Post Top Ad

Aż mama, ale tylko człowiek...

Mama powinna być spokojna i cierpliwa, uśmiechnięta i zawsze w dobrym nastroju, powinna kochać i tę miłość okazywać, powinna wspierać, rozumieć i akceptować. 

Mama powinna być zbiorowiskiem pozytywnych emocji, wulkanem dobrej energii, oazą bezpieczeństwa i źródłem miłości. 

Ale jednocześnie mama powinna być jak cyborg: nie pozwalać sobie na gorsze dni, na irytację, na zniecierpliwienie, na smutek, a już na pewno nie na płacz bez wyraźnego powodu....

Jak więc pogodzić bycie kobietą - huśtawkę nastrojów, hormony, nadwrażliwość - z byciem mamą? Jak znaleźć złoty środek pomiędzy byciem oparciem i chodzącą miłością dla swoich dzieci, a byciem po prostu sobą? Jak uzewnętrzniać swoje negatywne emocje nie robiąc przy tym przykrości dzieciom? Jak sobie z nimi radzić, by mimo smutku, przygnębienia czy złości, nadal być tą mamą, którą chce się być, czyli najlepszą dla swoich pociech?


Po niemal 6 latach bycia mamą, ciągle mam wyrzuty sumienia, kiedy dopada mnie nastrój taki jak dziś, kiedy chciałabym przykryć głowę poduszką i zasnąć na cały dzień, kiedy nie chce mi się gadać nawet z samą sobą. Przecież nie mogę snuć się po domu jak cień podczas, gdy trzeba jak co dzień zrobić obiad, przygotować mleczko, utulić, kiedy boli brzuszek, ułożyć wieżę z klocków... Nie mogę płakać, gdy Julka i Szymek roześmiani plączą mi się pod nogami...

Jestem tylko człowiekiem, ale aż matką ... I czuję to nawet w chwilach wielkiego przygnębienia, ponuractwa i pesymizmu.




10 komentarzy:

  1. a ja jestem za tym,by dzieci przyzwyczajać do każdych emocji,by wiedziały że mama tez ma prawo do smutku,żalu,złości czy łez,tak jak i każdy człowiek.
    Ważne by w odpowiedni sposób dziecku to wytłumaczyć,bo sztucznie uśmiechnięta mamę dziecko wyczuje na kilometr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dla mnie to wciąż nie do końca takie biało - czarne. Niby dziecko powinno znać różne emocje, ale z drugiej strony, czy przygnębiona mama nie wpłynie na nie źle? Dziecko chłonne jak gąbka: czy widząc często smutną mamę, nie zacznie postrzegać świata jak ponurak?

      Usuń
    2. Ja patrzę z perspektywy 20 lat bycia matką... Niestety nie zawsze się udało "nie zmartwić" dziecka swoim nastrojem... Ale jak sama zauważasz bardzo trafnie: matka też człowiek z całym bagażem emocji, własnych myśli, radości i smutków... Ja od dawna mówiłam moim córkom, że nie zawsze tak będzie, że tylko uśmiech, miód i cukier... Starałam się nauczyć dziewczyny tego, że informujemy się o swoich stanach i tak, nie raz mówiłam: jestem smutna/zła/rozdrażniona i teraz się nie powygłupiamy... Nie bój się, że dziecko stanie się ponurakiem bo przecież Twój stan przygnębienia nie będzie trwał wiecznie... :) Zresztą tłamszenie emocji nie sprzyja także dobremu macierzyństwu... Bo przyjdzie kiedyś taki dzień, że nie utrzymasz tego na wodzy i wtedy Twoje dzieci dopiero poczują się zaskoczone... Daj szansę Im by zrozumiały Twoje człowieczeństwo... A tak na pogodne zakończenie napiszę, że czasem swój stan emocjonalny sygnalizowałam w zabawny sposób: na szyi wielka kartka papieru z napisem: "UWAGA BOMBA W LUDZKIEJ SKÓRZE - ZBLIŻENIE/DOTKNIĘCIE/ZACZEPIANIE GROZI WYBUCHEM". Bardzo szybko nastrój wracała do normy gdy widziałam zabiegi mojej Rodzinki, co by nie sprowokować wybuchu tej bomby... :)

      Pozdrawiam!
      Agnieszka Prz.

      Usuń
    3. Agnieszko pamiętam tę karteczkę z napisem "Bomba" z rozmów na pewnym forum ;) Właśnie zdarza mi się wybuchać, ale zawsze mam potem wyrzuty sumienia... Chyba brak mi 20.letniego doświadczenia, by to wszystko ze sobą pogodzić!

      Usuń
    4. Moja kochana...
      Myślę, że nie ma matki na tym świecie, której nie zdarzyłby się "wybuch"... No a wyrzuty to niestety konsekwencja owego zachowania... Wiesz co ja się nauczyłam...? Przepraszać moje dzieci... Nawet nie wiesz jak to jest cenne w oczach małego człowieka... Dzięki temu dziecko rozumie, że mama ma uczucia i nie jest maszyną, a z drugiej nie pozbawia nas - rodziców - szacunku jaki nasze dzieci dla nas mają... Niektórzy zarzucają, że to oznaka słabości... Nic bardziej mylnego! Taka postawa pokazuje dziecku, że można mieć gorszą chwilę ale daje też sygnał, że rodzic umie się przyznać do błędu... A co za tym idzie? Nauka z przykładem! A tego nic nie zastąpi.... [o procentowaniu na przyszłość nie wspomnę... :)]

      Agnieszka Prz.

      Usuń
  2. Świetny wpis ukazujący siłę i miłość matki :) Oczywiście każda z nas ma prawo do gorszego dnia, ale dzieci potrafią rozweselić i zmobilizować do odnalezienia w sobie wewnętrznej siły i wielkich pokładów pozytywnej energii :) A gdy czasem nie wychodzi... to najważniejsze, że tylko czasem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za piękny komentarz! Dokładnie to chciałam przekazać! pozdrawiam ciepło

      Usuń
  3. Długo uczyłam się okazywania negatywnych uczuć w sensie smutnku i żalu przy dzieciach aby wiecej nie przyklejac na siłę uśmiechu. Ostatnie 2 miesiące to wielka zmiana u mnie na plus, wszystko się idealnie układa czego i Tobie życzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie, powinna to, powinna tamto. Czasem czuję się bardzo rozdarta ;) I też szukam tego złotego środka..

    Pozdrawiam serdecznie,
    Również zaczynająca swą blogo-przygodę

    jejcalyswiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc mamy podobne odczucia! Dziękuję za odwiedziny i chętnie wpadnę :)

      Usuń

Wyraź swoją opinię, podziel się doświadczeniem, zostaw po sobie ślad!

Post Top Ad

Instagram