Post Top Ad

Zapraszam do mojego świata!

Chyba nie jestem zbyt współczesna ani zbyt poprawna politycznie... Bo nie jest dziś przecież trendy przyznawanie się publicznie przez matkę, że ... jej świat się kręci wokół dzieci! Znacznie bardziej modne jest pisanie o tym, jakie to macierzyństwo jest okropne i jak to się spełniasz niczym robot wieloczynnościowy na każdej płaszczyźnie!
A więc: dwójka grzecznych, pięknie ubranych (a te ubranka są zawsze nieskazitelnie czyste!) dzieci, pędząca z prędkością Pendolino kariera w korporacji, wspaniała niania (będąca też przyjaciółką), szarmancki mąż, który przynosi kwiaty przynajmniej raz w tygodniu, wieczorami aerobik albo basen no i Caffe Latte z koleżanką wypijane podczas zakupów w galerii handlowej w każdą sobotę! Tak powinnam żyć, żeby spełniać oczekiwania współczesnego świata. W przeciwnym razie mogę się narazić na miano kury domowej, potwora wózkowego, umamusionej baby bez ambicji a w najlepszym wypadku osoby marnującej sobie życie. Tym bardziej, że mam dopiero 26 lat i powinnam przecież robić studia podyplomowe, a nie taplać się w pieluchach!
No ale trudno. Narażam się. Na własną odpowiedzialność. Przyznaję się. Publicznie. Na blogu. Mój świat kręci się wokół dzieci. Od niemal sześciu lat.



Czy to znaczy, że zapomniałam, że "mama jest kobietą"?  Że od sześciu lat nic innego nie robię tylko zmieniam pampersy, robię zupki i chodzę na spacerki a mój słownik ogranicza się do "Ciooo kupkę źlobiłem? Będę lobił mniam mniam? Idziemy da da?"????? A więc odpowiadam wszystkim, dla których mama wychowująca dzieci jest właśnie taka jak w poprzednim zdaniu: NIE!
Dzieci są pępkiem mojego świata, ale w tym świecie, dookoła, jest miejsce jeszcze na miliony innych rzeczy! W moim sercu miłość do mojej dwójki zajmuje najwięcej miejsca, ale to nie znaczy, że nie ma tam już niczego więcej! Dzięki nim moje życie nabrało tysiąca nowych barw, ale to nie znaczy, że nie ma już w nim miejsca na kolejne! I tym wszystkim chcę się właśnie z Wami dzielić...

21 komentarzy:

  1. Ja miałam plan, te studia podyplomowe w ramach odpoczynku od domu... ale mnie nie chcieli, bo za dużo dziennikarzy, samorządowców i urzędników się ubiegało na te moje studia. I się cieszę, bo mogę ładne rzeczy robić i marzenia cudze, a może w ten sposób kiedyś i swoje, spełniać. Pozdrawiam serdecznie i zyczę powodzenia w blogowaniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie jest łatwo być mamą i spełniać się, ale grunt to nie ulegać stereotypom! Bardzo dziękuję za odwiedzinki i życzenia!

      Usuń
  2. ps. Twoja córeczka strasznie podobna do mojej siostry w dzieciństwie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę :) Ja tam twierdzę, że każdy z nas ma swojego "bliźniaka" gdzieś tam w świecie ;)

      Usuń
  3. Pozdrawia Cię przeszczęśliwa matka na 3 etaty, całkowicie oddana dzieciom ale spłeniająca sie jako kobieta i czlowiek! Buziole dla Was

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie też dzieć pępkiem świata, chociaż ma już 7 lat :)

    OdpowiedzUsuń
  5. u mnie Kubek też będzie pępkiem mojego świata ..do końca świata i o jeden dzień dłużej ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem totalnym przeciwieństwem przedstawionego obrazu "modnej matki" i dobrze mi z tym! "Jestem Mamą, to moja kariera" ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też z tym dobrze :) Witam w gronie czytelniczek i zapraszam na drugi wpis! P.S. A na Twoją Mi nie mogę się napatrzeć -cudna jest! :)

      Usuń
  7. Niestety ale bardzo dużo błędów interpunkcyjnych, kropki i przecinki w złych miejscach lub nie ma ich wcale. Zdania również zaczynane niepoprawnie np. od "że". Rozumiem, że to Twój blog, ale wydaje mi się, że warto popracować nad językiem, bo niestety odbiór jest nieciekawy. Blog to w pewnym sensie odzwierciedlenie osobowości, zainteresowań i umiejętności i warto pracować nad sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za konstruktywną krytykę. Chętnie poczytam Twojego bloga - może nauczę się z niego zasad interpunkcji i gramatyki ;)
      Współczesne zasady języka polskiego dopuszczają wiele niuansów, m.in. zaczynanie zdania od "że". ;) pozdrawiam

      Usuń
    2. A i prosiłabym o wyszczególnienie, gdzie nie ma przecinków i kropek ;) pozdrawiam

      Usuń
  8. Hm... Jeśli mogę się wtrącić... Może i są jakieś "interpunkcyjne niedociągnięcia"... Może i gdzieś tam przebija coś, co zaburza odbiór tekstu, ale ja uważam, że właśnie niesilenie się na coś, co nie jest nami, oddaje szczerze osobowość osoby piszącej... W tym co Ola tu pisze jest cała Ona i Jej świat... I to jak ten świat przeżywa, postrzega i układa... Widzę w tym tekście żywą osobę - Aleksandrę Grzeszczyszyn a nie jakiś wykreowaną osobę, która za wszelką cenę chce zaistnieć w internetowej społeczności... Tak więc reasumując: pisz Olu tak jak Ci serce dyktuje, bo małe potknięcia językowe są do wybaczenia/poprawienia... Natomiast zaprzeczenie samej siebie - nie!
    Serdecznie pozdrawiam!
    Agnieszka Przywara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Agnieszko! Cieszę się, ze tak to odbierasz! Pewne rzeczy są napisane tak jak są, właśnie po to, by coś podkreślić, zaznaczyć... A nad poprawnością oczywiście będę pracować :)

      Usuń
  9. To nie Twój pierwszy blog - czytałam również Twoje wypowiedzi na famili. Pozwolę sobie na inną opinię, niż ta która kreujesz. Twój happening dotyczący wychowywania dzieci i piętnowanie kobiet rozwijających swoją pozycję zawodową ma miejsce na każdym Twoim blogu. Może jednak nie jesteś jednak aż tak szczęśliwa, skoro wszystkich wokoło uświadamiasz o swoim "niemodnym wyborze" i o szczęściu jakie Cię dzięki temu spotkało? Jeżeli jesteś tak szczęśliwa, to czy trzeba wszystkich przekonywać?
    I co najważniejsze - dlaczego tak pejoratywnie oceniasz współczesne kobiety? Kobiety matki nie siedzące w domu, ale również rozwijające się na drugiej płaszczyźnie - zawodowej. Czy pracujące matki mniej kochają swoje dzieci??
    Prosisz by zaakceptować Twój wybór, jednocześnie piętnując innych. Czy popijanie Caffe Latte jest przestępstwem ?? Kobiety uprawiają aerobik dla zdrowia - często by zadbać o sylwetkę, która po porodzie często nie jest już taka jak przed. Jednocześnie w poprzednich blogach pisałaś o tym, jak ludzie krzywdzą oceniając po wyglądzie (stary post o Twojej zbyt szczupłej sylwetce).
    Jeżeli jednak się mylę i Twoje szczęście jest tak pełne jak je kreujesz, że nie brakuje Ci pracy i samorozwoju, to serdecznie Ci gratuluję - tyle tylko, że po takich wypowiedziach nie do końca w nie wierzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdzie nie pisałam, że nie można łączyć tych wszystkich spraw, bo zapewne można. Ja jednak czuję się zewsząd przekonywana o tym, że jeśli ich nie łączę, to właśnie nie powinnam być szczęśliwa. Zresztą Twoja wypowiedź też o tym świadczy.
      Piszę o swoich wyborach na blogu, ponieważ ma być on wyrażeniem mnie samej, więc niby dlaczego miałabym pisać inaczej?
      Jeśli nie wierzysz w to, że dobrze mi tak, jak żyję, to powiem tylko tyle, że szczęście jest pojęciem względnym i dają je chwile. Jeśli jest ktoś, kto odczuwa je bezustannie przez cały czas, to podziwiam. Ja do takich osób nie należę. I jak najbardziej - bywa, że mam totalnie wszystkiego dosyć.
      Co do pracy i samorozwoju: fakt, że jestem w domu nie znaczy, że nie pracuję i się nie rozwijam. Jeśli rzeczywiście znasz mnie tak dobrze, powinnaś o tym wiedzieć.
      Zachęcam też do podpisania się - wiem, że najłatwiej jest wydawać takie opinie jako anonim, ale może ciekawiej by nam się rozmawiało, gdybyś się ujawniła.
      pozdrawiam

      Usuń
    2. Muszę jeszcze coś dodać: nigdzie nie napisałam, że mama pracująca zawodowo nie kocha swoich dzieci! Absolutnie tak nie uważam. Taka nadinterpretacja jak widzę dotyczy z Twojej strony nie tylko tego mojego posta, bo z Twojej wypowiedzi wynika, że piętnuję matki pracujące, co jest oczywistą bzdurą. Sama chciałabym pracować, ale niestety z wielu względów nie mogę. Na szczęście jest coś tkanego jak praca zdalna.
      Przedstawiłam wizerunek - przerysowany - współczesnej kobiety i tego, czego oczekuje od niej społeczeństwo. Ja tych oczekiwań z wielu względów nie spełniam. Jak widać po twojej wypowiedzi - powinnam być z tego powodu nieszczęśliwa.
      I jeszcze jedno: nigdzie nie proszę, by zaakceptować mój wybór. Niby dlaczego miałabym to robić?
      Każdy ma prawo do swojej opinii.
      Nie przekonuję też nikogo o tym, jaka jestem szczęśliwa (o szczęściu parę słów w poprzedniej wypowiedzi).
      I nie kreuję opinii. Kreować można co najwyżej wizerunek, a opinie o nim mogą być różne, co właśnie starasz się udowodnić.
      Szkoda tylko, że z pozycji anonima.

      Usuń
  10. Znów się wtrącę... Jestem można by rzecz "przedstawicielką" tej drugiej grupy kobiet bo: mam dzieci i dom, pracuję zawodowo, realizuję się na polu literackim i naukowym ale za nic nie czuję się piętnowana wpisami Oli... Wręcz przeciwnie... Mam wrażenie, że każda z nas może się czegoś od tej drugiej uczyć... Nie znajduję w Jej tekstach niczego co bym mogła odbierać jako atak na mój styl życia tak w sumie odmienny niż Autorki bloga... Śmieszny jest zarzut, że Ola pisząc o tym co stanowi jądro Jej życia, sygnalizuje, iż pod płaszczykiem tego entuzjazmu ukrywa jednak postawę kobiety nieszczęśliwej i niespełnionej... Myślę, że czytając wpisy Oli trzeba podchodzić do nich z dozą lekkości, gdyż choć nie znam Jej Bóg wie jak, widzę wyraźnie, że te pewne uwypuklenia czy nawet przerysowania są swoistym zabiegiem literackim... Mam też wrażenie, że komuś bardzo zalazła za skórę i stąd to krytykanctwo, bo z całym szacunkiem owych anonimowych wypowiedzi nie można nazwać prawdziwą krytyką...

    Z ukłonem
    Agnieszka Prz.

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram