Post Top Ad

Dobre strony życia


Szczerze mówiąc jestem pesymistką. W dodatku nadwrażliwą pesymistką. Przejmuję się dosłownie wszystkim, choć na ogół nie pokazuję tego po sobie. No dobra, czasem pokazuję: gadaniem w kółko o swoich czarnych wizjach, ale gadam tak tylko bardzo bliskim osobom, które mam dwie. Dlatego reszta świata często postrzega mnie jako optymistkę, którą ja cały czas uczę się być...  Nie jest to łatwe, jak ma się wrodzoną zdolność do czarnowidztwa, a dookoła nie brakuje sytuacji sprzyjających jej rozwijaniu. Znalazłam jednak metodę, która małymi kroczkami pomaga mi spojrzeć na życie z większą dawką wiary i nadziei, nawet, kiedy bywa trudno. 

W czym tkwi mój sekret? Staram się w każdej sytuacji, w każdym dniu znaleźć choć jedną dobrą stronę, jeden pozytyw, nawet jeśli czasem wydaje się, że nie ma żadnych. W obliczu moich czarnych myśli, biorę głęboki oddech i tak długo szukam aż... znajdę. I tak kiedy bywały problemy z kasą, skupiałam się na myśli, jaka frajda będzie, kiedy w końcu przyjdzie przelew. Kiedy patrzę w lustro na swoje XS i wkurzam się, że nie mam cycków, myślę sobie, jak mam w gruncie rzeczy dobrze, że mogę jeść, co chcę i nie pocę się po przebiegnięciu 100 metrów. Kiedy Julka choruje i nie może iść do szkoły, pocieszam się faktem, że możemy więcej czasu spędzić razem i nadrobić zaległości książkowe. Kiedy miejsce letnich zajmują długie, jesienne wieczory, dostrzegam w nich szansę na wcześniejsze uśpienie dzieci, a zanim to na oglądanie gwiazd z zafascynowaną Julką. Kiedy przypali mi się zupa, cieszę się, że bezkarnie mogę zrobić frytki na szybko. Kiedy wygrane buty okazują się być za duże, cieszę się, że mogę komuś sprawić prezent. Kiedy muszę wstać przed szóstą, łapię się myśli, jak wiele będę mogła zrobić mając tak długi dzień.  Kiedy tęsknię za Grześkiem jednocześnie uświadamiam sobie, jak bardzo zaczęliśmy nawzajem doceniać to, że mamy siebie i jak "świeża" stała się znów nasza miłość. To działa. To naprawdę działa! Optymistką się już pewnie nie stanę, ale ta prosta metoda pomaga mi przeganiać pesymistyczne myśli i jakoś żyć z moim czarnowidztwem. Banalna, ale skuteczna! Polecam :)!










P.S. Uwielbiam PAŹDZIERNIK! A wy?

12 komentarzy:

  1. Ja też uwielbiam październik i jesień ze wszystkimi jej wadami i zaletami :) A co do pesymizmu... Ja też taka jestem. Mąż na mnie mówi czarna wrona... tyle, że ja najczęściej widzę wszystko tak czarne, że nie ma nawet jednej małej plamki. No i moim ulubionym powiedzeniem stało się ostatnio to, co usłyszałam od mojej przyjaciółki:
    OPTYMISTA WIERZY, ŻE ŚWIAT STOI PRZED NIM OTWOREM. PESYMISTA WIE JAK WYGLĄDA TEN OTWÓR...
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jakiś czas temu znalazłam kilka rad jak przestać wszystko widziec w czarnych barwach i przestac narzekac. Robić właśnie to co ty i na koniec dnia pomyśleć co miłego nas spotkało. Ważne też jest żeby zapisać sobie na kartce nasze sukcesy i codziennie je czytać. A gdzieś też przeczytałam żeby nie gonić za optymizmem , nie powtarzać sobie ze muszę przestać narzekać i widzieć świat w czarnych barwach.. dlatego, że to nam się nie uda. Zawsze gdy coś planujemy coś nam wszystko miesza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz,czytając czułam, jak by to było o mnie...;)
    E.K.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli niczym się nie różnimy! Ty masz metodę jak zwalczać pesymizm, a ja jestem optymistką :-) I jak widać, obydwie radzimy sobie świetnie :-*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna rada :) Ja też jestem pesymistką walczę, walczę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam ja nigdy nie lubiłam października a w tym roku pewnie się to zmieni bo ma urodzić się moja córeczka jednak narazie walczę z chorobą żeby móc iść zdrowo rodzic od jakiegoś czasu obserwuje pani bloga i jestem zachwycona pozdrawiam ewelina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelino dziękuję Ci serdecznie i życzę dużo, dużo zdrówka dla ciebie i córeczki! <3

      Usuń
  7. uwielbiam cię czytać ! muszę zrobić dokładnie to samo ,dostrzegać pozytywy a nie tylko negatywy :)pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja naleze do optymistek ,jest zle jutro moze bedzie lepiej taka mam dziwna filozofie :) czasem to dobrze czasem niezbyt :)
    a u mnie wygraj jeden z 3 sweterkow bedzie mi milo jesli wezmiesz udzial
    http://zielonoma.blogspot.it/2014/10/wygraj-jeden-z-3-swetrow.html

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja należę do nadmiernych optymistek, jakbym żyła w jakimś innym świecie. Zderzenie z tym realnym światem bardzo mnie boli. Musiałybyśmy się wymieszać i byłoby akurat :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś nie lubiłam miesięcy od września do kwietnia i chyba się zestarzałam bo teraz lubię każdy!

    OdpowiedzUsuń
  11. Moje kochane... Jestem tu trochę jak starsza ciotka między Wami, ale czuję się w Waszym towarzystwie świetnie, więc często zaglądam i komentuję.. :) Otóż czytając ten wpis zobaczyłam siebie sprzed wielu lat... Dziś zupełnie inaczej patrzę na życie i to, co mnie w nim spotyka... I powiem tak: z upływem wieku, wraz ze zdobywanym doświadczeniem, szarpaniem się z niemożliwym, walką z przeciwnościami doszłam do wniosku, że zbyt krótkie jest to życie, by malować je czarnym pesymizmem... Patrząc przez ramię na minione lata widzę, że czasem zupełnie nie potrzebnie się zadręczałam a zbyt mało cieszyłam... Dlatego dziś do wszystkiego podchodzę z pozytywnym nastawieniem, choć życie nadal bardziej mnie klepie po tyłku niż głaszcze po głowie... A, że dodatkowo odkryłam głębsze uroki wiary i zaufania Bogu, bez problemu częściej się do losu uśmiecham niż go przeklinam... :)

    Pozdrawiam Was bardzo, bardzo ciepło i życzę, by bez względu na metody/sposoby szklanka zawsze była w połowie pełna a nie pusta... :)

    Agnieszka Prz.

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram