Post Top Ad

Jak mama z mamą...

Ona jest pierwszą osobą, którą obdarzasz bezwarunkową miłością. Razem od pierwszego uderzenia maleńkiego serduszka. Połączone niezwykłą więzią. Pragniesz jej bliskości, jak bliskości nikogo innego.Naśladujesz ją wkładając na dziecięce stópki szpilki i malując się przed lustrem podprowadzoną pomadką, Zwierzasz jej się z pierwszych szkolnych miłości i przychodzisz po ukojenie, kiedy są bez wzajemności. U niej szukasz akcpetacji i od niej uczysz się być kobietą. Ale ta miłość to czasem także bunt, niezrozumienie i żal. Bo nie pozwoliła, bo nie dała tego, co chciałaś, bo wydawała ci się niesprawiedliwa... Relacja matki z córką - tak wiele się w niej zmienia, kiedy sama zostajesz mamą...


Relacje z mamą mogą być różne. Nie będę dziś jednak pisać o tych wyjątkowych sytuacjach, kiedy relacje matka - dziecko są bardzo problematyczne. Bedę pisać o tych, które - dzięki Bogu - spotyka się znacznie częściej: pełnych miłości, ale też różnic zdań, codziennych niesnasek i często braku zrozumienia. Wszystko to pojawia się zwykle w okresie, kiedy dziecko zaczyna dorastać, a konkretniej córka, bo z perspektywy córki i - już teraz - też mamy na te relacje patrzę...

Miłość do mamy jest bezwarunkowa. Oczywiście nie umniejszam tutaj tatusiom, bo to nie o porównywanie tu chodzi. Każda relacja jest inna i każda ważna. Kazda też może być mocna i piękna. Więź mamy z córką jest jednak bez wątpienia wyjątkowa. Mama to wzór. To cudowny obrazek, na który małe oczka chcą patrzeć, a ich mała właścicielka naśladować wszystko, co robi. To nauczycielka ciepła, czułości i cierpliwości.Ona szyje ci sukienki dla lalek i pozwala przymierzać swoje szpilki. Jej po kryjomu kradniesz cienie do powiek, a ona oczywiście udaje, że tego nie zauważa. Ją podpatrujesz w kuchni i lubisz, gdy cichym, kojącym głosem śpiewa ci kołysanki. A kiedy boli cię brzuch, wystarczy, że go pomasuje - jakby miała ręce, które leczą.
Ale kiedy stajesz się nastolatką coraz częściej pojawiają się między wami nieporozumienia, a tobie wydaje się, że mama powinna postąpić tak, a nie inaczej. Różne mamy i córki przechodzą przez ten czas inaczej, ale chyba trudno znaleźć taką relację, która byłaby zupełnie pozbawiona tych mniejszych i większych niesnasek. Nie ma chyba nastolatki, która nie pomyślałaby choć raz: "Jak ona mogła mi na to nie pozwolić? Przecież wszystkie koleżanki chodzą już na nocne imprezy! "[oczywiście nie wszystkie] albo "Jak ja będę mama, to na pewno tak nie postąpię!", "Ja kupię to i tamto swojemu dziecku!", "Ja będę wiedziała jak, ja poradzę sobie ze wszystkim, nie bedę się denerwować, nie będę unosić głosu..." i tak dalej, i tak dalej... Pamiętacie? Trzaśnięcie drzwiami, nakrywanie głowy poduszką, wylewanie żalu na kartki pamiętnika...I choć potem godziłyście się z mamą, to jednak nie zawsze potrafiłyście ją do końca zrozumieć... Aż pewnego dnia sama zostałaś matką...

Urodziłaś tę malutką, bezbronną istotkę i jeśli nie od razu, to w pewnym momencie na pewno pomyślałaś o swojej mamie... Pomyslałaś o tym, co ona musiała czuć, kiedy pierwszy raz trzymała cię w ramionach. I potem z kazdym dniem waszego, wspólnego życia. Ta miłość, która wypełniła twoje serce, nieporównywalna z żadną inną i odpowiedzialność za to nowe życie tak uzależnione od ciebie. Ona przecież też to czuła... I ta myśl, czy aby na pewno słusznie postępujesz, milion wątpliwości, bo przecież chcesz robić wszystko dla jego dobra... Tak, jak ona zawsze chciała... I kiedy rozmawiacie z mężem / partnerem o tej małej istotce, on stwierdza: "Za nic nie puściłbym jej na imprezę w wieku 14 lat!", a ty z ręką na sercu przytakujesz, choć naście lat temu kompletnie nie rozumiałaś, o co chodzi twojej mamie, która podjęła taką samą decyzję... Nagle zaczynasz rozumieć o wiele więcej i masz ochotę cofnąć się w czasie i powiedzieć tej gówniarze, którą kiedyś byłaś parę słów do słuchu! 

Nie jesteś już tylko córką. Jesteś też matką. I więź, która łączy ciebie z twoją mamą, to już nie tylko więź mamy z dzieckiem, ale i więź mamy z ... mamą.  Nić porozumienia między wami zyskuje nową, wyjątkową barwę i moc...            


                                                                                    ***    
Tak. Ten tekst dotyczy też mnie i mojej mamy. Zawsze była dla mnie osobą bardzo ważną. Potrafiłyśmy śmiać się godzinami i przepłakać niejedną noc razem. Jednak teraz, kiedy sama jestem mamą o wiele bardziej moją mamę rozumiem. To, że niejednokrotnie się o mnie bała, że się martwiła, że miała wątpliwości, jak postępować, aby było dla mnie najlepiej. To, że nie raz było jej ciężko, a przecież nikt nie daje urlopu od bycia matką... To, że miłość do dzieci jest ta samo piękna, jak trudna... Rozumiem. I jeszcze bardziej cenię jej trud. Wiem też, że mogę liczyć na zrozumienie z jej strony. Matczyne rozterki najlepiej rozwiewa... moja mama. Zresztą nie tylko matczyne...
I mam nadzieję, że takiego zrouzmienia moich matczynych dylematów, trudnych decyzji i czynów doczekam się też od mojej córki w przyszłości. A może i od syna. I że więź między nami stanie się bogatsza tak samo jak więź pomiędzy moją mamą i mną, odkąd sama poznałam smak macierzyństwa. 

A jak wygląda wasza relacja z mamą po tym, jak same zostałyście mamami?                                               

3 komentarze:

  1. Natalia Napierała1 lipca 2015 20:55

    Moje w sumie az tak sie nie zmienily ale wiadomo zostajac matka inaczej patrzy sie na wszystko niz do tej pory :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje też nie zmieniły się diametralnie, bo zawsze miałam mocną więź z mamą, ale jedna zostanie matką dużo zmienia w postrzeganiu pewnych spraw.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja mama... Hmmm.... Nke jest zła w wielu sytuacjach mogę na nią liczyć. Jest świetną babcią. Niestety moje relacje z nią są dziwne. Nie pamiętam jej żeby była koło mnie jak byłam dzieckiem, może dlatego, że dużo pracowała, a jak przyszedł weekend to odsypiała. Pamiętam tylko jak mnie na siłę ciągła do kościoła. Nigdy nie rozmawiałam z nią jako nastolatka, jak się dowiedziała że się zakochałam to dostałam zakaz wychodzenia z domu przez pół roku. Jak już coś mówiłam to musiałam uważać żeby nie powiedzieć za dużo bo będzie awantura. Teraz jako mama dwójki dzieci też nie słyszałam od niej dobrego słowa. Zawsze robię wszystko źle. Trochę to dołujące, bo nie mogę z nią porozmawiać tak jak matka z matką. Awantury z byle powodu do tej pory, a najwięcej dlatego że nie chodzę do kościoła. Ostatnio już trochę odpuściła bo moja ciocia chyba jej dała do zrozumienia że jestem po 30stce i mam prawo żyć po swojemu.
    Moja córa jest nastolatką. Może ze mną porozmawiać o wszystkim. Ma chłopaka, o którym powiedziała mi od razu. Nie zabroniłam jej się z nim spotykać bo nie miałam ku temu powodów. Może do nas przychodzić bez problemów (przy okazji wiem gdzie są i że nigdzie nie łażą). Córa mi może powiedzieć o wszystkim, nawet o 1pocałunku czy nawet kiedyś tam w przyszłości o 1razie. Wiem jakie to wszystko jest ważne i chcę być wtedy przy niej. Nie będę jej robiła awantur jak się mnie spyta w wieku 15 czy 16 lat o antykoncepcję. Wręcz przeciwnie, wszystko jej wytłumaczę, doradzę, pójdę do lekarza jeśli będzie chciała. Nie będę myślała że tak młodo chce rozpocząć współżycie, tylko że jest odpowiedzialna bo chce się zabezpieczyć. Oczywiście będę delikatnie jej to odradzać i mówić żeby z tym zaczekała, żeby się upewniła czy to jest ten jeden. Ale decyzja należy do niej. A myślę że im bardziej będę jej zabraniała, tym bardziej będzie chciała spróbować, bo zakazany owoc lepiej smakuje. Nie chcę stracić z nią tego kontaktu który jest teraz. Ciągle sobie powtarzam, że nie będę jej mówić co ma robić. Teraz też staram się nie mówić co ma robić. Nawet jak się mnie pyta, to tłumaczę że sama musi podjąć decyzję, ale ma sobie przemyśleć wszystkie za i przeciw i ewentualne konsekwencje podejmowanych decyzji. Cieszę się że moja córa mi ufa i wiem że jeśli kiedyś coś ważnego w jej życiu się wydaży, to będę jedną z pierwszych osób które się o tym dowiedzą.
    Nie uważam, że moja mama była zła, bo nie była. Tylko po prostu była zbyt zajęta pracą i nie starała się mnie zrozumieć. Za to teraz moim dzieciom poświęca bardzo dużo czasu. Gra z nimi w gry, jeździ rowerem, czyta bajki i wiele innych. Mam niekiedy takie wrażenie że próbuje mi wynagrodzić to że jej przy mnie nie było, zajmując się moimi dziećmi. Moje dzieci ją uwielbiają!
    Mam nadzieję że moje relacje z nią też się kiedyś poprawią, bo bardzo bym chciała mieć w niej przyjaciółkę.
    Ale się rozpisałam...

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram