Post Top Ad

Rozmawiaj z dzieckiem o przeszłości!

Gdyby nie przeszłość nie byłoby teraźniejszości. To dzięki naszym prababciom i pradziadkom jesteśmy na świecie, a cała droga, którą przeszli nasi bliscy w przeszłości doprowadziła nas do tego punktu, w którym jesteśmy. Dotyczy to także naszych dzieci. Warto przekazać im zarówno wiedzę jak i wartość, jaką niesie za sobą przeszłość!


Dla współczesnych dzieci nieodłączną częścią życia są nowoczesne technologie, interaktywne zabawki, kolorowe ubrania i pełne półki w sklepach. A czy powiedziałaś im, że kiedyś były kasety magnetofonowe, konsole Rambo i kartki na mięso? Czy twoje dzieci wiedzą, jaka była droga do tego, co jest teraz - że trzeba było walczyć, że trzeba było bohaterstwa i ogromnego wysiłku solidaryzujących się ludzi?  Czy wiedzą, że pradziadek kosił żyto kosą a dziadek jeździł Syrenką?

Współczesne dzieci żyją w świecie pełnym pospiechu, powierzchownych relacji, wirtualnych znajomości i poddawania w wątpliwość fundamentalnych wartości. Czy dbasz o to, aby poznały swoją rodzinę i korzenie? Czy opowiadasz im o swoim dzieciństwie i o młodości babci i dziadka? Jeśli nie, zmień to, bo warto!

Narzekamy, że współczesne dzieci i młodzież nie znają historii, nie wiedzą, co to patriotyzm, są zapatrzone w czubek własnego nosa albo przynajmniej tylko w to, co tu i teraz. A przecież to my, rodzice, powinniśmy być pierwszymi nauczycielami historii dla naszych pociech! To od nas zależy, czy dowiedzą się, jakie są ich korzenie, jacy byli ich przodkowie, co robili, jak żyli i jak zmieniał się świat. Zanim zaczniemy wymagać od dzieci zainteresowania historią  Polski - pokażmy im jak ważna  i ciekawa jest historia dotycząca ich rodziny i najbliższego otoczenia!

Okazji do takich rozmów nie brakuje, a i dzieci same są bardzo dociekliwe! Takie rozmowy nie muszą być wymuszone i wyglądać niczym sztywna lekcja historii w szkolnej ławce! To może być fascynująca podróż, którą odbywać będziecie wspólnie....

... podczas wizyt u babć i dziadków, a jeśli ktoś ma to szczęście - u prababć i pradziadków. Na zdjęciu Julia ze swoim ukochanym pradziadkiem Antkiem, którego niestety już z nami nie ma. Dopóki był odwiedzaliśmy go bardzo często i niejednokrotnie Julka miała okazję posłuchać o tym, jak wyglądała dziadka młodość, o tym, ze miał konia Fuksa i że wielką wartością była dla niego ziemia, o tym jak własnymi rękami budował dom i jak lubił spać w stodole na sianie...

... podczas wspólnego oglądania albumów ze zdjęciami. Tak, tak - tych "prawdziwych" nie z komputera! Ja uwielbiam te pożółkłe, czarno - białe, "odratowane" fotografie, na których jest ślub prababci sprzed 60 lat, pradziadek siedzący na wozie drabiniastym, dziadek w wieku lat siedmiu biegający boso po podwórku czy babcia podczas szkolnej akademii... Julce buzia się nie zamyka w czasie przeglądania tych "skarbów", a w odpowiadanie na pytania zaangażowana zostaje cała rodzina! A ile przy tym wspominania, śmiechu i wzruszeń!

... podczas oglądania filmów! Ostatnio wspólnie z Julką oglądałam "Samych swoich". "Mama, ja bym nie chciała żyć w tamtych czasach! Jacy oni byli biedni!" - stwierdziło moje dziecię. Wytłumaczyłam więc, że kilkadziesiąt lat temu nie było pełnych półek zabawek, a ludzie ubierali się inaczej niż teraz, że mimo trudnej sytuacji, byli szczęśliwi, bo wartością była dla nich ziemia, odzyskana wolność, Ojczyzna... Mówiłam jej, że mój dziadek, a jej ukochany pradziadek , gdy był młody też nosił filcaki i watówkę, koszulę w kratkę i beret albo kaszkiet, że prababcia też doiła krowy i karmiła kury ziarnem, a cepy to były takie narzędzia do oddzielania ziarna od słomy. Słuchała z otwartą buzią...

...podczas usypiania. Przecież opowieści o naszym własnym dzieciństwie lub jeśli znamy historie z dzieciństwa naszych rodziców czy dziadków w niczym nie ustępują popularnym baśniom! W dodatku opowiadanie ich własnym pociechom sprawia, że pamięć o tym, co było nie ginie i może one później opowiedzą to swoim dzieciom, a te swoim...? Julka od dawna zamiast: "mamo, opowiesz mi bajkę?" prosi przed snem: "Mamo, a opowiesz mi jak to było, gdy byłaś mała?". A ja wciąż przypominam sobie coś nowego...

Te rozmowy o przeszłości to nie tylko fascynujące historie, ale także kształtowanie systemu wartości. Dziś, w dobie wszechobecnego pośpiechu i poddawania w wątpliwość fundamentalnych wartości, to właśnie z życia naszych dziadków czy pradziadków możemy czerpać inspirację. Rodzina, miłość, praca, Ojczyzna, konsekwentne dążenie do urzeczywistniania marzeń, pomoc innym - tego wszystkiego uczą się moje dzieci słuchając o tym, co było. Było, ale nie minęło, bo są wartości, które nie mijają nigdy...

Widzę wyraźnie, że Julia zaczyna się też coraz bardziej interesować szerzej pojętą historią. Nauka hymnu w szkole czy wizyta w muzeum nie są dla niej nudnym obowiązkiem, a przyjemnością. Wracając do domu zadaje związane z tematem pytania i chce dowiadywać się coraz więcej. Szymon, choć jeszcze mały, z zainteresowaniem ogląda z nami zdjęcia i pyta "kto to? co to?" poznając tym samym członków rodziny, których nie ma już z nami, poznając swoje korzenie...

U nas w domu o przeszłości rozmawiamy dużo, ale ja mimo to wciąż mam wrażenie, że za mało! Dlatego mam w planach stworzyć coś na kształt rodzinnej kroniki, gdzie z pomocą dysponującej cenną wiedzą rodziny i Julii spiszę najważniejsze wydarzenia z życia naszej rodziny w miarę możliwości ilustrując je zdjęciami. To będzie piękna pamiątka!

Chcę, aby ta pamięć była wiecznie żywa i mogła budować poczucie tożsamości oraz system wartości w kolejnych pokoleniach, tak jak we mnie i w moich dzieciach.

[Na zdjęciu Julia w wieku 3 lat ze swoim ukochanym pradziadkiem, a moim dziadkiem Antonim.]

10 komentarzy:

  1. ciekawe, ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam swoje rozmowy z pradziadkiem - był z zupełnie innego świata, być może dlatego tak mi się wbiły w pamięć rozmowy z nim i to jak pochwalił moje pismo, które w sumie było jakimiś hieroglifami i szlaczkami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ważną sprawę poruszasz. Ja ostatnio byłam z Krzysiem na grobie mojego taty. Podobno dzieci niewiele rozumieją w tym wieku, ale nie dla niego opowiadałam mu o dziadku. A dla siebie. Żeby wyrobić sobie nawyk opowiadania dziecku o jego przodkach. Uwielbiałam z mamą chodzić po cmentarzu i słuchać historii o ludziach, których już wśród nas nie ma, a byli z mojej rodziny, lub byli blisko naszej rodziny. Ja miałam szczęście poznać swoją prababcię. Miała 105 lat gdy umarła, a ja byłam już dorosła. Słuchanie jej historii (z dwóch wojen) to była frajda dla całej rodziny. Nawet kiedyś zrobiłam z nią wywiad i zaniosłam do szkoły, by wszyscy posłuchali o tradycjach wielkanocnych z dzieciństwa mojej prababci. A były to czasy przed I wojną światową. Każdy w klasie słuchał z zapartym tchem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rodzinna kronika to cudowny pomysł. Niestety moje dzieci nie mają tyle szczęścia i nie spotykają się często ze swoimi dziadkami i pradziadkami. Dzieli nas bowiem spora odległość. A szkoda, bo taka żywa lekcja historii to wspaniała sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  5. To bardzo bardzo dobry post na ważny temat. Olu, tym sposobem podbiłaś mnie i staję się Twoją czytelniczką. Napisane mądrze i jednocześnie z sercem.
    Tak... niektóre współczesne dzieci nie zdają sobie sprawy z tego jak było kiedyś... a szkoda. Może więcej by doceniły...

    www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję Martyna! Cieszę się, że podzielasz moje zdanie i też uważasz, że to ważny temat!

    OdpowiedzUsuń
  7. Olu świetny post :) u nas jest na tapecie temat o wojnach

    OdpowiedzUsuń
  8. Znów przypomniałaś mi moje dzieciństwo. Leżałam wtulona w moją Mamę i prosiłam, żeby opowiedziała mi o tym jak była mała. O tym jak dorastała. O tym jaka była wtedy babcia, co robił Dziadziu. O tym jak poznała mojego tatę. Jak ja byłam maleńka. Mogłam tego słuchać bez końca. Każda historia mogła być powtarzana tysiące razy. Dziś, kiedy temat schodzi nam na dawne dzieje, znów się wsłuchuję. Znam te wszystkie historie na pamięć. Znam je z wielu źródeł (bo babcia i Dziadziu też mi je opowiadali. Zresztą ciotki również) i wciąż mnie ciekawią.

    Wychowujesz Skarby tak jak moja Mama wychowywała (i robi to nadal) mnie i Młodego. Uwierz mi, że to bardzo duży komplement Kochana :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale miałaś fajnie mając tak długo prababcię! Ja niestety swoich pradziadków nie poznałam, ale cieszę się, że moje dzieci miały to szczęścia. Jedną prababcię jeszcze mają i bardzo ją kochają.

    OdpowiedzUsuń
  10. My mamy to szczęście, że mamy blisko dziadków i prababcię, a za kronikę musimy się w końcu zabrać, bo warto!

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram