Post Top Ad

20:10

10 razy na tak!

Napisała , w



Jedni chcą pojechać w podróż dookoła świata, inni wybrać się na egzotyczną wyspę, a jeszcze inni po prostu zobaczyć góry. Mały Olek marzy o wyjeździe do  Münster w Niemczech.
Są setki powodów,dla których powinien tam pojechać. Ja ograniczę się do 10!

20:10

Kaloryczna bomba i miód w gębie, czyli 3bit

Napisała , w

Tym piekielnie słodkim i kalorycznym ciastem zachwyciłam się u szwagierki. 3bit zawsze był hitem na wszelkiego rodzaju uroczystościach i imprezach u Kamili. W miniony weekend ja postanowiłam zaryzykować i zapewnić taką słodycz Grześkowi, który przyjechał na weekend. Ciasto wydawało mi się strasznie skomplikowane, a okazało się całkiem łatwe w przygotowaniu! Kolokwialnie mówiąc: wyszło i tym samym dodało mi skrzydeł do dalszych eksperymentów ze słodkościami w kuchni! Dostałam kilka próśb o przepis, a więc dzielę się z wami tym, czym ze mną podzieliła się szwagierka.


13:26

Wierszyki o łaciatej krówce i nie tylko (+ KONKURS).

Napisała , w

Książeczka Jadwigi Nazimek "Jedna krowa łaciata" "przywędrowała" do nas w samym środku lata. Dziś przypominam sobie te gorące, lipcowe dni jednocześnie przedstawiając wam tę pełną rymów i kolorów książeczkę.

21:58

Mama na randce

Napisała , w
Gdzie te czasy, kiedy niemal każde spotkanie z ukochanym mężczyzną było starannie zaplanowane i przesycone romantyzmem i namiętnością? Gdzie te czasy, gdy na każde nasze spotkanie godzinami dobierałam kreację i robiłam makijaż? Gdzież wreszcie te czasy, gdy można było bezkarnie pić sobie winko i przytulać się przy zapalonym świetle? No gdzie :)?! 

Po kilku latach małżeństwa pojęcie "randka" kojarzy się głównie z komediami romantycznymi i zabawnymi pytaniami typu: "Czy na pierwszą randkę ogolić nogi?"czytanymi czasem na forach internetowych. Worki pod oczami i włosy w nieładzie przestały dawno zawstydzać, a o jakichkolwiek wyjazdach we dwoje można jedynie poczytać w książkach z gatunku literatury kobiecej... To oczywiście nie znaczy, że nie ma bliskości, że nie ma miłości, pożądania, chwil uniesienia. Są: ukradzione pomiędzy zaśnięciem dzieci, a usłyszeniem odgłosu ich stópek w przedpokoju, pomiędzy przeniesieniem ich z łóżka rodziców do własnego, a wrzaskiem: "Mama, mjeeeeko!", pomiędzy rozmowami o wydatkach w następnym miesiącu, a dyskusja o zepsutym aucie.
15:00

Zapraszamy na wycieczkę po lesie! Przyroda pod lupą.

Napisała , w

Kilka dni temu uświadomiłam sobie, że długo nie byłam w lesie! Naprawdę! Chociaż mam las praktycznie na wyciągnięcie ręki, to w jego głąb zapuszczam się ostatnio bardzo rzadko. Postanowiłam więc to szybciutko naprawić! Pogoda nie do końca zachęcała do spacerów, ponieważ było wietrznie i deszczowo, ale wyposażyliśmy się z dzieciakami w kalosze i ciepłe bluzy i ruszyliśmy na wycieczkę. Zapraszam was na relację z tych dwóch godzinek blisko natury.
14:59

Cukinia razy dwa.

Napisała , w
Sezon na cukinię jeszcze nie minął i całe szczęście, bo bardzo lubię to warzywo! Daje też ono wiele możliwości w kuchni: od zapiekanek, przez sosy aż po zupy. Warto wspomnieć, że cukinia posiada wiele witamin m.in.: A, C, K, PP i B1 a także magnez, żelazo i potas. Warto zatem ją jeść nie tylko ze względu na walory smakowe! No ale dosyć teorii, czas na praktykę i dwa proste dania, które przyrządziłam z cukinii niedawno. Wykwintnie nie będzie, ale za to nieskomplikowanie i całkiem smacznie!

CUKINIA FASZEROWANA MIĘSEM MIELONYM

Składniki:
3 nieduże cukinie
1/2 kg mięsa mielonego
3 średnie pomidory
2-3 ogórki kiszone
1 spora cebula
3-4 ząbki czosnku
10 deko sera żółtego
sól, pieprz

Przygotowanie:
Cukinie myjemy, przekrawamy wzdłuż na pół. Można obrać ze skórki, ale nie trzeba - jak kto woli. Wydrążamy pestki i układamy cukinie na blaszce lub w naczyniu żaroodpornym.

Przygotowujemy farsz: mielone smażymy na patelni  dodając sól, pieprz, pokrojoną w kostkę cebulę i zmiażdżone ząbki czosnku. Kiedy mięsko się podsmaży, dorzucamy pokrojone w kostkę ogórki i pomidory. Dusimy razem przez kilka minut.
(Przyprawić można oczywiście według własnego gustu i dodać jeszcze np. paprykę ostrą).

Gotowy farsz nakładamy do cukiniowych łódeczek i posypujemy startym, żółtym serem. Zapiekamy w piekarniku w 180 stopniach około 20 minut.

Cukinie świetnie smakują z sosem czosnkowym lub keczupem. 

Grzesiek zajadał się nimi miesiąc temu, kiedy przyjechał do domu :).


22:55

Dzieci (nie)idealne

Napisała , w


Nie mówcie mi, że zanim zostałyście mamami, nie wyobrażałyście sobie waszych dzieci - idealnych dzieci! Począwszy od różowiutkiego bobaska, który od pierwszej minuty na świecie błogo się uśmiecha, przez czyściutkiego, wystrojonego w koronki kilkulatka, który oczywiście w wieku 3 lat umie czytać i konwersować po angielsku, aż po rozsądnego nastolatka, który w ogóle się nie buntuje a wieczorami wspólnie czytacie jego pamiętnik... No dobra, może nie aż tak naiwnie, ale na pewno każda przyszła mama (a przypuszczam, że i tata) miała pewien obraz swoich dzieci: wymarzony, wyobrażony, zakodowany w głowie. Każda z nas miała pewne oczekiwania związane z tym, jakie będzie jej dziecko, niekoniecznie zewnętrznie, ale przede wszystkim jaki będzie miało charakter. Ja też miałam. I co? I jak to często z wyobrażeniami bywa, rzeczywistość okazała się zupełnie inna...

00:06

Jak zaoszczędzić na dzieciach? TOP 7.

Napisała , w
Dziecko to wydatki - nie da się ukryć. Co rusz czytam w internetach przeróżne porażające i przerażające zestawienia kosztów, jakie przyjdzie mi ponieść z okazji tego, że jestem matką. Podobno na wyprawkę wydaje się kilka tysięcy złotych, a do osiemnastki potomka nawet kilkaset. To może odstraszać, przyznaję! Jakby nie patrzeć argument: "Nie stać nas na dziecko!" jest jednym z najczęściej podawanych przez pary bezdzietne z wyboru, a i mnie tego typu wątpliwości nie są obce! Byłabym zdrowo trzepnięta, gdybym próbowała wam wmówić, że wydatków na dziecko da się zupełnie uniknąć i że tego typu obawy nie mają uzasadnienia, aczkolwiek z ręką na sercu mogę wam powiedzieć, że na wyprawkę naprawdę nie trzeba wydawać kilku tysięcy, a na wielu wydatkach związanych z dziećmi można zaoszczędzić (bez uszczerbku dla latorośli rzecz jasna).
Zdecydowaliśmy się z Grześkiem na dziecko mając jedną pensję, która nie posiadała dwójki z przodu. Już kiedyś o tym pisałam. Rozsądek w planowaniu wydatków na ubranka, kosmetyki i różnego typu gadżety był dla nas nieodzowny, a po narodzinach Szymona byliśmy bogatsi o doświadczenie i uniknęliśmy jeszcze większej ilości niepotrzebnych wydatków. Dzieci rosną, a wraz z nimi wydatki: większe ubrania, nowe buty, przedszkole, szkoła, zabawki, jedzenie. Na szczęście są sposoby, by nie zbankrutować będąc rodzicami i wcale nie są to żadne czary mary, a ja piszę to z pełną odpowiedzialnością!
23:23

Smak improwizacji, czyli moja kuchnia.

Napisała , w


Moja kuchnia opiera się na ... improwizacji. Owszem, podpieram się przepisami, ale nie ma chyba takiego, w którym bym czegoś w trakcie przyrządzania nie zmodyfikowała. Jestem z natury roztrzepana i moje gotowanie to odzwierciedla. Taka jest brutalna prawda ;). Wzorem jest dla mnie moja mama, która jest kucharką nie tylko z zawodu, ale przede wszystkim z zamiłowania! Nikt nie robi takich pierogów, ryb w galarecie, śledzi po cygańsku i nie piecze takiej drożdżówki jak ona! A ja przejęłam po niej może 1/4 talentu, za to całkowicie skłonność do kuchennych improwizacji!

09:53

Spotkanie z 'Leśnymi braćmi'.

Napisała , w

"Leśni Bracia" Weroniki Kurosz to zbiór historyjek, których bohaterami są dwaj cudaczni braciszkowie Marcepan i Bazyli. Mieszkają oni na skraju puszczy i mają niezwykłą zdolność do przeżywania zupełnie magicznych przygód. A to spotykają Leśną Babę, a to ratują Deszcz, który zawisł na drzewie i zgubił kapelusz pełen chmur, a to poznają historię grzybów opowiedzianą przez grzybowego ludka. W ich życiu ciągle coś się dzieje, a wszystkie przygody przeżywają ramię w ramię jak to bracia: czasem się szturchając i sprzeczając, ale koniec końców zawsze działając wspólnie i pomagając sobie w każdej opresji. 
23:16

Po co lalce siusiak?

Napisała , w
W moim dzieciństwie lalki były "bezpłciowe". owszem, miały długie albo krótkie włoski, różowe sukienki albo niebieskie spodenki, ale pomiędzy nóżkami...nic, gładki plastik. Kiedyś dostałam lalkę, która między nóżkami miała... dziurkę. Cóż to była za atrakcja, cóż za zaciekawienie! Daleko było tej dziurce do rzeczywistego wyglądu kobiecych narządów, ale mimo wszystko wyróżniała tę lalkę na tle innych. Podobało mi się to! A moi rodzice? Po pierwsze chyba nie za bardzo zaglądali lalkom w majtki, a jak już zobaczyli tę dziurkę, skwitowali ją ... uśmiechem. 

Od jakiegoś czasu obserwuję modę na tzw. lalki anatomiczne, czyli posiadające cechy fizjologiczne dziewczynki lub chłopca, otwierane brzuszki, z których można wyjąć dziecko albo piersi do karmienia lalki - dziecka, lalki rodzące albo rozkładane na części pierwsze, w których można zobaczyć wątrobę, żołądek i serce.  Skoncentruję się jednak na tych pokazujących płciowość, bo jak nietrudno się domyślić w naszym społeczeństwie to one budzą najwięcej kontrowersji. No sorry, taki mamy klimat, że tak samo oburza nas gender jak ukazywanie różnic płciowych i seksualności ... :P

Źródło zdjęcia: https://www.teach-a-bodies.com/

21:37

Wyniki konkursu fotograficznego 'Dzieci kochają wiejskie klimaty!' tura II.

Napisała , w
Moi drodzy! Słowo wstępu rzekło się już w poprzednim poście z częścią wyników, zatem jeśli ktoś ciekaw, co miałam do powiedzenia, zapraszam TUTAJ :).

Dziękuję jeszcze z tego miejsca wspaniałym sponsorom, bez  których konkurs by się nie odbył! Współpraca z wami to prawdziwa przyjemność! Dziękuję z całego serca! ♥

Tymczasem nie przedłużając, prezentuję wam kolejne zwycięskie zdjęcia, których wybór przyprawił mnie o palpitacje serca - jednak trzeba było go dokonać!
Mam fantastycznych czytelników i wiem, że przyjmiecie wyniki zabawy ze zrozumieniem i radością, nawet jeśli nie wygraliście tym razem :). 

A zatem ogłaszam, co następuje...











10:44

Nigdy nie mów nigdy, czyli historia pewnej miłości.

Napisała , w

Kiedy miałam roczek jego ojciec założył nam prąd w całym domu, tak w prezencie, bo podobno zawsze chciał mieć córkę, a miał trzech synów.

Kiedy miałam sześć lat zobaczyłam go na szkolnym korytarzu: miał zieloną bluzę i był starszakiem z klasy szóstej, a ja miałam mysie ogonki i plecak, który był niemal większy ode mnie.

Kiedy miałam 12 lat zaczął pojawiać się w naszym domu i został najlepszym kolegą mojego brata. Zamieszkał też dosłownie kilkaset metrów od mojego domu. Jak to zwykle bywa w takich historiach, został tez moim obiektem westchnień. Bez wzajemności rzecz jasna.

Kiedy miałam 13 lat to on zaczął do mnie wzdychać i nawet "chodziliśmy ze sobą" 2 miesiące. Sęk w tym, że wtedy nagle przestał mi się podobać.

00:01

Biedroneczki są w kropeczki. przyroda pod lupą.

Napisała , w


"Biedroneczko, biedroneczko, leć do niebka, przynieś mi kawałek chlebka!" - któż z nas nie bawił się tak jako dziecko czekając aż złapana i "posadzona" na palcu biedroneczka rozwinie skrzydełka i odfrunie :)? Ja się bawiłam i te małe czerwone stworzonka w czarne kropeczki bardzo lubiłam! Niewiele o nich wiedziałam, ale mama zawsze mówiła, że są pożyteczne, bo zjadają mszyce z kopru i innych warzyw w ogródku. Teraz, kiedy rzucam hasło: biedronka, moja Julka dośpiewuje: "codziennie niskie ceny!". Taki znak czasu ha ha ha :). Na szczęście prawdziwe biedronkowate też zna i lubi! W ramach projektu "Przyroda pod lupą", przeprowadziłyśmy krótką lekcję o tych malutkich, pożytecznych stworzonkach.

Post Top Ad

Instagram