Post Top Ad

Tata, zoo i dinozaury


Od dawna marzyłam o takim weekendzie, jaki właśnie minął. Po tych wszystkich zawirowaniach, a właściwie po tym, jak nasze życie wywróciło się do góry nogami, wreszcie mieliśmy chwile prawdziwej beztroski i relaksu we czworo.Dziś, kiedy siedzę już sama przed monitorem, te chwile wydają mi się snem, ale czuję też, że dały mi dużo nowych sił i energii do stawiania czoła codzienności. Grzesiek właśnie dojechał do Verl, a ja zapraszam was na relację z naszego weekendu.

Nasza sobotnia wycieczka jest dowodem na to, że wcale nie musi być słonecznie i upalnie, by dobrze się bawić i przeżyć razem fajną przygodę. Pogoda chciała zrobić nam na złość i akurat od sobotniego poranka zaczęło padać i grzmieć (Śmiejemy się, że Grzesiek przywiózł ten front z Niemiec, bo już kilka dni temu mówił mi, że taka tam pogoda.), jednak nie było nam to straszne! Spakowaliśmy się, ubraliśmy stosownie do aury i ruszyliśmy na wycieczkę, którą planowaliśmy od dawna. Dzieciaki były podekscytowane, a my nie mniej! Wiejskie wakacje są fajne, ale jak tylko jest możliwość, trzeba ruszać się z podwórka i poznawać świat!

Nasz wyprawa obejmowała zoo i park dinozaurów. Myślęcinek przywitał nas słońcem, ale podczas zwiedzania trzy razy musieliśmy kryć się przed ulewą: raz pod drzewami w towarzystwie osiołka, owieczek i żółwi, raz na ławeczce wpadając z wizytą do niedźwiadków a na koniec jedząc frytki w towarzystwie boćków, żurawi i gęsi. Muszę przyznać, że w normalnych okolicznościach albo może po prostu jeszcze niedawno, ten deszcz zepsułby mi cały wyjazd, jednak teraz śmialiśmy się jak wariaci moknąc we czwórkę w zoo! Liczyło się to, że jesteśmy wszyscy razem, ta niesamowita radość dzieciaków, oderwanie się od codzienności...


Jak widać Julka nie mogła się doczekać i pędziła przodem, a za nią tata z Szymusiem, który z uwagą przyglądał się wszystkim zwierzątkom, no a całkiem z tyłu mama  z aparatem :).



Żółwik pozwolił się nawet pogłaskać.




Miś był jak widać zadowolony z naszego towarzystwa podczas deszczu. Pozował do zdjęć, a nawet popisywał się, pluskając się w wodzie i przechadzając w tę i z powrotem po wybiegu.


Posiłek w towarzystwie przechadzających się tuż obok bocianów, żurawi, gęsi i kaczek smakował wyśmienicie! :)


Wydry prawie tak zakochane jak ja i Grzesiek :))))




Mój nowy kolega zaczął kwiczeń na mój widok! ;)

"Zaginiony Świat", czyli park dinozaurów też okazał się nie lada atrakcją dla Julki i Szymka, a i my stare konie (czyli mama i tata :P) mieliśmy niezły ubaw oglądając figury tych niezwykłych zwierząt! Jeszcze większy ubaw mieliśmy obserwując zaskoczenie, fascynację i radość dzieciaków, która jednak mieszała się chwilami z malutkim strachem, szczególnie, że w lesie pełnym dinusiów słychać było także ich ryki i różne inne, dosyć przerażające odgłosy. Mimo wszystko jednak ciekawość była silniejsza niż strach i dinozaury zostały dokładnie obejrzane, a nawet wygłaskane za wszystkie czasy! :D


W paszczy dinozaura było bardzo sympatycznie :).


Wygląda jak żywy, prawda? :)


Matka mimo kompletnej niefotogeniczności też pokusiła się o zdjęcie. W końcu nie co dzień spotyka się dinozaura!


Mężczyźni mojego życia. Widok, który łapie mnie za serce...


Oto i największy okaz. Robił wrażenie!


Szymek stwierdził, że to smok Efekt fascynacji Szczerbatkiem z "Jak wytresować smoka?" :). 



Mamuśce nawet Tyranosaurus niestraszny! ;)


Bliskie spotkanie z prehistoryczną hieną, którą Szymek nazwał pieszczotliwie miśkiem.






Żeby nie było, że tylko oglądamy: wszystkie informacje zostały dokładnie przeczytane przez zwiedzających :)!


Kto chciałby spotkać takiego robala w lesie :D?


Prawdziwy mężczyzna nie obawia się nawet prehistorycznego niedźwiedzia!



Ten dinuś był według Julki najsympatyczniejszy i najbardziej godny tulenia :).


 No i jeszcze pogaduszki przy ognisku z przodkami.


Mam nadzieję, że uda nam się w sierpniu uda nam się spędzić podobny weekend. W planach mamy lunapark, a i do dinozaurów jeszcze chętnie zajrzymy, a może... morze? Takie wspólne wyjazdy, szczególnie teraz, kiedy jesteśmy wszyscy razem tak rzadko, dają nam bardzo wiele. Chyba pokuszę się o post, w którym spiszę plusy rozłąki, bo jednym z nich na pewno jest docenienie najważniejszego, co ma się w życiu: rodziny.  

9 komentarzy:

  1. Cudnie spędzony weekend a zdjęcia uwieczniły te chwile na pamiątkę

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna wyprawa! A i miejsce super

    OdpowiedzUsuń
  3. Wycieczka świetna i Wy tacy szczęśliwi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, my też musimy się wybrać na taką wycieczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Od kilku lat planujemy wyjazd do Parku Dinozaurów w Solcu, ale za nic nam realizacja nie wychodzi. Może za rok, młodej się pewnie spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie chwile relaksu potrzebne są każdemu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z puentą :) Serce krwawi, a wspólny czas jest na wagę złota. Docenia się każdą wspólnie złowioną minutę, więc wiem o czym piszesz. Uśmiechałam się do Waszych zdjęć, tak jak uśmiecham się do tych zrobionych przez dwa tygodnie pobytu mojego Arka w kraju. Życzę Wam więcej takich wycieczek! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna rodzinna wycieczka, cudowne zdjęcia. :-) Też lubimy takie wspólne wycieczki :-)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram