Post Top Ad

Docenić to, co najważniejsze.


Łatwo zagubić się w rutynie codzienności. Mając najbliższych tuz obok, tak często ich nie doceniamy. Wspólne chwile tracą znaczenie i często wydają się po prostu zwyczajne, powszednie, nudne... Marzą nam się jakieś nowe, wyjątkowe wrażenia, dalekie wyjazdy, zmiany... Kłócimy się z byle powodu, a byle deszcz potrafi nam popsuć miło zapowiadający się dzień. Wydaje nam się, że tak wiele nam brakuje do szczęścia, a to co mamy, czyli rodzina, to przecież nic nadzwyczajnego! Czasami ktoś albo coś musi nami mocno potrząsnąć, byśmy docenili to, co mamy i zrozumieli, co, a raczej kto jest najważniejszy...



Zawsze mówiłam, że rodzina jest dla mnie najważniejsza. Szybko ją założyłam i tak naprawdę wszystko robiłam z myślą o niej. Nie rozpatrywałam i nie rozpatruję tego w kategorii poświęceń. To był mój wybór. Nie studia, tylko ciąża. Nie praca, tylko dzieci. Później miały być studia i praca, ale los potoczył się inaczej. Nie żałuję, jednak były chwile, w których straciłam rachubę i zaczęłam zapominać, co jest najważniejsze. Codzienne problemy mnie przytłoczyły, a głowę zajmowały coraz czarniejsze myśli. Każdy dzień wydawał mi się szary i sądziłam, że szczęście to jakaś totalna abstrakcja... Bywały chwile, kiedy umiałam cieszyć się bliskością męża i śmiechem dzieciaków, ale było ich coraz mniej. Wydawało mi się, że mam tak niewiele... Rutyna zasłoniła mi oczy, a ludzkie gadanie sprawiło, że mój system wartości stawał na głowie. Ktoś tam zdobył "mgr" przed nazwiskiem, ktoś dostał pracę w renomowanej firmie, ktoś wybudował dom bez kredytu, a ja miałam "tylko" rodzinę i wiele niespełnionych marzeń...


Odkąd Grzesiek wyjechał po to, byśmy mogli spełnić te nasze wspólne marzenia, świat nabrał dla mnie zupełnie innych barw. Wbrew pozorom właśnie teraz nabrał takich kolorów, jakie mieć powinien. Zamiast płakać i załamywać ręce dlatego, że nie mamy się z Grzegorzem na co dzień, ja cieszę się z tego, że dzięki temu wyjazdowi znów otworzyłam oczy na to, co najważniejsze! To, że za sobą zatęskniliśmy sprawiło, że smak wspólnych chwil znów jest wyjątkowy, nawet, jeśli to tylko oglądanie bajki w telewizji całą rodziną. Kiedy patrzę na Julkę i Szymka razem z tatą wiem, że nie ma piękniejszego widoku i że tak naprawdę wszystko inne to tylko błahostki albo problemy do przejścia, jeśli mamy siebie. Chociaż teraz jesteśmy rozdzieleni, to cokolwiek mówiliby inni wiem, że w słusznej sprawie, a bliskość jaką odczuwamy wobec siebie jest chyba większa niż kiedykolwiek... Już nie narzekam i nie chcę złotych gór. Będę spełniać marzenia, a raczej będziemy je spełniać wspólnie, ale zawsze mając w sercu poczucie, że mając siebie mamy najwięcej. To nieprawda, że wyjazd jednego z rodziców musi zniszczyć rodzinę. On może ją wzmocnić i sprawić, że zaczniemy ją jeszcze bardziej doceniać.


Tak wyglądamy w obiektywie taty! Za nami kolejny, wspólny weekend. Cudowny weekend. Kolejny za niespełna dwa tygodnie. Czekamy.

10 komentarzy:

  1. Wytrwałości dla Was.

    Jako ludzie mam wrażenie, że mamy zdolność do obniżania poziomu czucia na 'bodziec', który długo i trwale na nas działa. Jeżeli ten 'bodziec' znika to zauważamy co oznacza jego brak.
    Bardzo fajnie, że potrafisz dostrzegać korzyści, a nie wyłącznie trudności z tej sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Potrzebujemy czasem kopa, by otworzyć oczy na coś, co wcześniej było dla nas oczywiste. Czas zaciera w nas pewne odczucia i wartości, a nie powinien... Staram się dostrzegać jak najwięcej pozytywów i jak widać, wychodzi mi to :).

      Usuń
  2. No i właśnie zamiast dostrzegać to, że szklanka jest do połowy pusta musimy się nauczyć patrzeć w ten sposób, żeby widzieć to, że jest do połowy pełna. Ty potrafisz patrzeć w ten sposób :) Życie jest piękniejsze, gdy cieszymy się z tych małych rzeczy tak samo jak i z tych dużych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak właśnie staram się robić: dostrzegać to, co dobre. Cieszę się, że nowa sytuacja otworzyła mi oczy na wiele ważnych spraw.

      Usuń
  3. Ważne to, co piszesz. Tak się dzieje, że docenia się bardziej- gdy ta bliska osoba jest daleko. Ja też zaczynam doceniać to co mam, gdy mąż od czasu do czasu wyjedzie na wyjazd służbowy. A na co dzień- to tak nie do końca. Muszę się tego nauczyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie jest i czasem ten kopniak w postaci rozstania dobrze robi rodzinie i związkowi.

      Usuń
  4. Nic się nie dzieje bez przyczyny... Wszystko ma swój głębszy cel, nawet jeśli od razu tego czasem nie widać... Czasem wydaje nam się, że to co nas spotyka jest może krzywdzące, ale z perspektywy czasu dostrzeżemy, po co owa sytuacja była nam potrzebna... Wiem, że nie jest łatwo żyć w rozłące, ale tak pięknie opisałaś co ta jakby nie było trudna historia Waszego życia Ci daje... Ja patrząc na swoją przeszłość wiem, że po ciężkich chwilach przychodzą naprawdę dobre, więc wierzę, że i u Was takowe przyjdą... :)

    Pozdrawiam anielsko :)

    Agnieszka Prz.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaki prawdziwy tekst. Utożsamiam się z nim w 100%. W rutynie dni często zapominamy o tym, co najważniejsze. A potem wpadamy w jakiś wir. I wszystko wydaję się bez znaczenia, a przecież każdy z Nas ma tak wiele.
    Dziękuję Olu, te kilka zdań a dzień rozpoczął mi się inaczej ;*

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram