Post Top Ad

Powiem ci, kiedy powinnaś zostać matką!


Miałam 19 lat, kiedy wyszłam za mąż. Przez trzy lata "chodzenia" z Grześkiem, chyba ze sto razy "posądzana" byłam o ciążę. W końcu jak szesnastolatka związuje się z o pięć lat starszym chłopakiem, to na bank lada chwila "wpadną". Starsze panie ze wsi czuły to bardzo wyraźnie! Musiały mnie chyba kilka razy widzieć, jak się mocno objadłam, bo innej opcji na dostrzeżenie u mnie symptomów nieistniejącej ciąży nie widzę! Mimo spojrzeń świdrujących mój brzuch niczym lasery albo promienie RTG w ciąży nie byłam ani przed ani w momencie stawania na ślubnym kobiercu. Wyszłam za mąż z miłości zaledwie rok po odebraniu dowodu osobistego. Niesamowite, prawda ;) ? Według wielu "życzliwych" wychodząc za maż tak młodo POWINNAM być w ciąży! A jakże wielu kuło to w oczy! Jakże wielu twierdziło, że to kaprys niedojrzałej gówniary (to nic, że znaliśmy się z Grzegorzem niemal od piaskownicy), ale to już temat na osobny post pt. "Powiem ci, kiedy powinnaś wyjść za mąż!" :). 

W ciążę zaszłam prawie rok po ślubie. Prosta kalkulacja mówi więc, że miałam wtedy 20 lat. Urodziłam mając 21. Tak samo jak Alicja, czyli Mamala, która opowiadała ostatnio o swoim "wczesnym" macierzyństwie w DDTVN. I zrobiła to świetnie pokazując, że urodziła Polę właśnie wtedy, kiedy tego chciała i kocha ją najmocniej na świecie! Nie wpadłam. Nie pozazdrościłam koleżankom, bo byłam raczej jedną z pierwszych w moim gronie, która została mamą. Nie podążałam za modą, bo modne już wtedy, siedem lat temu było macierzyństwo po trzydziestce. Zaszłam w ciążę, bo tego chciałam, bo oboje z Grześkiem tego chcieliśmy. Pragnęliśmy zostać rodzicami. Czyż może być lepszy powód? Jak się okazało i tym razem otoczenie wiedziało lepiej, jak być POWINNO! Mając 21 lat POWINNAM studiować, pracować, imprezować! POWINNAM zwiedzać świat, robić prawo jazdy, myśleć o niebieskich migdałach! POWINNAM żyć tak, jak moje rówieśniczki! Na pewno zaś nie powinnam zakopywać się w pieluchy, bo po pierwsze marnowałam sobie tym samym życie, a po drugie mając lat 21  byłam niedojrzała do macierzyństwa! O drugiej ciąży pisać nie będę. Ta już przeszła bardziej spokojnie, jako że chyba zmieściłam się w społecznych normach dotyczących idealnego wieku na dziecku: miałam 25 lat, kiedy urodził się Szymon. Chociaż tak właściwie POWINNAM wtedy urodzić pierwsze dziecko (lepiej i modniej byłoby po trzydziestce a nawet po czterdziestce, ale ewentualnie może być po skończonych studiach).

Tak wygląda moja historia, a historii podobnych są miliony. To inni ludzie WIEDZĄ NAJLEPIEJ, kiedy jest dla ciebie odpowiedni czas na dziecko! Nie wiem, czy mają jakiś miernik instynktu macierzyńskiego, który mówi, że u każdej kobiety idealny jego poziom jest po trzydziestce? Czy ktoś dał im kompetencje do wydawania osądów w tej delikatnej i jakże intymnej kwestii? Jeszcze kilkadziesiąt lat temu pierwsze dziecko w wieku 21, 22 lat to był czas najwyższy! Wczesne macierzyństwo było u mam nastoletnich, tych do osiemnastki, bo pełnoletnie dziewczyny z brzuszkami też nikogo nie dziwiły. Macierzyństwo po trzydziestce było już nazywane późnym. Dziś granica ta przesunęła się o jakieś 10 lat... Przesunęły ją społeczne wymagania i narzucane kobietom stereotypy. Kobieta nowoczesna NIE POWINNA mieć dziecka przed trzydziestką! Jednak uwarunkowania społeczne i kulturowe to jedno, a mówienie o doświadczeniu to drugie. Ci najmądrzejsi, którzy wiedzą, kiedy jest najlepszy czas, by zostać mamą, twierdzą, że w wieku lat dwudziestu kilku ma się za małe doświadczenie, natomiast im jest się starszą, tym to doświadczenie jest większe. Ja się pytam: jakim cudem zostająca mamą po raz pierwszy czterdziestolatka może mieć większe doświadczenie macierzyńskie niż zostająca mamą po raz pierwszy dwudziestolatka? Życiowe, owszem, a i to nie zawsze, bo są życiorysy, które dowodzą, iż i w tej kwestii nie zawsze wiek ma decydujące znaczenie...

Nie będę się tu rozwodzić nad kwestiami fizjologicznymi, nad tym, w jakim wieku ma się więcej cierpliwości, a w jakim werwy. Z biologicznego punktu widzenia najlepszy czas na pierwsze dziecko jest pomiędzy 20 a 24 rokiem życia, a  po 35 roku życia urodzenie pierwszego dziecka wiąże się z narastającym ryzykiem, w szczególności jeśli chodzi o zdrowie dziecka. Jednak biologia to jedno, a gotowość do zostania mamą to drugie. Nie muszę chyba pisać od jak wielu czynników zależy decyzja o ciąży! Każda z nas jest inna, każda ma swoje priorytety, inną sytuację rodzinną, zawodową, mieszkaniową. Jak więc można wszystkie kobiety mierzyć jedną miarą w kwestii macierzyństwa?...  Oczywiście są też sytuacje, gdy zostajemy mamami niezależnie od tego, czy czujemy się na to gotowe czy nie. Czy jeśli dziewczyna wieku lat 17 zachodzi w ciążę, oznacza to z góry, że będzie gorszą mamą od trzydziestolatki? Znam mamy, które mimo młodego wieku są wspaniałe dla swoich pociech, spełniają się w tej roli i ich dzieci są szczęśliwe. Tak samo jak znam takie trzydziestolatki, a nawet czterdziestolatki... Każda z nich napotyka na swojej macierzyńskiej drodze na trudności. Niektóre z nich są podobne, inne całkiem różne (bo np. młodsza mama musi godzić opiekę nad dzieckiem ze szkołą, a starsza z pracą). Jednak obie mogą sobie z nimi poradzić! Obie też mogą kochać swoje dzieci tak samo mocno...

Ja wam powiem, kiedy powinnyście zostać matkami! Wtedy, kiedy poczujecie się na to gotowe! Wtedy, kiedy poczują się tak wasi partnerzy. Wtedy, kiedy uznacie, że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że to właśnie ten moment! Nie wtedy, kiedy osiągniecie wiek uważany przez innych ludzi za idealny, bo takiego wieku nie ma! Dla każdej kobiety może to być zupełnie inna liczba! A jeśli los zadecyduje za was, możecie być dobrymi mamami i kochać swoje dzieci też bez względu na to, czy macie lat siedemnaście czy trzydzieści (nie mówimy tu o jakichś skrajnych przypadkach, rzecz jasna). Macierzyństwo to przecież miłość, a w miłości metryka nie ma żadnego znaczenia. A ci "życzliwi" od wczesnego i późnego macierzyństwa niech wsadzą nos w sos, jak mawia moja mama ;) ! 

A na deser kilka ciążowych kadrów. Jak tak je oglądam przychodzi mi do głowy kolejny tekst pt. "A może trzecie?" :).


Wczesne macierzyństwo, czyli w ciąży z Julką :)


A tu jedno z moich ulubionych zdjęć w ciąży z Szymkiem.

Poniżej też Szymcio w brzuchu. Z Julką mam tylko kilka zdjęć. Niby tylko 4 lata różnicy, w jaki skok cywilizacyjny: będąc w ciąży z Julką nie miałam telefonu z aparatem, a cyfrówkę kupiliśmy dopiero, jak się Julka urodziła. 



Pytam wczoraj Szymka:
"Co to jest?"
i pokazuję mu zdjęcie na samej górze wpisu.
"Piłka!"
odpowiada klaszcząc w dłonie :).

11 komentarzy:

  1. Ten tekst powonien dotrzec do tych "lepiej wiedxacych".
    amatadimami

    OdpowiedzUsuń
  2. Skąd ja to znam...chodzisz z kimś ...O zaraz se wpadną...żenisz się ...O!pewnie wpadli!!! Nie ma dziecka po ślubie...AAA.!!!! Pewnie bezpłodni....zawsze jest coś do powiedzenia wśród wiejskich teleexpresów....moja mama miała 18 lat gdy wychodziła za mąż 20 gdy urodziła mnie...ja pierwsze dziecko urodziłam w wieku 27 lat...śmieję się że z Lilką zaszłam w ciążę z zegarkiem w ręku...Patryk był planowaną wpadką...bo owszem mieliśmy się starać po drugich urodzinach Lili a wyszło na to że był prezentem na te urodziny(ciut spóźnionym)....a teraz w październiku jest ich czas. 1 i 3 urodziny naszych pociech bez których nie wyobrażam sobie życia....Fajnie że poruszyłae ten temat....a gadać będą zawsze więc cycki do przodu i ....do roboty ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ślicznie wyglądałaś w ciąży :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja brałam ślub po 3 roku studiów i to też było za wcześnie! Pomimo tego, że Menżu był rok po studiach, podejrzewani byliśmy od ciążę! Ba! Rodzicom powiedzieliśmy o tym zamierzeniu rok wcześniej, latem, że następnego lata będzie ślub, a oni i tak podejrzewali ciążę - chyba słoniową ;)

    Zosia urodziła się dopiero po studiach. Tutaj zaważyła moja stała praca i to, kiedy ją dostałam. W sumie dobrze, na studiach byłoby nam ciężko razem z maluchem, bo nie mamy Babci na stałe obok. Ale tuż po 25 urodzinach urodziłam, co uważam za wiek akurat. Akurat DLA MNIE :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja napiszę jedno:) Jesteś wspaniała:) Zgadzam się z Twoim postem na 1000%:) Ale niestety tak juz jest szczególnie na wsiach, że ważne jest życie osobiste innych ludzi, a nie swoje własne. No cóż chyba sie to prędko nie zmieni:) Każda kobieta powinna zostac matka, wtedy gdy jest na to gotowa, a nie wtedy gdy inni "pozwolą".
    Śliczna córeczka i sliczny rysunek na brzuszku:)

    Zapraszam do siebie:)

    http://rudamamaijejpasje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak to już jest z tym społeczeństwem ja miałam 27 lat jak zaszłam w ciążę. Nasza córka to pierwsze dziecko nowego pokolenia w rodzinie i teraz zaczęły się problemy mojej o dwa lata starszej kuzynki. Co chwile jej dogadują, że może by już czas na dziecko, że pewnie bezpłodni, że jej mąż mało zdolny. Aż żal tego słuchać. I to najbliższa rodzina. Przykro się robi że najbliżsi mogą tak ranić uczucia innych.

    OdpowiedzUsuń
  8. I mnie zaskoczyłaś, bo w sumie nigdy nie mówiłaś, ale sama wywnioskowałam, że zaszłaś w ciąże bardzo młodo i młodo wyszłaś za mąż. Bo zaliczyłaś wpadkę. Nie potępiam tego, absolutnie.. ale jakoś tak myślałam., jak większość się okazuje. Ja miałam 20lat jak wyszłam za mąż, a 21 jak urodził się Seba. Pamiętam jak P. mi opowiadał, jak oznajmił rodzicom, że się żeni. Jego tata na wstępie, zapytał: A co Marcelinka jest w ciąży? :D heh do tej pory niektórzy myślą, że zaszłam w ciążę przed ślubem, a ja tylko się wypieram, bo mi wstyd :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz :). Jest jeszcze sporo rzeczy, których o sobie nie napisałam! Ale jak się okazuje stereotypowe myślenie o ciąży jest bardzo silnie zakorzenione. Czyli rozumiem, że ty też wyszłaś za mąż nie będąc w ciąży? I też młodo :).

      Usuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram