Post Top Ad

Magiczny świat kropek i kolorów.

Książki Tulleta to prawdziwe bestsellery literatury dziecięcej w ostatnim czasie. Nikomu chyba nie trzeba tego mówić, ponieważ każdy, kto interesuje się tematyką literatury dla dzieci  z pewnością na książki Tulleta lub choćby ich recenzję trafił. Ja z zapartym tchem czytałam opinie o książkach tego autora na wielu blogach i portalach. Strasznie intrygowały mnie te książki i ich fenomen. Dzięki Wydawnictwu Babaryba, które wydaje te wspaniałe książki w Polsce, wraz z Julką i Szymkiem mieliśmy możliwość je poznać i ... zakochać się w nich od pierwszego obejrzenia!

Dziś pokażę wam dwie z czterech książek Herve Tulleta, które posiadamy: sławną "Naciśnij mnie" oraz niemniej uwielbiane "Kolory".


Muszę przyznać, że miałam totalnie inne wyobrażenia o tych książkach, mimo, iż przeczytałam o nich wiele opinii. Otwierając "Naciśnij mnie" przetarłam oczy ze zdumienia. "Co to jest???" pomyślałam widząc żółtą kropkę na środku kartki i nic więcej... Jednak przeczytałam tekst pod kropką, wykonałam zadanie i przewróciłam kartkę... Z każdą kolejną bawiłam się coraz lepiej!





Kiedy pokazałam tę książkę Julce, efekt był podobny: najpierw zaskoczenie, że w książce nie ma bogatych ilustracji i sporej ilości tekstu, a za chwilę mnóstwo śmiechu i ciekawość, co będzie dalej?




Tullet każe naciskać, pocierać i trząść. W niezwykle prosty i zabawny sposób uczy kolorów, rozróżniania strony lewej i prawej, a także prowokuje do twórczego myślenia. "Naciśnij mnie" to nie jest książka do czytania - to książka do doświadczania! Idealna pozycja dla kilkulatków poznających świat! Tullet zrywa z tradycyjną formą książki dla dzieci: udowadnia, że książka nie musi być synonimem spokojnego słuchania i oglądania ilustracji, a może być także ... zabawką, którą się naciska, dotyka i która z powodzeniem może zastąpić drogie zabawki interaktywne.
"Kolory" stworzone są w bardzo podobnym klimacie, o czym zresztą świadczy już pierwszy rzut oka na okładki obu książeczek. Na obu znajdziemy podstawowe kolory na białym tle. Odbicie dłoni na "Kolorach" również jest znamienne, ponieważ Tullet rzuca magiczny czar na rączkę każdego małego czytelnika, który otworzy tę książkę...



Dłoń malucha poznającego tę książkę zamienia się w pędzel artysty, który miesza kolory i poznaje ich właściwości. Autor kolejny raz zaskakuje pomysłowością: każe mieszać kolory, rozcierać je, "przytulać" do siebie kartki i obserwować efekty tych eksperymentów. Tullet pokazuje w jak zabawny sposób można uczyć malucha rozpoznawać kolory. Ta książka jest jak paleta malarza, a malarzem staje się mały czytelnik! Przewracanie kartek "Kolorów" to bardzo ekscytująca przygoda!



Obie książki Tulleta stały się naszymi prawdziwymi hitami! Julka przynajmniej raz dziennie domaga się zabawy w "Naciśnij mnie" albo w "Kolory". Tak, zabawy, a nie tylko czytania, bo to właśnie odróżnia książki Tulleta od innych: można się nimi bawić, przeżywać je, doświadczać, czuć się ich współtwórcą naciskając kropkę i sprawiając, że na kolejnej stronie pojawia się druga albo pocierając czerwone i niebieskie pasy i tym samym mieszając farbę tworząc na kolejnej kartce fioletowy kolor.

Polecam wam z całego serca obie te książeczki! Jestem przekonana, że staną się hitem dla każdego kilkulatka i spędzicie razem fantastyczne chwile bawiąc się nimi! Powiem więcej, w następnej odsłonie opowiem wam o kolejnych dwóch książkach Herve Tulleta rozpływając się w nie mniejszych zachwytach! I już czekam na kolejne, które mam nadzieję, wyda Wydawnictwo Babaryba!

Odwiedźcie koniecznie fanpage Wydawnictwa Babaryba TUTAJ i bądźcie na bieżąco z nowościami literatury dziecięcej! Tu znajdziecie wyłącznie wartościowe książki!

11 komentarzy:

  1. Zaciekawiłaś mnie :) lecę do nich na stronę :) dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie również zaciekawiłaś tymi książeczkami,z przyjemnością po nie sięgniemy z Wikunią :)
    E.k.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto! Wkrótce opiszę kolejne tego autora, które są tak samo cudowne!

      Usuń
  3. Świetne! Nie miałam pojęcia, że takie książki istnieją :-) Znowu zakupy mnie czekają!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam, że od jakiegoś czasu zastanawia mnie ich fenomen.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam ją w rękach jakiś czas temu, ale doszłam do wniosku, ze Tymon jeszcze za mały. Cóż. Chyba się pomyliłam, bo od jakiegoś czasu wymienia wszystkie możliwe kolory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój Szymek też zaczął rozróżniać kolory i choć nie wykonuje wszystkiego, co tu Tullet wymyślił, to bawi się książkami po swojemu. :)

      Usuń
  6. Nie powiem, zainteresowała mnie ta ksiażka. Ale chyba nie jest odpowiednia dla dwulatki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam dwuletniego synka. Fakt, że nie wykonuje wszystkich zadań, jakie Tullet zadaje tu maluchom, ale interesują go kolorowe kropki i plamy :)

      Usuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram