Post Top Ad

Co mama czuje, gdy dziecko choruje...

Przyplątał się do nas najpierw on: upierdliwy i uporczywy, zakłócający spanie, jedzenie i zabawę, raz spływający niczym wodospad, a za chwilę korkujący nosek niczym malująca się w aucie babka z kawału ruch na ulicy. Katar! Masakryczny, okropny i paskudny! Biedny Szymuś tak ciężko w nocy oddychał, że ja sama czułam jakbym się dusiła, kiedy tego słuchałam. Maść majerankowa pomagała na chwilę, Otrivin też. Nie trzeba było dużo czasu, by Julka też złapała. I my oboje: mama i tata. Zresztą już nawet nie pamiętam, kto "przyniósł" to paskudztwo! Po paru dniach do kataru dołączył kaszel. Równie upierdliwy i uporczywy jak jego kolega po fachu... Ech...


Wizyta u lekarza: wirus. Syropki i krople. Julia tydzień w domu. Od poniedziałku już chodzi do przedszkola, ale kaszel jeszcze do końca nie minął. Nadal się syropkujemy. Za to Szymon ze swoją słabszą odpornością (po gronkowcach i przez anemię) zamiast poprawy odnotował pogorszenie: z poniedziałku na wtorek gorączka, załzawione oczy, katar uniemożliwiający prawie oddychanie, duszący kaszel. Lekarz po raz drugi. Antybiotyk. Nie ma rady, choć antybiotyków nie lubimy i się boimy...

Teraz jest noszenie, marudzenie, nocne budzenie no i moje zmęczenie. Jednak dziś po drugiej dawce antybiotyku już widzę lekką poprawę, więc jest i nadzieja! 

Kiedyś napisałam gościnnie na blogu W Roli Mamy tekst o tym, jak to mama choruje na duszy, gdy dziecko choruje na ciele... Tu możecie go przeczytać: Dziecko choruje na ciele, a mama na duszy. Chyba każda mama przyzna mi rację. Ta bezradność w obliczu choroby dziecka jest straszna! Chciałoby się wziąć na siebie ten katar, kaszel i gorączkę, a nie można... Na szczęście takie choroby mijają szybko nie pozostawiając po sobie śladu. I znów można spokojnie, głęboko odetchnąć. Wraca pogodne dziecko i świat staje się jaśniejszy.


P.S.
Myśląc sobie o tym, co ja czuję przy zwykłej infekcji Szymka, myślę o tych mamach, które czują to o wiele mocniej, o wiele dłużej i mimo, że inne załamałyby ręce, one walczą nawet przebijając głową mur... Taką mamą jest mama Dawidka Spałek, o którym wczoraj mogliście zobaczyć reportaż w TVN! Miałam zaszczyt przeprowadzić z Panią Spałek króciutką rozmowę i napisać artykuł o Dawidku. Zapraszam Was do przeczytania: Mały - Wielki Wojownik: historia Dawidka Spałek. i odwiedzenia profilu Dawidka na Facebooku (jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, w co wątpię) https://www.facebook.com/DawidekSpalek. Chyba nic więcej nie trzeba mówić. Po prostu poczytajcie i trzymajcie kciuki za Dawidka!


6 komentarzy:

  1. niestety taka prawda:(
    http://rozaliafashion.blogspot.com/2013/12/kupno-sprzedaz-scoop.html
    obserwuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przyjemnością odwiedzam Twojego bloga! pozdrawiam

      Usuń
  2. Jejku Olu zdrówka dla Was. U nas Borys gorączkował 1 dzień dosc mocno, poleciałam do lekarza a to zęby! Dzis jest juz super. A ja zajęta na maksa ze o wirtualnym świecie zapomniałam. Sciskam Was mocno.Tęsknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Alinko! Dziś kontrola u lekarza. U Julki nawrót kaszlu :( Ja też tęsknię!

      Usuń
  3. U nas tez chorobowo....dzis kontrola i niestetu po zadtrzykach jeszcze antybiotyk doustny. Dla matki cierpienie dziecja jest najgorsze :(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Wam zdrówka! W końcu musi minąć i u nas i u Was...

      Usuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram