Post Top Ad

Dziecko z pasją



Hobby, konik, pasja - jak zwał tak zwał. Jedno nie ulega wątpliwości: człowiek, który to ma jest szczęśliwszy. Ten mały człowiek także. 



Szymek jest chłopczykiem z pasją. Mogę tak powiedzieć z ręką na sercu i wcale nie wyolbrzymiając jego zainteresowań. Dziwicie się, że niespełna trzylatek (będzie nim dopiero w kwietniu) może już mieć hobby? Ja też byłam zaskoczona, szczególnie, że Szymek miał swoje pasje praktycznie odkąd zaczął rozumieć świat wokół siebie. Spośród wszystkiego,co go otaczało,zawsze wybierał coś, co zafascynowało go szczególnie. I nie mam na myśli grzechotki, którą szczególnie lubił się bawić, czy książki, którą lubił oglądać. On zakochiwał się na zabój w przedmiotach, którym podporządkowywał cały swój dzień.

I tak motocykle były wszędzie: szukał ich wzrokiem za szybą samochodu, kiedy jechaliśmy na zakupy, udawał, że gumka do mazania, widelec czy patyk nimi są i chciał oglądać je w telewizji zamiast dobranocki. Po motocyklach przyszedł czas na traktory i kombajny. Niby normalne dla kilkuletnich chłopców, ale Szymek spał ze swoim traktorem, jadł z nim obiad, zabierał go do sklepu i do babci. Najchętniej przeprowadziłby się do sąsiada, który ma gospodarstwo i ciągniki - ciągnął mnie tam po kilka, kilkanaście razy dziennie, głaskał koła, dotykał kabiny, patrzył na ten wielki, niezbyt czysty, stary traktor z taką miłością!... W okresie wiosenno-letnim 3/4 dnia spędzaliśmy na polach oglądając koszące zboże kombajny i zwożące je z pól traktory. Końcówka od blendera była kombajnem, trzepaczka do jajek nim była i kilka słomek chwyconych w garść też "jeździło "po dywanie udając, że koszą... Do pojazdów dołączyły niedawno gady, a konkretnie dinozaury! Szuka ich w książkach, gazetach i telewizji, a z tymi plastikowymi śpi. Funkcję dinozaurów pełnią jego rączki, które ganiają się po dywanie - jedna jest T-Rexem a druga zdaje się diplodokiem. Dinozaurem jest też on sam: kroczy po domu przyczajony i wydaje przerażające ( w jego mniemaniu;)) odgłosy. Muszę uważać, bo często padam jego ofiarą :).

Wiem, że hobby Szymona zmieniać się będzie jeszcze wielokrotnie - choć, kto wie - może to ziarenko zasiane we wczesnym dzieciństwie przez tatę zaowocuje w dorosłym życiu i Szymek zostanie na przykład stunterem? Albo od najmłodszych lat przyglądając się sąsiadowi śmigającemu ciągnikiem po okolicznych polach, zdecyduje się w przyszłości zostać gospodarzem? Albo będzie sławnym paleontologiem? Może tak, a może nie. Może za kilka miesięcy zainteresuje go piłka nożna a za kilka lat teatr? Wiem jedno: widzę, jak szczęśliwym czynią go te jego pasje i jak go rozwijają! I z radością go w tych pasjach wspieramy wraz z tatą! 

Julię z kolei wspieramy w poszukiwaniach. To bardziej niespokojny duch i słomiany zapał. Kocha zwierzęta, kucyki Pony, książki i rysowanie. Zapisałam ją na kurs tańca, bo tańczyć lubi, ale okazuje się, że nie do końca tak, jak na kursie. Ostatnio poprosiła, żebym ją wypisała. Nie będę jej oczywiście zmuszać, choć może jeszcze zmieni zdanie - zmienia je średnio raz w tygodniu ;). To po prostu kolejny etap na drodze do tego, co naprawdę zawojuje jej sercem i umysłem, do pasji, która ubarwi i wzbogaci jej życie. Póki co każde małe hobby również to robi! A my cieszymy się, że wzorem niektórych współczesnych dzieciaków, nasze nie koncentrują się głównie na komputerze i telewizji, ale biorą z życia znacznie więcej...

W Grześku pasja jest czymś, co uwielbiam (żeby nie napisać, co mnie rajcuje)! Choć czasem psioczę, gdy po raz trylionowy ogląda ten sam film science fiction i choć o mało nie zeszłam na zawał kiedy zadzwonił do mnie z wieścią, że miał bliskie spotkanie z glebą jadąc na motorze (oczywiście wymieniał tylko to, co zepsuło się w motocyklu - o dziurze w ręce nie wspomniał), to jednak ta pasja jest w nim piękna! Ten uśmiech szczęścia, kiedy do kin wchodzi kolejny film o kosmitach albo superbohaterach i ta czułość, z jaką patrzy na swoją wymarzoną maszynę (na razie tylko w internecie).

Sama wiem, jak to dobrze w rutynie codzienności zasłuchać się w muzyce, która chwyta za serce i sprawia, że zaczynam śpiewać nie zważając na to, czy ktoś mnie słyszy... Jak to dobrze zatracić się w innym świecie pochłaniając litery i zaciągnąć się zapachem świeżej farby drukarskiej albo przeciwnie - zżółkłych kartek... Jak to dobrze usiąść przed monitorem i pozwolić słowom wyjść spod palców...

Jedni znajdują to bardzo wcześnie, inni muszą szukać dłużej, ale zawsze warto: i szukać i znaleźć. Dobrze mieć coś, co daje wytchnienie i radość, co cię wzbogaca i w pewien sposób określa, co ci w duszy gra - pasję!  Mam nadzieję, że będzie wierną towarzyszką moich dzieci również w ich dorosłym życiu.

2 komentarze:

  1. Tak trzymaj. Pasja w życiu jest bardzo ważna, kto wie czy nie najważniejsza.

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram