Post Top Ad

A czy ty uczysz swoje dziecko nienawiści?

Dzisiaj przy okazji oglądania programu, w którym miał pojawić się mój znajomy, odbyłam z Julką kolejną rozmowę o inności. Trudną rozmowę, ale naturalną i  bez tabu, bo jestem zdania, że nie może być tematów tabu pomiędzy dziećmi i rodzicami. Rozmawiać trzeba o wszystkim. Kwestia tylko tego, jak to zrobimy. Od tego, jak będziemy tłumaczyć dziecku ludzką odmienność zależy, czy będzie jednym z tych młodych ludzi, którzy na pochodach krzyczą "Pederaści!" i wylewają nienawiść pod zdjęciami Mateusza Magi w internecie, czy jednym z tych, którzy rozumieją, że można odnaleźć szczęście w innej orientacji seksualnej, ubiorze czy stylu bycia i nie ma w tym niczego złego. Bo przecież tacy ludzie nie krzywdzą tym innych.  Za to inni potrafią skrzywdzić takich ludzi i to między innymi dlatego, że rodzice nie wytłumaczyli im znaczenia pojęcia tolerancja labo co gorsza sami nie mieli na tolerancję miejsca w swoim światopoglądzie...
Bo co robi w dorosłym życiu Jasiu, który słyszy jak ojciec krzyczy do telewizora: "Co za zboki i czubki w tym programie [i tu wpiszcie sobie jaki tytuł chcecie]!" albo kiedy pytając mamę, dlaczego ten pan ubiera się jak pani słyszy tylko syknięcie: "Cholerny zbok!" [i tu matka zakrywa dziecku oczy]? No co robi? Najczęściej powiela zachowanie rodziców, a jego dzieci jego zachowanie i tak się toczy koło nietolerancji, dyskryminacji i nienawiści... Ja nie chcę, by umysły moich dzieci były zatrute uprzedzeniami i nienawiścią. A wy?

Siedzimy i oglądamy telewizję. Na ekranie mężczyźni, którzy są ubrani w damskie ciuszki, umalowani, mają peruki. Transwestyci. Niektórzy homo, inni hetero. Na widowni programu same wielkie oczy i łatwo dające się wyczytać z ruchu warg słowa "Masakra! Szok! O Boże!" i inne, mniej cenzuralne też. Faceci siedzą w tych szpilkach i sukienkach i opowiadają o swoim życiu, o tym jak stwierdzili, że czują się kobietami/gejami/ po prostu lubią się przebierać w damskie ciuszki.
- Mama, to są panowie? - pyta Julka z miną wyrażającą głębokie zaskoczenie.
- Tak Julka, panowie.- odpowiadam ciekawa dalszego ciągu rozmowy...
- To dlaczego ubierają się jak panie? - drąży.
Tłumaczę, że urodzili się chłopcami, ale czują się kobietami. Mówię, że niektórzy po prostu lubią ubierać takie ciuchy i się malować. Wyjaśniam, że nie wszyscy ludzie są tacy sami i żyją tak samo i że nie ma w tym nic złego. Julka myśli. Przetrawia. Dedukuje. Układa sobie to w małej główce.
- Mama, to niesprawiedliwe, że Bóg ich tak stworzył!
Kopara do ziemi. Ale tłumaczę dalej, że tak się po prostu zdarza, że ludzie sami dokonują pewnych wyborów, że to czasem kwestia biologii, czasem czegoś, co siedzi w głowie.
- To ja chcę być chłopcem! - wypala. - Jakbym była chłopcem też byś mnie kochała?
- No pewnie Julka. Zawsze będę cię kochała, nieważne, jaki sposób na życie wybierzesz. Ważne, żebyś była szczęśliwa i nie robiła przy tym krzywdy innym.
- To ja jednak wolę zostać dziewczynką!
Koniec rozmowy. Wyszła spontanicznie i naturalnie, bo takie są reakcje dzieci. Ja jestem zdania, że skoro ta rozmowa była, to była potrzebna i nie wyobrażam sobie, że mogłabym wyłączyć ten telewizor, kiedy ona w niego spojrzała/spławić ją/stwierdzić, że ci ludzie są nienormalni. Oczywiście takie rozmowy o inności muszą być przeprowadzone bardzo taktownie i odpowiednie do wieku dziecka, ale nie można tematu inności bagatelizować! Ale jest coś znacznie gorszego od tabuizowania tego tematu, które przecież często wynika z naszych lęków czy  nieumiejętności rozmawiania o tak niełatwych sprawach... To uczenie dzieci nienawiści.

Na Facebooku, na profilu wspomnianego programu, czytam komentarze kobiet i mężczyzn: dorosłych, dojrzałych, matek i ojców. "Zabić takich. To obrzydliwe. Wystrzelać ich. Zboczeń" Itepe, itede. Mam łzy w oczach myśląc o losie tych ludzi w naszym społeczeństwie i myśląc o dzieciach komentujących w ten sposób matek i ojców...  Nie chcę, by Julka i Szymek byli elementem świata nienawiści, który spotykam na co dzień. Nie chcę! Nie chcę, by ich małe, ufne serca wypełnione miłością zostały zatrute tym cholernym jadem!

Tak zwana trzecia płeć to oczywiście bardzo "mocny" przykład, ale przecież inność jest wszędzie dookoła nas! Inny kolor skóry, inna religia, inna orientacja seksualna, nawet inna waga. Niektóre sprawy od nas niezależne, inne są naszym wyborem, wyborem, do którego mamy prawo. A mimo to jedni drugim chcemy to prawo odebrać. Nienawidzimy za to, że facet ubrał sukienkę albo za to, że kobieta trzyma drugą kobietę za rękę. Zabraniamy bawić się z dziećmi, które nie chodzą do kościoła i wytykamy na ulicy palcami faceta z irokezem na głowie. Brzydzimy się innością, choć ona tak naprawdę kompletnie nas nie dotyczy i nie ma wielkiego wpływu na nasze życie. Lubimy określenia "zboki", "czubki", "świry", "degeneraci", "odmieńcy". Tymi słowami tłumaczymy naszym dzieciom ludzką odmienność. Nienawidzimy i uczymy tej nienawiści swoje dzieci. Zatruwamy tym jadem kolejne pokolenia. Jadem, który nie ma żadnego uzasadnienia. Mówimy, że kochamy swoje dzieci, że chcemy, aby były szczęśliwe, aby i one umiały kochać, a uczymy je nienawiści... Nigdy nie zrozumiem, dlaczego tak jest? 

Na szczęście są też rodzice, którzy chcą, aby tolerancja odgrywała w życiu ich dzieci ważną rolę, tak ważną, jak odgrywa w ich życiu. Dają dziecku przykład i nie boją się rozmawiać, a jeśli się boją, szukają pomocy, by się takich rozmów nauczyć. Mam nadzieję, że i moje podejście i nasze rozmowy zaowocują w przyszłości. Wiem jedno: zrobię wszystko, by odmienność i nienawiść nigdy nie szły dla moich dzieci w parze a jeśli to będzie możliwe, by tak destrukcyjne uczucie jak nienawiść, nigdy nie zagościło w ich sercach.

 A ty uczysz swoje dziecko tolerancji czy nienawiści?

14 komentarzy:

  1. Jestem zdania co ty, moje dzieci są jeszcze małe 3,5 roku i 6 miesięcy, ale niedługo starszy syn zacznie dopytywać o różne tematy i nie chcę by nienawidził innych ludzi za swoja religię, orientację seksualną, ubiór, czy ogólnie styl bycia, życia, sama do takich osób nie mam nic, w pracy mieliśmy faceta orientacji homoseksualnej i jakoś normalnie z nim się współżyło, każdy ma prawo do bycia sobą, ale niestety swiata nie zmienimy i będą ludzie, którym te osoby nie podobają się, najgorsze w tym wszystkim jest w;pajanie obrzydzenia i nienawisci dzieciom przez rodziców, powinno dać się wybór dzieciom i same powinny oceniać sytuację, jeśli rodzicom coś się nie podoba to powinni zatrzymać w sobie wypowiadanie wulgaryzmów wobec innych ludzi, bo dziecko chłoonie jak gąbka co słyszy. Myślę i mam nadzieję, ze ja i mój maż jestesmy tolerancyjni i obyśmy tacy zostali, nikt nam przeciez nie karze przyjaźnić sie z "innymi" jeśli tego nie chcemy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że myślimy podobnie i dziękuję za twój komentarz Żanetko <3 Mam wrażenie, że na trudne tematy jednak jakoś boimy się rozmawiać i to nie tylko z dziećmi, bo jak widać nawet tu chętnych do dyskusji nie ma wielu...

      Usuń
  2. co racja to racja, łatwe i lekkie się przyjemnie komentuje, ale na trudne nie jest łatwo, też nie od razu wiedziałam co napisać, ale trzeba o tym mówić głośno i nie bać się, mimo ze wielokrotnie możemy być skrytykowaniu bo nasz pogląd sie komuś nie spodoba ale ja tam tego się nie obawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy patrzę na transwestytów, homoseksualistów czy inną odmienność zastanawiam się, a co będzie jeśli moje dziecko też będzie "inne"... Wiem jedno, gdyby tak było, ja nigdy nie nazwę go zbokiem, gorszym czy dewiantem. Będę wspierać moje dzieci dotąd, dopóki będą szanować każdego człowieka. Inność budzi wiele kontrowersji, może nie zawsze jest powodem do dumy, ale nauczmy się szanować ludzi i nie oceniajmy kogoś po wyglądzie, kolorze skóry czy odmienności seksualnej. Każdy człowiek ma uczucia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze napisane, sama mam dwójke dzieci (chłopców) wiele razy zasanawiałam sie jacy będą w przyszłosci, kim będą, owszem boję się jeśli będą inni, odmienni, ale rpzyjmę to na klatę, nadal będę ich kochał, pomagała im

      Usuń
  4. Poruszyłaś bardzo dobry temat. Też uważam ze z dziećmi trzeba rozmawiać na każdy temat i tłumaczyć dlaczego tak jest a nie zbywać. My temat odmiennosci seksualnej itp. mamy jeszcze przed sobą bo jakoś nie było jeszcze tego pytania. Ale np. jak moja siostra była w ciąży i pojawiły sie pytania dotyczące ciąży to nie sprzedawałam córce bajki o bocianach czy kapuście. Wolę sama jej to wytłumaczyć niżeli miała by sie przypadkiem w szkole dowiedzieć od rówieśników. Dziś Kaja zapytała mnie jak robi się pępek. Więc ja dawaj wygoglowałam zdjecie płodu i tłumaczę po co jest pępowina, jakie funkcje spełnia w brzuchu mamy i co się z nią dzieje jak dziecko już się urodzi. Kaja naprawdę z zaciekawieniem tego słucha dlatego też jeśli zapyta mnie dlaczego dwie panie albo panowie sie całują to nie będę jej mówiła że "bo są nienormalni".

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślałam kiedyś, że jestem tolerancyjna, bo przecież nic mi nie zrobili. Alejak zobaczyłam ostry pokaz live w wykonaniu gejów, to zmieniłam zdanie. Nie podobało mi się to, że bez wstydu, na oczach wszystkich potafili się rozbierać i robić takie rzeczy których nawet w pornolach nie pokazują. Było to obrzydliwe i wbrew naturze. Nawet zwierzęta wiedzą, że do tego potrzebne są dwie różne płci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety także geje są różni, Podobnie jak hetero, bo i oni potrafią zachowywać się nieprzyzwoicie. Chodzi właśnie o to, by nie myśleć stereotypowo i by wyłącznie orientacja czy wyznanie na przykład nie były wyznacznikiem naszego stosunku do ludzi. Można tolerować inność, ale traktować ludzi indywidualnie i nie tolerować na przykład takich zachowań osób, o których piszesz.

      Usuń
  6. mam takie same poglądy na te sprawy jak Ty.Nie chcę by moje dziecko innych ludzi traktowało zle.Kazdy ma prawo do prowadzenia zycia po swojemu jezeli człowiek jest innej barwy co z tego przeciez jest tak samo człowiekiem jak my.rozni sie tylko kolorem skory.tak samo gdy ktos jest innej orientacji jezeli dobrze sie z tym czuje i jest szczesliwy badz szczesliwa to chyba to sie liczy.Sa ludzie ktorzy tego nie toleruja i nie ukrywaja swojej nienawisci ale przeciez kazdy z nas moglby byc wlasnie na miejscu takiej osoby.Tak samo gdy ktos ma taki styl ze ubiera sie na czarno czy kolczykuje swoje cialo to jego sprawa i nikt nie powinien w to ingerowac ja toleruje takich ludzi i nie mam nic przeciwko kazdy czlowiek jest inny.Sama mam przyjaciela który jest innej orientacji i jest takim samym czlowiekiem jak ja,swietnie sie dogadujemy a gdy czasem wychodzimy na spacer i ludzie dziwnie patrza na niego czy obgaduja za plecami nie zwracamy na to uwagi.A takie programy jak program np.rozmowy w toku powinien wlasnie uczyc tolerancji dla innych ludzi a nie nienawisci.kazdy czlowiek zasluguje na szacunek.i tego bede uczyla swojego dziecka nie wazne czy czlowiek jest innego koloru skóry czy jest innego wyznania wiary jest tak samo czlowiekiem jak my.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dla mnie to rozmowa byłaby ok, gdybyś nie sugerowała, że nie ma w tym nic złego. Automatycznie narzucasz dziecku swój światopogląd. W którym momencie twoja tolerancja zacznie mieć granice? Czy wszystko co inne należy akceptować? A jak nie to kto decyduje co dziecko ma akceptować a co nie? Uważasz, że w tym, że ktoś się przebiera nie ma nic złego i sugerujesz dziecku, że taki się urodził- a ja się pytam a co z psychopatami? Oni przecież też się rodzą bez możliwości odczuwania empatii, a co z pedofilami- oni też się tacy urodzili ( skąd wiemy, czy za powiedzmy 20 lat, ktoś nie powie, że to jednak nie choroba?). Panowie przebrania za kobiety ok., a co z takimi, którzy się rozbierają w miejscach publicznych? Jak wytłumaczyć dziecku, że niektórzy inni są ok a niektórzy inni nie. Skąd ono będzie wiedziało, którzy inni są niebezpieczni, która odmienność jest tolerowana?

    Ja uważam, że dziecko samo powinno zdecydować, czy ta inność jest dla niego akceptowalna czy nie. Bez sugerowania, że nie ma w tym nic złego. Można wtedy powiedzieć : „Moim zdaniem nie ma w tym nic złego, ale oczywiście masz prawo uważać inaczej.”

    Wiesz nawet w naszym społeczeństwie jest ogrom nieakceptowanej inności, wiele akceptowalnych, które akceptowalne być nie powinny i nie da się być tolerancyjnym dla wszystkich, bo wtedy nie włącza się nam bariera ochronna i stajemy się emocjonalnie puści w środku. Są rzeczy, które wzbudzają nasze obrzydzenie, nasz strach i zdziwienie i to są normalne uczucia. To co było społecznie nieakceptowane jeszcze 30 lat temu dziś już jest, więc granica tolerancji sama się przesuwa, ale dla mnie to dziecko powinno decydować na jakim poziomie jego tolerancja będzie kształtowana. W różnych krajach, kulturach są inne tolerancje wartości. Np. w krajach arabskich ślub z 9-latką jest akceptowalny, w Stanach ślub ze zwierzętami czy między rodzeństwem też, a u nas karalny prawnie. Jest wiele takich inności jak np. bicie dzieci, które u nas też jest akceptowalne a za granicą już nie, więc ciężko jest być zawsze tolerancyjnym. Emi ma dopiero 2 lata, więc ten temat przed nami, ale ja już się zastanawiam jak jej pokazać świat, by umiała sama wyznaczyć granice swojej tolerancji. W końcu to co dla mnie jest ok. dla niej wcale nie musi.

    O ile łatwo jest uczyć dziecko tolerancji religijnej czy tolerancji dla innego koloru skóry o tyle w sferze seksualnej jest już naprawdę duży problem. Można tłumaczyć, że dopóki nikomu nie dzieje się krzywda, ale z drugiej strony nie znamy pełnego obrazu sytuacji, więc nie wiemy jak odmienność wpływa np. na relacje rodzinne. Można i ja tą technikę zastosuję mówić, że akceptujemy to co nie wywołuje u nas poczucia krzywdy, co sami jesteśmy w stanie tolerować w zgodzie z własnym sumieniem.

    Poruszyłaś naprawdę trudny temat, a ja z racji tego, że z natury jestem dociekliwa próbowałam go ugryźć i tak nosiłam się w sobie przez kilka dni zastanawiając się co ja bym zrobiła w takiej sytuacji i szczerze dalej nie wiem. Bo z jednej strony chcę, by moje dzieci były otwarte na inność a z drugiej chcę by miały granicę własnej moralności i nie godziły się na wszystko ot tak po prostu, bo tak wypada, bo tak trzeba, czy bo inni tak mówią. I szczerze dalej nie wiem jak uczyć dzieci, że tolerancja też ma pewne granice i niektóre „ inności” nie powinny być tolerowane bez względu na wszystko.

    Przepraszam, że taka długa odpowiedź, ale dla mnie temat jest naprawdę ciekawy i ważny.

    Jestem ciekawa Twojego zdania na wyznaczanie granic tolerancji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co jest moim problemem? Że zawsze za mało mam tu "miejsca", by wyjaśnić szczegółowo wszystko, co chcę :). I tak wyszedł bardzo długi tekst, a jeszcze nie napisałam o wszystkim, o czym bym chciała!
      Rozmowy o ludziach, których "inność" jest zła też już mamy za sobą i ja absolutnie rozdzielam tą nieszkodliwą inność od tej szkodliwej. Oczywiste jest to, że pewnych rzeczy zaakceptować się nie da i nie wolno tego robić. Gdzieś nawet był o tym mój tekst tu na blogu. W tym tekście i w tej rozmowie, w tej refleksji mam na myśli wyłącznie osoby, których inność, czy to religia, czy orientacja seksualna czy akurat te kontrowersyjne przebieranki, nie robią nikomu krzywdy, nie robią krzywdy dziecku. Bo nie robią. Julka oczywiście wyraziła swoje zdziwienie i ja go nie negowałam (kurcze, chyba to jednak dopiszę w tekście :)). Powiedziałam jej, że takie rzeczy nie zdarzają się często, że to dotyczy niewielu ludzi.
      Psychopaci to już dla mnie nie jest "inność". Podobnie pedofile. Tu ma miejsce krzywda innych ludzi, więc różnica jest ogromna. Poza tym tak, jak piszesz, czy to geje czy transwestyci mogą nas szokować i to też jest normalne, ale tolerancja nie oznacza, że musi nam się to podobać! Oznacza ona po prostu tyle, że damy tym ludziom żyć po swojemu. Nie musimy się do nich zbliżać, przyjaźnić się z nimi, czy ich lubić. Chodzi o to, by ich nie gnębić i nie dyskryminować tylko za to, że są inni. Tego chcę nauczyć Julię.
      Kilka razy wspomniałam o tym, że chodzi o to, by inność nie krzywdziła innych, ale może za mało dosadnie to napisałam. Stosuję dokładnie takie podejście do tej kwestii jak ty. Dopóki nie masz poczucia krzywdy ( a ja nie mam i nie sądzę, by ktokolwiek mógł mieć patrząc na przebranego za kobietę faceta i to jeszcze w TV), druga osoba zasługuje na twoją tolerancję.

      Usuń
    2. Taką tolerancję dla religii, koloru skóry czy orientacji seksualnej dam radę sama wytłumaczyć, boje się o tą całą resztę. Ty ,masz za sobą ja dopiero zaczynam etap- mamo a dlaczego?. Emi niezwykle dociekliwa ( pewnie po mnie), a ja nie wiem jak mam niektóre sytuacje tłumaczyć:(
      Wracając do posta to nawet bez tych dopowiedzeń niezwykle ważny i dobry tekst. Mnie skłonił do sporej refleksji i myślenia nad nim, a to mega plus dla autorki ( oby więcej tak wspaniałych przemyśleń, które mnie skłaniają do dumania).
      Pozdrawiam Cię cieplutko :)

      Usuń
    3. Dziękuję :). To dla mnie ważne, że tekst skłania do myślenia nad tym problemem.
      Jeśli chodzi o rozmowy o złych ludziach to nie do końca mamy to za sobą. Zasygnalizowałam pewne rzeczy, ale pytania ze strony Julki są i będą jeszcze długo. Często usłyszy coś w TV czy podczas rozmów dorosłych i dopytuje np. dlaczego dziecko zostało pobite przez rodziców. To bardzo trudne tematy, ale na razie mówię jej po prostu, że na świecie są źli ludzie i nie mamy na to wpływu. Przeżywa to na swój sposób, ale jest już w takim wieku, że musi pewne rzeczy wiedzieć

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram