Post Top Ad

Gotowi do szkoły?

Sześciolatki pójdą do szkoły. Ta wiadomość zmroziła i nadal mrozi krew w żyłach wielu rodzicom. Jako mama dziecka z rocznika 2008 też bacznie śledzę losy tej reformy w naszej, polskiej edukacji i wraz z każdym dniem mojej córki w przedszkolu zmieniam o niej zdanie...

Julka nie chodziła do przedszkola. Najbliższe mamy 6 km od domu, a w dodatku jednym z priorytetów przy przyjmowaniu do niego dzieci jest dwójka pracujących rodziców. Zresztą dowożenie jej bez prawa jazdy też byłoby raczej trudne... Efekt był taki, że Julia była bardzo przywiązana do mnie i do domu, a i ja sama to podsycałam budując w sobie przekonanie, że Julia wciąż jest malutka i nie da sobie beze mnie rady. Przyklaskiwałam walce o wycofanie obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Ze strachu, który sama w sobie hodowałam...


Dzięki reformie Julka poszła do przedszkola przyszkolnego 4 km od domu. Dowóz zapewnia gmina nie licząc 1,5 km jakie musimy pokonać na przystanek. Mój stres przed 1 września był nie do opisania. Za to Julia nie mogła się doczekać...

Za nami pół roku przedszkolnej przygody. Mój stres zamienił się w radość i dumę. Dla Julki najgorszą karą jest stwierdzenie: nie pójdziesz dziś do przedszkola! A łatwo nie było i nie jest! Przedszkole wywróciło nasz świat do góry nogami i wymaga wiele pracy zarówno od Julki jak i od nas, rodziców, ale też wszyscy z każdym dniem wiele z tego czerpiemy! 

Zmiany jakie zaszły w Julce od września są niesamowite: tak w kwestii wychowawczej jak i w kwestii edukacyjnej. Julka nie jest obciążona nauką, a mimo to z każdym dniem nabywa nowych umiejętności: głoskowanie, dodawanie i odejmowanie, składanie pierwszych wyrazów, coraz dokładniejsze kolorowanie i wykonywanie prac plastycznych, ale oprócz tego także codziennie nowe spostrzeżenia i pytania na temat zachowania wobec innych, przyjaźni, współczucia, odpowiedzialności. Jej radość ze zdobywania wiedzy i przebywania z dziećmi jest czymś pięknym! Gdyby nie reforma nadal nie chodziłaby do przedszkola...

Już wiemy, że dzieci urodzone do końca czerwca 2008 r. idą od września do I klasy. Julka urodziła się w lutym, więc za kilka miesięcy czeka nas kolejna zmiana. Czy się jej boimy? czy Julka jest na nią gotowa?

Mogłabym psioczyć na nieprzygotowanie szkoły do przyjęcia sześciolatków, ale uważam, że wiejska szkoła mojego dziecka jest przygotowana dobrze do spełniania swojej roli. Podobno toalety powinny byc bliżej oddziału przedszkolnego i I klasy, ale nie wydaje mi się, aby kilkanaście kroków do łazienki decydowało o tym, czy moje dziekco poradzi sobie w szkole.
Mogłabym twierdzić, że nauczyciele są nieprzygotowani na przyjęcie sześciolatków do szkoły, ale uważam, że są dużo lepiej przygotowani niż w czasach, kiedy to ja przekraczałam progi szkoły.
Mogłabym płakać nad tym, że reforma zabiera mojemu dziekcu dzieciństwo, ale to nieprawda! Sama wspominam czasy szkoły podstawowej jako ten najpiękniejszy czas mojego własnego dzieciństwa i śmiem twierdzić, że Julka za kilkanaście lat powie tak samo...
Mogłabym załamywac ręce nad nieudolnością ustawy, krzyczeć, jaki to premier jest niedobry i bezlitośnie krzywdzi nasze sześciolatki, siedzieć godzinami i myśleć, jak tu obejść ten obowiązek, wąchać Julki sweter z tęsknoty, gdy jest w przedszkolu, twierdzić, że wszystko tylko po to, by miał kto pracować na rząd i na emerytów za kilkanaście lat. Mogłabym, ale tego nie robię.

Wolę z radością patrzeć jak moje dziecko chłonie wiedzę i jak wrasta w nowy dla niej świat. Wolę cieszyć się z jej małych i większych sukcesów i wspólnie pracować nad tym, by we wrześniu z uśmiechem wkroczyła do I klasy. Wolę pokazywać jej, że nauka i przebywanie wśród rówieśników jest czymś wyjątkowym i pięknym. Wolę widzieć dobre strony tej reformy, których jest nie mniej niż złych, a być może dla nas nawet więcej.

Dziś wiem, że tak naprawdę to JA bałam się nowego i nawet nie potrafiłam obiektywnie zastanowić się nad tym, czego chce Julka i co dla niej będzie najlepsze. A przecież matka powinna mieć tę umiejętność w małym palcu...

Na szczęście nie podcięłam Julce skrzydeł i teraz z radością mogę patrzeć jak je z dnia na dzień rozpościera coraz szerzej...



Buziaki

Zakręcona Mamuśka

10 komentarzy:

  1. Ja właśnie wróciłam z przedszkola z zebrania.Coś mi się nie zgadza informacja dot.pójścia dziecka do szkoły.Piszesz,że "Już wiemy, że dzieci urodzone do końca lipca 2008 r. idą od września do I klasy. " U nas jest info,że dzieci urodzone do końca czerwca.My jeszcze zostajemy rok w przedszkolu;)Głównie chodzi o to,że Lenka musiałaby długo siedzieć na świetlicy po zajęciach,po prostu nie miałby kto jej wcześniej odebrać niż przed godz.15.I na razie odwlekamy pójście do szkoły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście - mój błąd. Już poprawiam :)

      Usuń
  2. Cieszę się, czytając tak rozsądny tekst. Też uważam, że szkoły są coraz lepiej przygotowane, a psioczą Ci, co szkoły od tych swoich 20 lat nie widzieli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że jest ktoś, kto ma podobne zdanie do mojego. :)

      Usuń
    2. Oczywiście! Moja Mama jest nauczycielką, i wiem, jak to wygląda. A w wiejskich szkołach jest jeszcze lepiej, bo tam nikt nie jest anonimowy :D

      Usuń
    3. Masz rację. Na pewno w wiejskich szkołach jest lepiej pod względem kont katu z dziećmi i z rodzicami. Wiele też zależy od nauczyciela, a my trafiliśmy na świetną panią. Jednak jak by nie było, myślę, że w obecnej sytuacji zamiast psioczyć i biadolić najlepiej poszukać pozytywów i uwierzyć we własne dziecko. :)

      Usuń
  3. Ja zostawiłam Michasia w zerówce drugi rok i nie żałuję:) Poszedł jako 7 latek:) Jest szczęśliwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza wtedy miałaś taką możliwość, a teraz już jej nie będzie. W takiej sytuacji myślę, że lepiej szukać pozytywów niż płakać nad ustawą, jak robi to nadal wielu rodziców.

      Usuń
  4. Kocham Cię jeszcze bardziej za ten tekst!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodziewałam się fali krytyki, a tu fala miłości! :)

      Usuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram