Post Top Ad

Książka, dzięki której chwyciłam za igłę i nitkę.

Kluczową kwestią w dzisiejszym wpisie jest fakt, że mam niestety dwie lewe ręce do wszelkiego rodzaju "handmadu". Z ogromnym podziwem i zazdrością oglądam ręcznie robione czapeczki, ubranka, kocyki czy zabawki. W najskrytszych marzeniach jestem zdolną dziewczyną z maszyną do szycia i szydełkiem, która wyczarowuje dla swoich dzieci prawdziwe cudeńka! Niestety na marzeniach się kończy... Jedyne, co mam odwagę szyć, to ubranka dla lalek, o które prosi mnie Julia. Podobno nawet nieźle mi to wychodzi, ale za nic poważniejszego się nie miałam odwagi zabrać. Tak było do chwili, gdy zawitała u mnie ksiażka "Przytulanki Szmacianki" otrzymana dzięki współpracy z Blogami Mam.





"Przytulanki  szmacianki. 50 projektów zabawek z resztek" autorstwa Francuzki Clementine Collinet wydana nakładem Świata Książki to niemal magiczna książka, która przedstawia szycie zbawek jako coś, co może robić tak naprawdę każdy!  Jak się okazało spróbowała nawet taka "antyszyciowa" osoba jak ja!

Pierwsza do książki dorwała się Julia. Ochom i achom na widok kolorowych, zabawnych przytulanek nie było końca! "Mama, a uszyjesz świnkę Anielę? Mama, a uszyjesz kurczaka Filipa? Mama, a uszyjesz szopa Anatola?"  - słyszałam cały dzień i padałąm ofiarą błagalnego spojrzenia a'la kot ze Shreka. Nie mogłam nie ulec takim słodkim  prośbom...

Warsztat mam ubogi: ledwie kilka kolorów nici i parę igieł na krzyż, tak na wszelki wypadek, bo przecież na co dzień nie szyję. Na dnie szafy znalazłam kilka starych ciuchów, których już nikt nie będzie nosił. W szufladzie w kuchni, dokopałam się do worka waty kupionego kiedyś nawet nie wiem, w jakim celu. Zasiadłam wygodnie na podłodze w pokoju dzieci, pod bacznym spojrzeniem Julki i męża i zabrałam się do pracy. Wybór Julki padł na kukułkę Zulę:


Każda zabawka opisana jest w bardzo szczegółowy sposób. Znajdujemy w książce nastepujące informacje: czego potrzebujemy do wykonania, jak krok po kroku odrysować i przygotować wszystkie elementy przytulanki, jak je wykończyć. Na oddzielnej stronie mamy szablon, ktory należy odrysować najpierw na kartce (najlepiej tekturce), a potem na tkaninach. Kontury są na tyle wyraźne, że ja odrysowałam wykrój kładąc kartkę na książce. Przypomniała mi się zabawa w odbijanki z dzieciństwa. :)

Okazało się, że wycięcie wykrojów wcale nie jest takie trudne, jak mi się wydawało. Poszło mi całkiem sprawnie. Nieco gorzej było potem ze zszywaniem ich w całość, ale po jakichś dwóch godzinkach pracy, powstała kukułka Zula w wersji Aleksandry...

Zanim wam ją pokażę, ostrzegam, że to nie jest widok dla ludzi o słabych  nerwach, a już na pewno nie dla profesjonalnych twórców handmade, które pewnie załamałyby ręce nad moją radosną twórczością... Kukułka powstała przy pomocy dwóch lewych rąk, skrawków starych ubrań, dwóch niepasujacych do niczego kolorów nici i raczej tępych nożyczek. Jednak serca w nią włożonego było całe mnóstwo i chyba dlatego Julka pokochała ją od pierwszego wejrzenia....(Tylko proszę się nie śmiać!)




Julka nie odstępuje Zuli na krok. Kilka dni temu zasnęła z nią wieczorem w naszym łózku. tata przeniósł ją na jej tapczanik, a ona przebudziła się i w panice zaczęła szukać szalika kukułki... Był w naszym łózku, więc został szybko założony Zuli i obie zasnęły... :)

Książka "Przytulanki szmacianki" pokazała mi, że ... szyć każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej, ale nie o to chodzi, jak co komu wychodzi... Najważniejsze są chęci i włożone w pracę serce oraz dobra zabawa, jaka towarzyszy takiemu zajęciu, natomiast najpiękniejsza nagrodą jest uśmiech taki, jak ten na poniższym zdjęciu:


Na Zuli na pewno nie poprzestaniemy! Teraz w planach jest Świnka Aniela i jej zacny małożonek Prosiaczek Jacek.  Może wielkanocny zajćzek włoży takie upominki do koszyczka?


Polecam wam książkę Clementine Collinet! Możecie ją kupić TUTAJ. A ja bardzo dziękuję Blogom Mam i Wydawnictwu Świat Książki za możliwość przeżywania świetnej przygody z igłą i nitką, jaką zyskałam dzięki tej właśnie ksiażce!

Na zdjęciach fragmenty ksiażki: "Przytulanki szmacianki. 50 projektów zabawek z resztek", Clementine Collinet, Świat Książki, warszawa 2014. 

15 komentarzy:

  1. Super :) Takie szmacianki cieszą najbardziej, a uszyte przez mamę to już w ogóle :)
    Córa bardzo do Ciebie podobna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję. :) Co do podobieństwa, wszyscy nam to mówią. :) Ae oczyska ma po tacie.

      Usuń
  2. Bardzo fajna książka i dla córki i dla mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba muszę się zaopatrzyć w tą książkę, bo właśnie mnie naszło na szycie :)
    Szmacianka jest świetna ! I radość dziecka bezcenna .

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Też się chyba skuszę na kupno tej książeczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No proszę,Zula wyszła Ci wspaniale! Uważam,że to naprawdę ciekawe zajęcie i aż mnie korci żeby stworzyć coś dla mojej córki,oczywiście pod jej bacznym okiem ;)
    Ewelina K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi hi dziękuję. :) Ja raczej nie oceniam jej aż tak wysoko, ale ma swój urok. ;) A ksiażkę mogę Ci przy najbliższej okazji pożyczyć.

      Usuń
  6. Muszę przyznać, że wyszło Ci całkiem nieźle :) Może i ja się odważę z tymi filcankami :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie wyszło, słodko. Ja też mam 2 lewe do szycia i pewien miś czeka u nas na uszycie już 3 rok... Motywujesz, żeby się za to zabrać wreszcie.

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny post:) pomyślę o zakupie:)
    http://wswiecieoliwii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Super pomysł szycie razem z dzieciaczkami. Ja wykorzystuję każdy kawałek tkaniny na nowe poduszeczki, lub zabawki, kołderki do łóżeczka dla lalek itd. (Little art)

    OdpowiedzUsuń
  10. super Wam to wyszło, szmacianka chyba ulubiona

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram