Post Top Ad

21:42

Niepozorne książeczki - dużo zabawy i nauki!

Napisała , w


 Książeczki uwielbiamy, o czym zdążyliście się już na pewno przekonać! Ostatnio było o literaturze dziecięcej, która ma za zadanie po prostu bawić, a dzisiaj dla odmiany książeczki, które mimo lekkiej, przystępnej już dla małych dzieci formy i niewielkich rozmiarów mieszczą w sobie wartości dydaktyczne. Zapraszam na spotkanie z Kajtusiem oraz zwierzątkami z książeczek Wydawnictwa REA SJ.

11:35

A czy ty uczysz swoje dziecko nienawiści?

Napisała , w
Dzisiaj przy okazji oglądania programu, w którym miał pojawić się mój znajomy, odbyłam z Julką kolejną rozmowę o inności. Trudną rozmowę, ale naturalną i  bez tabu, bo jestem zdania, że nie może być tematów tabu pomiędzy dziećmi i rodzicami. Rozmawiać trzeba o wszystkim. Kwestia tylko tego, jak to zrobimy. Od tego, jak będziemy tłumaczyć dziecku ludzką odmienność zależy, czy będzie jednym z tych młodych ludzi, którzy na pochodach krzyczą "Pederaści!" i wylewają nienawiść pod zdjęciami Mateusza Magi w internecie, czy jednym z tych, którzy rozumieją, że można odnaleźć szczęście w innej orientacji seksualnej, ubiorze czy stylu bycia i nie ma w tym niczego złego. Bo przecież tacy ludzie nie krzywdzą tym innych.  Za to inni potrafią skrzywdzić takich ludzi i to między innymi dlatego, że rodzice nie wytłumaczyli im znaczenia pojęcia tolerancja labo co gorsza sami nie mieli na tolerancję miejsca w swoim światopoglądzie...
Bo co robi w dorosłym życiu Jasiu, który słyszy jak ojciec krzyczy do telewizora: "Co za zboki i czubki w tym programie [i tu wpiszcie sobie jaki tytuł chcecie]!" albo kiedy pytając mamę, dlaczego ten pan ubiera się jak pani słyszy tylko syknięcie: "Cholerny zbok!" [i tu matka zakrywa dziecku oczy]? No co robi? Najczęściej powiela zachowanie rodziców, a jego dzieci jego zachowanie i tak się toczy koło nietolerancji, dyskryminacji i nienawiści... Ja nie chcę, by umysły moich dzieci były zatrute uprzedzeniami i nienawiścią. A wy?
09:25

Slippersowe LOVE

Napisała , w
O fenomenie kapci marki Slippers Family pisałam wam latem (PRZYPOMINAM WPIS). Tygryski zostały pokochane przez Szymka od pierwszego wejrzenia i skutecznie pomogły jego stópce "wrócić na właściwe tory". Problem z lekkim wykrzywianiem stopy do środka był najprawdopodobniej spowodowany źle dobranymi bucikami. Na szczęście wystarczyły te dobrane dobrze, aby wszystko wróciło do normy i problem zniknął bezpowrotnie. A slippersy jako sprawdzone i pokochane, zagościły także na nóżkach Julii. Tak oto gepardy spotkały się z zebrami, a my kontynuujemy nasze slippersowe LOVE :).
22:59

Lubię mówić kocham

Napisała , w

Nigdy nie byłam wylewna. Nie szafowałam słowem kocham na prawo i lewo, a moja sfera nietykalności osobistej zawsze była duża. W dzieciństwie nie cierpiałam uścisków dalszych cioć, a kiedy poszłam do liceum bardzo długo zajęło mi przyzwyczajanie się do cmokających w policzek na przywitanie koleżanek. Przytulenie zarezerwowane było wyłącznie dla najbliższych, czyli dla rodziców, słowo kocham również i to nawet w stosunku do nich nigdy nie byłam "rozrzutna".Często miałam trudności z okazaniem miłości. Dziś mogę powiedzieć, że  nauczyłam się mówić kocham. Mogę powiedzieć, że lubię mówić kocham! Choć nadal  mam to słowo zarezerwowane wyłącznie dla najbliższych...


20:43

Karolek - koszmarny chłopiec, którego nie da się nie lubić!

Napisała , w
Koszmarnego Karolka znają chyba wszyscy, a jeśli nie wy zaliczacie się do tej nielicznej grupy osób, która jeszcze go nie zna, musicie koniecznie to nadrobić! Dlaczego? Bo to najwredniejszy, najbardziej niegrzeczny i podstępny chłopiec, jakiego widziała literatura, a mimo to... nie da się go nie lubić :).
19:30

Jestem matką wariatką!

Napisała , w
Uwielbiam chować się pod stołem i wyskakiwać spod niego krzycząc "Łaaaaa!" i rozśmieszając tym Szymka i Julkę do łez!
Uwielbiam łaskotać ich stópki i brzuszki i gonić łobuziaki pod domu wrzeszcząc, że łaksotkowy potwór i tak ich złapie! 
Uwielbiam biegać po domu na czworaka i udawać niedźwiedzia albo konia! Pozwalam im wsiadać na grzbiet zwierza, mimo, że kolana bolą od galopowania po twardej podłodze.
Uwielbiam robić głupie miny i patrzeć jak moje cudaki mnie naśladują. Zaśmiewamy się przy tym do łez, a one ciągle wołają o jeszcze.
Uwielbiam spokojnie leżeć sobie z nimi na kanapie i oglądać bajkę aż tu nagle... łuuuuup! Leci poduszka! Szalony śmiech i nieopanowana beztroska!

17:39

Reaguj. Masz prawo!

Napisała , w
Obchodzimy dziś bardzo ważny dzień: 25-lecie Konwencji o Prawach Dziecka, nazywaną Światową Konstytucją Praw Dzieci. Została ona uchwalona przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w 1989 roku i co ważne, powstałą z inicjatywy Polski. W tej chwili Konwencja obowiązuje niemal we wszystkich krajach świata (nie ratyfikowała jej Somalia oraz USA).
Niestety świadomość społeczna jest nadal bardzo niska i wciąż wydaje nam się, że fakt, iż ktoś bije dzieci, nie jest naszą sprawą. A jest! To w naszych rękach jest los krzywdzonych dzieci, bo one same są bezbronne, a ich rodzice, opiekunowie czują się bezkarni, wymagają pomocy psychologów. Musimy uświadomić sobie, że tylko od naszych reakcji zależy, czy dzieci nadal będą  musiały cierpieć z powodu znęcania się fizycznego i psychicznego i czy nadal będzie dochodziło do tak strasznych tragedii, o jakich słyszymy nie tylko w telewizji, ale też w swoim otoczeniu... Bo tragedie z udziałem dzieci: pobitych, zmaltretowanych, a nawet zamordowanych zdarzają się nie tylko gdzieś daleko, ale mogą zdarzyć się w naszym sąsiedztwie, w naszej wsi cz w naszym mieście Zróbmy wszystko, aby im zapobiec i aby niewinne dzieci nie cierpiały dłużej w milczeniu, wokół ludzi głuchych i ślepych na ich straszny los... Pomyślcie, czy wy macie oczy i uszy otwarte? Czy udajecie, że nie widzicie i nie słyszycie, gdy dziecku dzieje się krzywda?
Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak zainicjował kampanię mającą na celu zwiększenie świadomości społecznej dotyczącej reagowania na przemoc wobec najmłodszych pod hasłem: "Reaguj. Masz prawo!".
09:18

Konkurs RODZINKA NA WESOŁO.

Napisała , w
Dzisiaj zapraszam was do udziału w kolejnym konkursie, w którym czeka na was mnóstwo wspaniałych nagród!

Okazją jest rok istnienia bloga, choć właściwie okazja jest zawsze, bo lubię was obdarowywać i dawać wam okazję do fajnej zabawy.

Temat konkursu wymyśliła Iza Rusik, kiedy pytałam o wasze pomysły na Facebooku. Brzmi on: RODZINKA NA WESOŁO.

Zobaczcie jakie wspaniałe nagrody dla was mam, dzięki życzliwym sponsorom, którzy zechcieli bawić się z nami:

Milipa podaruje piękną lalkę z akcesoriami:
 
https://www.etsy.com/shop/milipa

23:20

Życzenia

Napisała , w
Chciałabym pisać bardziej odważnie i niepokornie, umieć i nie bać się bronić swojego zdania nawet na tematy trudne, być gotowa na konfrontację i krytykę.

Chciałabym móc pisać zupełnie szczerze o tym, co mnie ukształtowało, o moich doświadczeniach, które nie zawsze były polane lukrem.

Chciałabym, żeby w każdym moim tekście widać było mnie samą, moje zaangażowanie i emocje.

Chciałabym, żeby na blogu było tyle samo komentarzy co na Facebooku i to pod postami konkursowymi. Marzenie ściętej głowy, co :)?

Chciałabym , aby moje teksty udostępniała  pani Zawadzka i żeby mój blog był nominowany kiedyś do bloga roku... A może wcale bym nie chciała..?
22:55

Rodzicielstwo fanatyzmu

Napisała , w

Zanim zostałam mamą pochłonęłam setki artykułów i książek o tym, jak nią być. Każdy autor polecał inny sposób na płacz niemowlęcia i inny "najlepszy" okres karmienia piersią. Nawet w tak oczywistych wydawać by się mogło sprawach, jak pielęgnacja malucha czy kąpiel, zdania były podzielone. Jeszcze coś innego mówiła położna, znajome mamy i moja własna mama, które pytałam o zdanie. Oczywiście czułam się więc mocno rozdarta. Jak to zwykle bywa okazało się, że teoria to jedno, a praktyka to drugie i najlepszym nauczycielem macierzyństwa jest... macierzyństwo. 
Po prawie siedmiu latach bycia mamą, wiem, że nie będzie ze mnie wyznawczyni żadnej z gotowych teorii. Nie tylko dlatego, że brak mi konsekwencji do wdrażania w życie utartych i ściśle określonych rozwiązań. Również dlatego, że moje macierzyństwo chcę przeżyć po mojemu, a więc szept intuicji, głos serca i podpowiedzi własnego rozsądku przedkładam nad wszystkie gotowe schematy działania i nad każde "jawiemlepiej", które próbuje mi się wmówić. Nie mam jednak problemu z tym, że ktoś hołduje rodzicielstwu bliskości czy uważa, że powinno się karmić piersią aż dziecko samo się odstawi (nawet, jeśli ma to nastąpić w I klasie podstawówki). Sama chętnie poszerzam swoje rodzicielskie horyzonty i poznaję różne punkty widzenia. Lubię konstruktywne dyskusje z innymi rodzicami, które skłaniają mnie do refleksji. Mam za to problem wtedy, kiedy inny rodzic uważa, że jego sposób wychowania jest jedynym słusznym i próbuje mnie na siłę do niego przekonać. Czytając to, co się wyprawia w sieci podczas dyskusji o porodzie, karmieniu czy rodzicielstwie bliskości nie mogę oprzeć się wrażeniu, że narodziła się nowa ideologia rodzicielstwa: rodzicielstwo fanatyzmu... Matki fanatyczki mają kilka swoich ulubionych sfer macierzyństwa: poród, karmienie, rodzicielstwo bliskości, szczepienia i ekologiczny tryb życia.
23:07

Zabawa w weterynarza z WADEREM.

Napisała , w


Julia kocha zwierzęta. Pośród setek jej pomysłów na to, kim zostanie w przyszłości, weterynarz pojawia się bardzo często! Jej radość nie znała więc granic, kiedy dostała od polskiej marki WADER produkującej zabawki domek weterynarza z serii Play House. Dziś po kilku tygodniach zabawy domkiem, chciałabym wam go zaprezentować. Czy spełnił nasze oczekiwania? Czy Julka i Szymek lubią się nim bawić? Jakie wady ma zabawka? Zapraszam na relację z testowania!
22:42

O zaglądaniu w nie swój portfel...

Napisała , w


Jakże szczęśliwy dzień dziś nastał! Odbywa się taki raz w miesiącu (i to wcale nie jest miesiączka :P) i jest prawdziwym świętem: Matki Boskiej Pieniężnej...Cieszyło mnie to święto od zawsze, choć jeszcze kilka miesięcy temu znacznie krótsza była moja radość niż dziś. Kończyła się zwykle po opłaceniu rachunków. Odkąd Grzegorz wyjechał do Niemiec, radość trwa dłużej, a jak już minie pierwsza euforia, pozostaje spokój. Nie znałam wcześniej tego uczucia. Jednak zarówno w okresie "przedemigracyjnym" jak i teraz nie miałam w zwyczaju zaglądać innym ludziom do portfeli. Za to obserwowałam i obserwuję, jak moje/twoje/wasze pieniądze inny wydaliby lepiej, szczególnie jeśli chodzi o wydatki na dzieci. 
18:50

Matt Hidalf - następca Harry'ego Pottera?

Napisała , w


Jestem wielką fanką Harry'ego Pottera! Swego czasu pochłonęłam wszystkie jego części i w stu procentach rozumiem fenomen zarówno tych książek jak i bohatera. J.K. Rowling wywołała prawdziwą Potteromanię i trudno sobie wyobrazić, że inny literacki bohater mógłby dorównać temu zjawisku, jednak czytając książkę "Matt Hidalf i Błyskawica Widmo" autorstwa Christopha Mauri mam wrażenie, że jest ku temu godny pretendent! (okładka: STĄD)


16:38

Nieprzyzwoicie prosta karkówka w keczupie

Napisała , w

Jak już wiecie, preferuję proste i szybkie dania, które można przyrządzić pomiędzy pisaniem bloga i zajmowaniem się dzieciakami. Przepis, który mam dla was dzisiaj, swoją prostotą zaskakuje jednak nawet mnie samą... To nieprzyzwoicie prosta karkówka w keczupie, a przy tym również zaskakująco smaczna :). Inspirację znalazłam w jakiejś kulinarnej gazetce o ile dobrze pamiętam, sprawdziłam na swoich domownikach i na stałe włączyłam do naszego menu. Dziś dzielę się z wami!

10:35

Zamiast pocztówki FOCZTÓWKA ... a z kodem nawet DARMÓWKA! (recenzja + ROZDANIE)

Napisała , w


Podobno wysyłanie tradycyjnych listów i pocztówek zamiera, ponieważ wolimy SMS-y i maile. Niestety jest w tym sporo prawdy, nad czym bardzo ubolewam, bo mam ogromny sentyment do pozdrowień i życzeń zapisywanych na papierze, do kolorowych kartek i papeterii. Kocham też fotografować, choć póki co dobry sprzęt do robienia zdjęć pozostaje tylko moim marzeniem. Jakaż więc była moja radość, kiedy odkryłam serwis foczta.pl, który łączy w sobie miłość do wysyłania tradycyjnych pocztówek z miłością do fotografowania i daje nam możliwość wysyłania niepowtarzalnych, spersonalizowanych focztówek do naszych bliskich! Dla mnie to prawdziwy hit, który na sto procent sprawi, że nasze tradycyjne skrzynki pocztowe znów się zapełnią!
13:41

Bajka o Julii i Szymku

Napisała , w
Chcecie bajki? Oto bajka! "Julka i Szymek jakoś zupełnie nie mogli zasnąć tej nocy. Wreszcie doszli do wniosku, że chyba chce im się pić. Wstali z łóżek zabierając ze sobą latarkę z "Zestawu Małego detektywa" i na palcach ruszyli do kuchni po sok pomarańczowy. Musieli zachowywać się bardzo cicho, bo rodzice nie pozwalali im pić niczego prosto z lodówki. Oświetlili sobie latarką jej wysokie, białe drzwi  i cichutko je otworzyli. Julka sięgnęła ręką po sok, a wtedy...jakaś potężna siła wciągnęła ich do środka..." Tak się zaczyna ta historia, a wszelkie podobieństwo bohaterów do prawdziwych osób wcale nie jest tu przypadkowe!

Post Top Ad

Instagram