Post Top Ad

Przyjaźń w trzech epizodach.

Ona miała na imię Małgosia. Od pierwszego dnia w zerówce siedziałyśmy w jednej ławce. Ona miała kruczoczarne warkocze, ja blond. Miałyśmy swoje małe sekrety i wielkie, wspólne marzenia. To była pierwsza przyjaźń, od której dziecięce serce wzbierało uczuciami, o których wcześniej nie miało pojęcia... Tak było do początku II klasy podstawówki, kiedy Gosia musiała się przeprowadzić. Przeprowadzka oznaczała dla niej zmianę szkoły, a dla mnie zawalenie się mojego małego świata... Pamiętam, kiedy odjeżdżała spod szkoły do nowego domu, a ja roniłam łzy wielkie jak grochy i zanosiłam się płaczem. Myślałam wtedy, że umrę, a jeśli nawet przeżyję już nigdy nic nie będzie takie jak dawniej. I faktycznie nie było. Miałyśmy do siebie pisać, ale skończyło się na dwóch kartkach z segregatora i pozdrowinieach prześłanych kilka razy przez jej mamę, która była moją nauczycielką. Tak się zakończył epiozd pierwszy.


Ona miała na imię Angelika. Po wyprowadzce Gosi zaczęłyśmy spędzać razem coraz więcej czasu. Na koniec podstawówki byłyśmy już nierozłączne. Przeszłyśmy ramię w ramię przez gimnazjum. Nie zapomnę naszych wędrówek po lasach i nad jezioro, tajemniczych spotkań na poniemieckim, zaniedbanym cmentarzu, o który postanowiłyśmy zadbać, zrywania fiołków w ruinach starego domu, liścików rzucanych sobie na lekcjach, rozmów o chłopakach...  Na koniec gimnazjum wybrałyśmy różne szkoły i ... nasz kontakt się urwał. Na długo. Ja byłam już w poważnym związku. Ona jeszcze nie. Coraz więcej nas dzieliło. Po kilku latach znów się spotkałyśmy. I spotykamy do dziś, ale bardzo rzadko. Nadal dobrze nam się rozmawia, ale ... to już nie jest TO. Zbyt wiele się zmieniło i my zmieniłyśmy się za bardzo. Tak wyglądał epizod drugi.

Ona miała na imię Agnieszka. Pokochałam ją za jej szaleństwa, za beztroskę, jakiej mnie uczyła, za wspólne odkrywanie świata nastolatek. Nazywałyśmy się siostrzyczkami. Wspólne wagary, popalanie zwiniętych rodzicom papierosów, nie raz smakowanie taniego wina, kanapki, które mi wyjadała i sprawdziany, które ode mnie ściągała, śmiech, marzenia o przyszłości...  Myślałam, że to jest TA przyjaźń - taka na całe życie. Nie udźwignęłam jej inności, tego, jak podchodziła do spraw dla mnie najważniejszych i fundamentalnych. Kiedy kilka dni przed moim ślubem, na którym miała być świadkową, uciekła z domu i zatelefonowała do mnie jej mama, abym poszukała kogoś na jej miejsce, stwierdziłam, że mam już dość. Zerwałyśmy kontakt na długo. Potem widziałyśmy się dwa razy: raz, kiedy byłam  ciąży z Julką i raz, gdy Julka miała już 3 latka. Od tego czasu nie mamy żadnego kontaktu. Tak zakończył się epizod trzeci.

Epiozdu czwartego nie było i pewnie nie będzie. Przestałam wierzyć w Przyjaźń, przez duże P. Owszem, mam znajome, koleżanki, ale boję się zaangażować emocjonalnie...  Za dużo razy się sparzyłam. Choć dostrzegam i swoją winę w tym, że moje "przyjaźnie" nie przetrwały próby czasu.

W niedzielę poszłyśmy z Julią z pierwszą wizytą do jej koleżanki z przedszkola. Właściwie do ... przyjaciółki, bo tak mówi o Wiktorii. Długo nie widziałam Julki tak szczęśliwej... Oczy jej błyszczały, a uśmiech nie schodził z buzi. Planowałam krótką wizytę, a zajęłyśmy Wiktorii i jej mamie całe popołudnie. Tak żal było przerywać ich zabawę, ich szeptanie sobie do ucha i radość. [I ja spędziłam czas w przemiłym towarzystwie mamy Wiktorii!] Pomyślałam sobie wtedy o moich epizodach z przyjaźni i o tym, jak bardzo bym chciała, aby w Julce tej wiary nic nie zabiło! Pomyślałam też o tym, jak wiele może dać taka prawdziwa przyjaźń, jak bardzo ubarwić życie, wzbogacać je... I że jednak mi tego brakuje, choć wmawiam sobie, że jest inaczej...

Ja już pewnie swojej wiary nie odbuduję, jednak Julia jest na początku swojej drogi do przyjaźni i swojej przygody z nią. Mam nadzieję, że ten błysk w jej oczach spowodowany obecnością drugiej osoby, pokrewnej duszy, nigdy nie zniknie.


Na zdjęciu Wiki i Julka. :)


6 komentarzy:

  1. Obawiam się, że jednak zniknie i potem znowu się pojawi i pewnie znowu ...
    Jak sama napisałaś wiele rzeczy wydarza się bez naszej zgody.

    Jeszcze jedna myśl mi chodzi po głowie (ciekawe czy się zgodzisz): dużo łatwiej odnaleźć mocną więź z kimś, kto ma podobne (identyczne) do naszego przekonanie do systemu własnych wartości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście masz rację. Mi się wydawało, że znalazłam z tą osobą mocną więź, ale okazało się, że te różnice w poglądach potrafiły nas jednak skutecznie poróżnić.
      Co do Julki i jej wiary w przyjaźń: jeśli będzie wracać, to wystarczy...

      Usuń
  2. Powiem Ci,że jeśli chodzi o przyjaciółki,to nie Jesteś sama,chyba każda z nas przerabiała to samo z paroma koleżankami i za każdym razem się myślało,że to TA z którą będziemy się przyjaźnić zawsze,nawet jak będziemy miały mężów i dzieci,ale rzeczywistość jest inna.
    Jednak trzymam się zasady "Nigdy nie mów nigdy",bo nikt nie wie kogo jeszcze na swej drodze może spotkać ;)
    Co do dziewczynek,to miło się patrzy na te roześmiane buźki :) Miejmy nadzieję,że im właśnie przytrafi się taka piękna i długa PRZYJAŹŃ.
    Ewelina K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Taka prawdziwa przyjaźń na całe życie to rzadkość, ale chyba się zdarza... szczęściarzami są ludzie, którym się przytrafia!
      Co do zasady "nigdy nie mów nigdy" u mnie sprawdziła się w miłości, więc może sprawdzi i w przyjaźni? Kto wie...choć zmiana nastawienia jest tu chyba kluczowa.
      Życz naszym dziewczynkom właśnie tkaiej przyjaźni, a jesli nawet się sparzą, to żeby nigdy nie przestawały w nią wierzyć.

      Usuń
  3. Przyjaźń to wielka tajemnica, która powoduje, że odczuwamy braterstwo duszy z druga osobą. Przyjaźń trzeba pielęgnować, szczególnie w dzisiejszych czasach, gdzie coraz trudniej o prawdziwego przyjaciela.(http://e-galimatias.blog.pl/)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim zdaniem z przyjaźnią jest trochę tak, jak z miłością. Przeciwieństwa może i się przyciągają, jednak jest to chwilowa fascynacja. Trwały związek budujemy z osobami podobnymi do nas.

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram