Post Top Ad

Słowa, których nie znosisz słyszeć od swojego dziecka...

Bądźmy realistkami: nie marzy nam się "Tak mamusiu", "Dobrze mamusiu" i elokwentne do bólu "tudzież, aczkolwiek, ponieważ" słyszane z ust pociechy podczas każdej rozmowy czy w odpowiedzi na każdą naszą prośbę. Nie tylko dlatego, że rozumiemy wspaniałomyślnie, iż dziecko jest po prostu dzieckiem, które nie rodzi się  z polonistyczną wiedzą Miodka, ale też dlatego, że aż taka grzeczność jest zwyczajnie sztuczna. Jednak są takie zwroty, których nie znosimy słyszeć od swoich latorośli, a one z niezwykłą łatwością się ich uczą ... od nas...






"ZARAZ", "ZA CHWILĘ" albo "JUŻ IDĘ". 
"Julka, odrób lekcje." "Zaraz, mama." Po piętnastu minutach: "Julia, odrabiasz te lekcje" "Za chwilę!" I tak czasem przez dwie godziny...  [W miejscu odrabiania lekcji możecie sobie wstawić ubieranie się, zjedzenie śniadania, pozbieranie klocków itp. itd.] Znacie to? Mój kuzyn zwykł mawiać, że "ZARAZ" to taka wielka bakteria i to jest właśnie taka słowna bakteria, która potrafi świetnie zatruć wymianę zdań! Podobnie rzecz ma się z "Już idę", które jest standardową odpowiedzią na "Idziemy na zakupy" czy "Czas jechać do szkoły". Matczyne ucho więdnie słysząc te słowa, a matczyna cierpliwość momentalnie wisi na najcieńszym włosku... Bywa nierzadko, że po entym takim "zarazie" z kolei trzeba pofatygować matczyne nogi i osobiście pójść po małego delikwenta bądź osobiście nadzorować rozpoczęcie i zakończenie sprawy, o której zrobienie prosimy...

"NIC" w odpowiedzi, na "Co robiliście w szkole?" bądź na  "Co tam kombinujesz?".
Utarło się, że "NIC" to ulubione stwierdzenie kobiety, kiedy wścieka się na faceta i oczekuje, że będzie czytał jej w myślach. Ten biedak pyta ją: "Co cię dręczy kochanie?", a bezwzględna i naiwna jednocześnie kobitka odpowiada: "Nic" z naburmuszoną miną. Niektórzy mówią też, że to faceci permanentnie odpowiadają: "O niczym" gdy ich spytać, o czym myślą. "NIC" to jednak również ulubione powiedzonko większości dzieci! W szczególności jest ono chętnie używane przez milusińskich, kiedy ty akurat musisz pilnie poprasować albo dokończyć obiad, a one w drugim pokoju muszą pilnie coś zbroić [przykładowo wysypać ziemię z doniczek, wyciągnąć zza witryny twój porcelanowy serwis albo namalować dla ciebie serce na ścianie - czerwoną szminką...]. Wołasz z głębi mieszkania: "Co robicie?", a tam w odpowiedzi: "Niiiiiiic!"  często zgodnym dwu lub trzygłosem. I już wiesz, że po wejściu do pokoju zastaniesz totalny kataklizm... Podobnie ma się rzecz z pytaniem: "Co tam w szkole?". Tu "Nic" jest najbardziej wymowną z odpowiedzi: jest równe uwadze w dzienniczku albo jedynce ze sprawdzianu...

"NIE MAM TERAZ CZASU"
Stosowane zamiennie zlojvc\l nh'g/ "Zaraz" i "Już idę", ale zdecydowanie bardziej przemyślane przez małych mądralińskich! Idealnie dobierana do sytuacji wymówka, która ma tłumaczyć każdy nieposprzątany efekt tornada w pokoju, niemożność wykąpania się o ludzkiej porze i nakarmienia chomika. "Nie mam czasu" to jak magiczne zaklęcie, które według dziecka tłumaczy dosłownie wszystko! Używane zazwyczaj wtedy, kiedy zdobywa kolejny poziom w Angry Birds, po raz pięćset sześćdziesiąty ósmy ogląda "Pudłaki", ewentualnie jest zajęte wyjadaniem po cichaczu cukru pudru podprowadzonego z kuchennej szafki... 


"A JASIOWI MAMA POZWALA!" albo "A KASIA MOŻE!".
No przecież skoro Jasiu może grać w gry komputerowe przez 4 godziny dziennie, a Kasia jeść lody na śniadanie, to czemu ona, Julia, nie może? Znacie jakieś logiczne wytłumaczenie ;)? Ja zwykle odpowiadam: "Ale ty nie jesteś Kasia, tylko Julia!" i w odpowie dzi słyszę: "Ale skoro ona może, to dlaczego ja nie?" i tak w kółko! Taką rozmowę można prowadzić w nieskończoność! Rzecz jasna dotyczy to zwykle spraw z gatunku "drażliwych", bo przecież twierdzenie: "A Kasia może!" i domaganie się dokładki brokułów na obiad to byłoby spełnienie matczynych marzeń... Ale nie m tak dobrze!

A TERAZ ZASTANÓW SIĘ, SKĄD TWOJE DZIECKO ZNA TE ZWROTY?...
Nie cierpisz, gdy pociecha w ten sposób ci odpowiada? Może dorzucisz do tej krótkiej listy jeszcze inne słowa, które często słyszysz z ust malca a doprowadzają cię do szału? W takim razie teraz szczerze odpowiedz sobie na pytanie: skąd twoje dziecko się ich nauczyło? Nie z telewizji i nie od kolegów! Raczej też nie od babci ani od pani w szkole! Ono nauczyło się ich od ciebie, od was - od mamy i taty!
Policzcie, ile razy dziennie mówicie do dziecka: "Zaraz!", a często "Zaraz" zmienia się w "Może innym razem". Zastanówcie się, jak często tłumaczycie się brakiem czasu i jak często z ignorancją odpowiadacie dziecku, że nic się nie dzieje, nic nie robicie, o niczym nie rozmawiacie [bo przecież ono za małe, nie zrozumie, nie musi wiedzieć...]. Przeanalizujcie, w jak wielu sferach porównujecie swoje dzieci do innych, a i męża porównujecie [lub też mąż żonę] i siebie samych.
I co? Wiecie już wszystko? Bo ja wiem... I już się nie dziwię, że moje dzieci używają takich zwrotów. Mogę mieć pretensje wyłącznie do siebie, bo odpowiadają mi moje małe lustra...

WNIOSEK: Mów do dzieci tak, jak chciałabyś, aby mówiły do ciebie. Cholernie trudne, ale jeśli chcesz uniknąć wychodzenia z siebie i trzaskania drzwiami podczas rozmów z dziećmi, to chyba warto spróbować?..

3 komentarze:

  1. Zwykła Matka10 maja 2015 13:16

    dokładnie! sama często się łapie na tym, że córka mówi do mnie to samo co ja do niej......:( wykorzystuja nasze słowa przeciwko nam, robia to co my :( ale masz rację-to nasza wina :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Zakręcony Świat Marty10 maja 2015 17:35

    Oj jak ja często słyszę "zaraz" uff trzeba mieć anielską cierpliwość;) Masz rację jednak,że trzeba mówić do dzieci tak jakbyśmy chcieli,żeby się do nas zwracali

    OdpowiedzUsuń
  3. Aneta Paluch11 maja 2015 12:36

    Ile razy ja to słyszę dziennie ,ile to trzeba się nagadać o prosić .Moja bratowa ma zasadę w domu ,że mowi tylko raz i córka to rozumie musze i ja ją wprowadzić l/9

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram