Post Top Ad

15:14

Wielki krok w małe obowiązki.

Napisała , w
Miałam może 6-7 lat, kiedy mama nauczyła mnie zmywać naczynia, a 12, kiedy robiłam pranie z całego tygodnia ( i to pięcioosobowej rodziny!) we Frani. Kiedy miałam 8 lat po powrocie ze szkoły, zabierałam od babci 3-letnią siostrę i zajmowałam się nią razem z 10-letnim bratem do powrotu mamy. Te obowiązki były dla mnie czymś zupełnie naturalnym! 

Dziś mówi się, że dzieci dojrzewają wcześniej, a jednak wielu rodziców, tego typu obowiązki wprowadza bardzo późno albo i wcale! Z czego to wynika? Z mody na bezstresowe wychowanie? Z przesadnej chęci zapewnienia dzieciom tego, co nam nie było dane - beztroski, luzu, spełniania każdej zachcianki? Z nadopiekuńczości? Może ze wszystkiego po trochu, ale nie ulega wątpliwości, że współczesne dzieci za swoje obowiązki uważają raczej bieganie na dodatkowe zajęcia, kółka zainteresowań czy korepetycje, a nie odkurzanie pokoju, zmywanie garów czy ścieranie kurzu na meblach w swoim pokoju.

17:48

Aż mama, ale tylko człowiek...

Napisała , w
Mama powinna być spokojna i cierpliwa, uśmiechnięta i zawsze w dobrym nastroju, powinna kochać i tę miłość okazywać, powinna wspierać, rozumieć i akceptować. 

Mama powinna być zbiorowiskiem pozytywnych emocji, wulkanem dobrej energii, oazą bezpieczeństwa i źródłem miłości. 

Ale jednocześnie mama powinna być jak cyborg: nie pozwalać sobie na gorsze dni, na irytację, na zniecierpliwienie, na smutek, a już na pewno nie na płacz bez wyraźnego powodu....

Jak więc pogodzić bycie kobietą - huśtawkę nastrojów, hormony, nadwrażliwość - z byciem mamą? Jak znaleźć złoty środek pomiędzy byciem oparciem i chodzącą miłością dla swoich dzieci, a byciem po prostu sobą? Jak uzewnętrzniać swoje negatywne emocje nie robiąc przy tym przykrości dzieciom? Jak sobie z nimi radzić, by mimo smutku, przygnębienia czy złości, nadal być tą mamą, którą chce się być, czyli najlepszą dla swoich pociech?

10:45

Mama, Julka i świąteczne DIY.

Napisała , w
Do Świąt został co prawda jeszcze trochę ponad miesiąc, ale szczerze mówiąc mnie już przestało irytować "Last Christmas", a nawet reklama, gdzie w kółko się kłócą, czy mówi się "trzymaj" czy może "trzymiej" :) Teraz już jestem na etapie uwielbiania tego przedświątecznego nastroju, tej corocznej gorączki, tych wszechobecnych Mikołajów i choinek! 

Myślę już bardzo intensywnie nad świątecznymi prezentami dla mojej Dwójki (o czym na pewno nie omieszkam szerzej opowiedzieć, w którymś z kolejnych postów!). 

Wczoraj miałam okazję jeszcze mocniej się wczuć w atmosferę - byłam u Julki w przedszkolu na wspólnym robieniu świątecznych kartek. 

Muszę przyznać, że takie spotkania w przedszkolu są wspaniałą okazją nie tylko do zrobienia czegoś wspólnie z Julką i innymi dzieciakami z grupy, ale także do przyjrzenia się, jak moja duża dziewczynka funkcjonuje, jak się zachowuje i radzi sobie w przedszkolu. A musicie wiedzieć, że Julka od września debiutuje w roli przedszkolaczki i początki wcale nie były łatwe, mimo, że ma już (dla mnie wciąż dopiero) 5 lat. 

18:20

Zapraszam do mojego świata!

Napisała , w

Chyba nie jestem zbyt współczesna ani zbyt poprawna politycznie... Bo nie jest dziś przecież trendy przyznawanie się publicznie przez matkę, że ... jej świat się kręci wokół dzieci! Znacznie bardziej modne jest pisanie o tym, jakie to macierzyństwo jest okropne i jak to się spełniasz niczym robot wieloczynnościowy na każdej płaszczyźnie!
A więc: dwójka grzecznych, pięknie ubranych (a te ubranka są zawsze nieskazitelnie czyste!) dzieci, pędząca z prędkością Pendolino kariera w korporacji, wspaniała niania (będąca też przyjaciółką), szarmancki mąż, który przynosi kwiaty przynajmniej raz w tygodniu, wieczorami aerobik albo basen no i Caffe Latte z koleżanką wypijane podczas zakupów w galerii handlowej w każdą sobotę! Tak powinnam żyć, żeby spełniać oczekiwania współczesnego świata. W przeciwnym razie mogę się narazić na miano kury domowej, potwora wózkowego, umamusionej baby bez ambicji a w najlepszym wypadku osoby marnującej sobie życie. Tym bardziej, że mam dopiero 26 lat i powinnam przecież robić studia podyplomowe, a nie taplać się w pieluchach!
No ale trudno. Narażam się. Na własną odpowiedzialność. Przyznaję się. Publicznie. Na blogu. Mój świat kręci się wokół dzieci. Od niemal sześciu lat.


Post Top Ad

Instagram