Post Top Ad

Macierzyństwo jest pełne paradoksów...

Jesteś w ciąży. Najpierw czekasz aż miną te cholerne mdłości.  Ale mdłości są jedną z niewielu rzeczy, za którą za jakiś czas nie zatęsknisz...

Potem czekasz aż wreszcie urośnie ci brzuszek i będziesz mogła dumnie go eksponować po to, by w ósmym miesiącu czuć się jak słonica i czekać, aż wreszcie brzuch wróci do swoich dawnych rozmiarów.

Od trzeciego miesiąca nasłuchujesz i każdy ruch jelit podejrzewasz o to, że jest tym pierwszym kopniaczkiem po to, by za parę miesięcy masować z bólu żebra i z ulgą przyjmować okresy drzemki malucha w brzuszku.

W siódmym miesiącu chcesz, żeby był ósmy, a w ósmym dziewiąty. W 36 tygodniu siedzisz jak na igłach czekając, aż odejdą ci wody. Chcesz już zobaczyć i przytulić maleństwo. Po pierwszym miesiącu nieprzespanych nocy i kolek, zaczynasz z rozrzewnieniem mysleć o słodkim, ciążowym brzuszku...


Kochasz te rozkoszne małe rączki i nóżki u noworodka, ale z drugiej strony nie możesz się doczekać, kiedy zacznie raczkować, potem chodzić i powie do ciebie urocze:"Mama". Kiedy to wreszcie nastąpi, nie raz wspominasz, jak było łatwo, gdy maluch tylko leżał w łóżeczku i gaworzył do karuzelki...

Gdy ma dwa lata i przechodzi osławiony bunt, marzysz, by skończył sześć i poszedł wreszcie do skzoły. Marzysz o tych przedpołudniowych chwilach spokoju, kiedy potomek grzeje szkolną ławę... A jak już w końcu nadejdzie ten czas, zamiast się relaksować, trzęsiesz się ze strachu, jak sobie radzi, a potem na wywiadówce dowiadujesz się, co to znaczy prawdziwy bunt...

Zaczynasz więc marzyć, by kilkulatek stał się nastolatkiem, bo przecież wy na pewno będziecie mieli genialne kontakty i nastoletnie czasy będą wam upływały na wspólnych zakupach, jedzeniu lodów w kawiarni, pożyczaniu sobie ciuchów i zwierzeniach (jeśli to córka) oraz na wspólnym słuchaniu Metalliki i rozmowach o życiu (jeśli to syn). Tymczasem, kiedy twoje dziecko kończy naście lat i pierwszy raz wraca do domu po północy albo słyszysz, jak nazywa cię w romzowie z kolegami "stara", ze łzami w oczach marzysz by znowu było w przedszkolu...

Chcemy przyspieszyć czas, a z nim rozwój naszych dzieci, a jednocześnie go zatrzymać. Cały czas na coś czekamy będąc mamami, tylko po to, by zatęsknić za tym, co minęło, gdy już wymarzona chwila nadejdzie. Macierzyństwo jest pełne paradoksów...

Czy nie jest tak, że przez to ciągłe porównywanie dziecka z innymi, przez to obgryzanie paznokci w oczekiwaniu czy już wreszcie zrobi siusiu na nocnik, powie "chrabąszcz" albo narysuje kwadrat, przez tę nieumiejętność naturalnego poddania się upływowi czasu same sobie odbieramy radość z bycia mamą?... No jest. Tylko niech mi ktoś powie, jak się od tych paradoksów uwolnić???

Do powyższej refleksji zainspirował mnie tekst na jednym z moich ulubionych blogów: Potwory Wózkowe.


Pozdrawiam

Zakręcona Mamuśka

7 komentarzy:

  1. Przed chwilą wcięło mi komentarz,a się naprodukowałam! :-/
    Ale co do komentarza :) Aktualnie w 38 tygodniu czekam na poród- choć niedawno czekałam ,kiedy brzuch urośnie hehe :) Czekam kiedy starsze za lata 3 pójdzie do szkoły, młodsze do przedszkola- choć jeszcze na świecie go nie ma. I o czym ja będę pisać za lat 10, kiedy dzieci powiedzą: Matka skończ :)! :) Siarę robisz hehe :-D życie to jeden wielki paradoks

    OdpowiedzUsuń
  2. całe nasze życie można by tak podsumować... No bo ja? Jesteśmy w szkole, chcemy już po szkole być, a potem iść "na swoje"... itd... :D Ale ja nie żałuję niczego i idę do przodu rozkoszując się wszystkim po kolei :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, jdnak ja czasem czuję, że przez to czekanie i "poędzanie" czasu życie ucieka mi przez palce...

      Usuń
  3. ahh taka już chyba natura człowieka, że wiecznie na coś czeka zamiast łapać tu i teraz, przy Snikersiku nauczyłam się bardziej doceniać czas nie bylejak, bylegdzie, bylezkim ale właśnie z nim

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki moim dzieciom też bardziej doceniam i w ogóle zauważam czas, jednak z drugiej strony przy nich płynie szybciej i to przy nich jeszcze częściej na coś się czeka... ot, taki paradoks...

      Usuń
  4. świetnie to ujęłaś.. i pomyśleć że to wszystko spoczywa na naszej głowie;)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram