczę dokładnie, co będzie robić pani pielęgniarka i że odrobinę zaboli również mówię. Podkreślam, że będę cały czas przy nich trzymając za rączkę.Ostatnie pobranie krwi mieliśmy w zeszłym tygodniu z Szymkiem. Były łzy, ale nie było paniki. Myślę, że gdybyśmy o tym nie rozmawiali, wyglądałoby to znacznie gorzej.
Podobnie rozmawiam z synkiem o operacji spodziectwa, która wkrótce go czeka. Uważam, że jemu się to należy, aby wiedział, co go czeka, a moim obowiązkiem jest wyjaśnić mu to tak, aby zrozumiał i jak najmniej się bał. Wyjaśniam, co będzie z nim się działo i staram się robić to w taki sposób, aby Szymek jednocześnie wiedział, co go czeka, ale też nie czuł się zagrożony. Szymek mimo, że ma dopiero 3 latka, wie, dlaczego musi mieć operację i jak zmieni się po niej jego ciałko. Chociaż czasem mówi, że się boi, to powtarza też, że mama będzie przy nim (a tata myślami też) i że pan doktor naprawi mu to, co jest nie tak.

Denerwuję się. Cholernie się denerwuję. Choć kulminacja nastąpi na pewno już w dniu operacji. Teraz nadal ściskam kciuki za to, aby do operacji doszło, bo była przekładana już cztery razy, a bardzo chcielibyśmy mieć ją już za sobą. Wiem jednak, że robię wszystko, żeby Szymek był w dobrych rękach i czuł się bezpiecznie, a operacja jest konieczna dla jego normalnego funkcjonowania, szczególnie w przyszłości. Na tyle, na ile to możliwe przygotowałam się do sytuacji, która nas czeka i przygotowałam Szymka. Może moje rady wam się przydadzą. Wszystko przed nami. Tymczasem trzymajcie kciuki, proszę.

EDIT: Jesteśmy po operacji. Szymek był bardzo dzielny i dokładnie pamiętał, co mu opowiadałam! Nie obyło się bez łez, ale nie wyobrażam sobie jego reakcji, gdybym kompletnie go do tej sytuacji nie przygotowała jak również gdybym nie potrafiła opanować własnego stresu po to, by przekazać synkowi spokój i sprawić, że czuł się bezpiecznie. To trudne, ale da się zrobić, jeśli się pamięta, że naprawdę spokój rodzica oznacza spokój dziecka.

Grafika: pixabay.com 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram