Post Top Ad

Porodowe reality show

Poród może być pięknym wydarzeniem. Niestety może być też wydarzeniem dramatycznym i trudnym. Na to, jaki będzie składa się tak naprawdę niezliczona ilość czynników: począwszy od podejścia samej mamy, poprzez opiekę okołoporodową, czas trwania i natężenie bólu, aż po niezależne od nikogo problemy czy powikłania. Całe szczęście, że na pewne elementy porodu ma wpływ sama kobieta i to od niej dzisiaj zależy, czy będzie rodzić w szpitalu czy w domu, sama czy z mężem lub inną bliską osobą, ze znieczuleniem czy bez. Postęp medycyny, cywilizacji, jak również rozwój ludzkiego rozumu doprowadził do tego, że mamy taki wybór i że porody, a co za tym idzie nowonarodzone dzieciaczki są coraz bezpieczniejsze.
Jak się okazuje, sfera porodów jest kolejną, w której nastąpiła moda na regres zwany ładnie powrotem do korzeni, którego jednak ja za cholerę nie potrafię zrozumieć! Jak się okazuje są kobiety, które spośród wielu opcji wybierają poród w dżungli wprost do lodowatej rzeki, w dodatku przed kamerami, na oczach milionów ludzi i za pieniądze. O ile sam pomysł porodu na łonie natury mogę w pewnym stopniu zrozumieć [w pewnym, czyli w takim, że chodzi tu o piękne okoliczności ładnie wyglądające we wspomnieniach i na zdjęciach, bo w kwestii zawsze możliwych powikłań i braku należytej opieki nad noworodkiem już takiego ryzyka nie pojmuję], o tyle pokazywania swojej fizjologii całemu światu i to w jakimś kasowym reality show już za diabła nie kumam i nie trawię!
Reality show pod tytułem "Narodziny w dziczy" ["Born in the Wild"] będą mogli wkrótce oglądać amerykańscy widzowie. Możecie przeczytać o tym m.in. na Onecie: TUTAJ. Cała "zabawa" polegać będzie na nakręcaniu porodów odbywających się w stu procentach naturalnie: czyli nie tylko na łonie natury, z dala od cywilizacji i z fizjologią tak jak nas Pan Bóg stworzył, ale również bez udziału ginekologa, pielęgniarki noworodkowej i jakiegokolwiek sprzętu medycznego. Inspiracja dla twórców show był ten filmik: Natural Birth. Spodziewają się oni oczywiście ogromnej oglądalności, a co za tym idzie grubej kasiory za ten program [no bo po co niby nakręca się program pod hasłem reality show?].
Wiem, że nie brakuje zwolenników tego pomysłu twierdzących, że poród to przecież rzecz naturalna, że czego tu się wstydzić, że trzeba wracać do korzeni [podobno w kwestii szczepień, edukacji i antykoncepcji a raczej jej braku też], że poród w szpitalu jest  okropny, a już na pewno niemodny i tak dalej i tak dalej. A ja uważam, że postęp medycyny jest jedną z najważniejszych i najwspanialszych rzeczy, jaką przyniosła nam cywilizacja. Owszem, kiedyś kobiety rodziły w dżungli, w polu, na łące, w najlepszym wypadku w domu z pomocą ludowej akuszerki albo i bez. Dziś uważa się, że to było takie fajne! Ciekawa jestem, czy gdyby spytać naszych pra pra babć, czy było im tak bosko cierpieć bóle porodowe przez kilkanaście godzin bez żadnej fachowej pomocy, powiedziałyby, że faktycznie było tak czadowo, super naturalnie i w ogóle mega ekstaza! Umieralność noworodków była też wtedy znacznie wyższa niż dziś: nie można było zrobić CC czy umieścić dziecka w razie potrzeby w inkubatorze! Dziś jest to możliwe i ratuje życie wielu maluszkom, a są mamy, które na własne życzenie rezygnują z tej możliwości... Naturze można hołdować w inny sposób i być z nią blisko poprzez spacery, ekologiczne postępowanie czy uprawianie swojego ogródka, ale nie wydaje mi się, by poród w dżungli był ku temu konieczny! A jeśli już być tak fanatycznie eko, aby rodzić w chaszczach i na kamieniach, to czemu do jasnej Anielki pokazując to całemu światu za pieniądze?!
Pamiętam, jak Alicja z bloga Mamalla wrzuciła na Facebooka swój film z narodzin Poli. Łzy jak grochy płynęły mi podczas oglądania...  Nastrojowe, pełne emocji zdjęcia, wzruszająca muzyka w tle, subtelnie i taktownie uchwycone chwile. Tak, poród jest czymś naturalnym, nie trzeba się go wstydzić, ale przecież można pokazać go w sposób piękny! Fizjologię też można pokazywać, bo przecież taka edukacja jest potrzebna, ale w postaci filmu dokumentalnego czy naukowego, przy którego kręceniu nie będzie ryzyka, aby ucierpiało dziecko lub mama. Programy typu reality show to nic innego jak podglądanie cudzej prywatności, a im głębiej w sferę intymności udaje się wejść twórcom, tym więcej ludzi spragnionych tego typu wrażeń i tym większa kasa. Pokazywaniu porodu w taki sposób, "uszczęśliwianiu" dziecka narodzinami w dżungli na oczach milionów obcych ludzi, ryzykowaniu jego i swojego zdrowia [Zabawny jest argument producentów, że w show będą brać udział tylko kobiety rodzące minimum po raz drugi, jakby to decydowało o nieprzewidzianych komplikacjach!]  mówię :NIE! I przychodzi mi na myśl pewna piosenka De Mono: "Wszystko jest na sprzedaż...". Pojęcie "intymność" chyba zaczyna odchodzić do lamusa...

6 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy w życiu nie wzięłabym udziału w takim przedstawieniu. Człowiek chce,żeby dziecko urodziło się zdrowe w bezpiecznym otoczeniu. Nie wiem kto chce podejmować takie ryzyko:-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety są matki, które chcą tak rodzić i tak ryzykować. I to mnie przeraża.

      Usuń
  3. popieram Twoją opinię. Również jestem na NIE!

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tak, niestety... W dzisiejszych czasach dosłownie wszystko jest na sprzedaż.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie się to nie mieści w głowie!
    Długi i wyczerpujący temat post.
    Nic więcej dodać nie muszę.

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram