Post Top Ad

Siostra i brat.

[WY] Średnio pięć razy dziennie rozdzielam was, bo bierzecie się za łby walcząc o jakąś zabawkę. Jeśli nawet nie dochodzi do rękoczynów, to są zacięte dyskusje, naburmuszone miny i "Mamoooo, a on wyłączył mi bajkę!" albo "Mama, ona mi zabjała siamochód!". I lecę z kuchni - woda do mycia garów stygnie, obiad się przypala - bo perswadować muszę, prowadzić negocjacje, cieknące nosy i łzy ocierać. I martwię się czasem, że tak się kłócicie, ale jak tylko to zmartwienie zacznie mi głowę zaprzątać, to wy już razem w kąciku rozkładacie klocki albo przed telewizorem wyjadacie chrupki z jednej miski. I już się uśmiecham...


[JULIA] Na wynik mojego testu ciążowego w sierpniu 2011 czekaliśmy we troje: ja, tata i ty - nasza córeczka. Kiedy pojawiła się druga kreska cieszyłaś się razem z nami, choć przecież była to dla ciebie zupełna abstrakcja. Czterolatka biegająca po domu z kawałkiem plastiku, który oznaczał narodziny siostrzyczki albo brata. Totalne szaleństwo :). 
Pamiętam, jak dziś, jak pukałaś do mojego ciążowego brzucha i nasłuchiwałaś odgłosów dzidziusia. A jaką frajdą były wspólne wizyty u położnej, podczas których mogłaś naprawdę usłyszeć bicie serduszka brata albo siostry! Sama jeszcze je czasami wspominasz!

[SZYMON] A ty, Szymusiu, musiałeś lubić te postukiwania siostrzyczki, bo często w odpowiedzi "odkopnąłeś" jej nóżką albo dałeś kuksańca łokciem. Już wtedy zaczynaliście się przekomarzać ... ;)
Kiedy się urodziłeś Julka smacznie sobie spała. Rano tata założył jej zamiast bluzeczki "na wyjście", koszulkę od piżamy (bo była kolorowa i myślał, że to "odzienie dzienne" :)) i przyjechali mnie odwiedzić, a ciebie poznać.

[JULIA] Na początku nie było ci łatwo zaakceptować brata, co nie znaczy, że niemal od razu go nie pokochałaś! Ta dziecięca miłość mieszała się jednak z niepewnością i zazdrością. Były chwile, że niemal zagłaskiwałaś kota...znaczy Szymka... na amen, a były takie, kiedy myśląc, że nikt nie widzi a to dałaś mu kuksańca, a to uszczypałaś... żeby za chwilę znowu przytulić...

[SZYMON] Od początku byłeś zapatrzony w Julkę jak w obrazek. Chłonąłeś każde jej słowo (a słów było i jest na pęczki) i z upodobaniem naśladowałeś jej miny, gesty a z czasem też zacząłeś naśladować wdrapywanie się na stół, zwijanie różnych rzeczy z kuchennych szuflad, uciekanie na boso na podwórko i wiele wiele innych. Rosłeś jak na drożdżach, a wraz z tobą rosła twoja indywidualność. Od razu widzieliśmy z tatą, że jesteś zupełnie inny od energicznej i wybuchowej siostry, ale im byłeś starszy, tym mocniej było to widać... Uwielbiałeś siostrę,ale też miałeś swoje zdanie i tak jest przez cały czas. Razem z rozkwitaniem waszej siostrzano -braterskiej miłości pojawiały się coraz to nowe powody do wzajemnych złości i niesnasek. Jesteście jak ogień i woda.

[JULIA] Bycie starszą siostrą to nie jest łatwa sprawa! Wiem, córeczko! Niejednokrotnie ja i tata wymagaliśmy od ciebie pewnie zbyt wiele. Buntowałaś się na słowa: "Ustąp, bo jesteś starsza", a my z czasem nauczyliśmy się, ze to słaby argument i sprawę trzeba wyjaśnić bardziej dogłębnie :). Twój temperament i ogromna wrażliwość nie ułatwiały i nie ułatwiają ci nadal zadania, ale... z ogromną dumą patrzymy na ciebie z tatą, kiedy w swoim dziecięcym serduszku znajdujesz tyle czułości dla braciszka! A on odpłaca ci tym samym. Po bardzo trudnym pierwszym, wspólnym roku wasze relacje wyraźnie się umacniają i stają coraz bardziej przepełnione miłością...

[SZYMON] Oj potrafisz być dla siostry małym wredniakiem! Ułatwiają ci to jej długie włosy idealne do ciągnięcia i traktorki pechowo twardsze od lalek... Ech, czasem z tatą załamujemy ręce nad tymi waszymi kłótniami! Jedno drugiemu nie odpuści. Ale przecież wiemy, że bycie tym młodszym ma tyle samo zalet co i wad... Chciałbyś być taki samodzielny jak siostra, a nie wszystko ci wychodzi. Szukasz więc ujścia dla swoich małych frustracji. A i naśmiewa się z ciebie czasami, ze dzidziuś jesteś. Wiem, wiem, że to bywa wkurzające! Ale muszę ci synku powiedzieć, że jak już nastanie chwila, w której zapominacie z siostrą o sporach, patrzymy na ciebie z prawdziwą radością, widząc, ile miłości do siostry skrywasz w twoim małym serduszku...

[WY] Zawsze miało być was dwoje. Chcieliśmy z tatą was mieć i chcieliśmy, żebyście wy siebie mieli. Liczyliśmy się z tym, że wasze relacje nie będą idealne. W końcu każde z nas ma rodzeństwo i doskonale znamy smak łez złości i zazdrości, obrażania się, biegania na skargę do rodziców, kablowania na siebie nawzajem, szarpania się za kudły (tu mówię szczególnie o sobie i cioci Sylwii...) a w przypadku taty i jego braci kopania we wrażliwe miejsca...
Teraz poznajemy te "smaczki" od strony rodzicielskiej i uczymy się tak sobie z nimi radzić, żeby nie zakłócić waszego "docierania się" i za bardzo się nie wtrącać, a jednocześnie pomagać wam budować jak najsilniejszą więź...
Bo obok tych wszystkich małych przepychanek i kłótni, jest też wspólna zabawa i poznawanie świata, jest wspólne oglądanie bajek i czytanie książek (teraz ty Szymkowi Julka z dumą czytasz), jest współczucie, kiedy jedno zedrze kolano i wołanie zawsze o drugiego lizaka - "dla Julki", "dla Szymka"...
Chociaż nie raz się z tatą irytujemy, kiedy kolejny raz robicie sobie na złość i czasem też wtedy, kiedy tak fantastycznie "współpracujecie" wymyślając kolejną psotę, to jednak koniec końców wszystko to składa się na waszą więź i na naszą z niej radość i dumę. Tacy jesteśmy szczęśliwi, że was mamy!

A wy musicie wiedzieć, że to, iż macie siebie, to bardzo wiele! Mam głęboką nadzieję, że gdy dorośniecie wciąż będziecie czuć, że to ważne i piękne - mieć siostrę, mieć brata...  Tak jak dziś słyszę: "Mamo, fajnie, że urodziłaś Szymka!" i "Ja kocham Łujkę!", tak mam nadzieję słyszeć to razem z tatą za lat 10, 20, 30... No może w troszkę innym tonie, ale jednak niech sens waszych słów będzie taki sam! A i za łby też się wziąć nie obawiajcie - lepsze to i po godzinie podanie sobie ręki na zgodę - niż udawanie i ukryte żale albo nie odzywanie się do siebie latami...

 Nie dajcie się zwariować pędowi i brakowi czasu, znieczulicy i interesowności dzisiejszego świata. Niech zawsze zostanie w was cząstka tej dziecinnej spontaniczności, ufności i radości z bycia blisko siebie. Po prostu... niech wasza miłość rośnie razem z wami! A my z tatą będziemy tak jak dziś tą waszą miłością się cieszyć...

3 komentarze:

  1. Pamiętam jak się czubiłam z bratem ;) Uciekałam mu szybko na podwórko by za mną nie łaził, a ten znalazł inny sposób by mnie zatrzymać. Związam mi buty sznurowadłami :P Na kolonie pojechaliśmy razem ale byliśmy w osobnych grupach. Nikt nie chciał nam wierzyć że jesteśmy rodzeństwem, udowadniałam to pokazując legitymację szkolną. Mimo tego, zawsze gdy mlodszy brat był w tarapatach stawałam w jego obronie i byliśmy jak jedność. Dzisiaj ja mam swoją rodzinę, on jeszcze nie i nie do końca mamy takie relacje jakie mi się marzą. Ale w dalszym ciągu gdyby coś się działo, to stanę w obronie i pomogę.
    Niebawem w roli starszej siostry stanie Martyna. Wierzę, że będą się wzajemnie uwiebiać i dogadywać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rodzeństwo to piękna sprawa. Ja mam siostrę 5 lat młodszą. Dobry czas był do czasu kiedy ja miałam 15, a ona 10. Potem było gorzej, a odkąd siostra skończyła 19 lat jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękny wpis! Gratuluje! Cudownie się czytało.
    A jeszcze dzisiaj mówiłam, że nie będę mieć drugiego dziecka (Aniela dala mi popalić przy obiedzie). Ale tak się przecież nie da ;) rodzice nie dadzą dziecku tyle, co rodzeństwo, no nie ma szans! Super, że Julka i Szymek mają siebie!

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram