Post Top Ad

Uwierz we mnie, mamo!

Julia jest małym uparciuchem, ale też małym wrażliwcem. To połączenie sprawia, że długo buduje w sobie odwagę i entuzjazm, by nauczyć się czegoś nowego. Często powstaje jak bąk, a upada jak mucha: błyskawicznie się zniechęca trudnościami, płacze, załamuje ręce, rzuca się na podłogę. "Nie, nie będę!", "Daj mi spokój!", "Nigdy się tego nie nauczę!", "Boję się!" - nie zliczę, ile razy słyszę te i podobne słowa z jej ust. Wiem, że zmuszanie jej niczego nie zmieni. Jednak pogłaskanie po główce i stwierdzenie: "Masz rację, nie dasz rady, nie rób tego." to jeszcze gorsze, co mogłabym zrobić...  Troszkę czasu zajęło mi zrozumienie, że Julka  potrzebuje najbardziej tak naprawdę tylko jednego: tego, aby mama i tata w nią wierzyli.

Wiara w siebie jest podstawą każdego sukcesu. Począwszy od tych małych jak umiejętność skakania na skakance czy jazdy na rowerku bez bocznych kółek, aż do tych wielkich jak zdanie matury czy dostanie wymarzonej pracy. Wiarę w siebie trzeba jednak umieć w sobie zbudować, a dla małego dziecka nauczycielem jej budowania jest nie kto inny, jak rodzice. Najpierw ty mamo, ty tato, musisz uwierzyć w dziecko, by ono umiało uwierzyć samo w siebie! 


A co znaczy wierzyć w swoje dziecko? To nie to samo, co zmuszać do czegoś ani nie to samo, co "wchodzić na ambicję". Wierzyć w dziecko, to nie szczędzić słów i gestów, które sprawią, że poczuje w sobie moc do przenoszenia gór. Wierzyć w dziecko  to znaczy pozwalać mu się uczyć we własnym tempie, ale nie pozwalać się poddać. Wierzyć w dziecko to pozwalać mu upaść, ale pomagać mu wstać. 

Julka ma 6 lat. Dopiero kilka dni temu nauczyła się jeździć rowerem na dwóch kółkach. Była to trudna i żmudna nauka. Ileż to razy rzuciła rower na drogę! Ileż razy się na niego i na mnie obraziła! Ileż razy stwierdziła, że mam go dać innemu dziecku, bo ona nigdy nie nauczy się jeździć! Na początku próbowałam n nią naciskać, bo przecież to takie proste jeździć na rowerze, bo przecież ja jeździłam od razu na dwóch kółkach, bo przecież "wszyscy" już jeżdżą! Jednak efekt był odwrotny i szybko zrozumiałam, co tak naprawdę powinnam zrobić! Pozwoliłam jej powoli zaprzyjaźniać się z dwoma kółkami, ale nie przestawałam powtarzać, że na pewno da sobie radę. Chwaliłam za każdą przejażdżkę jak na rowerku biegowym, którą z własnej woli odbywała na podwórku. Przestałam jednak ciągle rower proponować. Mówiłam, by bawiła się  na podwórku, czym ma ochotę, ale opowiadałam, jak fajnie jest jeździć na rowerze i gdzie pojedziemy, jak już się nauczy. Milion razy powtarzałam po prostu: "Julka, wierzę w ciebie!". Poskutkowało!

Przedwczoraj Julka odbywała kolejną rundkę po podwórku odpychając się na rowerze jak na takim biegowym. Wyszłam na podwórko. Popatrzyłam i od niechcenia zaproponowałam: "Julka, a może spróbujesz pedałować?". Oczywiście najpierw się obruszyła robiąc swoją słynną minę: "Nie będziesz  mi mówić, co mam robić!", ale po chwili namysłu położyła stopy na pedałach i ... POJECHAŁA!!!! Jak burza! Jak strzała! Jak Kubica! Podwórko było jej do samego wieczora! 

Żebyście widzieli ten błysk w oczach! ten uśmiech! Te podskakujące na rowerze warkoczyki! Ten wzrok i minę mówiące: "TERAZ MOGĘ WSZYSTKO!!!". I jeszcze spojrzenie mi w oczy i stwierdzenie: "Mamo, nauczyłam się, bo ja uwierzyłam w siebie!". Jestem z niej taka dumna! I czuję w sercu takie przyjemne ciepło, taką radość z tego, że ... po prostu pomogłam jej uwierzyć...



10 komentarzy:

  1. Piękne słowa :) dla mnie każdy dzień od prawie 9 miesięcy jest napelniony taka radością i dumą.

    OdpowiedzUsuń
  2. No i świetnie!
    Tak,to prawda,że czasami trzeba dać sobie i innym czas na niektóre sprawy,ja również to praktykuję z moimi dziećmi-przeczekam,ale w tym czasie motywuję i skutkuje :)
    E.K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że szczególnie w przypadku dzieci to działa! Tylko często my, jako mamy, musimy dojrzeć do tego, by tak właśnie stwierdzić i zacząć dawać dzieciom ten czas...

      Usuń
  3. Oklaski dla Ciebie , pięknie napisane !

    OdpowiedzUsuń
  4. no gratulacje :) u nas nie ma się gdzie uczyć w sumie bo wszędzie piaskówka więc mój starszak nie umie na dwóch kółkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania ale u nas też wszędzie piach, dziury i kamienie! Jak to na wsi! :) jednak w końcu się udało. :)

      Usuń
  5. Trening czyni mistrza! Brawo dla Julki i dla jej wiernego kibica - mamy!

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram