Post Top Ad

Anielska cierpliwość

Kiedy byłam mała, jak wszystkie dzieci w czasie podróży co pięć minut pytałam: "Daleko jeszcze?". Mikołaj przychodził do nas często dzień wcześniej niż powinien - rodzice litowali się widząc nasze zniecierpliwienie. Wszelkie sprawdziany w szkole kończyłam przed czasem i nienawidziłam czekać na chłopaka, który się spóźniał. Byłam wybuchowa i często obrażałam się z byle powodu. Chciałam mieć wszystko na zaraz. Cierpliwość nigdy nie była moją mocną stroną. Aż pewnego pięknego dnia zostałam mamą... I wszystko MUSIAŁO się zmienić...




Są kobiety, które są cierpliwe z natury. I ja im, cholera, strasznie zazdroszczę! One są o milowy krok bliżej ideału matki niż ja. Im jest łatwiej! No nie zaprzeczycie przecież! W końcu cierpliwość jest jedną z najważniejszych cnót matki! Ja znam takie oazy spokoju, chodzące anielice z miłosiernym wyrazem twarzy, mówiące przyciszonym głosem i roztaczające wokół siebie niemal nimb świętości... Patrzę na nie z nieukrywaną zazdrością splatając czasem palce z nerwów albo licząc w myślach do stu...

Te matki tłumaczą swoim śpiewnym głosem potomkowi, który od godziny próbuje wyciągnąć jakieś plastikowe badziewie w dziale z zabawkami, dlaczego mu tego nie kupią I nie wyprowadza ich z równowagi ani tupanie nogami, ani rzucanie się małego buntownika na podłogę. Usypiają całymi godzinami nucąc kołysanki i potrafią zwalczyć własną senność nawet dzięki tej cierpliwości! Godzinny płacz spowodowany wyłączeniem telewizora po trzecim obejrzeniu Spongeboba ich nie rusza a bijące się pociechy rozdzielają przez pół dnia z tym samym łagodnym uśmiechem na ustach. Są takie mamy Serio!

One nie wiedzą, co to jest krzyk, więc i każdy krzyk innych matek potępiają z całą zaciętością. Niektóre ewentualnie kręcą z pobłażaniem głową nie mogąc za Chiny Ludowe pojąć, o co ten wrzask?! One nie wychodzą z siebie trzaskając drzwiami i zaciągając się nerwowo ukrywanym w szafce kuchennej na wszelki wypadek papierosem. Ani nie zdarzyło im się nigdy zrzucić z półki wszystkich książek w chwili, kiedy ten włosek, na którym wisiała cierpliwość się urwał... A ja?

Ja już pogodziłam się z tym, że należę do tej drugiej grupy - tych kobiet, którym jest trudniej, bo oprócz wszystkich innych spraw związanych z byciem mamą muszą uczyć się przede wszystkim cierpliwości. A może ta pierwsza grupa też jest tą drugą tylko dobrze udaje?... Kto je tam wie...
Ja odkąd zostałam mamą nauczyłam się czekać. Na pierwszy krzyk, pierwszy ząb, pierwszy krok. Często w bólach i ogromnym zniecierpliwieniu, ale pojęłam, że są sprawy, których nie da się przeskoczyć.Jednak nadal zdarza mi się pomyśleć: "Och, jakże bym chciała, żeby one miały już po 30 lat! albo "Do k#*&@ idzie już spać ten dzieciak czy nie?!". Zdarza się czasem, zdarza...
Odkąd macierzyństwo zaczęło mnie zmieniać, moja choleryczna dusza nauczyła się powstrzymywać przed wybuchami. Przecież nie mogę się obrazić,kiedy przez "Mamo, sikuuuuu!" znów nie uda mi się kupić sobie butów, ani wtedy, kiedy moje plany na wieczór biorą w łeb, bo im akurat nie chce się spać, a już tym bardziej wtedy kiedy moje nowe dżinsy zostaną naznaczone gilami tudzież błotem z bucików. Ani krzyknąć nie mogę. Przecież matką jestem! A jak już krzyknę i mi ulży na chwilę, to zaraz pukam się w głowę. Bo moja cierpliwość, choć nie jest jeszcze anielska ma to do siebie, że jak ten włosek, na którym zdarza jej się zawisnąć na sekundę się zerwie, to zaraz, szybciutko odrasta... 

I ćwiczę te moją matczyną cierpliwość z każdym dniem - rozciągam do granic możliwości, modeluję w głowie niczym plastelinę, a i ćwiczeń siłowych jej nie szczędzę - udaje jej się podnosić już ciężary coraz większego kalibru. A ile jeszcze przed nią! Ewa Chodakowska pewnie by wymiękła, ale nie ona! Kto wie, czy od tych ćwiczeń kiedyś nie wyrosną jej skrzydła. Anielskie. 

6 komentarzy:

  1. Ja nauczyłam się cierpliwości gdy urodził się synek. Po prostu z dwójką nie wygrasz i musisz być cierpliwa bo oszalejesz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To są takie matki?? Takie cierpliwe że aż boli???? Jak to się robi???????

    OdpowiedzUsuń
  3. Też zazdroszczę tym cierpliwym z natury.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja myślę, że jestem dość cierpliwa choć mały nagina nie raz :) ale może to z biegiem lat się zmienia?

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mi brak czasami cierpliwości choć mój mąż twierdzi ,że mam i tak anielską gdy dzieci co chwilę wołają czy coś chcą .Tak jak Ty uczę się jej każdego dnia i proszę Boga tak po cichu by mi dodał sił i cierpliwości w trudnych chwilach.Życzę Ci Olu i sobie również dużo cierpliwości ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Paulina Rogoż16 czerwca 2015 21:15

    A ja się znowu zawsze pocieszam, że nie ma ideałów :) ale codziennie pracuję nad swoją cierpliwościa :)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram