Post Top Ad

Zapraszamy na wycieczkę po lesie! Przyroda pod lupą.


Kilka dni temu uświadomiłam sobie, że długo nie byłam w lesie! Naprawdę! Chociaż mam las praktycznie na wyciągnięcie ręki, to w jego głąb zapuszczam się ostatnio bardzo rzadko. Postanowiłam więc to szybciutko naprawić! Pogoda nie do końca zachęcała do spacerów, ponieważ było wietrznie i deszczowo, ale wyposażyliśmy się z dzieciakami w kalosze i ciepłe bluzy i ruszyliśmy na wycieczkę. Zapraszam was na relację z tych dwóch godzinek blisko natury.

Pierwszą atrakcją w drodze do wielkiego lasu był przejeżdżający pociąg. Towarowy w dodatku! Jak widać Julka i Szymek byli bardzo poruszeni tym widokiem. Mi za to bardziej rzucił się w oczy fakt, że leśny krajobraz bardziej przypomina jesienny niż letni...  Pod stopami mnóstwo żółtych liści, trawa miejscami bardzo sucha i szeleszcząca przy każdym kroku. Nie chcę was martwić, ale chyba musimy się już żegnać z latem...


Przechodzimy przez przejazd kolejowy i jesteśmy w prawdziwym, wielkim lesie (w borze, jak to mówił mój dziadek). A w tym borze same cuda i dziwy, aż główkę trzeba zadzierać wysoko, wysoko, by je zobaczyć...




Warto wiedzieć, że nazwą bór określa się takie skupisko drzew, w którym występują głównie drzewa iglaste.  w naszej okolicy rzeczywiście borów jest sporo, ponieważ przeważające gatunki drzew to sosny i świerki. 


Dosyć często występują też u nas brzozy i dęby. W urodzajnych latach można tu znaleźć kurki, prawdziwki, podgrzybki i koźlaki, a także całe mnóstwo jagód i malin.


Podczas spaceru znaleźliśmy całe mnóstwo sosnowych szyszek i owoców dębu: żołędzi.


Nie lada atrakcją było też podglądanie mrówek w mrowisku.



Odbyliśmy również spotkanie z żukiem gnojarzem, którego Julka chciała zabrać do domu. Na szczęście skończyło się na pogłaskaniu go po plecach :).



Przewrócone drzewo - kolejna atrakcja podczas wycieczki. Najpewniej trafione piorunem. Tuż za drzewem jest stroma górka u nas nazywana  "biszong", a na dole tory kolejowe.Ten mały lasek, który widzicie w oddali zasłania dom babci i dziadka, a więc mój rodzinny :). Wystarczy przejść przez tory, lasek i pole, aby dotrzeć do dziadków!

Z lasu biegliśmy prosto do babci spiesząc się nie tylko ze względu na to, że byliśmy głodni, ale też po usłyszeniu głośnego tupotu kopyt w zaroślach. Woleliśmy sobie jednak oszczędzić bliskiego spotkania z dzikiem albo danielem. Chyba nie dałby się pogłaskać tka jak żuczek gnojarz... ;)  I jeszcze kilka leśnych ujęć na koniec wycieczki... 







10 komentarzy:

  1. kocham takie lasy :)
    Ale sama boje sie po nich chodzić, bo u nas w lesie są dziki i mam stracha :P
    Julka strasznie do Ciebie podobna :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas nie tylko dziki, ale i wilki! Też mam trochę stracha, ale miłość do przyrody zwycięża hi hi :) O tak, Julka podobna do mnie, ale znacznie ładniejsza ;)))))

      Usuń
  2. Ale gdzie to wspaniałe narzędzie do podglądania leśnego życia, zwane lupą? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam takie wycieczki :) już nie mogę się doczekać grzybów :) . Julka - śliczna pannica Ci rośnie :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasiu :). Też czekamy na grzybki :).

      Usuń
  4. Super wycieczka. Ja boję się kleszczy więc unikam lasu. W sumie to ciężko znaleźć jakiś las w mojej okolicy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak wyżej :) Panicznie boję się kleszy .. więc na spacery po lesie wybieramy się zimą. Ewa

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj trzeba korzystać póki pogoda bo zaraz śniegu napada i juz w lesie nic ciekawego nie bedzie dla dzieckiakow. A tak nawiasem mówiąc to sama bym poszła ale trochę daleko ;)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram