Post Top Ad

Jedno, dwoje, a może troje?



Nie każda para decyduje się na posiadanie dzieci. (Nie każda para może je posiadać, ale dziś akurat nie o tym.). Jednak jak już decyzja o byciu rodzicami zapadnie, pojawia się pytanie: ile chcemy mieć dzieci? Jeśli nie od razu, to po narodzinach pierwszego dziecka - wtedy pytamy siebie: a może drugie? Po narodzinach drugiego pytamy czasami, czy może trzecie? Nie stawialiście sobie takich pytań? Nic straconego! Na sto procent usłyszycie je od innych ludzi!

Czytałam ostatnio sporo tekstów, w których autorki próbowały odpowiedzieć sobie na to pytanie Czytając wiele z nich, czułam się, jakbym czytała o sobie sprzed kilku lat. Chcecie się dowiedzieć, jak wyglądała decyzja o posiadaniu dzieci u mnie i Grześka? Chcecie czy nie, mam ochotę o tym napisać :).

Po raz pierwszy oficjalnie odpowiedziałam na to życiowe pytanie ... księdzu, podczas mojej mszy ślubnej. Składając nam życzenia spytał, ile chcemy mieć dzieci. Dwoje. odpowiedziałam bez namysłu. I tak naprawdę ta decyzja nigdy się nie zmieniła, no w każdym razie nie na minus... ;) Później istotny był jedynie moment, w którym to pierwsze i drugie dziecko się pojawi.

Decyzja o pojawieniu się Julki zapadła szybko i bez wielu wątpliwości.  Wspominałam już o tym kilka razy, że kierowaliśmy się zdecydowanie bardziej sercem niż rozsądkiem: jedna pensja (całe tysiąc dwieście złotych!), wynajmowany pokój, kuchnia i łazienka u góry, brak ciepłej wody i sto innych argumentów na nie. A mimo to zdecydowaliśmy się na pierwsze dziecko i mimo wielu trudności nie żałowaliśmy ani przez chwilę. Pewnie młodość i pozytywne spojrzenie na świat odegrały tu ważną rolę. No i brak doświadczenia również. Człowiek nie boi się tego, czego nie zna. Te obawy "wyszły" za to przy decyzji o drugim dziecku. Ta była znacznie trudniejsza i wydaje mi się, że wielu rodziców tak to właśnie odczuwa. Byliśmy już doświadczeni, znaliśmy problemy natury emocjonalne, fizycznej i materialnej, jakie niesie za sobą posiadanie dziecka iw dużej mierze dlatego decyzję o drugim dziecku odłożyliśmy na ponad 4 lata. Zakładaliśmy, że różnica wieku będzie mniejsza, jednak wyszło nieco inaczej. Oczywiście w międzyczasie były pytania ze strony rodziny i znajomych: "No to kiedy drugie?", ale szczerze mówiąc nie irytowało nas to jakoś specjalnie. Może dlatego, że zawsze wiedzieliśmy, że drugie będzie, czekaliśmy tylko na odpowiedni moment. Gdybyśmy chcieli poprzestać na Julii, zapewne czułabym to samo, co inne mamy jedynaków zmieniające się w wulkan od takich pytań... (A o tym, dlaczego nie mam jedynaczki może tez kiedyś skrobnę...). Tak więc dcezyja o pojawieniu się Szymka zapadła, kiedy Julka miała 4 lata, Grzesiek zarabiał 400 zł więcej niż, gdy rodziła się Julia, ja nadal nie pracowałam, a jedyna różnica na plus była taka, że zamieszkaliśmy w oddzielnym mieszkaniu.

Patrząc z perspektywy czasu wydaje się, że obie decyzje były z lekka irracjonalne. Do pełni szczęścia tak wiele nam przecież brakowało! Tak wiele "warunków" nie zostało spełnionych! A ile było wątpliwości! Tak, tak! Znam to! Szczerze to nie byłam pewna na sto procent, że to właściwy moment ani decydując się na Julkę ani na Szymka! Jednak gdybym miała wtedy spisać wszystkie za i przeciw na kartce, to argumenty za po prostu by przeważyły i to niekoniecznie swoją ilością, ale raczej siłą... Bo wiecie u mnie jakoś serce góruje nad rozumem... I nie żałowałam ani przez chwilę. Jestem pewna, że wy też będziecie po prostu czuć, że to dobry moment. Poza tym jak ktoś kiedyś powiedział: nie ma idealnego momentu na dziecku, ale ... tak naprawdę każdy moment może okazać się dobry!

A więc jest ich dwoje. I pojawia się pytanie: co dalej? Zauważyliście, że o trzecie jakoś "życzliwi" nie podpytują tak chętnie jak o drugie? Ja przeciwnie, słyszę wręcz: "No na tej dwójce to chyba koniec!" albo "Trzecie to już wam chyba niepotrzebne!". Odzywa się znowu polska mentalność "ja-wiem-lepiej" plus chory stereotyp, że rodzina wielodzietna ( a za taką uważa się już tę z trójką dzieci) jest z założenia patologiczna. A ja podziwiam rodziny wielodzietne z wyboru, które potrafią stworzyć wspaniałe warunki i rodzinę pełną miłości dla swoich dzieci. I kiedy sama siebie pytam: "A może trzecie?" budzi się we mnie coś, co nazywa się instynkt macierzyński... Budzi się czułość, to słodkie uczucie, kiedy najpierw liczysz kopniaki, a potem przytulasz do siebie maleńkie ciało. Budzi się duma i radość, kiedy patrzę na Julkę i Szymon i wyobrażę sobie, że mogłaby dołączyć do nich siostrzyczka albo braciszek. Kurcze, potrójny wrzask, płacz i pyskowanie?! Tak, ale też potrójny uśmiech i potrójna miłość. Myślimy sobie czasem z Grześkiem, co by było gdyby i uśmiechamy się do tych myśli... Kwestia pozostaje więc otwarta... :) (I teraz pójdzie fama, że Ola planuje trzecie albo już jest w ciąży!)

9 komentarzy:

  1. to trzymam kciuki:) nam warunki praktycznie każde jakie można brac pod uwage trzeciego dziecka odmawiają..ale chcielismy dwójke, parkę i mamy i starczy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja swiadomnie nie zdecyduje się na kolejne dziecko, chociaż mamy warunki, możemy pozwolić sobie na więcej. Kilka lat temu byłam w ciąży, niestety źle się to skończyło. Strach pozostał.

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda, że trzeciego dziecka już tak nie życzą, ciekawe dlaczego? :) "Nie no dwójka już wam wystarczy chyba?" "Macie już parkę, po co wam więcej?" :) Nie mówię, że na pewno nie, bo nie ten czas i nie to miejsce, ale kto wie :) I nie będę wtedy pytać nikogo ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. My również chcemy mieć dwójkę dzieci ;) Chłopca i dziewczynkę jak prawie każdy ;) Na razie mamy jedno dziecko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja marzę o trójce ale to drugie w brzuchu tak daje czadu że nie wiem czy zdecyduję się na kolejne. Pozostawię to losowi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja za to od poczatku chcialam miec 3 :)
    2/3 drogi juz za nami. Moje podejscie, nigdy nie rozwazalam za i przeciw. Jedyne co ustalilam to roznica wieku z jaka ja sobie dam rade i jaka bedzie na tyle mala ze beda sie razem bawic. Wg mnie 2,5 idealnie sie sprawdzilo nastepny plan jest taki sam :) takze polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety na taką różnicę już u nas za późno. Szymek już ma 2 i pół roku.

      Usuń
  7. Mój mąż już teraz chciałby trzecie a ja znowu rozdarta między sercem i rozumem. Moze jak zmienię ostatnią pieluchę Boryskowi uznam, że nie jestem gotowa na życie bez małego dziecka i znowu wybiorę się w pieluchy :)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram