Post Top Ad

Być matką w teorii i w praktyce.

Siedziała na ławce w parku i czytała książkę. Jej umysł był wolny od problemów.  Ostatnie egzaminy w tym semestrze zdane, staż zapowiada się obiecująco, a wczoraj udało jej się upolować szpilki na wyprzedaży. Pełnia szczęścia. Nagle do jej uszu dobiegł płacz. Nie - to był ryk! Rozejrzała się dookoła i po lewej stronie alejki zobaczyła dziewczynę z wózkiem. "Przecież to Mirka z mojego roku!" - spostrzegła. - "Co ona wyprawia z tym dzieckiem? Gdybym to ja była matką..."





"...nie pozwoliłabym, żeby moje dziecko tak płakało! Pewnie jest głodne, a ta cała Mirka nie karmi piersią! Podobno bolały ją cycki czy coś. Wyrodna matka. Przecież pokarm matki jest dla dziecka najlepszy! Gdybym ja była matką, to bym karmiła!". 
Mirka ze łzami w oczach przemawiała do Bartusia. Od miesiąca walczyła z jego kolkami. Nocami przesypiała dwie godziny, a rano biegła na uczelnię, zostawiając synka z babcią. Na wykładach zamiast się uczyć, myślała o tym, czy bardzo płacze i ukradkiem próbowała rozmasować bolące piersi . Tak bardzo chciała karmić, a nie dała rady. Nawet położna doradziła jej dokarmianie, a potem przyszło zapalenie i było już tylko gorzej. To całe macierzyństwo to jedna wielka porażka.

***
Agata szarpała się ze sklepowym wózkiem. Hania usadowiona w środku na miejscu dla dzieci krzyczała, że chce " Mjećną kapapkę ź jekjamy!" a Marcinek uciekł do stoiska z zabawkami i zaczął zrzucać z półki resoraki. Agata czuła, że pod pachami robią jej się mokre placki, a na twarzy zaczyna przypominać pomidora. Wolała nie rozglądać się dookoła. Nawet bez tego czuła na sobie pełne wyrzutu spojrzenia innych klientów sklepu.
" Przecież ta baba w ogóle sobie nie radzi z dziećmi! Takie osoby nie powinny zostawać matkami! "- szeptała ekspedientka na mięsnym do znajomej.
Agata wreszcie złapała Marcinka, który zdążył już wepchnąć do kieszeni trzy resoraki i wcisnęła batona w rączkę Hani, która wreszcie się uciszyła. Nie kupiła nic z tego, co miała na liście. Uciekła z tego cholernego sklepu. Na szczęście zdążyła zanim gula w gardle całkowicie odebrała jej oddech... "Zamieńcie się ze mną!" - pomyślała.

***
Marta po raz piąty tego dnia robiła pranie. Za chwilę wyrzuci ten pieprzony nocnik przez okno! Zosia zdawała się w ogóle go nie widzieć. Przechodziła obok i zostawiała strużkę na podłodze. A przecież w tej książce podawali niezawodny sposób na odpieluchowanie! Kredki też jeszcze nie umiała trzymać. Marta tak się starała wymyślając coraz to nowe, kreatywne zabawy, tymczasem jej córka wolała bębnić łyżką w garnki. Na dodatek wciąż nie mogła zgubić tych cholernych ośmiu kilogramów, mimo że Zosia miała już ponad rok. Boczki  nadal wychodziły jej  z dżinsów. Przecież nie tak to całe bycie matką miało wyglądać! 

***
Zanim zostałam matką pochłonęłam setki stron teoretycznej wiedzy na temat wychowania dzieci. I postanowień przyszłej matki dziesiątki sobie zrobiłam: że będę karmić do roku i nosić godzinami jak dziecię będzie płakać, że będę wymyślać kreatywne zabawy, że nie będzie mi się chciało spać ani wyć w kącie...

Po siedmiu latach bycia matką wiem jedno: pomiędzy teorią a praktyką jest przepaść większa od Wielkiego Kanionu. Dopiero kiedy to zrozumiesz i pozwolisz sobie doświadczać macierzyństwa nie mierząc go linijką teorii, będziesz szczęśliwą mamą. Nawet jeśli czasem zamiast poczytać dziecku, pójdziesz spać albo rozpłaczesz się z bezsilności na środku sklepu. Bo przecież kochasz swoje dzieci. I to jest najważniejsze w byciu mamą. 

[Wszystkie imiona są wymyślone, aczkolwiek sytuacje inspirowane doświadczeniami moimi i znanych mi mam.]


7 komentarzy:

  1. "Teoretyzowałam" jeszcze z jednym dzieckiem, od kiedy drugie dziecko się urodziło macierzyństwo tylko praktykuję 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Zwykła Matka19 marca 2015 12:11

    ta dam!!!!!! pięknie, po prostu pięknie :) ale wiesz co? takie sprawy zrozumie tylko inna matka! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak jest w zyciu bycie matką to najlepsze co może nas spotkać ale niesie ze sobą dużo obowiązków,wyrzeczeń .....;)Czasopisma czy poradniki opisują macierzyństwo w kolorowych barwach a życie pokazuje ,że życie pisze różne scenariusze...... .

    OdpowiedzUsuń
  4. Życie nigdy nie jest jednostajne, ale to też pocieszające, bo nawet najgorsze kolki muszą minąć :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapewne masz rację!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze powiedziane ;).

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram