Post Top Ad

Matki Wszechwiedzące i lekarstwo na nie.

Macierzyństwo to piękna, aczkolwiek piekielnie trudna rola. Przyzna to chyba każda mama. Mamy modę na odzieranie go " z lukru", więc łatwiej mówić o tych niełatwych, czasem irytujących, męczących sprawach jak obolałe od karmienia piersi, oczy postawione na zapałki o 5 rano czy poczucie osamotnienia, kiedy przez dłuższy czas możesz rozmawiać tylko z niemowlakiem albo ze ścianą. To jedno. Po drugie zaś w osobach, które wydawać by się mogło, powinny rozumieć nas najlepiej, tego zrozumienia nie znajdujemy. Mowa o innych mamach, które zawsze wiedzą lepiej.

Ja rozumiem dobre rady, wymianę doświadczeń, życzliwą pomoc. Bardzo cenię takie rzeczy, bo w życiu matki są potrzebne jak powietrze. Jednak w to powietrze niczym gaz pieprzowy wkradają się toksyczne teksty mówiące: "Jest tylko jedna racja i to jest właśnie MOJA racja!". Więc skoro nie postępujesz tak jak ONA, ta matka wszechwiedząca, postępujesz źle, bardzo, bardzo źle...


Nie karmisz piersią? Jako możesz tak krzywdzić swoje dziecko?! ONA karmiła do drugiego roku życia i jej dziecko w ogóle nie choruje.  Twoje już raz miało antybiotyk. To na pewno dlatego, że nie karmisz! Karmisz piersią? Ale jakie ty masz małe cycki! ONA to swoim 85D dziecko nakarmi, ale ty to na 100% swoje głodzisz! Jak ci nie wstyd?! 
Nie zakładasz dziecku czapki na spacer? ONA nigdy nie wypuściłaby swojego dziecka na dwór bez czapki! Zapalenie uszu murowane [to nic, że jest 25 stopni w cieniu]. Zakładasz czapkę na spacer? Czyś ty zwariowała? ONA nie pozwoliłaby swojemu dziecku gotować się w czapce w taki upał! [To nic, że kilka dni wcześniej mówiła, że nigdy nie wypuściłaby swojego dziecka na dwór bez czapki!]
Wróciłaś do pracy po macierzyńskim? Jesteś wyrodną matką! ONA nigdy nie zostawiłaby swojego dziecka pod opieką niani, przynajmniej do ukończenia 3 lat! [To nic, że jej mąż jest dyrektorem wielkiej firmy handlowej i jest z tych, co do średniej krajowej dokładają mięso, a nie kapustę tak jak twój.] Nie pracujesz jeszcze, mimo, że Twoje dziecko skończyło już roczek? Dziewczyno, zakopałaś się w pieluchy i teraz nie umiesz się odkopać! Bądź współczesna, spełnij oczekiwania społeczeństwa i rządu, pracuj na PKB, a nie tylko liczysz na innych! ONA idealnie godzi bycie mamą z karierą zawodową!
Nie kąpiesz dziecka codziennie? To woła o pomstę do nieba! Toć to nie Średniowiecze, żeby dziecko gąbką obmywać albo nie szarpać na mycie, kiedy padło jak kamień! Na pewno jest teraz brudne i śmierdzące, a ty pójdziesz za to do piekła dla matek! Kapiesz dziecko codziennie? No tak, pewnie uważasz, że te, co nie kąpią to brudaski, a ich dzieci śmierdzą siuśkami! Paniusia! Myślisz, że wszystkie rozumy zjadłaś, a przecież lekarz JEJ mówił, żeby z dziecka warstwy ochronnej nie zmywać! Pewnie rekompensujesz sobie codziennym kąpaniem dzieci brak łazienki w dzieciństwie! [Autentyczna sytuacja, która spotkała mnie kilka dni temu.]

Można by tak jeszcze mnożyć podobne sytuacje, w których Mamuśkowe Wampiry Emocjonalne okazują swoją wyższość, a twoją niższość. Jeśli chcesz być dobrą mamą, powinnaś być taka jak ONE! Swoje małe wojenki toczą wszędzie: na ulicy, w supermarkecie, na urodzinach u cioci, a ostatnio najchętniej w internecie! Jeszcze niedawno sama się takimi wojenkami przejmowałam, ale teraz już je tylko obserwuję. Uśmiech przeplata się ze współczuciem wobec mam, które nadal dają się w to wciągać... 

Nie uchronimy się przed Wszechwiedzącymi i podsycanymi przez nie wojenkami, ale najlepiej omijać je szerokim łukiem. Trzeba samemu zadbać o swoje czyste powietrze. To, co je zanieczyszcza radzę jednym uchem wpuścić, przefiltrować i drugim wypuścić. Chyba nie trzeba Wam przypominać oczywistej rzeczy: nie ma jednej recepty na idealne macierzyństwo, a dobra matka to matka kochająca i szczęśliwa. Ot i lekarstwo na Mamuśki Wszechwiedzące!


Zakręcona Mamuśka


15 komentarzy:

  1. O tak, najlepiej puszczać takie uwagi mimo uszu. Mam taką mamę w swoim otoczeniu i już nauczyłam się z tym żyć, ale początki były trudne, bo przecież ja wszystko robię źle,tylko ona wie wszystko najlepiej.
    Głowa do góry! Ty jesteś mamą i sama wiesz najlepiej, co jest dobre dla Twoich dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety puszczanie mimo uszu nie zawsze jest takie proste... A to rzeczywiście najlepsze rozwiązanie: ignorować. Tylko, że mnóstwo cierpliwości i silnej woli wtedy potrzeba.

      Usuń
  2. Eh czasami jak się za dużo naczytam to też mam takie zapędy, ale umiem to kontrolować.
    W wychowywaniu Kuby kieruję się własnym instynktem i zdrowym rozsądkiem, a nie ślepym podążaniem za "modą na wychowanie wedle jakiegoś modelu"
    anetaab

    OdpowiedzUsuń
  3. Uśmiałam się! Kiedyś też myślałam, że mam jakieś rozdwojenie jaźni słuchając wszystkich. Teraz mam większość w poważaniu, słucham dzieci i siebie... Fajny tekst! :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehe dobrze to znam, dobry tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepiej wpuszczać te "dobre" rady jednym, a wypuszczać drugim uchem. Moje dziecko i wiem jak najlepiej się z nim obchodzić :)
    Fajny tekst! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem wyluzowana pod tym względem,Nikogo nie słucham na siłę i nikogo nie pouczam.Najważniejsze,żeby dziecko było kochane i szczęśliwe,a czy jest karmione cycem czy butelką-mało ważne dla mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  7. :) Ja mam zwis kompletny na wszystkie "dobre rady". O spróbowałby sie ktoś ze mną pokłócić... Ale zauważyłam, że Moja Mama często coś mówi, byle powiedzieć inaczej. Przyjechała, dziecko bez kocyka - ona zmarznie. Za kilka dni, była po spaniu, owinięta w rożek - będzie jej za gorąco... :) ale jakoś mam to... schowane :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Rany, skąd ja to znam... Dlatego z taką łatwością zaczyna mi przychodzić ignorowanie takich jednostek. ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale to chyba jest gdzieś w nas zakorzenione, przecież radzący chcą dobrze i nikt z nich nie wysuwa podejrzeń, że coś robimy źle czy nieprawidłowo. Jesteśmy jako matki też przewrażliwione i każdą radę odbieramy jako docinek - chociaż faktycznie niektóre potrafią dopiec na maksa (pamiętam jak cioci na hasło 'jak to nie karmisz?! ona karmiła dwa lata!' odpowiedziałam, że mam uczulenie na mleko, bo tłumaczyć mi się nie chciało, dlaczego jest tak a nie inaczej :) Ale druga strona medalu jest taka, że gdyby nie dobre rady to nigdy nie widziałabym co to stulejka - przy bilansie czterolatka to już bardzo późno - dlatego patrzałam trochę bardziej przychylnym okiem na tych radzących :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja widzę różnicę pomiędzy tymi, które dobrze radzą, a tymi, które lubią po postu czuć się lepsze od innych. Też wierzę w ludzi, ale jednak realistycznie patrząc wampiry emocjonalne istnieją także wśród matek... ;) Dobre rady też bardzo cenię i cenię takie osoby wokół siebie, jednak te, które na każdy temat wiedzą lepiej (choć czasem zaprzeczają same sobie, bo prostu lubią czuć się najważniejsze) omijam szerokim łukiem. :)

      Usuń
  10. Nie widzę różnicy, bo miałam szczęście nigdy takiej nie poznać - albo całą swoją szczerością i wiara w ludzi dodałam ją do worka z dobrze radzącymi nieświadomymi swojej nachalności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie to drugie he he :) Może to i lepiej dla Ciebie - przynajmniej mniej Cię to irytuje.

      Usuń
  11. Ta presja, wiem lepiej, robie lepiej, mam rację czy ona ma. Moja kuzynka opowiada mi, ze jej 4 letni syn ma owsiki. No i w nocy krzyczy bo go swędzi. A ona się tak boi, ze sąsiedzi wezwą opiekę społeczną bo dziecko w nocy krzyczy! No ludzie! Moje tez czasem się drą...moze nie na temat ale tak własnie jest - co pomyslą inni. NIE! Rób to co TY MAMO uwazasz.

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram