Post Top Ad

Antidotum


Moi stali czytelnicy wiedzą, że byłam ostatnimi czasy w nieco gorszej formie.Jestem wrażliwcem, który skrywa tę cechę pod pozornym pancerzem siły i obojętności. Podobno ci, co od razu płaczą albo wykrzyczą, co im leży na wątrobie mają w życiu lepiej i im jestem starsza, a stresu i trudnych emocji mam więcej, tym bardziej zazdroszczę temu typowi ludzi. Łzy, których nie widać są gorsze niż te, które można wytrzeć chusteczką, a ból brzucha i ściśnięte gardło przez często totalne błahostki, potrafią dodać siwych włosów... Jeśli jednak był ktoś, kto się o mnie troszkę martwił, mogę dziś powiedzieć: jest lepiej! Zdradzę wam nazwę sekretnego antidotum na moje dołki i doły. Stać na nie każdego, choć nie każdy ma szczęście być w jego posiadaniu. Ja jestem tą szczęściarą i choć czasem czarne myśli mnie przytłaczają, to jednak jego siła potrafi je przegonić. Pewnie już się domyślacie, jak nazywa się moje antidotum: tak, tak, to właśnie MIŁOŚĆ...
Mały wypadek w pracy okazał się potwierdzić starą zasadę mówiącą: nie m tego złego, co by na dobre nie wyszło! Grzesiek przyjechał do domu już w czwartek o piątej rano, a nie jak zwykle w piątek późno w nocy. Mieliśmy dla siebie dwa dni więcej i wykorzystaliśmy je maksymalnie! Nie mówiłam nic dzieciakom, żeby zrobić im niespodziankę. Ten wcześniejszy przyjazd wyskoczył tak nagle, że dla mnie samej był niespodzianką, ale szkoda, że nie widzieliście min Julki i Szymka, kiedy przybiegli rano do kuchni, a tam tata! Ten widok: bezcenny! Uśmiechnięci od samego rana, zaaferowani nowymi zabawkami i zabawą z tatą, podekscytowani perspektywą kilku dni razem. Mogłabym patrzeć na ten obrazek godzinami! Pojechaliśmy zawieźć Julkę do szkoły, a  ona od wejścia rozgłaszała nauczycielom i koleżankom, że przywiózł ją dziś tata i że skaleczył sobie rękę nożem. Ubaw po pachy, mówię wam :). Wszyscy uśmiechali się do nas i komentowali, jaka to Julka dziś szczęśliwa! Tata pojechał też po Julię do szkoły, a po powrocie do domu czekały na nią książeczki "Angry Birds", o które mnie męczyła odkąd tylko zobaczyła reklamę w TV. Popołudniu był spacer do babci i dziadka, a wieczorem oglądanie bajek i zabawa.
Piątek obfitował we wzruszenia i uśmiech. Julka miała swój wielki dzień: pasowanie na ucznia i była przeszczęśliwa, że na uroczystości byłam i ja i Grzesiek. Pięknie powiedziała wierszyk i śpiewała z innymi dziećmi piosenki. Udało jej się nawet wytrzymać apel bez gadania (no,prawie ;)) i tylko troszkę się wierciła. Pan dyrektor niczym rycerza pasował ją na ucznia wielgachnym piórem, dostała śliczny dyplom i upominek. Dumna byłam jak cholera, a co! Grzesiek też! Po ślubowaniu był smaczny poczęstunek i okazja do rozmowy z wychowawczynią i innymi rodzicami. Lubię takie spotkania. Lubię się integrować! Szczególnie, kiedy zakładam czerwoną sukienkę i pomiędzy rozmowami i wzruszeniami, napotykam spojrzenie męża, które mówi wszystko... :)




Po ślubowaniu zrzuciliśmy odświętną garderobę, zmieniając ją na dżinsy i adidasy, zapakowaliśmy Julkę i Szymka do auta i pojechaliśmy na małą wycieczkę. Jako, że przyrodę mamy na wyciągnięcie ręki, atrakcją tym razem był wypad do McDonaldsa i galerii handlowej! A tak pod prąd zupełnie! I nie boję się przyznać, że dla wiejskich dzieci to jest atrakcja! I nie ma w tym nic złego! O! Spędziliśmy czas szamając frytki, buszując po Smyku i Empiku i jeżdżąc na ruchomych schodach. To była prawdziwa frajda :)!





W sobotę było leniwe przedpołudnie i wieczorny wypad do rodzinki. Nagadaliśmy się. Dzieciaczki się pobawiły. A po powrocie do domu wspaniale było zjeść razem kolację, popatrzeć jak tym razem to tata kąpie dzieciaki , a potem spędzić wspólny wieczór przy winku...
Nagle wariactwa brzdąców zamiast brojeniem stały się zabawą, od ich krzyków nie bolała już głowa, docinki na temat tego, że jestem chuda, przestały mnie boleć, a codzienność przestała mnie przytłaczać. Niepotrzebne mi było SPA ani ciepłe kraje, zmiana fryzury ani nowy ciuch. Potrzebny był ON. Jego obecność działa lepiej niż antydepresanty, a spojrzenie działa większe cuda niż wizyta w salonie kosmetycznym! Możecie mówić, że to co piszę jest pretensjonalne i naiwne, ale ja naprawdę uważam i czuję, że MIŁOŚĆ jest lekiem na całe zło...


12 komentarzy:

  1. Oj, Kochana, bo to przecież sama prawda :) I tę miłość w dzisiejszych czasach trzeba sobie podwójnie cenić i pielęgnować. Niestety coraz częściej zauważam, że jest "towarem niszowym" :) Fontanny miłości życzę Tobie i wszystkim Twoim czytelniczkom :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło czyta się takie posty :) Ja też jestem takim typem który potrzebuje miłości i bliskości drugiej osoby. Wtedy człowiek jest w stanie poradzić sobie ze wszystkim. Oby takich pięknych chwil było przed wami jeszcze wiele. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam czytać takie posty:) fajna z Was rodzinka kochana:)

    OdpowiedzUsuń
  4. :D I widzisz, rzeczywiście na szczęście wszyscy skorzystali z niemiłej sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło :).

      Usuń
  5. Pięknie (!) i tak prawdziwie, tak obrazowo, że czytając miałam te obrazy przed oczami.
    I widzisz? Kolejny raz Ci powtórzę - Wasza rozłąka Was zbliża! Czytając Cię, rozmawiając z Tobą mam wrażenie, że jesteście dopiero na etapie zakochiwania się. Motyle w brzuchu, znaczące spojrzenia, trzęsące się ręce i uginające się kolana! :)

    - I apeluję z tego miejsca do Twojego Grześka - nie wiem co dokładnie robisz (i niech to tajemnicą zostanie), ale rób tak dalej, aby Twoja żona częściej miała taki stan! :)))
    Ps. cieszę się Waszym szczęściem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Macie rację: zakochujemy się w sobie od nowa. Tak zadziałała na nas rozłąka i tęsknota. Czy to nie cudowne, że z rozstania, którego tak się baliśmy zrodziło się coś takiego? :)

      Usuń
  6. to prawda miłość jest lekiem na całe zło :) ja już tak bardzo czekam na naszą niedzielę.. nie pamiętam kiedy tak bardzo wyczekiwałam czego kolwiek a etraz czekam na mężczyzne mojego życia :) fajnie że jesteś przy swoim taka szczesliwa... i życzę oby takie chwile było jak najczęściej:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalia doskonale wiem, co teraz czujesz! To będą wspaniałe chwile! I ja tobie życzę takich jak najwięcej!

      Usuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram