Post Top Ad

Przychodzi matka do lekarza...

Przychodzi matka do lekarza. Po wielu dniach kombinowania przychodzi, a właściwie przyjeżdża ze szwagierką, przy okazji. Chciała starsze dziecko na rowerze zawieźć, ale nie miała z kim zostawić młodszego, a potem też młodszy zaczął prychać. Dwójki na rower nie posadzi. No może i posadzi, ale 11 km w jedną stronę ze swoimi gabarytami trzciny i ciężarem dzieci sięgającym niemal jej własnego chyba nie dojedzie... A lekarz przyjmuje tylko od 8 do 11 i  potem od 15 do 17. Matka musi się dopasować. matka musi kombinować. Szczególnie jak prawa jazdy nie posiada. Wreszcie się udało. Dojechała. 

Wypakowała dwójkę rozrabiaków przed ośrodkiem. Chciała wjechać wózkiem, ale akurat nie było podjazdu, więc starsza młodszego za rączkę i myk, myk po schodach na górę, a matka wózek pod pachę i za nimi. Parkując pod okienkiem rejestracji ma już jęzor na brodzie i jest zlana potem. A przed nią jeszcze godzina czekania w kolejce do pani doktor.


Na poczekalni żadnego dziecka, więc tupanie młodszego słychać ze zdwojoną siłą, a starsza robi slalom między krzesłami bawiąc się autkiem. Matka przemawia do latorośli słodko udając, że nie widzi piorunujących spojrzeń starszych pań.  Proponuje książeczki, które młodszy z rozmachem rozrzuca po poczekalni i z zainteresowaniem czyta wszystkie ulotki, które znosi starsza. Poci się. Trzęsą jej się ręce od podnoszenia młodszego, który w kółko chce oglądać traktor na ściennym kalendarzu. Modli się, by ich kolejka nadeszła jak najszybciej.

Uśmiecha się do pani z maleńką córeczką w chuście. Ta odwzajemnia uśmiech. "Proponuję pani kupno melisy albo po prostu dobrego drinka po powrocie do domu! Należy się pani!" - stwierdza i podejmuje dyskusję ze starszą. Kilka minut ulgi, bo tylko młodszego krzyk trzeba tonować. Jednak ktoś matkę rozumie.  Rozmowa dotyczy "RIO 2", a starsza wycygania od pani figurkę z tegoż filmu, którą miała się jedynie pobawić. Obciera smarczący nos ręką i nie zasłania buzi kaszląc, choć upominana jest ze sto razy. Matce okulary zsuwają się ze spoconego nosa. Już, już ich kolej... ale wchodzi pan po receptę na mleko. Siedzi 20 minut. 20 koszmarnych minut, podczas których już matka z dwójką latorośli mogłaby być w gabinecie! Matka warczy wewnętrznie z uśmiechem przyklejonym do twarzy.

W końcu ich kolej. Wchodzą. Młodszy od razu wraca pod drzwi i szarpie za klamkę. "Chciał wyjść! Chciał na dwól!!!!!!!!". Wyrywa się i kopie. "Ojejku, a co mu się stało?" - pyta z bezmiarem zdziwienia pani doktor. "Jest dwulatkiem do cholery, co mu się miało innego stać?!" - chciałaby odparować matka.  Jak Bóg jej świadkiem idiotyczne pytania denerwuję bardziej niż ta godzina na poczekalni! Starsza daje się grzecznie zbadać i z dumą sama podnosi koszulkę. Opowiada przy tym jak nakręcona o "RIO 2" i wyznaje, że wycyganiła figurkę od pani na poczekalni... Matka czerwona jak burak. Młodszy nadal wierzga nogami, a jak nie wierzga to demoluje gabinet. Pani doktor kładzie na biurku dwie identyczne naklejki. Bulwers starszej, grzebanie za biurkiem pani doktor w poszukiwaniu ładniejszej naklejki, zwracanie uwagi przez matkę, zero reakcji. Pomaga dopiero reprymenda od pani doktor. Matka z buraka przechodzi do kolory cegły. Badanie młodszego przebiega całkiem spokojnie. Chyba poczuł, że to konieczne, aby wreszcie stamtąd wyjść. Recepty, karteluszki, zalecenia. Matka koduje i chwyta karteluszki w zęby. Wychodzą.

W aptece musi kupić tylko jeden syrop. I melisę. Powrót do domu jest niczym podróż do ziemi obiecanej. Tu może być głucha na krzyki i tupanie butami. Tu może być ślepa na umazaną piachem buzię. Tu może uniknąć towarzystwa zbulwersowanych starszych pań. Tu może usiąść pod jabłonią ze szklanką melisy w dłoni i patrzeć jak dzieciaki bawią się w piaskownicy ze słodkimi uśmiechami na buźkach grzeczne niczym dwa aniołki...


15 komentarzy:

  1. Samo życie , rzekło by się .....matki potrafią być jak roboty wielofunkcyjne

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja to życie znam... Też z dwójką.. Też wszędzie.. Z tą ulgą że mam prawko i auto.
    Super tekst! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Ja mam nadzieję, że też się wkrótce prawka dorobię. Zawsze to jeden problem mniej ;).

      Usuń
  3. tak to jest:)))skąd ja to znam:) Katarzyna Kala

    OdpowiedzUsuń
  4. Poza tymi 11 kilometrami...normalka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja w zimie byłam z trójką...

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż za dobrze znam :)
    A na bulwersujące spojrzenia i komentarze już nie reaguję... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie reaguję, ale jednak je dostrzegam :P

      Usuń
  7. Pytanie lekarza, które przytoczyłaś, było tak samo idiotyczne, jak pytania mojej teściowej: "Ojeeej! Dlaczego on się nie umie normalnie zachować?!" - syn, 2,5 roku ;)
    Pozdrawiam,
    Milena ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorki ale ja tez bym sie zapytala co sie mu stało (a mam 1,5 dziecko) . A na pytanie doktorki odpowiedziała że poprostu "wymyśla" i tyle . A nie ze " ludzie on ma 2 lata hellou :D
      Pozdrawiam. Lubię Cie czytac:) i tak . Aga

      Usuń
    2. A ja nie uważam, że wymyśla :). Jest dzieckiem i ma prawo tak się zachowywać. Ja mam dwoje, w tym jedno sześcioletnie i już pewnie dystans do tego typu zachowań. Wymyślać to będzie, jak będzie nastolatkiem, a nie w wieku 2 lat ;).

      Usuń
  8. Przychodzi matka do lekarza, do fryzjera, do sklepu- zwłaszcza marketu! :) Powinni dowcipy o matkach pisać, ja też ostatnio wszędzie z dwójką. Jak ta matka kwoka ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. To normalka :-) Z moimi synami jest tak samo. Na szczęście nasz lekarz jest bardzo wyrozumiałym pediatrą, a w przychodni jest kącik zabaw. Wczoraj widziałam podobną scenę w markecie - mama szalejących maluchów była wykończona - pocieszałam ją żeby nie przejmowała się, że nie tylko jej dzieci tak się zachowują. :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ich czterech - z trójką do lekarza jak cię mogę - sauna nie potrzebna, pot leci z każdej możliwej strony. Ale do całej gromadki to już bym wizytę domową wzywała. W sumie przychodnię widzę z okna ale czasem mus to mus.

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram