Post Top Ad

Mama dawniej kontra mama współczesna, czyli weź przykład z babci!

Pamiętam opowiadania babci o tym, jak rodziła dzieci w domu, a trzy dni po porodzie szła w pole nie myśląc o bólu i zmęczeniu. Prała na tarze pieluchy, robiła masło, piekła chleb, zajmowała się gospodarstwem i miała jeszcze siłę pośpiewać dzieciom kołysanki przed snem. A dla swojego męża była szalenie kobieca w chustce na głowie i w fartuchu. Dzieci karmiła piersią tak długo, jak miała pokarm i ochotę, a potem dostawały mleko prosto od krowy. Jak podrosły jadły chleb z masłem, skwarki i gryz na mleku. Nie miały alergii, a lekarze nie straszyli, że będą otyłe. Jak nabroiły nie raz dostały ścierą przez łeb. I nie miały z tego powodu traumy na całe życie.

Nie było słoiczków, czterdziestu rodzajów mleka w proszku, trzystu rodzajów kosmetyków dla dzieci i for internetowych, na których roztrząsa się kolor kupki. Nie było takiej wiedzy i takiego dostępu do informacji, jak dzisiaj, a mimo to dzieci wcale nie chorowały więcej niż teraz, a mamy po prostu kierowały się sercem i instynktem. Fakt: bez pampersów, wilgotnych chusteczek, pralek automatycznych i  podgrzewaczy nie było lekko. I pewne jest, że fizycznie nigdy się tak nie napracujemy jak nasze babcie! Za to psychicznie, w kwestii wychowania dzieci nigdy nie będziemy mieć takiego luzu!


Dziś rodzimy w coraz bardziej ludzkich warunkach i walczymy o to, by były coraz bardziej ludzkie. Całe szczęście, bo jeszcze moja mama rodziła w sali wieloosobowej przysłonięta jedynie parawanem... [KOSZMAR!]Nie musimy spierać kupek kilka razy dziennie. [I dzięki Bogu, bo mnie wyprowadza z równowagi taki wypadek raz na jakiś czas, a co dopiero codziennie!] Mamy obiadki w słoiczkach, więc nie musimy gotować dziecku osobno. Mamy Internet, setki czasopism, poradników, nadających z odbiorników telewizyjnych specjalistów ze wszystkich dziedzin i ... mętlik w głowie.

Zastanawiam się czasem, czy ten rodzicielski instynkt gdzieś w nas zaginął czy my sami stłamsiliśmy go poradami z for internetowych i doktorka Google? Co chwila czytam gdzieś o jakimś nowym "stylu" rodzicielstwa i pytam siebie: a czy rodzicielstwo w MOIM STYLU to za mało?!

Obserwuję na forach mamy, które nie śpią nocami przez jedną kupkę więcej u swojego dziecka i o ile jako matka potrafię zrozumieć że się martwią o tyle wiem także, że czytając dziesiątki sprzecznych opinii na temat tej kupki wcale sobie ani dziecku nie pomogą! Wręcz przeciwnie: kupka urośnie [Przepraszam za połączenie] do rangi dramatu, a maluszek po prostu wypił więcej niż zazwyczaj i następnego dnia już brudzi pampers z normalna częstotliwością. Oczywiście problem celowo przerysowany, ale tak to własnie funkcjonuje.

Wiedza jest ważna i chwała cywilizacji za to, że mamy do niej coraz lepszy dostęp, jednak w zdobywaniu jej wskazany jest rozsądek i umiejętność oddzielania ziarna od plew...
Myślę, że warto znaleźć złoty środek pomiędzy chęcią wiedzy i prawidłowej opieki nad dzieckiem, a własnym instynktem i tym, co podpowiada nam serce. Weźmy przykład z naszych babć i będąc mamami, bądźmy po prostu sobą...

9 komentarzy:

  1. Mnie kupka na ubraniu też czasem wyprowadza z równowagi, a męża wręcz odstrasza - ciekaea jestem jak by to wyprał :p I chwała naszym babciom za siły, które miały do tego wszystkiego...
    Co do porad są potrzebne, bo czasem matka na prawdę nie ma wiedzy w jakimś temacie. Jednak czasem też szukam czegoś na forach, czytam niektóre pytania i myślę sobie "kobiety, czy Wy macie własny mózg?". Zamiast pomyśleć i zdać się na swoją miłóść do dziecka i instynkt, który wie najlepiej zastanawiają się nad bzdetami. Co do "stylu macierzyństwa" można promować różne style, które będą dla ludzi bez wyobraźni... dla mnie najlepszy styl macietzyństwa to mój styl, mój własny. Każda kobieta, która ma swój własny styl macierzyństwa ma styl najlepszy, najlepszy dla swojego dziecka.
    Mamusie powinnyśmy ufać sobie inswoim przekonaniom i nie robić nic wnrew sobie. Instynkt, którymamy w naturze jest lepszy niż stos sprzecznych rad ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również zaglądam na fora internetowe i nie twierdzę, że jest to złe, ale jednak czasem można sobie narobić więcej szkody niż pożytku szukając rad na wszystko. Mam wrażenie, że Internet i gazety zabiły w nas ten instynkt a przynajmniej bardzo mocno go w wielu z nas stłamsiły. próbuje się nam wmawiać, że są wzorce na wszystko, a to przecież nieprawda.
      Zgadzam się z Tobą w 100% - każda kobieta ma swój własny styl, który jes najlepszy dla jej dziecka. oczywiście warto czerpać wiedzę i inspirację z różnych źródeł, ale mądrze, nie zatracając przy tym siebie.

      Usuń
  2. to prawda, kiedyś kobiety były silniejsze, niestety cywilizacja, cyfryzacja czasami wcale na dobre nie wychodzi, zbyt duży dostęp do informacji, często sprzecznych powoduje mętlik, dlatego nie ufam dr google, jak mam jakieś wątpliwości wolę zapytać pediatrę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie pediatrę... Czasem zastanawiam się, czy niektóre Mamy nie wybrały pediatry? Bo takie pytania czasem się widzi od Mam, że to jest jakieś szaleństwo. Jak mi dziecko ma mega wysypkę to jadę do lekarza, kiedy tylko mnie przyjmie, a te piszą, że dziecko od tygodnia ma wysypkę i co to może być... Bosz...

      Usuń
    2. Macie rację Dziewczyny. Też mnie to często po prostu przeraża...

      Usuń
  3. A my jesteśmy na wielorazowych pieluchach :D ale da się z tym żyć :P Ale co było też kiedyś? Kiedyś dzieci szybciej jadły to, co reszta rodziny, ale kiedyś w jedzeniu nie było tyle syfów... Ja staram się odpychać wszelkie dobre rady i robić po mojemu, w zgodzie ze sobą i swoją intuicją. W końcu? MAMA ZAWSZE WIE NAJLEPIEJ :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja poszłam na łatwiznę i używam pampersów, ale korzystam też z wielu babcinych rad i sposobów np. podczas przeziębienia. Nie przywiązuję też tak restrykcyjnie wagi do kalendarza rozszerzania diety. oczywiście stosuję się do ogólnych założeń, ale nie wariuję, kiedy maluch chce np. w wieku 6 miesięcy posmakować truskawkę. Obserwuję jego reakcję i tyle.

      Usuń
  4. Moja pierwsza córka wychowała się na tetrze, na zupkach robionych przeze mnie, na mleku bez mała "prosto od krowy", tak więc byłam matką ala "nasze babcie".. :) Przy młodszej sięgnęłam tylko po jedno udogodnienie - pampersy... Nie ufałam słoiczkom a i nie ukrywam, że ważnym czynnikiem decyzyjnym była i ekonomia... Ceny zupek kupnych przerastały nasze możliwości, tak więc nadal tarłam mięsko przez sitko [tak, tak nie miałam blendera] i jakoś moje dziewczyny nie umarły od tego.. :) Nie rozczytywałam się też w różnych radach i poradach... "Czytałam" swoje córki sercem i instynktem i chyba nie zrobiłam Im tym krzywdy... Na koniec napiszę: cieszę się, że mogłam rodzić i wychowywać małe dzieci w czasie, gdy mniej było techniki i wygodnych udogodnień a więcej natury i zaufania do samej siebie... :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    Agnieszka Prz. - Matka starej daty... :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację w wielu sprawach. Najważniejszy jest własny instynkt, a przede wszystkim własne DZIECKO. To na nim powinnyśmy się skupić, a wtedy od niego właśnie dostaniemy te jedyne dobre odpowiedzi. I zamiast pytać googla dlaczego moje dziecko płacze i przeczesywać fora warto własne dziecko poobserwować, a wtedy mętlik zniknie i wszystko samo się rozwiąże.
    Z drugiej strony są zdobycze cywilizacji, z których warto korzystać, choćby po to by mieć więcej czasu dla swoich dzieci. :)
    To ważny temat. Fajnie, że go podjęłaś!

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram