Post Top Ad

Dziura

Miłość do "dziury" narodziła się jakiś rok - półtora roku temu, może nawet dawniej. Dokładnie nie pamiętam, ale jej obecność kojarzę z zakończeniem karmienia Szymka piersią. Została odkryta przez małego przypadkiem podczas zasypiania w naszym łóżku i już została...


Musi być zawsze w pogotowiu, zawsze w zasięgu małych rączek! Jest lepsza niż przytulanka Jest prawie jak przyjaciel! Nie ma drzemki bez "dziury", a wieczorem towarzyszy Szymkowi aż do zaśnięcia a czasem nawet przez sen. Uspokaja i relaksuje. 

Rytuał usypiania wygląda u nas tak: robimy picie lub mleczko (tak, tak Szymek jeszcze pije z butelki, przynajmniej przed snem...), kładę "dziurę" na kanapie, Szymek kładzie się obok i ... miętosi... Wkłada rączkę do "dziury" i sobie gmera... 

"Dziura" jest jego i niechby ktoś ważył się mu ją zabrać! A czasem zdarza się to, kiedy już wszyscy leżymy w łóżku i na przykład oglądamy bajkę. Wtedy jest krzyk i płacz, a czasem nawet bijatyka, jeśli "dziurę" nieświadomie przywłaszczy sobie Julka!

Szymek komunikuje jasno: "To moja dziuja! Kocham ją!"... A mnie bawi zaskoczenie osób, które dowiadują się o tym szymkowym zwyczaju. Też początkowo mnie to śmieszyło i troszkę dziwiło: no bo przytulanka, ewentualnie kocyk, nawet własne ucho (co było zwyczajem Julii) to przecież normalne, ale ... 'dziura"???

Tymczasem okazuje się, że zwyczaje dzieci podczas zasypiania są bardzo różne! Maluszki szukają sobie takich czynności czy bliskości takich przedmiotów, które pomagają im się wyciszyć i odprężyć. Jak uspokajają lekarze nie ma w takich nawykach niczego złego! Większość z nich mija wraz z wiekiem. Dopóki nie szkodzą dziecku i maluch nie robi sobie w żaden sposób krzywdy, nie mamy powodu do niepokoju!

Karolek ma ulubioną maskotkę, Kasia kocyk, Pawełek pieluszkę, Małgosia pierś mamy, Janek smoczek, a Szymon ma ... "dziurę" - rozpiętą powłoczkę, przez którą wkłada rączkę i miętosi pióra w poduszce... 

A ja nie szukam dziury w całym, tylko z rozczuleniem na ten rytuał patrzę leżąc na poduszce obok i głaszcząc Szymka po buźce i słysząc, jak przed zaśnięciem mruczy: "Mama kocham cię...".

16 komentarzy:

  1. U nas ulubioną zabawką jest obrączka na palcu uspakajającego. Najważniejsza obrączka, jej właściwe - w drugim rzędzie. W sumie jest to dość wygodne, nie posiadającym - obrączkę zawsze można pożyczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uwielbiałam rożek od poduszki - pierze wyciągałam :-p

    OdpowiedzUsuń
  3. Klaudia Małecka14 stycznia 2015 21:43

    do samego końca tekstu z napięciem czekałam na to wyjaśnienie czym jest ta "dziura", było warto, uśmiech pojawił się od razu :) Mój synek na wyciszenie musi szczypać mojego sutka, a ja zęby zaciskam czasem z bólu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. obiektmama.blogspot.com15 stycznia 2015 13:04

    Ja z zapartym tchem chciałam się dowiedzieć czym jest dziura ;p
    Mój synek ma 14 miesięcy i zasypia wkładając mi paluszki to oka, jak dotknie już jedno i drugie to zamyka swoje oczka i idzie spać .
    ja byłam podobno bardziej obrzydliwa bo śliniłam sobie palce i tą śliną jeździłam po uchu mamy żeby było zimne. A jak było ciepłe to mówiłam : Eee nie ide spać ucho "pazy" (parzy);p

    My też blogujemy, zapraszamy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hi hi urocze nawyki :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że udało mi się zbudować to napięcie :).Mam szczęście, że mój Szymko wybrał sobie poduszkę ;).

    OdpowiedzUsuń
  7. O o takim nawyku jeszcze nie słyszałam!

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas z kolei "macanie" pierza :).

    OdpowiedzUsuń
  9. a ja byłam przekonana że o książkę chodzi :D Adaś do tej pory ma sztab pluszaków do spania

    OdpowiedzUsuń
  10. Julka uwielbiała maltretować ucho :) teraz śpi z pluszakami albo ze swoim kotem :).

    OdpowiedzUsuń
  11. obiektmama.blogspot.com19 stycznia 2015 22:12

    dokładnie, ja się cieszę że z moich wyrosłam :D i mam nadzieję, że mój synek zostanie przy grzebaniu paluchami w oczach , a nie wymyśli sobie czegoś bardziej hardcorowego

    OdpowiedzUsuń
  12. Ależ mnie kusiło, żeby zjechać w dół i szybciej poznać Pannę Dziurę! :D
    Ale nie, nie zrobiłam tego. Doczytałam do końca, kropeczka po kropeczce! :)
    Przypomniało mi się moje dzieciństwo - drewniany domek w lesie w którym spędzałam wakacje. Leżałam w łóżku i dłubałam paluchami w dziurach po sękach. Sama nie wiem czemu to robiłam ale pamiętam, że trwało to bardzo długo. Dokładniej, do czasu gdy sobie uświadomiłam jakie "potwory" mogą tam się kryć! :D


    A Szymuś jest przesłodki! :) Uwielbiaaaam (Was)!

    OdpowiedzUsuń
  13. Hi hi i o to chodziło! Ja w dobrej książce zawsze czytam zakończenie zanim dotrę do środka :D


    Ja nie pamiętam swoich nawyków, ale podobno lubiłam obgryzać tynk ze ścian.. :P

    OdpowiedzUsuń
  14. No nasza "dziura" to jest lajcik, choć dosyć oryginalny :D

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram