Post Top Ad

Rodzicielstwo fanatyzmu


Zanim zostałam mamą pochłonęłam setki artykułów i książek o tym, jak nią być. Każdy autor polecał inny sposób na płacz niemowlęcia i inny "najlepszy" okres karmienia piersią. Nawet w tak oczywistych wydawać by się mogło sprawach, jak pielęgnacja malucha czy kąpiel, zdania były podzielone. Jeszcze coś innego mówiła położna, znajome mamy i moja własna mama, które pytałam o zdanie. Oczywiście czułam się więc mocno rozdarta. Jak to zwykle bywa okazało się, że teoria to jedno, a praktyka to drugie i najlepszym nauczycielem macierzyństwa jest... macierzyństwo. 
Po prawie siedmiu latach bycia mamą, wiem, że nie będzie ze mnie wyznawczyni żadnej z gotowych teorii. Nie tylko dlatego, że brak mi konsekwencji do wdrażania w życie utartych i ściśle określonych rozwiązań. Również dlatego, że moje macierzyństwo chcę przeżyć po mojemu, a więc szept intuicji, głos serca i podpowiedzi własnego rozsądku przedkładam nad wszystkie gotowe schematy działania i nad każde "jawiemlepiej", które próbuje mi się wmówić. Nie mam jednak problemu z tym, że ktoś hołduje rodzicielstwu bliskości czy uważa, że powinno się karmić piersią aż dziecko samo się odstawi (nawet, jeśli ma to nastąpić w I klasie podstawówki). Sama chętnie poszerzam swoje rodzicielskie horyzonty i poznaję różne punkty widzenia. Lubię konstruktywne dyskusje z innymi rodzicami, które skłaniają mnie do refleksji. Mam za to problem wtedy, kiedy inny rodzic uważa, że jego sposób wychowania jest jedynym słusznym i próbuje mnie na siłę do niego przekonać. Czytając to, co się wyprawia w sieci podczas dyskusji o porodzie, karmieniu czy rodzicielstwie bliskości nie mogę oprzeć się wrażeniu, że narodziła się nowa ideologia rodzicielstwa: rodzicielstwo fanatyzmu... Matki fanatyczki mają kilka swoich ulubionych sfer macierzyństwa: poród, karmienie, rodzicielstwo bliskości, szczepienia i ekologiczny tryb życia.
Tak więc: poród wyłącznie naturalny!Cesarka to najgorsze zło tego świata i robisz krzywdę dziecku, jeśli nie rodzisz go siłami natury. To nic, że będziesz się męczyć dwie doby ani to, że życie dziecka jest zagrożone! Poród naturalny jest obowiązkiem prawdziwej matki! Nie zasmakujesz bólu porodowego - nie jesteś matką. Proste jak drut. A jak miałaś znieczulenie, to jesteś mięczak. I też się nie odzywaj. Nie wspomnę już o cesarce na własne życzenie, jeśli było cie na takową stać: jesteś bezpowrotnie spalona w pewnej grupie matek.
Karmienie oczywiście też naturalne, a więc piersią.Według nich nie masz wyboru. Według nich to twój zasrany obowiązek! A jeśli nie masz mleka? To mit! Mleko jest w każdych piersiach, a ty oczywiście ściemniasz dla własnej wygody! A jeśli bolą cię brodawki? Użalasz się nad sobą! Jak ci nie wstyd? A jeśli po prostu nie chcesz karmić piersią? Jesteś wyrodną matką! Całe grupy fanatycznego wsparcia niczym Scherlock Holmes wywęszą każde słówko przeciwko karmieniu piersią, każdą negację i odmienne zdanie i dadzą ci tak do wiwatu, że od razu tryśnie ci mleko! Albo zniechęcą cię do karmienia piersią na resztę życia...
Jaki jest jedyny słuszny i dobry sposób wychowywania dziecka? Oczywiście rodzicielstwo bliskości! Według niektórych mam, które fanatycznie wyznają ten nurt nagrody i kary stosowane wobec dziecka to przemoc, a stwierdzenie, że dziecko próbuje coś wymuszać jest skandaliczne (bo dziecko wyłącznie sygnalizuje swoje potrzeby, nawet jeśli jest to potrzeba włożenia drucika do kontaktu!). Jesteś złą matką, jeśli: nie śpisz z dzieckiem, nie nosisz go w chuście, pozwalasz mus pać w osobnym pokoju, wychodzisz wieczorem sama z mężem zostawiając dziecko z babcią. Uważaj, bo napiszą o tobie "matka" w cudzysłowie...
Eko powinien być każdy z nas, jeśli chodzi o dbałość o przyrodę, segregowanie śmieci, oszczędzanie energii itp. itd. Eko stało się jednak stylem życia i stylem rodzicielstwa kolejnym, w którym mamusie bardzo łatwo popadają w skrajności. Tak więc zapłacą każdą cenę za ekologiczne jajko od kury, która ziarna nie widziała i zlinczują cię za każdego lizaka, którego dasz dziecku. Gdyby mogły zrobiłyby demonstrację przed twoim domem za to, że używasz pampersów. Twoje dziecko zjada konserwanty i barwniki, a raz nawet zmyłaś naczynia pod bieżącą wodą i ono to widziało, a więc jesteś złą matką! jesteś bardzo złą, nieekologiczną matką!
Szczepienie to zło. Dziecko ma samo nabywać odporność, a każda szczepionka to głównie rtęć i inne cholerstwa. To nic, że szczepionki dziesiątki lat temu uratowały tysiące, jeśli nie miliony dzieci przed śmiercią na skutek ospy czy krztuśca. To nic. Teraz epidemii nie będzie, bo matki (te prawdziwe oczywiście) wiedzą, jak dbać o dzieci, by nie zachorowały. To artykuły przeciw szczepieniom są kompetentne i mądre, a te za to wymysły lobby szczepionkowego. Wiecie, kasę zbijają i specjalnie trują nam dzieci. Jeśli szczepisz, jesteś idiotką i narażasz swoje dziecko. A jeśli masz czelność przekonywać do szczepień, zostaniesz zgnojona (oczywiście wirtualnie i anonimowo). Bo jest tylko jedna prawda: ich prawda. Dziwne, że po tym jak same zostały zaszczepione w dzieciństwie, ich stan zdrowia pozwala jeszcze na to, aby bez skrupułów próbować niszczyć matki o odmiennym zdaniu...
Jeśli spróbujesz mieć zdanie odmienne od ich na jeden z tych tematów, możesz tego gorzko pożałować! W tych tematach istnieje tylko jedna racja: ich racja i jeśli spróbujesz ją podważyć, dowiesz się, jak beznadziejną jesteś matką. Spróbuje w jakikolwiek sposób zaprzeczyć wyznawanym przez nie wartościom, a zostaniesz zlinczowana, najchętniej w świecie wirtualnym, bo tam ich pazury i kły stają się zdecydowanie ostrzejsze niż w rzeczywistości! Znasz to? Próbowałaś z nimi dyskutować? Poczułaś się gorsza? Poczułaś się "matką" w cudzysłowie? 
Trudno powiedzieć "nie przejmuj się", kiedy matka matce wilkiem. Fanatyzm jest zły w każdej dziedzinie życia, bo nie uwzględnia dialogu i innych racji niż własne, bo sprawia, że odmienność staje się czymś gorszym, bo zakłada klapki na oczy i krzywdzi innych... Obserwuję to zjawisko, które zatacza coraz szersze kręgi i myślę o tym, że i ja według niektórych grup mm powinnam czytać o sobie "matka" wzięte w cudzysłów...  I wiecie co sobie wtedy myślę? Że miarą mojej miłości do dzieci nie jest to, czy urodziłam je naturalnie czy przez cesarkę ani to czy karmiłam je piersią czy mieszanką, a już na pewno nie to, wychowuję je według książkowych teorii albo daję im jajka od kur zielononóżek.Miarą mojej miłości jest to, że w każdej chwili myślę o tym, aby były szczęśliwe i kierując się sercem, intuicją i rozsądkiem robię wszystko, aby naprawdę tak było.Miarą mojej miłości do nich jest to, że gdyby trzeba było oddałabym za każde z nich życie. I wiem to na pewno. Tamte matki pewnie też. I one pewnie w głębi duszy wiedzą, że to nas łączy, tylko "trochę" się pogubiły w tej swojej ideologii...  Dlatego żaden cudzysłów nie sprawi, że poczuję się gorszą matką. Bo moją ideologią jest miłość.

[Inspiracją do napisania tego postu było samo życie, moje życie oraz wydarzenia u Mamali i Matka jest tylko jedna, a także TEN tekst na blogu Małe Dranie.]

15 komentarzy:

  1. no to ja jestem "fanatyczką", an której fanatyzm życie wymusiło :P A tak na poważnie - przegięcie w każda stronę jest chyba niedobre :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz racje, zeNie warto przesadzac tez ;) wszystko musi miec swoj umiar, a szczegolnie rodzicielstwo ;)

    Zapraszam kochana do mnie na rozdanie ;*
    http://gertrama.blogspot.com/2014/11/konkurs-oasap-cap-coat-giveway.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż chce się czytać. Mam nadzieję, że twój tekst skłoni te wszystkie "jawiemlepiej" do głębokich refleksji i przemówi im do rozumu. Co się tym ''idealnym" mamusiom w tych głowach ostatnio lęgnie, to już pojęcie przechodzi. Jestem matką, która karmiła swoje dziecko piersią 18 miesięcy, ale nigdy przez myśl mi nie przeszło, że matki karmiące mlekiem modyfikowanym są gorsze, albo, że niby nie kochają swoich dzieci wystarczająco... Głupota czasem nie zna granic.

    OdpowiedzUsuń
  4. O jejku jestem złą matką !!! Będę miała drugą cc, zaszczepiłam na wszystko możliwe, dziecko od 3 miesiąca spało samo :) Masakra jakaś.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja rodziłam na znieczuleniu. Nigdy Antka nie karmiłam piersią (nie miałam mleka). Jak kąpać noworodka uczylismy się z YouTube, bo nie było nikogo, kto mógłby nam to pokazać (mieszkamy za granicą, z daleka od rodziny). Szczepienia - wszystkie zaliczone. Czy jestem dobra matką - najlepszą jaką tylko mogę być!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mądry i potrzebny wpis. Ja przez takie ideologie i ten fanatyzm sama postanowiłam założyć bloga. Chciałam rodzić naturalnie, chciałam karmić piersią. Udało mi się tylko to drugie. Krzysia urodziłam przez cc w 30 tygodniu. Musiało tak być, żeby mógł żyć. Nie potrafiłam wtedy myśleć, że mogę być dobrą matką. Tylko i wyłącznie dlatego, że dałam sobie zatruć umysł tym fanatyzmem.
    Teraz wiem, że jestem dobrą matką, bo moje dziecko jest szczęśliwe i tylko to się liczy.
    Nie życzę żadnej z mam "jawiemlepiej" żeby musiały rozstać się ze swoimi ideologiami w tak brutalny sposób jak ja. Nikomu tego nie życzę.
    Dziękuję Ci za ten wpis. Poklepał mnie po pleckach i dodał otuchy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Cię za ten tekst! Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  8. Fanatyzm jest jak nałóg bardzo trudno z niego wyjść. Tekst mnie wciągnął niesamowicie. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze to ujęłaś Sabina.I ja dziękuję za miłe słowa.

      Usuń
  9. Każdy powinien robić jak mu serce, rozum podpowiada. I przede wszystkim nie powinien innych krytykować tylko dlatego, że ktoś postępuje inaczej. Ja np.Nie wykonałam mojemu dziecku wszystkich szczepień i nie mówię ze ktoś powinien to samo zrobić. To była moja świadoma decyzja. Gdy moja siostra spytała mnie co ma zrobić, nie powiedziałam jej ze to co ja.

    OdpowiedzUsuń
  10. No właśnie grunt to myśleć swoje, wiedziec swoje, robic swoje, a przy okazji nie zagladac innym w zycie. Ja rozumiem ze kazdy ma swoje zdanie i moze je wyrazic, ja sadze tak a ty tak, no i oki kazdy ma swoje argumenty i niech tak pozostanie. Nie rozumiem tego mieszania innych z błotem, nie rozumiem tez wciagania sie w takie dyskusje.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cóż, nie wchodzi się komuś do łóżka i nie komentuje tego ile razy, jak i z kim spała dana osoba i tak samo nikt nie ma prawa wdzierać się w tak intymne sfery jakim jest chociażby macieżyństwo. Trzeba pozwolić matce być... Matką!

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram