Post Top Ad

'Kajtek i miś' zachwycają Julkę i mamę!



Dzisiaj mam dla was recenzję książki, o której już na samym początku napiszę wam tak: to pretendentka do naszego książkowego hitu roku! Książka "Kajtek i Miś", której autorzy to Jujja i Tomas Wieslander, wydana nakładem Wydawnictwa Zakamarki zachwyciła zarówno Julię jak i mnie! Co istotne, po otrzymaniu tej książeczki byłam do niej bardzo sceptycznie nastawiona. Sądziłam, że Julka jest jeszcze na etapie książek z kolorowymi ilustracjami i mniejszą ilością tekstu. Jak się okazało, nie doceniłam ani Julii ani "Kajtka i Misia"! Już po pierwszym "spotkaniu" z przesympatycznymi bohaterami zmieniłam zdanie...



"Kajtek i Miś" to zbiór piętnastu opowiadań, których bohaterami są tytułowi  kilkuletni chłopiec Kajtek i jego ukochany Miś. Często towarzyszy im też koleżanka Kajtka Tosia ze swoją Pandą, a dużą rolę w ich przygodach odgrywają też mama i tata Kajtka. Są to historyjki o beztroskich zabawach, o nowych doświadczeniach, o emocjach, o dziecięcych marzeniach, o przyjaźni i rodzinnych więziach. Wydawać by się mogło, że ot, taka książeczka o dziecięcym świecie, ale ona nie jest zwyczajna! Magia tej książki polega na tym, że autorzy z na pozór zwyczajnych spraw i rzeczy uczynili sprawy i rzeczy niezwykłe, czyli takie jakimi są ... dla dzieci! Właśnie dlatego każdą z tych opowiastek z życia Kajtka i jego Misia czyta się, niczym największą przygodę, z zapartym tchem, niejednokrotnie z głośnym śmiechem (jak tę, w której Kajtek chciał jeść kanapki zworkami na śmieci :)) albo z łezką w oku (jak ta o myszce).





Jak czytamy na stronie wydawnictwa "Kajtek i Miś" to książka "w sam raz do głośnego czytania najmłodszym – przed snem lub o każdej innej porze dnia." My przeczytaliśmy te ponad 120 stron w ciągu zaledwie kilku wieczorów! To jak dotąd najgrubsza książka, której Julia wysłuchała, w dodatku z ogromnym zainteresowaniem! Wieczorne czytanie miało kończyć się na jednej historii, tymczasem Julia wciąż prosiła o więcej. W efekcie czytaliśmy po trzy, cztery opowiastki jednego wieczora. Szymuś troszkę słuchał, troszkę przeszkadzał wchodząc mi na głowę i uciekając z książką :). Dwulatek jest jednak jeszcze za mały na słuchanie "Kajtka i Misia", ale myślę, że już czterolatek będzie umiał się skoncentrować i zainteresować tą książeczką! Ja już myślę o nabyciu innej części albo którejś z serii książek o Mamie Mu tych samych autorów!
Książka jest bardzo ciekawie wydana: ma twardą oprawęo zaokrąglonych rogach. Papier jest matowy, a czarno-białe ilustracje jeszcze wzmacniają wyjątkowy klimat książki. 


Muszę wspomnieć o czymś jeszcze, co jest niezwykłe w książce "Kajtek i Miś". Czytanie o przygodach Kajtka i Tosi, o ich zabawach, o smaku ich dzieciństwa, skłoniło mnie do refleksji jako rodzica. Wszyscy chyba wiemy, że wychowanie dzieci jest różne w różnych kulturach. To typowo polskie to zakładanie czapki w każdą pogodę, nie wypuszczanie dziecka w domu, kiedy pada i wieje, trzęsienie się nad każdym zadrapaniem i wieczne powtarzanie "Uważaj, bo się przewrócisz!". No niestety taka jest prawda, choć na szczęście większość z nas odbiega od tego stereotypu, to jednak ja sama często łapię się na posiadaniu tych cech. Tymczasem rodzicielstwo skandynawskie kojarzy nam się z dużą liberalnością , nawet zbyt dużą... z bezstresowym wychowaniem powiedziałabym. Obraz rodzicielstwa, jaki pokazują Jujja i Tomas Wieslander w swojej książce jest zupełnie inny zarówno od stereotypu polskiego rodzica jak i tego skandynawskiego. Mama Kajtka jest zarówno spokojną i zafascynowaną obserwatorką poczynań synka, jego cierpliwą i radosną przewodniczką po świecie i beztroską  uczestniczką jego zabaw. Pozwala mu używać gwoździ (mimo, że chłopiec ma zaledwie kilka lat), bawić się na dworze w kilkunastostopniowym mrozie bez rękawiczek i przywlec starą gitarę z wysypiska na śmieci do domu. Biegają razem w deszczu i siedzą na ganku w ciemności. Mama nie narzuca się bez przerwy ze swoim towarzystwem (a przecież teraz jak nie bawisz się bez przerwy z dzieckiem, to czegoś ci brakuje jako rodzicowi...), a mimo to jest obecna przy synku. Daje mu wolność i miłość jednocześnie. Pozazdrościłam! Chciałabym być właśnie taką mamą!



"Kajtek i Miś" - książka, która pokazuje świat dzieci takim, jakim on jest dla nich: pełnym magii, małych cudów i prawdziwych emocji. 
"Kajtek i Miś" - książka, która dziecięcym językiem mówi o sprawach ważnych i skłania do rodzicielskiej refleksji.
"Kajtek i Miś" - prawdziwy skarb w naszej biblioteczce!

POLECAM SERDECZNIE!

Książka do kupienia na stronie wydawnictwa: TUTAJ.
Koniecznie zaglądajcie też na profil Wydawnictwa Zakamarki na Facebooku: TUTAJ. 

"Kajtek i Miś" Jujja i Tomas Wieslander, ilustracje: Olof Landström, stron 126, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2014.

4 komentarze:

  1. Mój synek ma 4,5 roku. Powoli wkracza w etap czytania mu nie tylko wierszyków i "jednostronicowych" opowiadań, więc myślę, że może warto byłoby się zastanowić nad tym, aby i on poznał przygody Kajtka i Misia. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bartek Hlebowicz11 czerwca 2015 22:00

    Czytam
    tę książkę mojemu synkowi od paru wieczorów regularnie. Wcześniej sporadycznie.
    Teraz Iacopo (czyli Kubuś: urodził się i mieszka we Włoszech, ma mamę Włoszkę,
    mówi w obu językach) ma 3 lata i dwa miesiące. Wsłuchuje się z zaciekawieniem,
    czasami muszę mu tłumaczyć, co to dżdżownica czy podmurówka, ale to drobiazgi.
    Iacopo mnie zdumiewa tym, jak pilnie słucha historii Kajtka, Misia i jego
    niezwykłej mamy. Myślę, że będę mu czytał tę ksiażke i za rok, i za dwa, na
    przemian oczywiście z Muminkami i setką innych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniała książka! My też musimy do niej wrócić albo kupić kolejną część, o stęskniłam się za Kajtkiem i Misiem :).

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram