Post Top Ad

Najbardziej idiotyczne powody kłótni małżeńskich. TOP 10.

Podobno są takie małżeństwa, które się nie kłócą wcale albo prawie wcale. Pewnie partnerzy są spod tego samego znaku zodiaku i dlatego we wszystkim się zgadzają! Lukier wylewa się przez okna ich mieszkania, twarze bolą od ciągłych uśmiechów, a słowa typu "Kochanie, Żabko, Misiaczku" słyszane są u nich pięć tysięcy razy dziennie. Są wzorem, małżeńskim ideałem, oazą spokoju i zgody. 

Wielu im zazdrości, bo sami jakoś tak nie potrafią. Czasem ją wkurzą jego skarpetki pod łóżkiem, a jego enta powtórka jej ulubionego serialu . Czasem poprztykają się o to, kto winien, że znowu przed końcem miesiąc a przewiew w portfelu, a bywa, że i jedno obrazi się na drugie, bo zamiast małżeńskiego seksu kolejnego wieczoru było chrapanie. Powody kłótni małżeńskich mogą być różne, a ja znam ich mnóstwo...  Dziś TOP 10 tych najbardziej idiotycznych!

1. Korek od zlewu. Ha! Teraz Was zaskoczyłam! Już wyjaśniam: po pierwsze Ślubny zmywa gary i to całkiem często ("Takiego ma męża, a tu o kłótniach pisze!" - wiem, co myślicie...) , a po drugie nienawidzi mojego zwyczaju upychania garów w zlewie, na którego dnie spoczywa nieszczęsny korek... Zamiennie z korkiem pod garmai spoczywa gąbka do zmywania i też mam o to do słuchania... ;)


2. Zapałki. Jako, że musimy osobiście dbać o ogień w centralnym, zapałki są u nas na wagę złota. Nie raz pokłóciliśmy się o to, kto wypalił ostatnią i nie poinformował drugiego. (Nie jest tak łatwo skoczyć po zapałki, kiedy do sklepu 1,5 km a ogień powinien być na zaraz. Dobrze, że obok mieszka rodzinka!).

3. Kawa. Kłócimy się o to, kto wychlał resztę i nie zostawił drugiemu. I o to, że on wstając pierwszy sparzył mi, a ja przygarowałam jeszcze godzinę i wypiłam zimną. I o to, że on zrobił sobie, a mi nie. I o to, co go o obchodzi, że ja piję zimną?!

4. Spanie. Ja jestem śpiochem - nie będę ukrywać. Jak mam możliwość się do 9:30, a możliwość mam przeważnie w weekend, kiedy Ślubny jest w domu... Wtedy zwykle piję tę zimna kawę... Wieczorem też najczęściej padam na twarz, czym zdarza mi się ostudzić zapał Ślubnego... Za to on to istny cyborg. Może pójść spać o 1, a o 4 wstaje do pracy. Stąd zdarzają się teksty typu: "Ty to życie prześpisz!", a czasem nawet obraza majestatu. Za to jak jemu się zdarzy drzemka w ciągu dnia raz na dwa tygodnie, to ja sobie odbijam te docinki po stokroć!...

5. Pranie. Piorę co drugi dzień, a on ciągle nie ma czystych skarpetek! Oczywiście zwykle zostawia je pod łóżkiem. Gdy akurat mamy gdzieś jechać on nigdy nie ma czystych spodni, ale oczywiście te brudne zalegają w szafie. A ja piorę to, co w koszu. No więc ja warczę na niego, że jedzie "do miasta" z plamą na spodniach, a on na mnie, że znowu mu nie wyprałam...  No dobra, czasem uznaję rzeczy maluchów za ważniejsze w kolejce do prania...

6. Facebook i czołgi. Mamy jeden komputer. W dodatku stacjonarny. I jak mu po dobroci wyjaśnić, że Facebook - moje okno na świat jest ważniejszy niż jego World of Tanks? No jak?! W końcu mi się zdarza coś wygrać  za pośrednictwem Fb a on jeszcze kupuje czołgi przez SMS-y! Oj, szarpiemy sobie nerwy o tego kompa!

7. Pilot od telewizora. Nie chodzi już nawet o to, kto go dzierży! Problem leży gdzieś indziej. Otóż ja "uwielbiam" go gubić (wkładać do łóżka razem z kołdrą, przypadkiem wrzucać za tapczan albo kłaść i zapominać gdzie...) a on nie cierpi tego mojego nawyku... Drzemy o to koty przynajmniej raz dziennie.

8. Deska od WC. Nie znoszę wpadać tyłkiem do kibla! A dzieje się to przynajmniej kilka razy dziennie. Warrrrczę wtedy! A on? Stwierdza, że chyba lepsze to niż miałby jej w ogóle nie podnosić!

9. Bajki! Czy Wasi mężowie też interesują się nimi bardziej niż dzieci??? Ja już rozumiem "Megamocnego" czy "Ralpha demolkę" a nawet "Epokę Lodowcową", ale żeby wyganiać mnie "z obrazu" jak mam mu coś ważnego do powiedzenia nawet na "Tabaludze"?! No która żona by się nie wkurzyła! On oczywiście twierdzi, ż enie szanuję jego zainteresowań. I kłótnia gotowa.

10. Klapa bagażnika. Od samochodu. Albo zamykam ją za mocno albo za słabo. Nigdy nie umiem trafić w odpowiednie natężenie pacnięcia tym cholerstwem. On za każdym razem zwraca mi uwagę, a ja za każdym razem się odcinam. Bywa, że od tematu klapy bagażnika przechodzimy do: "Tobie w ogóle na mnie nie zależy!"...

Kiedy powiedziałam Ślubnemu, jaki post tworzę, był pewny, że żartuję. Jak widać - ZROBIŁAM TO! :D Kilka punktów mi nawet nieświaodmie przypomniał i podpowiedział np. przychodząc z grobową miną pytać o pilota...

Jak Wam się podoba mój ranking? :) Dopisałybyście coś od siebie? A może i u Was któreś z tych powodów małżeńskich kłótni wystepują? :)


Pozdrawiam

Zakręcona Mamuśka


11 komentarzy:

  1. 1 - nie dotyczy, tydzień przed ślubem spadły nam wszystkie naczynia z suszarki, po kłótni, i postanowiliśmy za ślubną kasę kupić zmywarkę, która służy do dziś. i to menżu sie nią opiekuje :D
    2 - nie dotyczy :) bo ogrzewanie na gaz, a kominek rzadko odpalany, a zapałki na stałe koło okapu mają swoje miejsce :)
    3 - lubimy pić razem i na szczęście nie podchodzi nam ten temat kłótni :)
    4 - też omijamy ten temat, menżu się dostosował do mnie
    5 - mamy pieluchy wielorazowe, więc pranie codzienne. a jak coś to informuje kilka dni przed końcem zapasów
    6 - menżu pracuje przy kompie, więc po pracy marzy o tym, żeby na niego nie patrzeć :D
    7 - jakoś nie ma się gdzie zagubić
    8 - mój menżu jest jakiś niezwykły. na palcach ręki mogę policzyć razy kiedy się zapomniał. Za to nienawidzę tego, że zawsze wszystko wkoło kibelka jest w kropelkach!
    9 - jeszcze za małe dziecko, ale juz zauważyłam takie zapędy :P
    10 - u nas drzwi od auta, i pasy, które są przez te drzwi czasem przytrzaskiwane :)

    Do listy u nas dodałabym:
    - nie możesz moich rzeczy do szafy schować?
    - w ogóle mnie nie słuchasz - menżu jest mało kodujący, i czasem coś po prostu wyrzuca z pamięci, jakby się nie działo
    - i jeszcze kilka rzeczy w stylu - zawsze Ci mówię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Cię, trochę zazdroszczę, że dotyczy Cię tylko 1 punkt z tej listy! ;) U nas klapa od bagażnika czasem zamienia się właśnie w pas przytrzaśnięty drzwiami! ;)

      Usuń
  2. Czołgi to udręka! Podpisuję się pod tym punktem.
    U nas stałym punktem zapalnym jest zostawianie przez ślubnego okruchów po chlebie na blacie- bo cieżko jest je chociażby na podłogę zwalić.
    Dodatkowo skarpety zwinięte w kulę i wrzucone do kosza- no fuj, syfiaste i przepocone skary odwijać przed wsadzeniem do pralki :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak fajnie, że nie jestem sama z tymi cholernymi czołgami! Ze karpetmai mam tak samo! Wrrrrrr :/

      Usuń
    2. my mamy dwa komputery ;-) ale i tak drzemy koty o przesiadywanie przed nimi, zwłaszcza jak jednemu z nas nie chce się już przesiadywać, ale wolałby się na przykład przytulić do drugiego :-)

      Usuń
  3. No kurcze. Ja (my) chyba jednak z innej bajki jesteśmy... Ani czołgów (choć chwilę były samoloty), ani deski bez opuszczenia, ani pilota (nie oglądamy)... ech
    Ale ranking fajny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba troszkę Ci zazdroszczę, ale tylko troszkę! ;)

      Usuń
  4. świetny :)
    z Twoich Top 10 - biorę ten o kawie - mam podobnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! A myslałam, że jesteśmy sami z tą nieszczęsną kawą! ;)

      Usuń
  5. Świetny ranking. A już myślałem, że z moją żoną jest coś nie tak :). A tu wszystko w normie :). Co do zlewu, to ja często kładę talerze obok a ona tego nienawidzi no i kłótnia gwarantowana. Ja to robię odruchowo a ona uważa że specjalnie. Jak myję sobie naczynia to pobieram częściowo te ze zlewu i te z blatu, tym samym nie zapychając zlewu na maxa. Niestety, moja Luba tego nie rozumie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasem ię zastanawiam, czy to z nami jest wszytko w porządku :P Ale dzięki takim głosom, jak Twój na trochę się uspokajam ;)

      Usuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram