Post Top Ad

Poród nie musi boleć!

Znieczulenie. Jeśli wiesz, że czeka cię ból albo właśnie zagryzasz wargi próbując z niego nie krzyczeć, to słowo jest magiczne. Ból porodowy jest bez wątpienia jednym z najdotkliwszych, jaki może poczuć kobieta. Przez lata nie umiano nad nim zapanować, a jeszcze dziś, mimo że są już na to sposoby, mówi się kobietom, że boleć musi! "Tyle kobiet wytrzymało przed tobą, to i ty wytrzymasz! Nie marudź, tylko ródź!" - słyszą rodzące. Od lipca znieczulenia do porodu będą darmowe i dostępne dla każdej kobiety - jak informują media - NFZ pokryje koszty i to bez limitów. Jak będzie to wyglądać w praktyce i czy zmieni się podejście zarówno kobiet jak i ogółu do bólu porodowego?



Mimo, że moje porody były krótkie, to bólu towarzyszącego szczególnie temu pierwszemu, nie zapomnę do końca życia... A przecież nie musiało aż tak boleć! Przyznam szczerze, że wtedy, ponad 7 lat temu nawet nie pomyślałam o znieczuleniu... No, może przeszło mi to przez myśl, ale jedynie w kontekście: "Cholera, szkoda, że mnie na to nie stać!". Cena znieczulenia w różnych szpitalach wahała się w granicach 400 - 700 zł. Bądźmy szczerzy - to nie jest mało. W 2008 roku, kiedy rodziła się Julka na obecność męża przy porodzie musiałam mieć 100 zł i już to nie było dla mnie mało... Nie wspomnę, że opłata za poród rodzinny, była pobierana bezprawnie, o czym jeszcze wtedy nie wiedziałam...

Trzeba więc było te 4 godziny bólu znieść. Słowa położnej, żeby nie krzyczeć też. A potem oprócz bólu fizycznego jakiś taki ból emocjonalny: że nie potrafiłam się opanować, że ból był silniejszy, że reagowałam tak, jak się tego obawiałam... Mówią, że zapomina się o bólu porodowym w momencie, kiedy kładą ci dziecko na brzuchu, ale to nie do końca jest prawda. Przestaje się o nim myśleć na chwilę, a tuląc dziecko czuje się, że to cierpienie zostało wynagrodzone, ale często wspomnienia bólu powracają jeszcze przez długi czas po porodzie... Piszę z własnej perspektywy, a aż trudno mi wyobrazić sobie, co czują kobiety, które bóle porodowe musiały znosić kilka godzin dłużej niż ja. Różny jest też przecież próg bólu, jaki dana osoba jest w stanie wytrzymać - to, co dla jednej kobiety jest bólem w granicach jakiejś tam normy, dla innej może stać się traumą...

Wczoraj dowiedziałam się, że od lipca NFZ refunduje znieczulenia podczas porodu i będzie mogła dostać je każda rodząca, która sobie tego zażyczy. Z punktu widzenia rodzącej dwa razy siłami natury bez znieczulenia uważam, że to ... czas najwyższy! Czas najwyższy, aby umożliwić każdej kobiecie bez wyjątku decydowanie o tym, czy chce rodzić w bólach, czy choć troszkę je sobie uśmierzyć! Marzy mi się taki czas, w którym zamożność przestanie mieć jakikolwiek wpływ na opiekę zdrowotną, ale to oczywiście utopia... Dobrze jednak, że chociaż w kwestii porodów podejmuje się kolejne kroki, by "wyrównać szanse" kobiet o różnym statusie materialnym, a jednocześnie uczynić porody w polskich szpitalach coraz bardziej godnymi! Dobrze, że każda kobieta będzie miała prawo zdecydować jak chce rodzić, bez względu na to, jaka jest zasobność jej portfela.

Warto przytoczyć trochę teorii na ten temat: do porodu naturalnego stosuje się znieczulenie zewnątrzoponowe lub podpajęczynówkowe, które są do siebie podobne pod kątem działania. Anestezjolog znieczula rodzącą wbijając igłę pomiędzy kręgi kręgosłupa lub obok niego. Następnie poprzez pozostawiony w tym miejscu cewnik ma możliwość podawania leków. Kobieta podczas znieczulenia jest w pełni świadoma, jednak natężenie bólu podczas skurczów jest znacznie mniejsze. Same skurcze na ogół są odczuwalne, a doświadczenie położnej wystarczające, by rodząca była aktywna w odpowiednich momentach porodu. Pod uwagę należy brać jednak wydłużenie się porodu - nawet o dwie godziny - aczkolwiek sądzę, że jeżeli te dwie godziny nie przebiegają w dotkliwych bólach, to fakt ten nie ma wielkiego znaczenia. Takie znieczulenie jest też w pełni bezpieczne dla dziecka. Przeciwwskazaniami do rodzenia ze znieczuleniem mogą być różne względy zdrowotne (m.in. nadciśnienie, cukrzyca, alergie). O chęci otrzymania znieczulenia przy porodzie oczywiście najlepiej poinformować szpital jeszcze przed porodem lub jak najwcześniej w jego trakcie. Oczywiście sposobów na złagodzenie bólu porodowego jest więcej np. masaż czy kąpiel, ale nie oszukujmy się - efekt nigdy nie będzie taki sam jak w przypadku znieczulenia farmakologicznego.
[źródła informacji do tego rozdziału: https://parenting.pl/portal/znieczulenie-do-porodu, https://portal.abczdrowie.pl/znieczulenie-zewnatrzoponowe]

Szanuję zdanie kobiet, które nie biorą pod uwagę znieczulenia chcąc "przeżyć poród w pełni", ale ja osobiście zdecydowałabym się na takowe, gdybym dziś miała rodzić. Jeśli jest możliwość uczynienia tak ważnego przeżycia jakim jest poród piękniejszym dzięki uśmierzeniu bólu, to dlaczego tego nie zrobić? Nie przemawiają do mnie idee porodu w zgodzie z naturą, no trudno. Chciałabym mieć przed oczami wyłącznie widok nowonarodzonej córeczki i synka na myśl o porodzie, a nie wbijane z bólu w dłoń męża paznokcie i zbielałe od ściskania poręczy łóżka palce... Myślę, że wiele kobiet właśnie tego by chciało!

Nasuwają się jednak pytania: jak dobre chęci NFZ będą wyglądać w praktyce? Przecież znieczulenie wymaga obecności anestezjologa, a w wielu szpitalach brakuje tych specjalistów. W najbliższym mi szpitalu oddalonym o ok. 25 km nie ma możliwości otrzymania znieczulenia podczas porodu... I zapewne takich szpitali, szczególnie w małych miastach, jest znacznie więcej. Czy nowe prawo coś w tej kwestii zmieni? Nie wydaje mi się. Ponadto celem NFZ jest nie tylko poprawa komfortu kobiety rodzącej, ale też zmniejszenie liczby cesarskich cięć i tu także pojawia się obawa: czy nie dojdzie do tego, że pacjentki, które będą miały wskazania do CC będą przekonywane do rodzenia siłami natury i "zachęcane" do tego dostępnością znieczulenia? Wszak już teraz dochodzi do tragedii będących wynikiem błędnego podejmowania decyzji o porodach naturalnych u kobiet ze wskazaniami do cesarek... 

Mam nadzieję, że efekty tej zmiany rzeczywiście będą pozytywne dla rodzących i że jest to kolejny krok ku wyrównaniu standardów okołoporodowych w Polsce z tymi w innych krajach Europy! Nie różnimy się w końcu pod względem potrzeb i marzeń o dobrym, pięknym porodzie od Finek, Szwedek czy Niemek. Oby tylko w ślad za zmianami w procedurach okołoporodowych szły także zmiany w podejściu do rodzących ze strony niektórych położnych i lekarzy... Myślę, że wtedy strach przed porodem u większości kobiet będzie dużo, dużo mniejszy.

9 komentarzy:

  1. To zmiana która jest potrzebna, bo waźne jest by każda z nas mogła zadecydować czy pomocy - znieczulenia potrzebuje, czy da radę bez. Córkę rodziłam bez znieczulenia i ani przez moment nie czułam potrzeby by mi je podano. Teraz kiedy przede mną drugi poród mam podobne myślenie. Nie wiem jak to będzie, ale na tę chwilę nie skorzystam. O to chodzi by móc świadomie i godnie rodzić tak jak sobie każda z nas tego życzy.
    Fajnie jeśli służba medyczna będzie te decyzje szanować, a nie namawiać na siłę. Fajnie jeśli obejdzie się bez tragedii i smutnych scenariuszy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z tobą. Najważniejsze, że będzie świadomość tego, iż możemy podjąć decyzję. Bez względu na to, ile mamy w portfelu. Ja z synkiem nie czułam potrzeby znieczulenia, ale podczas pierwszego porodu ból był bardzo dotkliwy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja rodziła 11 godzin bez znieczulenia ale dalam radę dlatego i chyba tylko dlatego że cały czas był ze mną mąż a położne bardzo mnie wspierały i dodawaly odwagi. Bo psychika też odgrywa rolę jak znosimy ból. Gdyby ktoś stał nade mną i mówił że mam nie krzyczeć to chyba resztką sił bym go udusila.

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie ten strach jest spowodowany przede wszystkim bólem! Może głupie porównanie, ale to tak jak z dentystą - kiedy wiem, że dostanę znieczulenie strach jest o wiele mniejszy. Tu ta świadomość też na pewno wielu kobietom pomoże. A mentalność lekarzy to druga sprawa. Niestety tę juz dużo trudniej zmienić...

    OdpowiedzUsuń
  5. Miejmy nadzieję, że nie będzie to tylko z nazwy dostępne dla wszystkich...miejmy nadzieję, że porody będą kończyły się szczęśliwie

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja balam sie okropnie ale z tego strachu zapomnialam o mozliwosci znieczulenia i jakos przezylam;) drugi raz tez ide na zywca;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też przeżyłam :) Ale podoba mi się fakt, że znieczulenie ma być dostępne dla wszystkich. Do tej pory wielu kobiet po prostu nie było na nie stać i nie miały wyboru.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ze mną też był mąż i dużo mu zawdzięczam, jednak gdyby mój poród trwał kilkanaście godzin ... Nie wyobrażam sobie, że mając możliwość znieczulenia nie skorzystałabym z niej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Magdalena Lelonkiewicz9 lipca 2015 10:57

    Mialam rodzic naturalnie. Nie bylo wskazan do cesarki. Mowia ze szerokie biodra sa lepsze bo latwiej urodzic. Guzik prawda. Biodra tak mam szerokie,tylko kanal rodny waski,ot taki szczegol. A drugi szczegol,ze starsza corka nie miala malej wagi 4200g. Ot drugi szczegolik. Lekarze sie uparli. Rodzi pani naturalnie. Na sile,dla statystyki. Meczylam sie dlugich 36 godzin. Boli,jak pania boli to dobrze,przynajmniej pani wie ze zyje. Za te 36 godzin wyjete z zyciorysu dziekuje. Umeczylam sie,jak prosie niesione na rzez. Nie przespalam ani minuty. Prosilam o to pi*przone znieczulenie. Nie bo zaszkodzi pani dziecku. A to,ze ilosc wod sie zmniejszala,i ze dziecko w brzuchu siedzialo tak dlugo,to nie zaszkodzilo sie pytam ?!. W efekcie Roksana urodzila sie owinieta pepowina, z infekcja,i podduszona. Ot uroki rodzenia na sile w ciezkich bolach. A krzyzowe mnie dobily i infekcja mojego organizmu. Efekt byl taki,ze papiery podpisywalam w obecnosci meza,bez jakiegokolwiek kontaktu. To jest to przezywanie porodu naturalnie. Dziekuje za takie przezywanie!! Nikola tez urodzila sie przez cc. Dzieki Bogu,ze mialam I cesarke,wody byly zielone,bo dziecko przyszlo szybciej na swiat i nie bylysmy obie tak umeczone. Gdybym miala rodzic jeszcze raz,to mam nadzieje ze bedzie znieczulenie. I ze tez bede miec cesarke. Bo wypychanie ponad 4 kg dziecka,nie jestem niczym fajnym. Nikola byla przecietnym noworodkiem takim 3650g. No ale to tez nie malo.Uczynimy porod pieknym przezyciem,a nie statystyka. Na szczescie maz byl do konca,przy mnie. Przy cesarce niestety nie mogl uczstniczyc. Ale byl po porodzie i w kazdej chwili,kiedy go potrzebiwalam. U nas porody nie byly platne w 2008 r. I znieczulenie ze wskazan za darmo. Bo juz rozne wersje slyszalam. Takze wszystkim przyszlym mamom zycze spokojnych porodow. I walczcie o swoje. Jako mloda mama,nie doswiadczona balam sie klocic. Bo lekarz to on wie najlepiej. Guzik prawda. Teraz uczelnie ida na ilosc nie na jakosc. Dlatego dajcie sie badac stazystom. Niech sie ucza,bo ja bym chciala aby moje corki w przyslzosci,jelsi sie zdecyduja na dzieci,mialy przeprowadzony w sposob prawidlowy porod. A nie zeby doszlo do tragedii. Zreszta jak oglada was 5 dzien z rzedu arsenal lekarzy,to pokazywanie kroka w tym momencie nie ma znaczenia ;)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram