Post Top Ad

21:15

Pierwsza pomoc dla dzieci i niemowląt bez tajemnic.

Napisała , w
Dziś zapytam: czy jest jakaś mama, która nigdy nie pomyślała o sytuacji, w której musiałaby uratować życie swojego dziecka? Myślę, że nie ma. Całe szczęście, jeżeli kończy się tylko na obawach, jednak nigdy nie możemy mieć pewności, że ta sytuacja, którą sobie wyobrażamy, rzeczywiście nas nie spotka... 
Jak uspokoić matczyne lęki i sprawić, że każda z nas poczuje się choć trochę pewniej myśląc o konieczności udzielenia pierwszej pomocy dziecku?  Odpowiedź jest prosta: zdobyć wiedzę, jak w nagłym wypadku tej pomocy maluchowi udzielić! 
Odkąd pod ręką mam niepozorną książeczkę Wydawnictwa Sierra Madre pt. "Pierwsza pomoc dla dzieci i niemowląt. 30 nagłych wypadków od A do Z". Autorem tego poradnika jest wieloletni ratownik Mikołaj Łaski. Książeczka ma bardzo wygodną formę zbliżoną do spiralnego notatnika i dodatkowo jest "zamykany" na gumkę u dołu. Możecie zobaczyć to dokładnie na poniższym zdjęciu:


10:26

Idź się leczyć!

Napisała , w
Czy tylko ja mam wrażenie, że wymyślono już lekarstwo prawie na wszystko? No może oprócz tego, na co ono naprawdę jest potrzebne...

Masz zimne stopy? Zamiast zbadać się w kierunku miażdżycy, założyć grubsze skarpetki, łyknąć sobie nalewki domowej roboty z wieczora albo rozgrzać się ze swoim Lubym - łyknij tabletkę. 

Masz ochotę na słodycze? Zamiast skorzystać z jednej z trzech możliwości:
- jak przystało na dorosłego człowieka przemyśleć sprawę i sobie odmówić tej przyjemności z uwagi na możliwe pójście jej w biodra
lub 
- jak przystało na dorosłego człowieka wszamać tego batona, a potem poćwiczyć z Chodakowską i go spalić 
lub
-  jak przystało na dorosłego człowieka zeżreć tego batonika i olać sprawę - w końcu raz, nie zawsze.
Łyknij tabletkę.

12:23

Macierzyństwo jest pełne paradoksów...

Napisała , w
Jesteś w ciąży. Najpierw czekasz aż miną te cholerne mdłości.  Ale mdłości są jedną z niewielu rzeczy, za którą za jakiś czas nie zatęsknisz...

Potem czekasz aż wreszcie urośnie ci brzuszek i będziesz mogła dumnie go eksponować po to, by w ósmym miesiącu czuć się jak słonica i czekać, aż wreszcie brzuch wróci do swoich dawnych rozmiarów.

Od trzeciego miesiąca nasłuchujesz i każdy ruch jelit podejrzewasz o to, że jest tym pierwszym kopniaczkiem po to, by za parę miesięcy masować z bólu żebra i z ulgą przyjmować okresy drzemki malucha w brzuszku.

W siódmym miesiącu chcesz, żeby był ósmy, a w ósmym dziewiąty. W 36 tygodniu siedzisz jak na igłach czekając, aż odejdą ci wody. Chcesz już zobaczyć i przytulić maleństwo. Po pierwszym miesiącu nieprzespanych nocy i kolek, zaczynasz z rozrzewnieniem mysleć o słodkim, ciążowym brzuszku...

10:12

Książeczka dla Małego Fana motoryzacji.

Napisała , w
Jeszcze przed Świętami obiecałam Wam kilka słów o tym, co moje dzieciaki znalazły pod choinką. Dziś wreszcie pierwsza recenzja. Będzie o tym, co moje Tygryski i ja lubimy najbardziej, czyli o książce!

W worku Mikołaja książek zabraknąć nie mogło, jednak tym razem postawiłam na coś mniej tradycyjnego. Wybrałam Wydawnictwo Zielona Sowa i skorzystałam z rabatu, jaki oferowali przed Świętami. Julka znalazła pod choinką teczkę "Baśniowe stroje księżniczek", która pozwala na tworzenie kreacji papierowym laleczkom, natomiast dla Szymka wybrałam książeczkę "Pojazdy. Zgadnij co to jest". I to właśnie o tej drugiej pozycji chcę wam dziś napisać troszkę więcej.

12:49

Mama dawniej kontra mama współczesna, czyli weź przykład z babci!

Napisała , w
Pamiętam opowiadania babci o tym, jak rodziła dzieci w domu, a trzy dni po porodzie szła w pole nie myśląc o bólu i zmęczeniu. Prała na tarze pieluchy, robiła masło, piekła chleb, zajmowała się gospodarstwem i miała jeszcze siłę pośpiewać dzieciom kołysanki przed snem. A dla swojego męża była szalenie kobieca w chustce na głowie i w fartuchu. Dzieci karmiła piersią tak długo, jak miała pokarm i ochotę, a potem dostawały mleko prosto od krowy. Jak podrosły jadły chleb z masłem, skwarki i gryz na mleku. Nie miały alergii, a lekarze nie straszyli, że będą otyłe. Jak nabroiły nie raz dostały ścierą przez łeb. I nie miały z tego powodu traumy na całe życie.

Nie było słoiczków, czterdziestu rodzajów mleka w proszku, trzystu rodzajów kosmetyków dla dzieci i for internetowych, na których roztrząsa się kolor kupki. Nie było takiej wiedzy i takiego dostępu do informacji, jak dzisiaj, a mimo to dzieci wcale nie chorowały więcej niż teraz, a mamy po prostu kierowały się sercem i instynktem. Fakt: bez pampersów, wilgotnych chusteczek, pralek automatycznych i  podgrzewaczy nie było lekko. I pewne jest, że fizycznie nigdy się tak nie napracujemy jak nasze babcie! Za to psychicznie, w kwestii wychowania dzieci nigdy nie będziemy mieć takiego luzu!

17:14

Jakie są wiejskie matki?

Napisała , w
Natknęłam się kiedyś przypadkiem na jeden z odcinków pewnego serialu (dość popularnego!). A tam wieś. A na wsi kobiety. W dodatku matki. Z papilotami na włosach, w podomkach, rozwrzeszczane (Istna Aniela Dulska!). Nie pracują. Niczym się nie interesują (może oprócz dojenia krów i karmienia prosiaków). Wolny czas spędzają na ogół na oglądaniu seriali (tak samo durnych, jak ten, który je takimi pokazuje). Nie mają żadnych ambicji, a ich poziom kultury wynosi - 100. Kiedy jadą do miasta to zapewne jak bohaterka komedii "Zróbmy sobie wnuka" rozmawiają z automatycznymi drzwiami i sygnalizatorem na przejściu dla pieszych. Wsiowe matki. Wieśniary.

Nie mają żadnych problemów, bo przecież problemem jest brak podjazdów dla wózków w supermarketach i miejsc do karmienia w galeriach handlowych, a nie niemożność przekopania się z wózkiem przez 300 metrów błota do szosy ani konieczność karmienia w rowie nad szosą. Jeżdżenie po pampersy minimum 10 km to też żaden problem, szczególnie, gdy maluch ma biegunkę. A wyjście do kina czy na wystawę to przecież pikuś, kiedy trzeba jechać 25 km w jedną stronę. Szczególnie, gdy się jeszcze nie ma prawa jazdy, niańki do dzieci i gdy na wiosnę trzeba się przekopać przez 300 metrów błota. No ale cóż. Cierp ciało, co ci się chciało. Trzeba było mieszkać w mieście!

20:11

Plastelinowa laurka dla dziadka.

Napisała , w
Dzień Babci i Dziadka tuż, tuż! Czy Wasze pociechy zrobiły już laurki? Jeśli nie, mam dziś dla Was inspirację!

Pamiętam jak w dzieciństwie z przejęciem siedziałam nad wycinankami, klejem, farbami, kredkami i z całego małego serduszka starałam się zrobić coś wyjątkowego dla babć i dziadka. Byli mi bardzo bliscy... Szczególnie, że z babcią i dziadkiem od strony taty mieszkałam przez całe dzieciństwo dom przy domu...

W tych wyjątkowych dniach 21 i 22 stycznia zawsze wręczałam im laurki z wierszykiem na ustach:

Babciu, Dziadku cóż Wam dam?
Jedno serce tylko mam,
a w tym sercu róży kwiat.
Babciu i Dziadku żyjcie 100 lat!

Znacie, pamiętacie? :)

Dziś z Julką zaczęłyśmy przygotowania do wtorku i środy. Mamy do przygotowania 4 laurki: dla babci Gizeli, babci Marysi, prababci Heleny i dziadka Mariana.

12:02

Spokój przez zabawę, czyli zabawy z dzieckiem nadpobudliwym ruchowo.

Napisała , w
Każdy, kto ma w domu Żywe Srebro wie, jak trudno je ujarzmić. Oczywiście nie chodzi o to, by zmieniać jego temperament (Ja w każdym razie jestem zdania, że żywiołowość pomoże mojej córce w życiu.), ale o to, by usiadło choć na 10 minut...

Owszem, zabawy ruchowe są dobre, ale ile można biegać i skakać, szczególnie w pięćdziesięciometrowym mieszkaniu, kiedy pada deszcz albo po 20:00, kiedy po całym dniu padasz na twarz. Poza tym równowaga i wyciszenie jest potrzebne nawet Żywemu Srebru, tylko, że jemu znacznie trudniej to osiągnąć niż Ciepłym Kluseczkom czy nawet Cichym Wodom... I czasami miewa przez to problemy np. w szkole...

Jeśli też jesteście rodzicami takich Sreberek, proponuję Wa dzisiaj kilka zabaw, które wyciszają, uczą koncentracji i panowania nad nadruchliwością.

12:52

Zazdrość dziecka o młodsze rodzeństwo - jak sobie z nią radzić?

Napisała , w
Sporo słyszałam o zazdrości starszej latorośli, gdy w domu pojawia się młodsza. Osobiście nawet sama ją generowałam, gdy na świat przyszła moja o 5 lat młodsza siostra... Podobno też chciałam pić mleko z piersi i uparcie przestałam wymawiać "r"  zamieniając je na "j". No ale było to dosyć dawno temu i skutecznie wyparłam tamten czas z pamięci. Oczekując na narodziny Szymka, nie myślałam w ogóle o zazdrości Julki. Owszem, wyobrażałam sobie jakieś małe zgrzyty, ale byłam pewna, że nie potrwają długo i zostaną szybciutko zażegnane. Tymczasem rzeczywistość w zderzeniu z moimi matczynymi fantazjami o szczebioczącej do siebie słodko dwójce maluszków okazała się dosyć bolesna...

Julka była jedynaczką przez 4 lata z hakiem. Wychuchana, wydmuchana. Córeczka mamusi i tatusia. Pewnie, że nie pozwalaliśmy jej na wszystko, ale na pewno na wiele ... Zresztą prawda jest taka, że dla kilkulatka, który ma rodziców tylko dla siebie, pojawienie się siostry lub brata, jest jak pojawienie się intruza, który mu miłość mamy i taty zabierze. Jeżeli nie całkowicie, to przynajmniej w jakimś stopniu.

12:32

Bohaterowie pierwszoplanowi. Cz. II: Szymon.

Napisała , w
Przyszedł czas na drugi wpis z cyklu: poznajcie nas lepiej. Dużo było ostatnio o Julii, więc dziś na pierwszy plan wysunie się Szymon. Człowieczek, który wywrócił moje życie do góry nogami po raz drugi...


Przyszedł na świat 24 kwietnia 2012 roku o 2:55, spełniając moje marzenie o nocnym porodzie. :) Nie pozwolił tacie pojechać na 5:00 do pracy - zamiast tego zafundował mu atrakcje na porodówce.
10:57

Chcesz poczuć się dobra mamą? Przeczytaj!

Napisała , w
Ileż to razy zastanawiałaś się, czy w ciąży wolno Ci jadać na co masz ochotę? Czy dobrze robisz podając dziecku wyłącznie pierś do szóstego miesiąca życia? Czy powinnaś zakładać maleństwu czapeczkę po kąpaniu? A spać z dzieckiem źle czy dobrze? Wychodzić, kiedy wieje i pada czy lepiej zostać w domu?

Ile razy miałaś wyrzuty sumienia, że z Twoich piersi nie chciało płynąć mleko i od razu podałaś dziecku mieszankę? A może przed ukończeniem roku przeszłaś na mleko krowie? To podobno też fatalny błąd... A pierwsze jedzonko? W wieku 4, 6 miesięcy czy później? I co podać? Dziecko dostało alergii po jabłuszku? A przecież mówili, że to idealny owoc na pierwszy posiłek!

Katujesz się kolejnymi wątpliwościami... Nie śpisz po nocach zadręczając się pytaniem: czy jestem dobrą matką?! Chłoniesz wszelkie poradniki, czasopisma i wzorce na "wychowanieidealne". Przekopujesz Internet w poszukiwaniu złotych rad i najnowszych zaleceń WHO w kwestii karmienia i pielęgnacji dziecka... Mimo to wciąż nie czujesz się wystarczająco dobra, a wątpliwości Cię nie opuszczają.

12:23

Prawdziwe emocje kontra zmyślone historie, czyli mały wrażliwiec w fikcyjnym świecie.

Napisała , w
Komu  nie zdarzyło się nigdy popłakać na filmie? Albo choćby wzruszyć tak, że płacz mieliście na końcu nosa? Czy tylko mnie rozwala na łopatki "Titanic" (mam w nosie opinie, że jest tandetny) i "Wzgórze nadziei"???  Mówcie, co chcecie, ale ja znam osoby, które przepłakiwały każdy odcinek "Zbuntowanego anioła", co już rzeczywiście uważam za lekkie nadużycie (LOL), a tych, co się nie wzruszają, kiedy Rose puszcza zamarzniętą dłoń Jacka i pozwala mu opaść na dno oceanu, mogłabym policzyć na palcach jednej ręki!

Jesteśmy dorośli. Wiemy, że to fikcja:  że DiCaprio wcale nie utonął, a Nicole Kidman wcale nie została sama z pamiątką w postaci córki podobnej do Inmana. A mimo to emocje biorą górę... Bo emocje zawsze są prawdziwe...

Cóż więc się dziwić dzieciom, którym trudno odróżnić fikcję od rzeczywistości, że tak łatwo poddają się emocjom? Tak łatwo jak moja Julia na przykład...

11:14

Moje etui jest ... Kosmitką!

Napisała , w
Wierzycie w ufo? Ja jestem nastawiona raczej sceptycznie, a raczej byłam do momentu aż moje dziecko przekonało mnie, że jestem w błędzie.

Wszystko zaczęło się od konkursu u Ninumilu, który polegał na zaprojektowaniu etui na telefon lub torebki w klimacie NinuMilu właśnie, czyli  z wizerunkiem laleczki. Lubimy takie kreatywne konkursy, bo w końcu to okazja, by spędzić wspólnie czas, rozwinąć wyobraźnię, zdolności i kreatywność dziecka a czasami również coś wygrać. :)

Zasiadłyśmy więc z Julią do tworzenia. Przyznaję się bez bicia - miałam pewną wizję tego projektu, ale ... moje dziecko nie miało zamiaru się do niej dostosowywać! Samo chwyciło za kredki i zaczęło przelewać na papier to, co podpowiadała mu nieograniczona wyobraźnia! 
- Dlaczego pokolorowałaś jej buzię na zielono, a włosy na niebiesko Julka?
- Bo to jest Kosmitka, Mamo!
I tak powstał chyba najbardziej awangardowy projekt konkursowy, jaki pojawił się w galerii na profilu facebookowym NinuMilu, o tu: Zostań projektantem - konkurs.

Post Top Ad

Instagram