Post Top Ad

Urlop dla matki

Kojarzycie tę reklamę środka na przeziębienie? Tę, w której mama wchodzi do pokoju córeczki i mówi: "Alicjo, chyba jednak muszę wziąć jeden dzień wolnego. Poradzisz sobie, prawda?". Powiedzcie tak z ręką na sercu - która z was nie marzy czasami, by być tą matką z reklamy (nie wliczając w to smarczącego nosa)?... 


Stoję przed ekranem telewizora z roztrzepanymi, brudnymi od popiołu włosami, z policzkiem umazanym sadzą, z pękającą głową, Szymkiem uczepionym nogi i buzującym w głowie milionem problemów. Stoję i patrzę na tę reklamę - nagle przestaje mi się wydawać idiotyczna... Matka pokazana jako pracownica, której - do jasnej cholery - też się przecież należy choć jeden, jeden pieprzony dzień wolnego! 

Patrzę na tę reklamę, patrzę na swoje rozciapciane kapcie, na rozsypane na środku pokoju klocki i na swoje latorośle wyraźnie sygnalizujące zachowaniem nadciągająca zmianę pogody (ich krzyk, płacz i ciągłe "chcenie" są lepsze niż cowieczorna prognoza na Polsacie!) i pytam samą siebie: czy jest jakiś inny "fach", który łączy w sobie przynajmniej 20 innych?! Czy jest inna praca niż praca matki, w której nie posiadając tytułu doktorskiego, a czasem nawet magisterskiego (jak ja) trzeba być specjalistą w takiej liczbie dziedzin?! Czy jakaś inna posada wymaga takiej dyspozycyjności zarówno w dzień jak i w nocy, nie zapewniając przy tym ani dnia należnego urlopu?! Otóż nie! Jedynie bycie matką, które nie jest tylko ociekającym lukrem zbitkiem szczęścia i radości, ale też cholernie ciężka pracą jest obwarowane takimi warunkami - kompletnie niezgodnymi z kodeksem pracy, do diabła!

Wyobrażam sobie, że jestem ta matką z reklamy Vicksu czy innego Gripexu: że po tym tygodniu, w którym walczyłam z przemęczeniem, mdłościami, migreną, wariującym centralnym ogrzewaniem, rozwalonym pilotem od dekodera, choróbskiem Julki i jej problemami w szkole, grzybem na ścianach, sękatym drewnem, którego nie mogłam przerąbać, z tęsknotą i samotnością, wchodzę do pokoju dzieciaków i po prostu oznajmiam, że idę na urlop! Mogę nawet udawać, że jestem chora... W każdej "normalnej" pracy pracodawca by się nade mną zlitował, ale nie moje dzieci... 

Reklama dobiega końca słowami: "Mamy nie biorą zwolnienia! Mamy biorą Vics!". I okazuje się, że nawet producenci reklam TOTALNIE NIE ROZUMIEJĄ POTRZEB MATEK!

Bo ja nie chcę lekarstwa - ja chcę tego cholernego, jednego dnia zwolnienia! 

........................

A zamiast niego po tym, jak moja frustracja sięga już zenitu,dostaję wyjątkowo 7, a nie 6 godzin snu w nocy, niezasikane prześcieradło z samego rana, cztery zimne stópki wkradające się pod poły mojego szlafroka, żeby się ugrzać, śniadanie zjedzone wyjątkowo bez marudzenia - razem i słowa: "Wiesz mama, lubię jak tak razem spędzamy czas!".

I to musi mi wystarczyć. Wystarcza.

[Obrazek oczywiście STĄD]

17 komentarzy:

  1. No i kochana taki tekst dzieci rozwala człowieka-matkę na łopatki, czyz nie??? ;) Znam ta reklamę i myślę o niej dokładnie to samo co ty :) TRZYMAJ SIĘ!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Matka to najbardziej wyczerpujący zawód świata. Wyczerpujący fizycznie i psychicznie też. Chociaż daje dużo radości, zmęczenie jest jego stałym elementem. Na szczęście dzieci szybko rosną i już niedługo to zmęczenie będzie tylko wspomnieniem.... Na razie życzę dużo siły, cierpliwości i chociaż chwili dla siebie. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Magdalena Lelonkiewicz30 stycznia 2015 15:49

    Kocham moje dzieci najbardziej na swiecie. Oddalabym dla nich moje zycie,narzady i wszystko by zyly i byly zdrowe. Ale sa dni,kiedy kalsycznie mam ich przesyt,nadmiar i ponad norme. I czuje,ze to bedzie bardzo ciezki dzien,i tak sobie wszysyc wtedy robimy pod gorke. W taki dzien mam ochote zniknac,zapasc sie pod ziemie,schowac glowe w piasek i na 24 godziny wylaczyc sie. Nie robic nic,nie slyszec wrzaskow. Miec moj ukochany kubek z herbatka i chwila dla mnie. To normale,na szczescie wspolczesne mamy sa swiadome ze maja dosc,sa przemeczone i ptorafia glosno o tym mowic. A jak am sie wyrozumialego meza to juz naprawde duzo :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam czasem takie dni kiedy to zwolnienie by się przydało, ale wiem że za chwilkę bym za tymi moimi szkodnikami tęskniła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wiesz co..gdyby tak dało się wyspać na zapas, najeść na zapas, wybawić na zapas to by mi i jeden dzień wystarczył :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba wszystkie tak właśnie mamy... i to jest paradoks bycia mamą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bo macierzyństwo to ciężka robota od świtu do zmierzchu (a w sumie to od świtu do świtu) gdzie zapłatą jest jeden uśmiech.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie napisane!

    OdpowiedzUsuń
  9. Matka to powinna miec dodatki jak górnicy ;) I dodatek stresowy na dokładkę
    http://aaabyniezwariowac.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam i mam ochotę Cię przytulić! :) A później dać Ci motywującego kopniaka! :)
    Jesteś świetną Matką, wszystko robisz na 100%, dając całe serce w wychowanie Skarbów, więc to normalne, że bywasz wypalona. Im bardziej nam zależy, im więcej dajemy tym mocniej bywamy zmęczeni. A gdy jeszcze dołożysz to tego wyrzuty sumienia (bo przecież matkom nie przystoi narzekać) to pogrążą Cię one jeszcze bardziej.


    Chętnie wpadłabym do Ciebie z wielką torbą kredek, farb, karteczek, bajeczek, książeczek i ogłosiłabym Tobie i Twojej gromadzie, że dajemy Mamusi wolne i idziemy piec dla niej ciasto i rysować laurki. <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Dlaczego, ach, dlaczego mieszasz tak daleko?????? Obiecaj mi, że kiedyś naprawdę przyjedziesz z tymi kredkami i zrobisz mi te wszystkie pyszne sałatki i zapiekanki, które ostatnio pokazywałaś na blogu!

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozwala, rozwala :). W takich chwilach cieszę się, że mam tak wygadane dzieci. Potrafią w mg odgonić czarne myśli.

    OdpowiedzUsuń
  13. Hi hi masz rację. Ale wtedy świat byłby idealny... :)

    OdpowiedzUsuń
  14. czasem wystarcza chwila ciszy wieczorem, albo słodkie buziaki wysłane z łóżeczka na dobranoc. ot, matki to takie naiwne stworzenia.... ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. I zapewne nie raz zatęsknimy za tym zmęczeniem... :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj tak masz rację :).

    OdpowiedzUsuń
  17. Trochę trudniej jak ma się wyrozumiałego męża, ale 850 km od domu... No ale - jak napisałam - nie trzeba wiele, by na nowo mieć energię i iść w macierzyństwie do przodu...

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram