Post Top Ad

Jakie są wiejskie matki?

Natknęłam się kiedyś przypadkiem na jeden z odcinków pewnego serialu (dość popularnego!). A tam wieś. A na wsi kobiety. W dodatku matki. Z papilotami na włosach, w podomkach, rozwrzeszczane (Istna Aniela Dulska!). Nie pracują. Niczym się nie interesują (może oprócz dojenia krów i karmienia prosiaków). Wolny czas spędzają na ogół na oglądaniu seriali (tak samo durnych, jak ten, który je takimi pokazuje). Nie mają żadnych ambicji, a ich poziom kultury wynosi - 100. Kiedy jadą do miasta to zapewne jak bohaterka komedii "Zróbmy sobie wnuka" rozmawiają z automatycznymi drzwiami i sygnalizatorem na przejściu dla pieszych. Wsiowe matki. Wieśniary.

Nie mają żadnych problemów, bo przecież problemem jest brak podjazdów dla wózków w supermarketach i miejsc do karmienia w galeriach handlowych, a nie niemożność przekopania się z wózkiem przez 300 metrów błota do szosy ani konieczność karmienia w rowie nad szosą. Jeżdżenie po pampersy minimum 10 km to też żaden problem, szczególnie, gdy maluch ma biegunkę. A wyjście do kina czy na wystawę to przecież pikuś, kiedy trzeba jechać 25 km w jedną stronę. Szczególnie, gdy się jeszcze nie ma prawa jazdy, niańki do dzieci i gdy na wiosnę trzeba się przekopać przez 300 metrów błota. No ale cóż. Cierp ciało, co ci się chciało. Trzeba było mieszkać w mieście!


A ja jestem mamą ze wsi. I krew mnie zalewa, gdy widzę takie stereotypy nawet w durnych serialach. I wkurzam się, kiedy zewsząd trąbi się o udogodnieniach dla mam w miastach, a na dziurawe wiejskie ulice i brak chodników patrzy się jak na coś oczywistego. I mam ochotę wyjść z siebie i trzasnąć drzwiami, gdy czytam, że kulturalne i rozrywkowe życie każdej mamy zależy wyłącznie od niej. Taka czasami jestem sfrustrowana na tej mojej pięknej, sielskiej i anielskiej wiosce...

Nie myślcie sobie, że narzekam (No, może trochę!) albo odbieram palmę pierwszeństwa w problemach mamom z miast (Całkiem szczerze - nie odbieram!). Tak mi się tylko marzy, by mamy ze wsi przestały być postrzegane przez pryzmat swojego miejsca zamieszkania i żeby czasem coś tam wspomniano o ich problemach. Bo ja kocham moją malowniczo położoną na skraju Wdeckiego Parku Krajobrazowego, w bliskim sąsiedztwie Borów Tucholskich z jednej i Doliny Wisły z drugiej strony wioskę, ale są takie chwile, że mam ochotę przenieść się na ten koniec świata, gdzie są chodniki, supermarkety i kina pod nosem i gdzie na mamy nie patrzy się przez pryzmat tego, czy są z miasta czy ze wsi.

37 komentarzy:

  1. też mieszkam na wsi :) ba! ja mam tylko jednego sąsiada :) ale fajnie jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi czasem fajnie, a czasem tak, jak w tym wpisie :) Też mam tylko 1 sąsiada - w odległości 200 metrów.

      Usuń
  2. też mieszkam na wsi lubię wieś nie chciałąbym mieszkać w zatłoczonych zakorkowanym mieście ale chciałabym aby na wsi też coś było namiastka miasta, kino warsztaty i spotkania dla mam, haleria handlowa , fajna restauracja dla rodziców z dziećmi ot tyle . Czy to tak wiele> na wsi nie ma praktycznie nic ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety... Dlatego czasem się wkurzam, kiedy mamy z miast narzekają na brak życia kulturalnego albo twierdzą, że wszystko zależy od nas...

      Usuń
  3. Och te stereotypy...Kochana, ja jako mama piątki dzieci, oburzam się, gdy stereotypowo wielodzietnym zarzuca się patologię, "wpadki" . Stereotypy są bez sensu! Sama mieszkam na wsi (prawa miejskie to może i ma, ale my pod lasem to zabita wieś już;) i tylko się usmiecham na te głupstwa w pokazywaniu dzisiejszej wsi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze jestem na etapie irytacji tymi stereotypami... Choć pewnie przyjdzie moment, że zacznę to ignorować. Jak na razie jestem młodą (27 lat :P ) matką ze wsi, która zamiast iść na studia zakopała się w pieluchach (też pewnie wpadka :P ). A Ciebie podziwiam, bo wychowywać piątkę dzieci w dzisiejszych czasach to nie lada wyzwanie, a Ty jesteś przykładem tego, jak można robić to twórczo, bez narzekania, z macierzyńską radością. Dziękuję za odwiedziny i komentarz :)

      Usuń
    2. no tak, bo każda dziewczyna ze wsi, powinna starać się stamtąd wyrwać, a nie pakować w pieluchy;) ech...ludzie

      Usuń
    3. O właśnie! :) W końcu postronni wiedzą najlepiej, jak powinno wyglądać Twoje życie. ;)

      Usuń
  4. Choć mieszkam w mieście to bym z chęcią się na wieś przeprowadziła ,świeże powietrze,domek,ogródek ,lasy to moje małe marzenie .... .Czasy kiedy kobiety były tak postrzegane już minęły moim zdaniem ,mam bardzo dużo koleżanek mieszkających na wsi i są to dziewczyny które mają pomysł na siebie ,nie zadzierają nosa i są szczęśliwe ;)
    Aneta Paluch

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze ot umieć podejść do ludzi bez stereotypów!

      Usuń
  5. Ja też jestem wsiowa Mama i dobrze mi z tym. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi czasem dobrze, czasem źle, ale na pewno nie czuję się przez to gorsza! ;)

      Usuń
  6. No a ja niby taka miastowa od urodzenia,a nie potrafię zaparkować w centrum miasta:) Z chęcią zamieniłabym ten zgiełk i hałas na spokojną okolicę na wsi,domek,ogródek...ech...marzenia ściętej głowy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma - tak to już chyba jest. :) Na wsi pewnie drażniłyby Cię zakupy, na które musiałabyś jeździć 25 km i totalna pustka chwilami. :)

      Usuń
  7. Zamieńmy się :) Marzę o domku na wsi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy chciałabyś mieszkać akurat w moim, bo daleko mu do domku z prawdziwego zdarzenia ;) Ja bym się nie zamieniła, ale zmieniłabym parę rzeczy na wsi i w stereotypach o wiejskich matkach.

      Usuń
  8. Nasza "wieś" niby prawa miejkie ma i ... jeden market, który kosi miejscową konkurencję :) Za to ja ostatnio bez samochodu jakoś dziwnie się czuję, jak tatalny więzień- jak bez prawej ręki- mam nadzieję, że niedługo to się zmieni :) Jeszcze 2 lata temu jeździłam na zakupy 20 km, bo było taniej w biedronce- zalać samochód, zrobić zakupy i jeszcze grosz został. Teraz już nie muszę. Pieluchy i środki higieniczne mam na miejscu, ale czasem chciałabym się stąd wyrwać nie powiem, a filozofia ludzi tutejsza- też daje wiele do życzenia:-/ Wszyscy po zasilki do Gopsu- zamiast wziąść zrobić coś ze swoim życiem... I najważniejsze zagadnienie: Co ludzie powiedzą- to chyba nigdy nie zginie. I próbuję tego oduczać męża- pierwszy raz w tym roku koperty dla księdza nie dałam, a na kolędę postawiłam czerwone eleganckie świece- i w dupie mam opinie ludzi- próbuję to tępić- przynajmniej nie lubię tego w mojej obecności.

    OdpowiedzUsuń
  9. 30 lat mieszkałam w mieście ,potem czar prysł i po przebudzeniu na wsi,odsłaniając o 8 rano rolety widziałam tylko babcie z kopaczkami ,machającymi nimi już pewnie od 6 rano.Czego najbardziej mi brakowało na wsi? Chyba kostki brukowej,błoto po kolana doskwierało najbardziej.Nie licząc, oddalonych o kilka kilometrów sklepów ,czy ośrodka zdrowia.Nie wspominając już o aptece,czy poczcie.Dziwne jest też to że w tych czasach,przy drodze gminnej nie ma oświetlenia.Ciemność jest bardzo nie wygodna ,gdy dziecko o 16-stej godzinie wychodzi zimą ze szkoły i idzie drogą z latarką w ręce.To zacofanie jest przerażające,nikt z tym nic nie robi.Gdybym mogła przenieść swój dom do miasta ,zrobiłabym to bez zastanowienia.Dla wygody i skrawka cywilizacji .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do miasta bym się nie przeniosła, bo jednak cenię zalety wsi. Chciałabym jednak, by o wieś i wiejskie mamy bardziej zadbano i aby myślano o nich niestereotypowo... Chyba oczekuję zbyt wiele.

      Usuń
  10. Ola masz rację to błoto-masakra, zwłaszcza, kiedy samochód stoi u sąsiada, 200 metrów dalej, bo nie można dojechać do domu. A kilka razy dziennie trzeba dojść do auta w kaloszach i do tego nieść siatki z zakupami, i dziecko na ręku. O pchaniu taczki z całym ekwipunkiem po powrocie z marketu już nie wspomnę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Moje Kochane... Ja mieszkam w mieście wojewódzkim, ale w dzielnicy, która wieki była wsią i choć dawno w owo miasto włączona została, wsią w sumie jest nadal... Uliczki malutkie, wąskie, nie utwardzone... Jesienią i wiosną błoto jak na ornym polu :) Mało kto z władz interesuje się tym osiedlem [no, chyba, że wybory blisko to obietnic stosy...]. Lecz do centrum bym nie przeniosła się za nic... [mieszkałam 22 lata w blokowisku i nigdy bym już nie chciała tam wrócić]. Myślę, że wieś jest uroczym miejscem do mieszkania... Szkoda tylko, że tak mało się dba o infrastrukturę choćby podstawową... A matki...? Wszędzie są takie same - najcudowniejsze w oczach swoich dzieci... :)

    Agnieszka Prz.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzięki, że to piszesz bo faktycznie większość nie zdjaje sobie sprawy z tych problemów, skupiamy się na swoich miastowych, które urastaja do rangi końca świata. Masz rację. Ale wiesz co? Ja bardzo chciałabym mieszkac na wsi, serio. Nie wiem (tylko z opowieści) czym to pachnie, ale najlepiej czuję się na działce u moich rodziców pod lasem, kiedy rano idziemy po mleko od krowy, a wieczorem na spacer wsłuchując się w cykanie świerszczy, W stolicy tego nie uświadczysz i jeszcze wielu innych rzeczy, które Ty masz na wyciągnięcie ręki. Wcale nie jestem zadowolona z tego zgiełku wielkiego miasta, ale też staram się odnaleźć. Pozdrawiam, świetny wpis;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również uwielbiam przyrodę i moje otoczenie. Nie wyobrażam sobie mieszkać w mieście. Marzy mi się tylko, aby nasze, matek ze wsi, problemy zaczęły być dostrzegane. Póki co wieś jawi się większości osób jako sielankowe miejsce na beztroskie wakacje, jednak codzienne życie na nije, szczególnie, gdy ma się dzieci, wcale nie jest takie sielankowe...

      Usuń
  13. U nas to nie taka wioska, daleko od wszystkiego, na szczęście. Ale dobrze rozumiem to, że mój "spacer" to 2 km po wsi w tą z z powrotem, bo właściwie tylko tyle chodnika jest. Na szczęście u nas plac zabaw się znalazł, i jak Zośka już wiosną będzie urzędować, to tam możemy trochę czasu spędzić :) Na razie ilość ludzi i zakupy są dla mnie największym problemem. Muszę zakupy planować, najlepiej tak, żeby robić je raz, lub dwa razy w tygodniu (bo każda wyprawa do miasteczka, to 10km w jedną stronę). Na szczęście jest auto i autobus (chociaż do Poznania mamy godzinę autobusem, ale zawsze perspektywa jest). Wiem jedno, od kiedy jestem Mamą Wsiową doceniam te mamy jeszcze bardziej. Na szczęście u nas nie trzeba palić, tylko jak bardzo zimno jest, to dopalamy. Ale... czy nie warto? Szczególnie nie mogę się doczekać lata, kiedy Mała będzie mogła wyjść na podwórko, a ja nie będę musiała się martwić o wszechobecne auta...

    OdpowiedzUsuń
  14. podoba mi się przełamywanie stereotypów tym tekstem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. no cóż, droga...
    - jesli wlasna (dojazdowa), utwardzic samemu albo, swiadomi, ze to nasza decyzja, chodzic spokojnie w gumowcach (oczywiscie mozna tez pomstowac)
    - jesli wspolna, skrzyknac sie i wychodzic u wladz albo utwardzic samemu (albo pomstowac)

    w przeszlosci, i w miastach, i po wsiach, wiele fajnych i potrzebnych rzeczy (biblioteki, szkoly, drogi, mosty itd) powstawalo jako efekt zrzutek/wspolnej pracy mieszkancow, ktorzy wiedzieli, ze albo sami zrobia, albo nie bedzie, wiec woleli zrobic zamiast pomstowac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, czy gdyby w miastach kazali ulice utwardzać samemu i biblioteki otwierać samemu, i dziury w chodnikach zaklejać samemu to byłoby tak oczywiste jak to, co piszesz Anonimie drogi?

      O to mi właśnie chodzi w tym tekście: na wsi trzeba wszystko robić, naprawiać, zakładać samemu. A niby dlaczego, skoro w miastach tego typu rzeczy robią władze i jest to uznawane za ich obowiązek?

      Usuń
  16. tak, zgoda, to obowiazek wladzy, natomiast wladza finansuje takie rzeczy m.in. z... PODATKOW

    w ogole porownywanie miasta i wsia nie ma najmniejszego sensu, a oczekiwanie, ze wies i miasto beda funkcjonowac tak samo, ma tego sensu jeszcze mniej: gestosc zaludnienia, dochod na mieszkanca, wplywy z podatkow i roznego rodzaju oplat, w tym takze od firm, ktore maja wieksze obroty w miastach - we wszystkich tych kategoriach po stronie miasta mozna napisac "duzo", po stronie wsi "malo", a to sa pieniadze m.in na utrzymanie i inwestycje

    bo to mieszkancy miast finansuja sobie te nieszczesne chodniki ze SWOICH PODATKOW I OPLAT w mysli prostego rownania: duzo mieszkancow w jednym miejscu (miasto) + wyższe zarobki i wyższe podatki i oplaty (pieniadze) = wieksze wydatki (inwestycje); a i tak sa miasta, w ktorych z chodnikami wcale nie jest dobrze, czyli co jeszcze? gospodarnosc?

    no ale oczekiwac, ze to obowiazkiem "wladzy" jest zrobic chodnik albo utwardzic dojscie od domu do drogi, no to juz lekka przesada :) poprzednio nawiazalem do przeszlosci - ludzie bardziej sie angazowali, bo wiedzieli, ze o co sami nie zadbaja, tego nie beda miec; mysle, ze teraz jest tak samo: jesli bedziesz siedziec i narzekac = nic nie osiagniesz

    narzekanie i skupianie sie na roznicach nic nie wnosi, procz rosnacej frustracji, nie podoba mi sie? przeprowadzam sie, nie chce sie przeprowadzac? angazuje sie, dzialam, zmieniam przez caly czas majac w pamieci, ze z miasta nie zrobisz wsi, a ze wsi - miasta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywista sprawa, że ze wsi miasta nie zrobisz. I wcale tego nie chcę, o czym traktuje nowy post ;)
      W kwestii podatków: owszem miasto to więcej ludzi, więc więcej kasy z podatków natomiast na wsi siłą rzeczy tych podatków jest mniej, ale jest też mniej ludzi i mniejszy teren do zagospodarowania. Tak więc ten argument nie bardzo do mnie przemawia. Każda władza gospodaruje budżetem, który ma, a pewne rzeczy nie wymagają zresztą aż tak kolosalnych nakładów pieniężnych.
      Jasne - potrzebny jest zapał, pomysły, potrzebni są liderzy, którzy "ruszą" pewne rzeczy na wsi, jednak takich ludzi brakuje, a chyba nie muszę mówić, że samemu drogi nie zrobisz ani nie otworzysz przychodni.
      Myślę, że troszkę nie do końca zrozumiałeś, o co mi chodziło w tym tekście. Fakt, w dniu, w którym go pisałam, byłam sfrustrowana wiejskim życiem - każdy ma do tego prawo. ;) Jednak bardziej chodziło mi o nakreślenie problemów i pokazanie, że współczesna wieś to nie jest sielanka, bo takie przeświadczenie ciągle pokutuje wśród ludzi, którzy znają ją z wakacji. Problemy miasta się nagłaśnia, natomiast wsie zostają na uboczu i być może dlatego że nie ma wsparcia, brka też zapału ludziom do wprowadzania tych zmian, o których piszesz.

      Usuń
    2. A jeszcze a propos drogi - jeżeli jest gminna to dlaczego ja mam ją utwardzać na własną rękę? To tak, akbyś Ty naprawiał dziury w jezdni w mieście. :)

      Usuń
  17. "natomiast na wsi siłą rzeczy tych podatków jest mniej, ale jest też mniej ludzi i mniejszy teren do zagospodarowania. Tak więc ten argument nie bardzo do mnie przemawia."

    no tak, nie przemiawia, bo nie bierzesz pod uwage np. tego, ze tych srodkow jest ZNACZACO mniej, a odleglosci są ZNACZACO wieksze - drogi, wodociagi, kanalizacja, oswietlenie i te nieszczesne chodniki (w miescie 1km chodnika to wyrazna poprawa odczuwalna przez mnostwo osob - na wsi dajesz 5 rodzinom po 200 m chodnika na trasie dom-szosa - a przeciez moga chodzic w gumowcach :)

    "jeżeli jest gminna to dlaczego ja mam ją utwardzać na własną rękę?"
    to nie utwardzaj, przeciez nikt Ci nie zmusza, wydawalo mi sie, ze chcesz miec droge :D bo, trzezwo oceniajac sytuacje, potrafisz chyba sobie odpowiedziec na pytanie "czy i kiedy droga bedzie utwardzona?" :)

    "To tak, jakbyś Ty naprawiał dziury w jezdni w mieście. :)"
    nie mieszkam (juz) w miescie - zreszta w miescie albo olewasz temat i omijasz dziury, albo aktywnie dzialasz, albo.... pomstujesz - miasta maja o tyle przewage, ze ludzi jest wiecej, zatem: wieksze wplywy do budzetu i latwiej zebrac wystarczajaco liczbe rozzloszczonych (masa krytyczna skutecznie oddzialujaca na czulego-wyborczo decydenta)

    "Myślę, że troszkę nie do końca zrozumiałeś, o co mi chodziło w tym tekście."
    rzeczywiscie, skupilem sie na tym, co napisalas :)

    "Problemy miasta się nagłaśnia, natomiast wsie zostają na uboczu"
    problemy miasta naglasniaja rozzloszczeni ludzie - zaden burmistrz, prezydent, czy urzednik sam siebie nie zaczyna krytykowac :D to robia ludzie - a jesli ludzie w miastach sa generalnie bardziej chetni to dzialania, no to maja efekty

    "i być może dlatego że nie ma wsparcia, brka też zapału ludziom do wprowadzania tych zmian, o których piszesz."

    nie do konca rozumiem, jakie roznice miedza wsia a miastem w zakresie wsparcia masz na mysli

    sporo ludzi rezygnuje ze wsparcia, bo musieliby dac cos z siebie i to sie kloci z ICH definicja "wsparcia"; sa tez tacy, ktorzy calymi rodzinami utrzymuja sie z groszowych zasilkow i ktorzy powstrzymuja sie od dobrze platnej pracy albo za wszelka cene pracuja na czarno (co ogranicza ich mozliwosci rozwoju, bo nie kazdy pracodawca sie na cos takiego zdecyduje, a juz na pewno nie ten na poziomie, przekreslasz mozliwosc uzyskania dobrej opinii do nastepnej pracy, nie mozesz wpisac doswiadczenia do cv), a wszystko tylko po to, by tu dostac smieszna kase za nic itd. itd.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he można by dyskutować w ten sposób w nieskończoność. Przypuszczam, że i tak Cię nie przekonam do pewnych moich spostrzeżeń, a Ty mnie do swoich. :) Niemniej dziękuję za ciekawą opinię i cieszę się, że tekst wzbudza emocje.

      Usuń
    2. nie mozesz sie przekonac do tego, że tereny wiejskie sa slabiej zaludnione, maja nizsze przychody z podatkow i rozciagnieta na proporcjonalnie wiekszej w przeliczeniu na mieszkanca przestrzeni infrastrukture? to sa fakty - te mozna ignorowac

      Usuń
    3. Fakty są oczywiste. Chodzi mi raczej o fakt, że nie zgadzam się z tym, iż o zalepienie każdej dziury w miejskim chodniku walczą mieszkańcy tak jak piszesz, że władza nic nie musi, że wszstko trzeba "wychodzić" i wyprosić.

      Usuń
  18. Świetny tekst!!! :) Mnie też to bardzo wkurza, ten ogólny obraz jak przedstawiają ludzi mieszkających na wsi... Mąż mi ostatnio pokazał program "Faceci do wzięcia" czy jakoś tak. A potem "miastowi" myślą, że na wsi mieszkają debile.... ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Wystarczy posłuchać, jaki wydźwięk ma słowo "wiocha" czy "wieśniak". Tak, jakby wszyscy mieszkający na wsi byli debilami, których kreują głupie programy. Może wśród dorosłych nie ma jeszcze aż takich barier, ale już np. w szkołach dzieci ze wsi często są niesprawiedliwie dyskryminowane.

      Usuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram