Post Top Ad

Demotywatory i turbo dopalacze.

Człowiek potrzebuje drugiego człowieka. Choćby nie wiem jak sobie wmawiał, że to nieprawda, to ludzka natura uczyniła z nas istoty "stadne". I nie chodzi już nawet o pomoc, o wspólne "robienie", ale znacznie bardziej o sferę emocjonalną i duchową. Miłość, bliskość, czułość, zaufanie - bez tego, jak bez powietrza, więdniemy. Niby żyjemy, ale jednak nie potrafimy rozkwitnąć, rozwinąć skrzydeł, wystawić twarzy do słońca i się uśmiechać... Takim darem od innych ludzi jest także wsparcie, motywowanie do działania, miłe słowo na temat tego, jaki jesteś i jak dążysz do swojego celu, wspólna radość ze spełnianych marzeń. 

Niestety zamiast tego można dostać w pysk zawiścią i próbą udowodnienia, że to, co się robi jest do bani. Są tacy, co jak leżysz to jeszcze z uśmiechem cię kopną, a jak nie daj Boże lecisz, z błyskiem radości w oku podetną ci skrzydła. Czasem trzeba przełknąć tę gorzką pigułkę. Czasem trzeba nauczyć się cieszyć się codziennością i spełniać swoje marzenia bez tego wsparcia i motywacji, na którą się liczyło. Czasem trzeba też wywalić z siebie ten żal...

Umiejętność szczerego cieszenia się radością innych to wielka zaleta. Ze smutkiem dochodzę do wniosku, że ma ją coraz mniej osób. Wolą krytykować, udzielać "dobrych" rad, na każdym kroku dawać do zrozumienia, że styl życia, jaki wybrałaś jest do kitu. Nazwałabym ich demotywatorami, ale moc mają znacznie większą niż internetowe obrazki.  Czy tak trudno zaakceptować i zrozumieć fakt, że każdy jest inny i ma prawo żyć tak jak chce? Czy tak trudno przestać oceniać, a spróbować zrozumieć? Tak trudno skoncentrować się na swoim życiu zamiast żyć życiem innych?...

Całe szczęście, że oprócz demotywatorów są też ludzie, którzy napędzają mnie niczym turbo dopalacze! Czasem całkiem obcy, czasem ci bardzo bliscy. Mają w sobie to, co w ludziach bardzo cenię: umiejętność cieszenia się radością innych, bezinteresowne wspieranie ich w dążeniu do spełniania marzeń, zrozumienie dla pasji i poglądów innych niż ich własne. Ich słowa są jak przyjacielskie poklepanie po ramieniu, jak energetyczny kopniak na szczęście, jak pył Dzwoneczka z bajki o Piotrusiu Panie... Za ten dar im z całego serca dziękuję!

7 komentarzy:

  1. Jeśli o mnie chodzi,to NIC DODAĆ,NIC UJĄĆ myślę i czuję tak samo :-)

    Ewelina K.

    OdpowiedzUsuń
  2. No proszę jaki piękny wpis :) I ile w nim PRAWDY! Mnie też otaczają takie demotywatory i często atakują w najmniej oczekiwanym momencie. Ale grunt to znać swoją wartość i nie być takim jak oni :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. A jakbym ja chciała zawsze mieć takiego Dzwoneczka przy sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mądry post i prawdziwy, adekwatny do tego w jakim obecnie jestem nastroju i do tego, że ludzie są niesamowitymi hipokrytami...Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. ja pomału ograniczam kontakty z ludźmi którzy działają demotywująco i zmieniam środowisko na takie co daje kopa w dupsko do działania :)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram